(navigation image)
Home American Libraries | Canadian Libraries | Universal Library | Community Texts | Project Gutenberg | Children's Library | Biodiversity Heritage Library | Additional Collections
Search: Advanced Search
Anonymous User (login or join us)
Upload
See other formats

Full text of "Sądecczyzna"

This is a digital copy of a book that was preserved for generations on library shelves before it was carefully scanned by Google as part of a project 
to make the world's books discoverable online. 

It has survived long enough for the copyright to expire and the book to enter the public domain. A public domain book is one that was never subject 
to copyright or whose legał copyright term has expired. Whether a book is in the public domain may vary country to country. Public domain books 
are our gateways to the past, representing a wealth of history, culture and knowledge that's often difficult to discover. 

Marks, notations and other marginalia present in the original volume will appear in this file - a reminder of this book's long journey from the 
publisher to a library and finally to you. 

Usage guidelines 

Google is proud to partner with libraries to digitize public domain materials and make them widely accessible. Public domain books belong to the 
public and we are merely their custodians. Nevertheless, this work is expensive, so in order to keep providing this resource, we have taken steps to 
prevent abuse by commercial parties, including placing technical restrictions on automated ąuerying. 

We also ask that you: 

+ Make non-commercial use of the file s We designed Google Book Search for use by individuals, and we reąuest that you use these files for 
personal, non-commercial purposes. 

+ Refrainfrom automated ąuerying Do not send automated ąueries of any sort to Google's system: If you are conducting research on machinę 
translation, optical character recognition or other areas where access to a large amount of text is helpful, please contact us. We encourage the 
use of public domain materials for these purposes and may be able to help. 

+ Maintain attribution The Google "watermark" you see on each file is essential for informing people about this project and helping them find 
additional materials through Google Book Search. Please do not remove it. 

+ Keep it legał Whatever your use, remember that you are responsible for ensuring that what you are doing is legał. Do not assume that just 
because we believe a book is in the public domain for users in the United States, that the work is also in the public domain for users in other 
countries. Whether a book is still in copyright varies from country to country, and we can't offer guidance on whether any specific use of 
any specific book is allowed. Please do not assume that a book's appearance in Google Book Search means it can be used in any manner 
any where in the world. Copyright infringement liability can be ąuite severe. 

About Google Book Search 

Google's mission is to organize the world's Information and to make it universally accessible and useful. Google Book Search helps readers 
discover the world's books while helping authors and publishers reach new audiences. You can search through the fuli text of this book on the web 



at |http : //books . google . com/ 




Jest to cyfrowa wersja książki, która przez pokolenia przechowywana była na bibliotecznych pólkach, zanim została troskliwie zeska- 
nowana przez Google w ramach projektu światowej biblioteki sieciowej. 

Prawa autorskie do niej zdążyły już wygasnąć i książka stalą się częścią powszechnego dziedzictwa. Książka należąca do powszechnego 
dziedzictwa to książka nigdy nie objęta prawami autorskimi lub do której prawa te wygasły. Zaliczenie książki do powszechnego 
dziedzictwa zależy od kraju. Książki należące do powszechnego dziedzictwa to nasze wrota do przeszłości. Stanowią nieoceniony 
dorobek historyczny i kulturowy oraz źródło cennej wiedzy. 

Uwagi, notatki i inne zapisy na marginesach, obecne w oryginalnym wolumenie, znajdują się również w tym pliku - przypominając 
długą podróż tej książki od wydawcy do biblioteki, a wreszcie do Ciebie. 

Zasady użytkowania 

Google szczyci się współpracą z bibliotekami w ramach projektu digitalizacji materiałów będących powszechnym dziedzictwem oraz ich 
upubliczniania. Książki będące takim dziedzictwem stanowią własność publiczną, a my po prostu staramy się je zachować dla przyszłych 
pokoleń. Niemniej jednak, prace takie są kosztowne. W związku z tym, aby nadal móc dostarczać te materiały, podjęliśmy środki, 
takie jak np. ograniczenia techniczne zapobiegające automatyzacji zapytań po to, aby zapobiegać nadużyciom ze strony podmiotów 
komercyjnych. 

Prosimy również o: 

• Wykorzystywanie tych plików jedynie w celach niekomercyjnych 

Google Book Search to usługa przeznaczona dla osób prywatnych, prosimy o korzystanie z tych plików jedynie w niekomercyjnych 
celach prywatnych. 

• Nieautomatyzowanie zapytań 

Prosimy o niewysyłanie zautomatyzowanych zapytań jakiegokolwiek rodzaju do systemu Google. W przypadku prowadzenia 
badań nad tłumaczeniami maszynowymi, optycznym rozpoznawaniem znaków łub innymi dziedzinami, w których przydatny jest 
dostęp do dużych ilości tekstu, prosimy o kontakt z nami. Zachęcamy do korzystania z materiałów będących powszechnym 
dziedzictwem do takich celów. Możemy być w tym pomocni. 

• Zachowywanie przypisań 

Znak wodny "Google w każdym pliku jest niezbędny do informowania o tym projekcie i ułatwiania znajdowania dodatkowych 
materiałów za pośrednictwem Google Book Search. Prosimy go nie usuwać. 

• Przestrzeganie prawa 

W każdym przypadku użytkownik ponosi odpowiedzialność za zgodność swoich działań z prawem. Nie wolno przyjmować, że 
skoro dana książka została uznana za część powszechnego dziedzictwa w Stanach Zjednoczonych, to dzieło to jest w ten sam 
sposób traktowane w innych krajach. Ochrona praw autorskich do danej książki zależy od przepisów poszczególnych krajów, a 
my nie możemy ręczyć, czy dany sposób użytkowania którejkolwiek książki jest dozwolony. Prosimy nie przyjmować, że dostępność 
jakiejkolwiek książki w Google Book Search oznacza, że można jej używać w dowolny sposób, w każdym miejscu świata. Kary za 
naruszenie praw autorskich mogą być bardzo dotkliwe. 

Informacje o usłudze Google Book Search 

Misją Google jest uporządkowanie światowych zasobów informacji, aby stały się powszechnie dostępne i użyteczne. Google Book 
Search ułatwia czytelnikom znajdowanie książek z całego świata, a autorom i wydawcom dotarcie do nowych czytelników. Cały tekst 



tej książki można przeszukiwać w Internecie pod adresem http : //books . google . com/ 



■■' '< -^ jr,u;i 
1^ Vł''y C-^J ^1 




lii ■"' 






?:Ł^i^i- .,">^-^-}---:- 



■:,:.m 



S\(K^J (,HH3. 25. io Cf) 




A'AR1)(C)I.! fX.l-:i,IP,KA10 



Bougjbt withtheincome of 
THEKELLERFUND 



Bequeathecl in Memory of 

Jasper Newton Keller 

Betty Scott Henshaw Keller 

Marlen Mandell Keller 

Ralph Henshaw Keller 

CarlTilden Keller 



riv^'-' .^. ^ mim "^ą^I ^= 






Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google j 



SĄDECCZYZNA. 



Szczęsnego Morawskiego. 



/ 



(Z mapkami i planami.) 



% 



NAKŁADEM AUTORA. 
Wytłoczono u Ź. J. WywiałkowsUego. 

1863. 

■ ' DigitizedbyCjOOClC 






U 



HAR.VĄRD 
lYERSiTYl 

JAN 25 1966 



Digitized by 



Google 



SPIS RZECZY. 



stron. 

I. CliTobacya Wielka. ^ 

1. Dzicz i uobyczajenie : Europy, Sławian, Polski i Są- 

decczyzny. — Wykopaliska i źródła dziejowe . . 1 

2. Grody — uroczyska : — keltyjskie, gallickie, dackie, 

niemieckie, sławiaóskie, polskie. Gertyny, tyny, 
grody/ grojce, gronie, tarnówce, tarnogrody, zmy- 
kanie ., 9 

Grody i stróże małopolskie, grody sądowB .... 1^2 

Sądecki gród (z mapą) .14 

Jarmuta — świątynia bóstwa: Jarego, czyli jasnego — 
(Staroniemieckie, Muike znaczy: świątynia; — 
muihen: modlić się.) — Jary, żdżary, regiety .- . 17 

3. Niemce i Madziary. Sławianie panońscy, nadłabiańscy 

i pomorscy — Połska . . . '. 21 

4. Chrobacya w wieku X . . 25 

Święty Wojciech . i ... 29 

Castrum Galis 30 

Podania ludowe w Zamagurzu — Krudynbop zbójca. 

Pustelnicy: Świerad (Gerard Żurawek) Justus Benedykt 

Urban. . DigfizedbyGoOgle- . ^^ 



IV 

•troiL 

n. Bolesław Ghrobryl 

1. Polska -r- manny — waijagi — lachy lachcice — 

szlachta 40 

2. Oermaci wobec Sławian -^ szlachta )K)l8ka — Gryfowie . 41 

3. Rittery niemieckie. — herby — pierwszy herb ndowo- 

Aniony dziejowo. . * ... 47 

4. Herby w Polsce — Pierwszy herb koronny; brednie 

heraldyczne 61 

5. Lewart. , ' 

Przywilej (I). Starostwa: sądeckie, oświęcimskie i są- 

deckie ................ 55 

6. -Duchowieństwo obce i polskie . 59 

III. Święta Jadwiga — Henryk Brodaty. 

1. Niemcżenie Szląska. — Gryfowie KUmnntowicze . . 61 

2. Sądy boże — Krzyżacy — Klemens z Ruszczy . . 65 

3. Wielkorządy Henryka. — Niemieckie mnichy i mniszki 

sprowadzani . '. 68 

Nowotarżczyzna — Cedro Gryf 70 

Przywilej (II). Roku 1234. Osiedlenie Podhala pńiwem 

niemieckiem. .* . . . . 73 

Przywilej (HI). Roku 1234. Ludzimirz — kościół . . 75 

„ (IV). Roku 1237 Rogoźnik ...... 77 

4. Podanie ludowe. Kościdek ś. Anny^ zbójcę . . . . 78 

5. Podhale tatrzańskie — Podhale alpejskie bawarskie . 80 
Przywilej (V). Roku 1238. Nowytarg .82 

;, (VI). Roku 1238. Krzyszkowice .... 83 

IV. Zatoki — stróże 85 

Zamki podgórskie. Czchów .......... 90 

Rytro — (z mapką) 91 

Muszyna (z planem) 92 

Lubowla — Podoliniec 93 

Pieniny (z planem) 94 

Czors^ (z planem) . 96 

Dunajec n Niedzica, Szaflary 97 

Wytrzyska zz Tropszjyn (z mapką i planem) ... 97 

Mielsztyn (ż planem) 99 

V. Bolesław i Kinga 101 

1. Tatary. Roku 1240 — 1241 — Pierwsza ucieczka 

^ Kingi. — Gryfowie 103 

Digitized by VjOOQ1C 



V 

stron. 

2. Po Tatarach: Bat, kajdany, pęta. Podhale : . . .110 
Przywilej (YII). Roku 1244-Saczyrzycv ^. .... 112 

3. Cystersi saczyrzyccy^: * 113/ 

Przywilej (Vni) Roku 1254. Dziedzictwo Cedrona . 114 

4. Cystersi tia Podhala • • • 115 

Przywilej (IX). R. 1251 Nowytarg założony powtórnie 116 

5. Wydźgowie. Kopalnie złota w Sądecczyznie . . .118 
Przywilej (X) Roku 1251. Łącko 119 

6. Klemens z Ruszczy Gryf. — Sądy bote: — wolność 
Przywilej (XI).— Roku 1262. 121 

7. „ (Xn) — Roku 1256. Cystersi szczyrzyccy — 
niewola — ciężary pospolite — Obidowa twierdza 122 

8. Narodowość polska i niemiecka '. . . . . . . . 125 

9. Bochnia — sól — Prandota biskup. 

- Przywilej (XIII). — Jloku 1255. Wotoośd dóbr biskup- 

4Btwa krakowskiego 128 

10' l^alka żywiołu polskiego z niemieckim 129 

11. Tatarzy powtórnie. Sądecka ziemia. 

Przywilej (XIV).— Roku 1257. Kinga panią Sądec- 
czyzny . 135 

12. Biskup Paweł — walka dalsza z Niemieoczyzną . . 139 

Toporczykowie v. . 142 

Przywilej (XV). — Roku 1273 — Sącz wolny od ceł 143 
Goły na Gołkowicach . . . . . ... . . . 144 

Przywilej (XVI). — Roku 1278 — Sącz — wolność, 

^d ceł ...... 144 

VI. Leszek Czarny 147 

1. Przywilej (XVn). — Rokn 1280. Kinga zakłada klasz- 

tor w Sączu . . . . . . . . . . ... 148 

2. Biskup Paweł -^ walka z niemiecczyzną 151 

Kinga obmówiona. Toporczykowie. . 152 

3. Jerzy S^owarski. 

Przywilej (XVIII). — Boku 1287. Jerzy z Szowar 

Wielogłowski ^156 

, Stronnictwa: narodowe i niemieckie 157 

4. Tatarzy. Ucieczka Kingi do Pienin 159 

Oblężenie w Pieninach — odsiecz węgierska — bitwa 

pod Sączem ' 164 

m Łokietek -Kliiga ...... .o,,,ed.yGo0gl 168 



VI 

stron, 

Gryfiny zapis— Węgry— Szowarski — Jędrzej Ar- 

padowicz . ; 170 

Kinga ranna w Lemieszu stróży nadpopruckiej 1 . .171 

1. Łokietek wraca. Wacław czeski — śtóierć Kingi i Pa- 

wła biskupa*. . . ... . . . . . . . 172 

2. Kinga i biskup Paweł . . . . . . ... . .175 

Przywilej (XIX). Roku 1292. Nowy Sącz zahiżony . 177 

3. Gryfina na St. Sączu . . . ' 180 

Przywilej (XX). Roku 1293. GaboA... . ..... 181 

„ (XXI) — Roku 1'293. Żegocina (Wola Że- 
gota) kościół . 183 

Łokietek łączy się z bracią. Roku 1293^— 1294 . . 184 
,, za pomocą Węgier zdobywa Wielkopolskę — . 
wypędzon ..,,./ . .186 

Łokietek pątniczy do Rzymu — czeskie rządy w Polsce 188 

Przywilej (XXn). — Roku 1301. Biskup Muskała otrzy- 
muje Połoczę 188 

Gryfina w Starym Sączu. Roku 1296 zakłada Podłęże; 
1297 wieś Kamienicę ....:. 189 

4. Klas^ptor w Nowym Sączu roku 1299. 

Przywilej (XXIII) — Gryfiny przywilej założenia kląsz- , 
torą w Nowym Sączu ; ^ dokąd zamierza przenieść 
zakonnice od grobu Kingi ,. . . . 189 

5. Łokietek powtórnie wraca — i znów uchodzi na 

Węgry. ......'....,.... 192 

Gryfina roku 1303 jeszcze w Starym Sączu nadaje 

sołtystwo naszocowickie . , . . . 193 

Roku 1304 Łokietek znowu wraca z Węgier, uzbraja 
lud wiejski, zdobywa Pełczyska; 1305 umiera Wa- 
cław czeski; szlacłita małopolska — powstają wierni 
mieszczanie kujawscy — Łokietek odbiera Kraków . 193 
Muskata biskup. 
' Przywilej (XXiy). — Roku 1310. Rzym w opiekę bie- 
rze klasztor Kingi przeciw ciemięstwu biskupa . 197 

6. Zdrada krakowska — Boku 1311. 

Przywilej (XXV) --- Wyrok na zdrajcę krakowskie . 200 
(XXVI)— Roku 1311. Wolność od ceł Są- 
decczanom. Między świadkami podpisan Albertus 
wójt krakowski . . . • . . 2t)2 

Digitized by VjOOQIC 



stron. 

Przywilej (XXVII). - Boku 1312. Jadwiga Łokietko- 

wa wynagradza wierne mieazosany sądeckie .. . 204 
Przywilej (XXVIII) — Roku 1312. Przywrócenie wol- 
ności celnej klasztorowi Kingi 205 

Przywilej (XXIX) — Wypis z rocznika kapitufy kra- 
kowskiej . 206 

Wyrok w sporze Krako>vian z Sądecczany .... 208 
7. Klasztor Kingi — Elżbieta Łokietkówna.. 
Przywilej (XXX) — Roku 1313. Mokradąbrowa . . 209 
„ (XXXI) — Łokietek Sącz uwalnia t)d cei .211 

Przywilej (XXXII) — Roku 1321.. Łokietek Sąc^wi 

nadaje targi roczne 213 

Przywilej (XXXIII) -^ Roku 1329 — Spór Krakowian 

z Sądeczany 214 

Przywilej (XXXIV) — 1325. Gaboó sołtystwo ... 215 
(XXXV)™ 1333. „ „ wtóre . 216 
„ (XXXVI) — 1331. Wolny wręb pogorzel- 
com Nowego Sącza . . ^ 220 

ym. Kazimierz Wielki. 

^. Jadwiga matka jego pani sądecka 221 

Przywilej (XXXVn) — R. 1336. Kamionka wielka . 222 
„ (XXXVra) — Roku 1337. Sączowi wolność 

od cła sandomierskiego 223 

Przywilej (XXXIX) — Jakubkowice 224 

„ (XL) — Poku ;340 Grybów ..'... 226 

„ (XLI) — Roku 1345. Sądeczanom zuboża 

łym wolność kupczenia do Rusi, Węgier i Rakuz . 228 
Konstaneya księżna głogowska opatka 8ądecka\ 
Przywilej (XLn) - Roku 1348 klasztorowi Kingi: 

prawo niemieckie 229 

Przywilej (XLm) — Roku 1348. Binarowa .... 230 

^ (XLIV) — „ „ Libusza 231 

^ (XLV) — „ 1348. Piwniczna .... 231 

(XLVI) - „ 1349. Tymbarg . . . .233 
„ (XLVII)- „ . 1353. Jodłowagóra . . .234 

^, (XLVni)-~ „ 1354. Wójtowie sądeccy 

. i rajce sprzedają jatki sądeckie 235 

Przywilej (XLIX) — Roku 1356. Wręb ryterski . . 235 
Roku 1357. Długołęka sołtystwo . 236 



Digitized by 



Google 



' stron. 

Przywilej (L) — Roku 1369. Jodłowa 236 

„ ♦ (LI) — Lanckorona ......... 237 

„ (Ln> — Bokn 1369. Szymbarg . ... .237 

„ (LHt) — „ 1360. Mszalnica i Cieniawa . 237 
„ (LIV)— „ 1361. Barwałd sołtystwo .239 

^ „ (LV)— „ . 1361. Krakowska szlachta 
dobra kościoła ^poinnaia . ......... 240 

Przywilej (LVI) — Roku 1366. Paszyn . ... . . 240 

„ (LVn)- „ 1368. Nowy Sąpz — brama 

młyńska \ . . . . 242 

IX. Zakonesenie ejioid Piastów. 

Prawo narodowe — statut wiślicki 246 



Digitized by 



Google 



CHROBACYA WIELKA. 



1. Dzicz i uobyczajenie: Europy, Sławian, Polski 
i Sądeczyzny. 



N. 



la wybrzeżach Zelaudyi^ Jutlandyi^ S^wecyij w okolicy 
Genui włoskiej równie jak w iiólnocnej Ameryce, ^ualeziono 
pagórki utworzone z samych skorup ostrzygowycb i kości. 

Pagórki te w DęldIi bywają: 1000 stóp długie, 200 sze- 
rokiCt Zwierzęta, % których utworzone po części już uie istaieją 
w tamtych morzach i ziemiach; a skorupy i kości ich doro- 
dne i wielkie wskazują ^ że ich wiele było i najdorodniejsze 
wybierano. 

Są tam skorupy: oatrzyg, raków morBkich i ryb. Z pta- 
ctwa są kości: łabędzi na zimę tara przebywających od lodo- 
watego morza ^ jarząbków dużych żyjących jak wiadomo 
przedewezystkiem pączkami sośniny ; gą islandzkie nurki dzid 
jui wymarłe. 

Brakuje: dzisiejszych kur, bociitnów, wróbli i jaskółek. 
% czworonożnych są : jeleój sarna, dzik (zawsze i wszędzie); tur, 
bóbr, foki (phoca gri^us); rzadziej: piee, wilk, lis, ryś, żbik, * 
tchórz i wydra. Na kościach psich widać zarżnięcia nożem, 
Bnać je okrawano, więc i jedzono. 

W pośrodku tycłi pagórków dochow^aly się ogniska wy- 
ścielone kamiennemi głazami. Pozostało w nich mnóstwo po- 
piołu węgli i czerepy garnków grubych nietoczonych , tylko 
od ręki niezgrabnie lepionych. Glina w nich mieszana z gru- 
bym piaskiem granitowym, w jaki się tamtejsze, kazujenie 

Digitized by Vj|OOQIC 



rozpadają w przepaleniu. Prócz tego znajdują tam: groty^ no- 
żyki^ dłuta i topory kamienne, wszystko bardzo niezgrabne. 

Oto! pierwsze siedziby i sposób wyżywienia pierwotnych 
mieszkańców Europy. Zupełnie podobnie żyją dziś najdziksze 
ludy Australii i Ameryki. 

W torfowych pokładach Danii, najwyraźniej widać: spodem 
lasy żywiczne szpilkowe, na nich dębowe a na tych dzisiejsze 
bukowe. Sosny i dęby już tam nie rosną dzisiaj, chyba od 
ręki siane lub sadzone. 

W pokładach sosnowych wydobywają mnóstwo starożyt- 
nych narzędzi ludzkich : a wszystko kamienne. Miejscami wy- 
dobywają nadpalone pniaki drzew. 

W pokładach dębowych przychodzą : nansędzia bronzowe 
i kupy kości zwieraęcych objedzonych, jak to wskazują wraz 
znachodzone narzędzia ostre. 

Znaleziono też w całości prawie, bo do kolan, zacho- 
wane zwłoki dziewczyny okrytej suknią bez rękawów z skór 
zwierzęcych szytych żyłami zwierząt dartemi w nici. Tak 
chodzą dziś dzikie ludy Azyi i Ameryki. 

W Zelandyi, Hanowerze, Brandeburgii, Szkocyi, Irian 
dyi, Sabaudyi, szczególnie zaś w Szwajcaryi, znaleziono ślady 
pomieszkać ludzkich na palach ponad wodą lub moczarami 
zbudowanych. W Szwajcaryi przy niskim stanie wody widać 
razem po kilkanaście tysięcy palów: pozostałości ci^ch osad 
nadwodnych. Wiele z nich noszą ślady pożaru, snąć ogień 
niszczył te wioski. 

pomiędzy palami temi wydobywają rozmaite starożytne 
sprzęty i narzędzia. W niektórych kamienne tylko i kościane, 
w innych kościane, kamienne i jspiżowe, kamienne, spiżowe 
i żelazne^ W niektórych fylko kamienne i żelazne widocznie 
rzymskie, albo wyłącznie spiżowe lub spiżowe i żelazne. Znaj- 
dowano też same żelazne ^ naczyniami i cegłami rzymskiemi. 

W jednej z takich osad (z Wangen) znaleziono tylko 
kamienne i kościane sprzęty wielkiej doskonałoś<!i, a obok 
znaleziono bryły spaloąego zboża: jęczmienia i pszenicy? także 
szczątki owoców: orzechów laskowych, pestek trześniowycłi, 
ostrężyn, borówek, jabłek, gruszek, dereni, żołędzi, bukwi, 
głogu i szyszek jodłowych i sosnowych. Z kości znaleziono: 
tura, żubra^ niedźwiedzia, wilka, kły ogromne dzików, jelenia, 



Digitized by, 



Google 



sarnę, zająca^ ^ Usa i psa. Pies prawdopodobnie utywanym 
był do łowów. 

Narzędzi znaleziono : nożyki ostre krzemienne; kliny, po- 
części z dziurkami do przywiązywania; — kliny ostre osa- 
dzone w róg Jeleni w grubiznę odłamaną tak, że pozostidy 
wyrost gałęziasty, służył za rękojeść; piłki z ostrych krzę- 
myków na «moIe osadzonych w drewniane łupki; okrągłe 
kamienie zastępujące żarna; rohatyny i oszczepy z kościane- 
mi grotami, łuk cisowy, miski gliniane wypalone ciężaddka 
od wrzecion, i płaty grubego Iniaego i konopnego płótna. 

Podobne narzędzia przy odkryciu Ameryki znaleziono 
w ręku tamecznych krajowców; podobne do dzid dnia znaj- 
dują się w ręku wielu ludów Azyi, Ameryki i Oceanii. 

Ludzkość jednym torem idzie! — Wiek kamienny wszę- 
dzie poprzedzał. 

Spiżowe narzędzia ^nachodzone po całej Europie, zna- 
mionuje dziwna jednostajność^s^ewnętrzua i wewnętrzna. Spiż 
lany z miedzi i cyny, postać zawjsze prawie podobna. Wszę- 
dzie tosamo dłuto z uszkiem mogące służyć za grot do „pierz- 
chni" (wyraz dotąd używany nad Dunajcem koło Tropią) lub za 
ostrze do siekierki, kopacza: według tego czy się osadzi na 
prostej żerdzi czy na sęku gałęzi przywiązując łykiem; — jak 
pódziś dzień czynią Indyanie Australii. Wszędzie ta sama sie- 
kiera o wiele większa od powyższego dłuta; te same sierpy 
niewielkie, te same iglice^ naramienniki 1 inne ozdoby. W końcu 
te same lub bardzo podobne miecze proste a krótkie. 

W Szwąjcaryi tak dobrze jak i indziej znaleziono cza- 
sem bursztynową gałkę przewierconą. Za bursztynem rozbijały 
się najstarodawniejsze narody aFenicyanie przez śródziemne 
morze na około Wandyi i Brjrtanii pływali: aż na Bałtyk, 
szukając bursztynowych drogich bryłek. Grecy od kaspijskiego 
morza lądem docierali do Bałtyku a opisy Herodota i Stra- 
bona sprawdziły nasze czasy. Osady helleńskie i fenickie- 
w Italii szły za torem znanym. Prócz bursztynu poszukiwali 
pi^ocnych futer i przędzy, równie jak cyny i miedzi. 

W zamian dawali co ludom północnym było najmilszego : 
ostre narzędzia i ozdoby. Wszystko spiżowe, bo żelaza sami 
jeszcze nie znali. Spiżowe zaś wyroby od wieków znane im 
były i powszednie. 

Digitizęd by VjOOQIC 



Pierwsze spiżowe narzędzia niewątpliwie pochodzą od 
iyeh kupczących: Fenicyan, Hellenów i Tusków. Później 
nauczyły się narody północne lać kruszec surowy; tak jak 
przejęły pismo. 

« Gdzie kruszec ńajobfitszy, tam zdążali kupcy, tam uczyli 
się obrabiać go krajowcy; podobnie jak kamienne narzędzia 
wyrabiano tam gdzie się znachodził kamień po temu. 

Dla tego też niektóre wydobyte sprzęty i broń zdziwiają 
swą doskon^ością wyrobu. Ozdoby przedstawiają ^ czasami 
bożyszcza greckie usuwając wszelkie wątpliwości pochodzenia. 

Lecz znaleziono też w jeziorze genewskim w pobliżu 
palów podwodnych: formę do lania siekier spiżowych, co także 
wszelką wątpliwość uchyla. Znaleziono też ślady Wytapiania 
kruszców, (w Wttlflingen koło Winterthur) crfe bochny żużlowe 
obok wyrobów spiżowych i przygotowanego spiżu: wszystko 
może pdbieżane w czasie nagiego napadu wrogów. 

Podobne spiżowe sprzęty znaleziono w Ameryce u Peru- 
anów i Meksykanów, owych najświatlejszych ludów '^drugiej 
półkuli ziemskiej. 

Północ nasza miała swój wiek spiżowy jak go miida 
Ażya, Afiyka i Ameryka. 

Poprzedziły ją wyroby miedzi cyny i złota, gdyż te 
kruszce na powierzchni ziemi w niezmieszanych znaehodzą 
się kawałach. Oba minerały zbyt miękkie at^ z nich tołnć 
ostrza narzędzi, nie mogły wejść w używanie powszechne. 
Ztąd też bardzo mało i to tylko ozdób i naczyń nieco pozo^ 
stało. Srebro do późniejszych należy.. 



Do jak późna Słowiańszczyzna pozostaWała w tym stanie 
niemowlęctwa i dzikości, są świadectwa niewątpliwe i wia- 
rogodne. 

Bizanfyńscy dziejopisarze -dokładnie opisując wojny sta- 
czane nad Bałkanem i .Dunajem, często wspominają Sławian 
dodając pajwyrażniej , iż Sławianie zwą się też : Getami. 
(Theophylftct III 4.) W dragiej połowie VI wieku Sławianie 
panońscy podbici przez Awarów Wspólnie z nimi nafiadali 
Tracyą. 

Digitized By VjOOQIC 



Roka 546. Prokopiusz tak ioh opianje: Slawianie i Anty 
(Wendy) nie mają króla- lecz zdawien dawna ^ rządy po< 
spolite. Wiecują nad śpiewami pospolitemi. Wszystko inne 
prawami pospolitemi n nieb oznaczone. Boga piorunów, 
uznają za jedynego Boga; za pana wszechświata. Ofiarują 
mu woły i inne zwierzęta. O przeznaczeniu nie wiedzą 
ani wierzą, żeby ono wpływało na 'ludzkie losy. W cbb- 
robie Inb wojnie zagrożony śmiercią : ślubuje Bogu ofiarę za- 
rżnąć, jeżK dożyje. Uszedłszy niebezpieczeństwa, ofiarują 
wierząc: iż ich to ocaliło* Czczą też rzeki, bogifaie i duchy 
którym ofiary składają. Przy ofiarach wróżą. Mieszkają w li- 
chych chatach przenosząc się z miejsca w miejsce. Walczą 
pieszo z mi^ą tarczą i oszczepami. Zbroi nie mają nigdy, 
niektórzy bez koszuli i sukien w spodniach tylko idą do boju. 
Mówią jednaką mową dziko brzmiącą. Po^er!idiownie zupeł- 
nie się nie różnią; w przeci^iu: rośli, silnia ciała niezbyt 
białego, włosów nie jasnych i nie czaiiiych, tylko gniadych. 
Strawę jedzą żle sporządzoną i grubą tak jak i Hunnowie 
(Massageci) którym dorównywają w niechlujstwie. Złośliwi 
nie są ani oUu^ni, lecz rzetelni, co też obyczaju huńskiego 
zabytek. Dawniej Sławianie i Antowie jednem się mianem 
zwali :. Rozsiani (Spori), pewno że w rozsianych chatach miesz- 
kają. Temu też tak wiele kraju zajmują. 2iajmują największą 
część kraju od Dunaju ku północy. 

Roku 591 Maurycyusz cesarz wyruszył przeciwko Awa- 
roro. W Tracyi przydybała straż jego i przywiodła doń: trzech 
mężów obcych bezbronnych z gęsiami tylko w ręku. Zapytani 
od cesarza zkąd byli? i co roBią w krainie greckiej? odrze- 
r kii : Iż są Słowianami , mieszkają 'na kończynach wybrzeży 
morza zachodniego. Chan Awarów przysłtdi do ich żupanów 
czy wojewodów: posłów, bogatemi darami namawiając, aby 
mu zbrojnego ludu użyczyli ku pomocy przeciw Grekom. 
Książęta ich wzięli podarki, pomocy jednak odmówili, dla 
zbyt dalekiiąj, udążHwej drogi. Onych samych imanych po- 
słano do chana, z uniewinnieniem książąt Piętnaście miesięcy 
podróżowali, a chan niepomny praw poselskidi, nie ćhcłs^ u^ 
odprawić doraa; słysząc więc o wielkich bogactwach i ludz- 
kości Greków zemknęli do Tracyi. Grają na eytradi (xidąQa^) 
nie przywykli do oręża. W kraju ich nie ma żelaza, więc 

Digitized by VjOOQ1C 



żyją spokojnie^ gngą na lirach (h>cac) bo na trąbach trąbić 
nie 'umieją, mieniąc, iż. nie ma nic lepszego nad gędźbę, 
gdyż o wojnie nie wiedzą zgoła. 

Manrycy polnbił ich naród z tej opowieści, jetców ugo- 
ścił, podziwiid siłę i wzrost, a w końcu odesłtdi ich do He- 
rakley. 

W miarę jak Awarowie z południowemi Sławiany wkra- 
czali w krainy greckie, posuwali się za niemi do gór swych 
przyciśnięci Cfarobaci biali od Tatr i Babiej Góry, szczep 
rozrodzony i potężny. Roku 610 z po za Babiej Góry (jak 
najwyraźniej świadczą bizantyńscy pisarze : sns^dBP Biąi^a^Bia/tj 
dodając że właściwie ma być BafiBia^ ocęut to jest: Babie G^ry) 
pięciu braci Białochrobatów : Elukas^ Lowel, Kozenc, Muchlo 
i Chorwat z dwiema siostry: Tugą i Bugą, wyruszywszy od 
swoich, zaszli^aż do Dalmacyi, którą opanowali. Herakliusz 
cesarz nawrócił ich do ćhrześciaństwa. Zdali oni się byli jego 
epiece i zań walczyli z Awarami Pogórzanie ci umieli więc 
orężem robić i w wojenną trąbę trąbić. Potomkowie ich „Mor- 
łacy" dochowali jeszcze podobieństwo do ludu małopolskiego 
w obyczajach, mowie, a nawet ubiorze. Za śladem Białochro- 
batów ciągli też y za Dunaj sąsiedzi ich : mieszkance krainy 
Bojków, Serbowie. Herakliusz wyznaczył im dzisiejszą Serbią, 
gdzie osiedli i ochrzcili się. Bizantynce piszą o nich: iż kraina 
tych Bojków leżsda z tamtej strony Węgier. 

Część tych wychodźców wróciła później do Sławiańszczy- 
zny naiUabiańskiej, gdzie znani byli pod nazwą: Dalaminców. 

Przed tem jeszcze wjrruszyli byli na wschód (prawdopo- 
dobnie od Kujaw) dwaj bracia, Radym i Wiatko. W ziemiach 
kałuskiej, turskiej i orłowskiej założyli osady R^dymiozan 
i Wiatyczan. Podbił ich później Włodzimierz (r, 984.) 

Dziejopisarze ruscy najdokładniej wzmiankują o tem ich 
pochodzie podając dziki obraz ich obyczajów w końcu ^ 
wieku: mjieszkają w lasach, jedzą strawy plugawe, nie sro- 
mają się wobec rodziców mówić rzeczy ladace; małżeństw 
nie^nają, lecz w igrzyszkach znachodzą się młodzieńce i dzie- 
wice; żon mają dwie, trzy. Umarłych palą, kości ich ze- 
brawszy w naczynie iiiewielkie, składają w przydrożne kur- 
chany. Zwyczaj ten zachowują też Krzywiczanie i drudzy 
poganie. 

Digitized by VjOOQIC 



Ó Sławianach pomorskich o ówiątynikch bożyszczach 
i całopaleniach ich, wiemy z pisarzy niemieckich, a poezęńci 
już i z naszych. 

Od gęślarzy wendyjskich aż do bitnych Sławian wscho- 
dnich i {Południowych, wielka zachodziła różnica: co do oświaty 
i postępu w rozwoju narodowym, mimo wspólności wielu o- 
byczajów. Szczepy bitniejsze wcześniej śledziły za twśrdem 
ostrzem do swych oszczepów i mieczów, kuły żelazo; podczas 
kiedy spokojniejsi Wendowie na gęślach tylko grali. 

Przyroda, matka całego świata żyjącego, wcześnie, obmy- 
śliła narodom przyszłe ich losy. Którym dsh, krusztcze twarde, 
w tych się duch wojny budził, zwłaszcza, iż rzadko kruszec 
leży obok chleba, a głód uczy przemysłu. 

Mieszkance więc śnieżnych gór białych: Górale Chrobad 
biali, wcześniej się nauczyli wytapiać rudę, a orawskie i spi- 
skie kopalnie jeszcze pr^d 4^arami; dostarczały im ostrej 
broni, którą dosięgli aż ża^olny Dunaj. 

Nazwa ^Spiż'^ S^J^J poclibddła od niemieckiego 8pei8$ 
Glockenspetss, nie byliby ją Niemcy przemienili na Zips, Spiża, 
czy nie będzie pierwotnie sławiaóskiem słowem, a od jej mno- 
gości w górach nazwa: Spiska Ziemia, Spiskie Gtóry?, --r 
Zipa niemieckie znaczy pypeć. 

Podobnie i czeskie góry obfitsze w kruszce oiż w poży- 
wienie. 

Wszyscy zaś Sławianie pospołu mieK jeden narodowy 
obyczaj różniący ich zupełnie od Niemców i Greków, obyczaj: 
palenia umarłych i grzebania popiołów w popielnicach. 

Popielnice są najdowodniejszemi miedzami ziem sławiań- 
skich, mianowicie od Niemiec którzy zasie nig:dy nie palili 
zwłok umarłych. 

Popielnice składano w pojedyncyzch mogiłach lub w spól- 
nem smętarnem uroczysku. 

Mogiły więc i uroczyska stanowią dla nas uieiylko skar- 
bnice przeszłości obyczajowej* lecz i dziejowej. Rozkopywano 
wielkie mogiły w dawnych ziemiach Sławian zachodnich^ znaj- 
dowano spodem kilka warstw popielnic sławiańskich z narzę- 
dadami i bronią: kamiennemi i brązowemi. Na nich w ka- 
miennych sklepach grobowych leżi^ kościotrupy niemieckie 
z szczątkaipi żelaznych niemieckich mieczów. Na i^ch znowu 

Digitized by VjOOQ iC 



8 

puUid popielnic sławiańskich i zdów groby niemieekie. Pod 
zwaliekami dawnego kościółka marowanegio znaleziono takie 
pokłady. 

Nie jestże to wymowniejsza księga przeszłości od bajecz- 
nych dziejów kronikarzy naszych ^ którzy nie wierzyli w na- 
ród ani siebie^ tylko w dzieje Indu żydowskiego. 

Przecież jeszcze nczony Kromer z zadziwieniem pisze, 
że pod Szremą w Wielkiej Polsce jest pagórek, w którym 
różnego rodzajn garnki rosną! 

Mogił i wykopalisk pdno jest po całej Polsce, wyliczać 
idi nie będę. 

W Sądeczyznie: spiżowe dłnta (pierzchnie) toporld po- 
pielnice; znaleziono na Jarmacie nad Szlachtową obołc Szcza- 
wnic, kędy było jakieś chorbaekie uroczysko. 

Dłtdia te czy toporki w niczem nie różnią się od zwy- 
kłych tego rodzajn narzędzi znac^odzouych po całej Europie 
a dla jednostajności sweg zwai^d) : Keltami, jakoby ji^iś 
naród Keltów przechodząc tędy pogubił je! Znajdują się 
w zbiorze zakładu Ossolińskich we Lwowie. 

W sątleckim też starem grodzisku naddunąjeckiem (po 
wjżej Starego Sącza) prócz pierzchni spiżowych znaleziono: 
niby miseczkę okrągłą z pręta spiżowego .uwitą na sposób 
jak chłopi z splotów słomianych wiją gtówki do swydi ka- 
peluszy. Pręt grubości palca małego gi-aniasiy gęsto uwity 
dał cię rozciągnąć siłą, wracając jednak do swej półkolistej 
postaci. Próżnia tej półkoli, niemal wielkości małej głowy 
człeczej, mogła mieścić w sobie miarę kwarty polskiej. Praw- 
dopodobnie był to wierzch starożytnej nidbicy, noszonej na 
jakiej miękkiej czapce ; aby sprężyc^ścią spiżu osłabić siłę 
uderzenia kamiennym młotem. 

Ciekawy ten zabytek znalazca (Wilk chłop, wójt naszo- 
cowieki, właściciel części tego grodziska roku 1863 jeszcze 
żyw i niezbyt wiekowy) okazywał żyjącym świadkom^ któ- 
rych opisy zupełnie są zgodne i dokładne. Zatnały (ńeniądz 
aprzedał żydowi domokrążcy nieznanemu. 



Digitized by 



Google 



2. Grody — uroczyska. 

Na brzeg^u cieśniny morskiej la Manefae^ w okolicy Limę 
de Dieppe dotąd się zachowało: grodzisko starożytne Ha Wy- 
sokiem nrwiskn. Ma ono postać trójkątną. Od lądu broDi gó^ 
potężny wał wśród dwu przekopów usypany, a w najprzy- 
stępniejszej stronie, jeszcze osobno naprzód wysunięty kawał 
w^ mniejszego. W dolnym zakątku grodziska widać rzędem 
sypane mogiły, a w nich szczątki palonych zwłoków.' 

Podobnych grodzisk, mnóstwo istniało w Galii czyli Cel- 
tyL Cezar je opisuje wyraźnie : „Na wysokich urwiskach, albo 
w lesistych i moczamych ustroniach, celtowie czyli Gidlowie 
robili sobie grody utwierdzone. A gdy. wróg groził, ludność 
przestrzeżona odbierała rozkaz chronienia się do onych twierdz.^^ 

Krótki ten opis pogromcy Kelto-gallów, najjaśniej tłuma- 
czy przeznaczenie grodów. 

W okolicy dzisiejszego Clenńont (Auwergne), widoczne 
jeszcze grodzisko Gergowia, kędy Cezara legiony poraził dzielny 
keltyjski książę Vercingetroix; późnićj przemożony, jako je- 
niec zawiedziony do Kzymu, gdzie po odbytym tryumfie ścięt 
od kąta, zwy ciężkiego Cezara. Gród gergowski \eidl na wy- 
zinie płaskiej, obwiedzion murem, który w miejscu, gdzie go 
dobywały legiony rzymskie, nie byi wyższym nad jedną siągę. 
A przecież nie zdobyli go Rzymismie. 

Cała wojna gallicka odbywda się oblężeniem i dobywa- 
niem grodów, które czasem Wokoło swemi wsdami ścisnąć 
wypadało wcelu ogłodzenia. Tak zdobywał całą Alzaćyą; tak 
Trajan zdobywał Siedmiogród dacki. 

Dokładne opisy Cezara, jobok i^askorzeźb na kolumnie 
Trajana; nie pozostawiają najmniejszej wątpliwości, co do spo- 
sobu utwierdzenia grodów. 

Zakładane na wierzchowinach górskich, pagórkowatych 
lub kępach wpośród moczarów; utwierdzone były wałami 
ziemnemi, lub murem ścielonym: według materyału jaki był 
pod ręką. 

W równiach błotnistych sypano wał kilkosążniowy, który 
zasądzano ciemistetn wieńcem drzew i krzewów kolących. 



10 

w pagórkach ziemnych; otaczano 'ogrody okopem pro- 
stopadle wyścielonym z drzewa i ziemi , naprzemian war- 
stwami zupełnie ,tak^ jak się dzid ścielą: groble i jazy. Górą 
wyposzczone ostrókoly; broniły wydostania się na wierzcli> 
gdzie prócz tego sterczał częstokół, płot, lub jakie inne przed- 
piersie. , 

W górach kamienistych; wi^, ścielono z kamieni i drzewa. 

Czasami otaczano grody podwój nemi i potrójnemi wa- 
łami według potrzeby i miejscowości. Często gród główny 
otaczały obszerne pirzedgrodzia, jak przedmieścia miasto. 

Grodzisk takich, dobrze dochowanych; mnóstwo istnieje 
po wielu krajach mianowicie zaś: w Szkocyi, iiir Prancyi, 
w Czechach i w Niemczech. Szczególnie tak zwany: Tauńus, 
pogórze między Kenem a Menem.. Ęo tam: Augiistus, Oer- 
manicus, Maxymian, cezarowie: osobiście podbijali nadreńskie 
ludy. Tam Yarus dowodził; a z rozkazu groźnego Maxymiana, 
Wiktor święty przywódzca chrześcian tebajskich, wraz z ca- 
łym swym pułkiem: tam^ krew swą męczeńską przelali od 
miecza rzymskich oprawców. ^ ' 

Więc są tam twierdze obszerne wałami okolone kilko- 
krotnie i wykończone; są tóż doraźne i małe; są i obronne 
wyskoki, gór wałem tylko odcięte, lub przyparte do jakiej 
sromej ściany skalistej. 

Z niektórych pozostały^ tylko kamienne gruzy wałów, 
z widocznemi ślady przepalenia: snąć oblężeńcy korzystając 
z posuchy, zapalili prześcielane drzewo i gorejącego grodu 
dobywali Pożary te musiały być stracznemi, skoro się zna- 
ohodzą wały wypalone na cegłę, lub zeszklone na wapno : we- 
dng ziemi lub kamienia, z których ścielone. Warstwy węgla 
w pośrodku pozost^e, nie pozostawiają źadnćj wątpliwości. 

Płoty cierniste na wałach zwali Niemcy: Oer-zaun (Ger-. 
łauhf Gerten) po staremu: Geir-łin tj. obronny albo zbrojny: 
płot (Tarnogród? Tarnowiec??) 

Grody podobne znajdują się po całej kuli ziemskiej; 
a starzy Meksykanie całą swą ziemię ubezpieczyli niemi od 
dzikich sąsiednich plemion. 

W Sławiańszczyznie od końca do końca znane są: grody, 
hrady, horody i gorody. 

W Polsce i na Rusi nie obliczył by je. 

Digitized by VjOOQIC 



11 

w Małopolsce: grodów/ grodków^ grojców i gix)mów nie 
mi^o. A musiały być i w miejscach kędy później niemieccy 
przybysze poczynili swe: Ger-tyny i zamki. 

Nota. (Nazwy: „Gter" i ;,tyn" niemylnemi żywiołu nie- 
mieckiego śladami. Sami Niemcy chełpiąc zwali się: Ger-ma- 
nami tojest, zbrojnymi mężami. Wyraz: jfer, gwer^ niemieccy 
Frankowie zdobywszy Gallią zaszczepili obok swego: Fron^ 
tojest: wolny.) 

Doliny rzek; szczególnie uwieńczone są: grodami^ groj- 
cami; grodkami^ stróżami i twierdzami! 

Góry lasem porosłe, same przez się były grodami. Odo- 
sobnione niedostępne wirchy po dziś dzień zwie lud: Gro- 
niamiy tj. maleńkiemi grodami^ jakiemi są istotnie. 

Groniem, zwała się prawdopodobnie owa nadłabiańskich 
Dalemińców twierdza, którą po 20-dniowej rozpaczliwej obro- 
nie zdobywszy, srogi, Henryk Ptasznik cesarz niemiecki: 
wszystkich męższyzn zarąbać a niewiasty w niewolą zaprze* 
dać kazał, r. .926. Niemcy zwali ten gród. Grona. 

Takiemi grodami -były: Lebus i inne pograniczne nadła- 
biańskie twierdze, które zdobył ów Henryk. 

Wiadomo z dziejów, iż Chrobry obmyślał: obronę kraju; 
On pobudował stróże i zaprowadził podatek; stróżę tj. zao- 
patrywanie w żywność, załogi strażnicze. 

Zająwsży Chrobacyą i stykając się z bitnemi Madziara- 
mi, musiał tćż pomyśleć. o ubezpieczeniu tej: Nowej czyli Ma- 
łej' Polski. 

Śledząc tych odwiecznych pomników narodowych, gdyby 
drogoskazów, wypada się trzymać dolin rzek jako samorodnych 
czef(t i gościńców; także nazw staropolskich a w końcu: oko- 
pów i zwalisk późniejszych zamków, w których ,może pogrze- 
bione mury strażnic Chrobrego i jego potomków. , 

Prócz nazwy: Gród, grodek, grojec — zawadza się po 
Podgórzu wyraz: chełm, a w górach: gron. Nigdy jedno obok 
drugiego, a oba oznaczaj^: samorodne twierdze, na wirchach 
niedostępnych lasem porosłych. 

W równiach przychodzą: Tarnowce, Tarnogrody w poło- 
żeniach jak niemieckie: Tyny, Gertyny. 

Przychodzą^ też: Zmykanie, może miejsca schronienia. 

Mówiąc o grodach nie mówimy o zamkach murowanych — 



12 

o ktdiyeh osobno. — Stróże murowane mogty istnieć jni za 
Chrobrego. 

Od Wielkopolskie wprost kn Węgrom wiedzie: starodawna 
częsta iywieeka^ doliną rzeki Soły/ przez JaUnnkę w dolinę 
Wagi, doliną Skawy zaś, w PodhiUe. Od Krakowa mimo 
Dobczyc, Myślenic, doliną Raby: idzie starodawna nowotarska 
częsta w Podhale, ku Spiżowi i na Orawę. 

Z doliny Kaby, przejeżdża się w dolinę Łososiny, kędy 
wedhig podań lada, królowie polscy jeżdżali. Ztamtąd, doliną 
Słopnicy i Kamienicy, najbliższa droga na Spiż. 

Sądecka stara częsta: szła doliną Łososiny, na Laskową 
^ Strzeszyce przez górę Jnst do Tęgoborzy; albo na Czchów 
Tropsztyn, zkąd Dunajcem lub Łososiną w górę do Tęgoborzy 
i Dunajca. 

Paleśnicy i Białej doliny, wiodą od powiśla krakowskiego; 
a Wisłoki dolina od sandomierskiej ziemi. 

Doliny te wypadido koniecznie utwierdzić chcąc kraj za- 
bezpieczyć i obronę obmyślić. 

Istnieją też wzdłuż nich stare: grody, grojce, gronie, 
i stróże a później zamki. 
% Nad Sołą: Oświęcim i Grodziec. 

Nad Skawą: (grodzisko Zatorskie, lanckorońiski chełm. 

Nad Skawiną: Tyniec. 

Nad Babą: Chełm, Grodkowice i Gierczyce koło Bochni, 
Grodzisko łapczyckie, grodzisko gdowskie (Podegrodzie Ja- 
h)8zowka); myślenicki chełm i stróża. 

Od Gdowa i Niegowicy, jest dh)ga ku Tymbarkowi i do- 
liny łososińskiąj. Tam leżą: Zmykań, Szczerzyć z Obidową 
i Stróża kotula. Z drugiej strony zaś: Zbydniów, Lubomierz, 
Tarnawa. , 

Nad Łososiną dolną leżą: Strzeszyce. 

Dolina dunajecka najmocniej była utwierdzona. Tam leżą: 
Gierowa janowicka, stróża lusławicka, Melsztyn, Czchów, Tro- 
pie z Gierową, Rożnów, Gródek, Chełmiec, Stary-Sącz, Gros 
zabrzeski, Pieniny z Czorsztynem, Gronków i Szaflary, aż po: 
Gron białecki i tatrzańskie regle czyli zdżary. 

Nad Popradem: Lemiesz (strażnica z czasów Łokietka); 
Rytro, Muszyna, Lubowla, Podoliniec i dalsze spiskie strpże. 



Digitized by 



Google 



13 

Nad Biatą: Tarnawiec^ (}rodek lichwiAski^ Ostroia cięż- 
kowicka^ Strożną bobowska^ Grodek przy Gryboide z dwiema 
Stróżami wilczyskiem! i Wojnarową, aż po okopy konfedera- 
tów barskich pod Izbami i Wujkową: — o których nie ma 
pewnodci^czy je sami sypali czy tylko starodawnego grodziska 
lub okopów użyli; jako wprzódy pod Zwańćem. 

Nad 'Wisłoka: Zdarżec^ Ździary, Podegrodzie i Strzego- 
cice; wskazują miejsce grodu i stróży w okolicy Pilzna: Żmi- 
gtód. 

Nad Ropą/ która do Wisłoki wpływa: Biecz, Stróżówka 
gorlicka; Szymbarg, Chehn ropski, wyssówski gródek i Biesz- 
czada wirchy, regiety. ^ 

' Nad Sanem: Strażnik pniowski (^), Zdziąry jarocińskie, 
Stróża ulano wska u ujścia Tanwi: Tamogóra, Tarnowiec, Le-. 
żajski stary gród i pograniczne ruskie grody : Przeworsk, Ja- 
rosław, Przemyśl, Sanok, Lisko. 

Nad Wisłokiem: Grodzisko, Ubieszyn, Budziwój, Groązi- 
sko dobrzechowskie. Twierdza fiysztacka, Dukla i Bieszczad 
górzysty z swemi okopami; aż po nad żrodliska: Teply Chro- 
brego, ku Krępakom. 

Nad Sanoczkiem : Stróże dwie. 

Owe Tamowy, Tarnowce Tarnogrody, . Tarnobrzegi są 
temssimem czem niemieckie: Tyn^, Gertyąy. 

Zdziary i zdziarce w równiach, przychodzą wszędzie tylko 
w lesistej okolicy nad rzekami mianowicie na Powiślu koło: 
Mielca, Żabna, Kadomyśla, Ulanowa. . ^ 

Chrobry, urządzając kraj i chcąc go ubezpieczyć od na-: 
jazdów, musiał iść drogą zwykłą: dzielić kraj na opola grodz- 
kie, których ludność w grodzie lub twierdzy znachodziła schro- 
nienie,' a za to ponosiła ciężar, wyżywienia załogi> strażnic. . 

Nad każdem opolem, musiał być .zwierzchnik wojskowy 
świadomy wojenki, któremu oraz przypadało: sądzić spory 
i zatargi. Podobnie jak w c^łym świecie wybierano do tego 
ludzi statecznych któryQh zwano: starostami grodowymi a 
później z cudzoziemska: kasztelanami. 

Ztąd też, każden dawny gród; miał swego starostę i sta- 
rostwo swoje, i zwał się grodem sądowym — jak do dziś 
dniaf Wiśnia zwie się: sądową — a nad Gopłem leży Ej-zy- 
wosądcz. ' r^ T 

Digitized by VjOOQIC 



14 

— 84I>b:ceIvObód. — W Sądeczyznie znajdaje się jedno 
ijylko dochowane grodzisko: nad Dnnąjcem 3/4 mili powyl 
Starego-Sącza^ w Naszocowicacb dzisiejszych, między Pode- 
grodziem a. Kadczą, naprzeciwko Gołkowic. 

Radeckie kilkaset stóp wyniosłe wzgórze pomiędzy Da- 
nąjcem a olszańskim potoczkiem, kończy się: małym wierz- 
chem; którego strona południowa podmywana źródliskami 
i Danąjoem zapadła się tworząc gliniaste urwisko nadbrzeine 
zwane pospolicie: Glinką. Wschodnia strona, mniej poobrywana 
przechodzi w pohtgą spadzistośó obszerną zakończoną brze- 
gmni potoka olszańskiego. Zachodnia część siodłowato wklę- 
słym grzbietem łączy się z grzbietem całego pasma olszań- 
skiegio. 

Wierzch ów nadbrzeżny zaokolony na wschód, północ 
i zachód, stahowi: grodzisko pierwotne w czworobok otoczone 
fłrałem, którego wysokość dziś 3 siągi przechodzi; wyjąwszy 
stron^ od unidska naddunajeckiego, gdzie poczęści zniesiony 
poczęści od począ|;ku jako mniej pot^^ebny, mógł być nieco 
mniejszy. Samo to grodzisko właściwe, zajmuje przestrzeń: 
przeszło trzymorgową. Od zachodu kędy najłatwiejszy przy- 
stęp, wał jest podwójnym, z jednego końca przytykający do 
urwiska, z drugiego broniony kopcem , na którym mogła się 
wznosić strażnicza wieżą, czuwająca od tej strony. U wschodnio- 
połtidniowego rogu grodu, najwyższy wzgórza całego punkt; 
tworzy, po za obrębem wału położoną: trójkątną wyniosłość 
gdzie prawdopodobnie stsJia główna strażnica wyniosła, czu- 
wająca nad bezpieczeństwem cs^ego grodu. Wyniosłość ta 
bezmała 3Q siągów czworobocznych zajmująca, stanowi oraz: 
główną ostateczną twierdzę grodzką. Przytykając do potężne- 
go wi^ głównego, z dwu wolnych stron widocznie na sposób 
jazu ścielonego urobiona; w ściany 6— 8 siągów wysokie, które 
^wieńczone ostrokołem a z wysokiej twierdzy strażniczej bro- 
nione pociskami i warem smoły lub wody — niełatwemi były 
do zdobycia. ^ - 

Całe grodzisko, otaczają przedgrodzia podwójne, z któ- 
]rych przytykające do strażnicy podobnie ścielonym jazem, 
'drugie za$ wałem były oddzielane.. 

Wszystkiego wraz, bronił jwrał główny od zachodu i pół- 
nocy, dalej zaś brzeg strumyka: Olszanki i brzegi od zapa- 

« Dtgitizedby VjOOQ1C 



15 ^ 

dlisk naddanajeckich; miejscami jazem wyścielone mianowicie: 
po nad 6tramyk i drogę krętą krajem zapadlisk wiodącą kn 
Btrdźnicj. Miejscami znać jeszczó kamienie, z którjcli on jaz^ 
mógł być usłanym. Są to okrąglaki brane z danajcowego ka* 
mieńca: nie granit! lecz najczęściej czerwony drobny piasko- 
wiec przechodowy w wnlkaniczne kamienie. Dziś rzadko wi- 
dać go w Dnnajctiy którego wody toczą obecnie granitowe 
krachy, pochodzące z najwyższych Tatr szczytów obalonych 
trzęsieniami ziemi a zalegających obszerne hal: sypy, lub 
nsypienie. Rzeczony: czerwony piaskowiec, obok białawego 
kamienia niby tłustego ; najczęściejsze w onem grodzisku i da- 
wnych starych kamieńcach. Wiele lat minęło, wiele wody 
upłynęło, odkąd je Dunajec w równiny toczył! 

Cole grodzisko, zajmuje kilkadziesiąt morgów, a obrosłe 
i uciernione wały najeżone ostrokoły, bronione przez ludność 
którcg chodziło o życie i mienfe: musiało być twierdzą potę- 
żną i schronieniem ludu przed wrogiem. 
'W głębi gliniastego zapadliska, według podań ludu do- 
by wano 'niegdyś sól. Miejsce żupy dawnej stanowi boniorek 
błotnisty, o którym lud prawi : iż jest naorskim okiem. Bydło 
i owce uciekają do tego błota, w którem rade brodzą po ko- 
lana; gołębie przylatują wodę pić. 

Na podbrzeżu tych zapadlisk lasem porosłych, są dwie 
naogiły potężne. €tóma: ma w okół kroków 100, a od spodu 
na wierzdi 20 wzwyż. Dolna mogiła nieco mniejsza. Obie, 
położone w uroczysku którego głąb stanowi; ono słone oko 
morskie z Dunajcem wdali i płaskim jego brzegiem przeciw- 
ległym, za którym wzgórz konary wznoszą się coraz wyżej 
aż do czarnych grzbietów starosądeckich Krępaków. 

Jeżeli mogiły te powstały z zwłok grzebiońych ; będą 
w nich popielnice w głębi, a może górą: kości. Jeżeli po bitwie 
z Tatarami: będą zwłoki Polaków w jedjiej, a tatarskie w dru? 
giej. Po składzie czaszki nie trudnoby rozpoznać tatarskie. 
Lecz mogłyby być i ^późniejsze: z szwedzkich czasów, którzy 
'Się^tu podobno bronili. Wydobyte szczątki oręża objaśniły 
by to. GWyby to zaś tylko graniczne, kopce były, co niepraw- 
dopodobne; to będą we środku tylko tak zwane: signa me- 
tcdlicay szkło z poduczonych flaszek wypróżnianych, i jaka 
moneta, ostroga, podkowa lub inny kniszec. ^^ ^ Google 



16 

Grodzisko to, jest niezawodnie pierwotneni grodziskiem: 
sądeekiem, bo wokoło nie ma miejsca na gród sposoboiejszego. 
Podegrodzie, wieś starożytna ztamtąd o ćwierć miH połotona 
potwierdza domniemaDie. 

Lud a nawet szlachta sądecka nieodmienna , dotąd nie 
mówią: Sącz, tylko: Sząc, i to powszechnie. Czyby więc 
Naszocówice nie były: Nasząco wicami? tojest osadą na da- 
wny in Szącn Inb Szącowicach?? 

Pisma najstarsze wymieniają: Sądecz lub Sącz, a nale- 
żał on do najdawniejszych grodów. W grodach zaś: sądzili 
kasztelanowie. Czy nie od starodawnych sądów, nazwano gród 
on: Sądczem? — tak jak: ksiądz — książę; widocznie ozna- 
cza człeka wybranego : ku sądu (sadar — gossndar). 

Zapadlisko, z słonem okiem morskiem, z ciemnym swym 
borem i mogiłami, położone n stóp potężnej twierdzy, mogło 
być: uroczyskiem poświęconem bogom; kędy sądeccy Chroba- 
towie objaty swe i śluby składali podziwiając: że nawet 
bydło i ptactwo nieme, rade pije świętą wodę. Że wodom 
rzecznym, potokom szczególnie zaś źródłom i krynicom, na- 
wianie głękoką cześć oddawali: wiadomo z świadectw równo- 
czesnych. Bóstwo jakie kamienne spiżowe lub drewniane mo- 
gło mieć świątynią w owej najwyższej twierdzy, a lud oko- 
liczny skupiał się i walczył ufny w pomoc jego, jak później 
walczył ufoy w cudowność obrazu na Jasnej-Górze, lub świę- 
tych zwłok: Wojciecha i Stanisława na Wawelu. ^ 

Na przeciwnym brzegu Dunajca leży stara wieś: Opo- 
lana-^ ślad dawnego 'sądeckiego opola. 



Grodek nad Dunajcem, między Zbyszycami a Rożnowem; 
przedstawia piękny kopiec odosobniony, stworzony na twier- 
dze. Prócz nazwy jednak nie pozostało śladów. «' 

Nad Białowodą wzgórze, równie jak wysoki : Chełm nad 
Chomranicami; tworzyły samorodne grody, które zasiekami 
łatwo było umocnić, ,. 

Nad Wyssową w ziemi bieckiej, na kończynie: hanćzow- 
skiego pasma gór; leży: Grodek z śladami kamiennych wałów. 
Tuż obok wirchy: Pobywskie {pohojowiah)) Jaworina. Wszyst- 
ko nad zdrojami i' szczawą wyśsowską. 

Digitized byVjOOQlC 



, 17 ' 

Póiniejsze te2 obozowiska konfederatów barskieh: w Iz- 
bach, Wujkowej . . . prawdopodobnie były starodawnemi gro- 
dziskami^ i stróżami Chrobrego może ; bo tędy ponad źródła 
Ciepłej (Tepły) szła jego granica małopolska. 

JABMDTA. — Góry nad Szczawnicą, miałyj;eż prawdopodo- 
bnie swój gród na Jarmucie, i nroczysko pod nią w miejscach 
kędy się znachodzą szczątki popielnic. Poszukiwania Gwalberta 
Pawlikowskiego z Medyki czynione roku 1840 najniewątpliw- 
sze wykazały dowody. Znaleziono popielnice, brązbwe to- 
porki i ozdoby. 

I>aImatowie czcili bóstwo zwane: Jara. Przyszli oni 
z Chrobacyi, a Jarmnta obsiana popielnicami właśnie w tych 
chrobackich skałach leży. 

Jar znaczyło: jasne światło. „Jare światio, jary wosk" 
mówi lud po dziś dziś. Jarem zwie też wiosnę, a Jarą po- 
godą" zWie jasne niebo. 

I właśnie ten „Jar" słońca we dnie a wieczór: ognia, 
^ czcili Sła wianie. Czcili ogi^ń trawiący ich całopalenia i zwłoki 
. Stąrosławiańskie „Jar" znaczyło „żrenie^ wejźrenie czyli: 
zier (zierciadło, zwierciadło). 

Boskie wejźrenie : Światowida — wielbiły ludy sławiań- 
skie w ppgaństwie^ tak jak ochrzczone w ołtarzach umieściły: 
oko opatrzności. . 

B&g najprzód się objawił stworzeniem a głównym ku 
temu czynnikiem było: światło i ciepło. Naród ludzki czując 
że : światłem i ciepłem istnieje, , uwielbił słońce i ogień. Ja- 
sność słoneczna ogrzewając maitwą przyrodę rozpromieniała 
oraz umysł niemowlęcej ludzkości. Wszędzie na całej ziem- 
skiej kuli szukano; Boga: najprzód w cieple i jasności, po- 
tem w wilgoci, dalej w sile prs^yrodnej, w umysłowości aż 
w końcu przyszła ludzkość do poznania: że Bóg jest wszędzie 
i że jest wszystkiem, więc jedyny. 

, . Najstarsze obrzędy religijne jakiemi są: indyjskie, polcr 
gają na pojęciu: że Bóg, światłem i ciepłem słonecznem stwo- 
rzył przyrodę ludzką. Więc też czczono jasność i ciepło we- 
dług tego jak kto pojmował; wnet czteiy pory roku, wnet 
dońce, wnet ogień. ' [ ■ , ' 

Znicza o^eń wieczysty jarzył się po cidęj Sławiańsczyr 
znie i Litwa przyjęła go. Gorzał i jarzył się: w Kowogro*^^ 

^ DigitizedbyVj^OQlC 



Kijowie tak j&k na Żmudzi (jeszcze do roku 1414!) i w Wil- 
nie na rohn przed posągiem Perkuna. 

Jak dzid pod tóinemi mianami lud polski czci Matkę 
Chrystusa: gromniczną, różańcową, zielną, siewną, Anieżną..; 
tak wówczas czczono Boga: Światowidza i piorunującego, 
i jasnegociepłego tojest stwórcę i wielkiegobiałego i t. d. 

Dziksze wojenne narody czciły boga piorunów; łagodniej- < 
sze, ufiaiejsze: jasnego boga; przemyślne ludy : boga radnego, 
czczono boga jako odwieczną prawdę : prowego. Prawo w imię 
jego sądzoi^ na wiecach. 

Oswojony z zimnem górala po dziś dzień ogień i sło- 
neczko jare za wielką łaskę bożą poczytuje. „Słoneczko boże,^ 
„dymeczek święty'^ ileż to. razy słyszę z ust ludu po górach. 
W zimie mrozy dochodzą do 30', bo Podhale, i wszystkie 
sądeckie wirchy co do ciej^a równają się krainie nadnewskiej 
i norwegskiej. Pioruny dopiero zwiastują wiosnę ciepłą, zwia- 
stują cudną porę^ kędy dobytkowi pasza a ludzicm upra- 
gniona żętyca wełna i jakie takie* zboże lub owoc. 

Jarzący, gorejący, jasny: Boże! to musiały być słowa, 
któremi wzywał lud stwórcę błagając o wiosnę i ciepło. 

W polskochrobackiem narzeczu brzmiało to : jaro! garo i ha- 
Son; w wendyjskiem i ruskiem: garo przechodzi w: hare i boro. 
Jedno też i to samo bóstwo starosławiańskie zwie się: 
Jare, Garewit, (czeska pisownia n Jarowit) i Hason. 

Ghrobaci wyszedłszy do Dalmacyi przynieśli z sobą cześć 
s bóstwa: Jarego. Jutroboga czyli zorze poranną jutrznią — r 
; Dalemince z Dalmacyi tej przychodnie czcili w miejscu' dzi- 
siejszego miasta Juterbog. 

Gbrowita świątynia słynna istnis^a w: Broniborze później: 
Broneburgiem, Brandeburgiem przezwanym. ' 

Jarosz zdaje się będzie znaczyć: sługę bożego, to samo 
co dzisiejsze gi-eckie: jerej. Hieronym zwie się też po polsku: 
Jaroszem, a wiara: wjarą. 

Jaromir, Jarosław podobnego będą pochodzenia. 
Najpraśttiejsze, najczystsze, najlepsze przedmioty ofiaro- 
wano bogom. W zimnych naszych górach są niemi: Jarki, 
owce wiosenne. Najlepsze z nich mięso i wełna jara. Jare 
^oża mianowicie : jęczmień, owo główne zboże po wszystkich 
gigach sądeckich,' spiski jh i orawskich. A "wszędy zwań: 



Digitized by 



Google 



19 . 

jarcenr. Jary wosk — po dziń dzieft ozdoba ołtarzów; jary 
lipowy miód: najlepszy; Jarząbki^ ptaki najsmaczniejsze^ do 
późna jeszcze od starostów i biskupów w przywilejach żądane 
jako łakoć nie lada. Jare zdrowie: stary się jaryt — Więc 
też i piękne drzewo: jarzębina jedyne do kwitnie dziko, a 
do którego jagód ptactwo leśne zewsz^ się zlatuje, mogło 
być szczególnie miłe: Jaremu bóstwu, to jest Jasnemu Bogu. 
Wyraz ten cudzoziemcy przetu^ęcili na: Jesse. Hason. — Wy;* 
razu tego nie wiem czy prócz tych gór usłyszy gdzie u na^ 
szego ludu. Tu on powszechny i u Madziarów oznacza: po- 
żytek, zysk. Hasnować znaczy przyrobić. Hasny — jasny Bog 
znaczyło więc: Opatrzność, łaskę boską. 

„Nic tam nie świta z tego^ — mówi się po dziś dzień 
zamiast: tam nie ma zysku. Boga bez jasności po dziś dzień 
nie pojmuje lud a często złorzecząc mówi: Obyś jasności 
boskiej nie' oglądał!— Jasność nieba objęła później króle 
1 jasne jaśnie oświecone pany sądowe.: książęta. . / 

Zważywszy wszystko wraz: Uroczysko z popielnicami, 
. Jarmutę bóstwo : Jare i zabytki mowy, sądzę iż można przy- 
puścić: że na Jarmucie lub pod nią istniało uroczysko, gdzie 
dawni górale czcili: Boga jasnego. Tam gorzały całopalenia 
bydląt, a może i Sławianek , które według starego obyczaju 
towarzyszyły^ mężom do nieba poddając się pod święty nóż, 
a potem płomieniom. 

Lecz nietylko na Jarmucie szczawnickiej wielbiono Jare 
boskiego wejżrenia. Po wszystkich górach w około przycho- 
dzi to miano, w ustiach ludu liiianowicie późniejszego napły- 
wowego jakim byli: Kumany, Madjary, Niemcy i Czechy 
miejscami przekręcone, miejscami na obcą mowę przetłumaczo- 
ne. Tak powstał dzisiejszy słowacki źdżjar i węgierskie : reggel. 
Źdżjar oznacza: zorze,, żar poranny a: reggel oznacza ranek. 

Reggelami, reglami zWią też górale szczyty Tatr, jasno 
i ognisto promieniejące od słcńca przed i po zachodzie, kiedy 
już w dolmacb zmrok. Mianowicie cudną uroczą północną 
stronę Tatr porosłą boretn i kosodrzewiną — z onemi mor-^ 
skiemi okami, i wodospady ^ skał woniejących fiołkową po- 
rostu wonią: od Kościelisk aż po Żdźar. 

Jedna dziwna okoliczność towarzyszy tym nazwom: bli- 
8k^ć źródeł uprawiających. 

Digitized by VjOOQIC 



20 

Źdźjar: zwie się potok szezawnicki od zdrojowisk pły- 
nący. . ^ 

Jarębinsi wioska leźy tai za Jarrautą obok wnlkanów 
iłłowych^ wapiennych, które tworzą zdrojowiska drażbackie, 
w okolicy stworzonej na uroczysko, gdzie wyziewy ziemne 
zabijają ptactwo drobne, zwierzęta, a nawet i bydło. W około 
pfyną po Spiin inne zdrojowiska A szczai^y: Kamionka, 
Gniazda, Lackowa, Toporzec, Małdnra, Kreig, Wyborna, Lan- 
dok, Majerka, Bela i t. d. , aż po Żdźar na Magnrze, kędy ona 
srę od Tatr oddziela. Na zachód zaś: w Lubowli, Lipnikn, Szu- 
linie, Pławnicy, Eozelcn aż znowu po Żdżar koło Lelucbowa. 

Rzegiestów leży między Krynicą i Wierzchomlą; a wła- 
sne jegfo zdroje też uroczo położone. 

Nad Wyssową leży Rzegietów, a dalej ku Bardjowskim 
zdrojom: Regetów węgierski. 

Do zdrojów tych: szczaw i soł, bydło ciągle ucieka a 
lud po dziś dzień twierdzi: iż go tam wabią: boginie co 
mieszkają w tych małakach. 

Wszys&ie wymienione: Jary, Żdżary A Regiety leżą 
w okolicach uroczych i czarujących; coraz głdftniejszych z po- 
wodu zdrojowisk swych. Nie raz też zwabiały do siebie ludzi 
myślących o Bogu, a nawet nietylko na stosach ofiarnych 
płynęła krew całopalenia ^Itcz i na pobojowiskach rzekomo • 
za Boga i wiarę. 

Wiara! — już ten .wyraz: czy on nie pochodzi od bóstwa 
jasnego zWanego: Jare!? 



. Pieniny całe to jeden gród i uroczysko. 

Na Krępakacb mnogo: groni a Rohacz mógł być i uro- 
czyskiem. Między Białą a Punajcem wedle Bruśnika: Buko- 
wiec z swemi pieózary; z swym kamieniem na którym hi.d 
pokazuje ślady szponów djabelskich co go nieśli na góry od 
Węgier, a upuścili gdy kur zapiał, — a który kamień tworzy 
samorodny wspaniały ołtarz^ bardzo udatny pod całopalenia: 
dodawszy o kilkaset kroków odległe źródła kryniczne: Zdro- 
wąwodę i Dobrąwodę (późniejszą chrzcielnicę: nurków); dołą- 
czywszy podania cudowne o zaklętych skarbach i zaklętej: 

Digitized by Google 



21 

Maciaszkównie^ która ieh strzeże: — tradno uie przypuścić 
uroczyska w okolicy dzikiej uroczej kędy i później ustawicz- 
nie brzmiały religijne pienia i szczęk oręża. 



3. Niemce i Madziary. 

' Niedobitl^Li Awarów i Hunnów^ z nad Wołgi przynęcili 
pobratymców swych Madjarów, r. p. 889. 

Chorwacya tatrzańska^ Wagą rzeką oddzielona była od 
Swiętopełkowego państwa Moraw. Jak daleko sięgi^a? kto 
nią rządził? niewiadomo. . ^ ^ 

JeżeK. nazwa: Haligowce (za Szlachtową) istotnie ma 
oznaczać: Hunniganc tojest osadę Humiów, jak to twierdzą 
Madziary i podanie niesie; toćby ziemia spiska była podwładną 
Hunnom przed Madziarami władającym Panłionią^ a wynisz- 
czonym od Karola Wielkiego po roku 790. Według dziejopi- 
sarzy^ wojna ta wyludniła kraj HunnÓw. Poczem zajęli ją 
Morawianie a ztąd początek wojen z cesarzami frankońskiemi: 
Karłem i następcami. 

Roku 826^ papież Eugeniusz stwierdza już biskupstwo 
w Nitrze nad Wagą rzeką , wraz z biskupstwem wetwarskie^i 
i ołomunieckiem. 

Właśnie pod ów czas dzieje nasze kładą wygaśnięcie: 
Popielów, wtargnięcie do Polski morawskiego Mojomira i wy- 
bór: Piasta. , 

Na l^itrze wspominają księciem: Priwinnę, który się 
wychrzcił, biskupowi (836) kościół zmurował; przęd Mojomi* 
rem morawskim do Niemiec uchodził i za niemiecką pomocą 
kęs kraju nad Sawą odzierży.wszy, chrześciaństwo rozszerzał 
i niemieckiemi osadniki zaludniał. Nitra poszła pod panowanie 
morawskie, gdzie Cyryli i Method w bułgarskiej mowie chrze* 
iciaństwo opowiadati. 

, Karol Wielki cesarz frankoniemiecki ogłosił się królem 
wszego chrześciaństwa zachodniego* Na zachód: morze sta- 
nowiło miedzę konieczną. Lecz na wschód me było przeszko- 
dy, więc sięgn^ dokąd mógł i przekaziU potomkom- swym 
i narodowi: wschód jako ziemię obiecaną w imię Chrystusa. 

Digitizedby VjOOQIC " 



22 

Sami równie jak następcy jego rzneili się na Slawian jako 
zdobycz przynależną a „marki^ swe graniczne osadzając: 
;,mannami i knechtami^ . posuwali w sWiańską: Earyntyą, 
Raknssy, Morawy, Czechy, Wendy sorabskie i Obotryty. , 

Moraii^ski książe~Światopełk sprostał niemieckiej potędze 
i od Bałtyku aż po BulgiHyą zająwszy sławiańskie ziemie 
porażał grafy niemieckie graniczne, stanął tamą zaborczości 
niemieckiej. . 

Za Morawiany, osłonięci górami i bezdrożami w spokoju 
siedzieli górale: Chrobatowie od Wagi i Poprutu aż po Wisłę. 
Na po^dnie i wschód sąsiadowali z drugim szczepem 
riawiańskim, którego książę: Zwoleń z Zwoleńskiego- kamie- 
nia swego, panował aż po Dunaj, Oissę i Ciepłą; na północ 
zaś prawdopodobnie aż po Bieszczad lesisty dziki i bezludny. 
•^ MADJART. — Roku 889 odwiecznym gościńcem od 
Azyi w dawne tropy Hunnów i Awarów, od Wołgi przez 
dzisiejsze Podole, Multany i Czerwoną Ruś; przywabieni od 
niedobitków awarskich współplemiennych , przekroczyli Ma- 
djary góry Beskidy i po wielkim trudzie wyszedłszy w niziny 

'pierwsze swe obozowisko nazwali: trudem, po madjarsku: 
Munka (Munkacz). 

, Czterdzieści dni wypoczywali. Poczem ciągli pod zamek: 
Utig, stolicę: Ukrainy dolnej panońskiej, kędy im czoło sta- 
wił niejaki: Laborc. Porażon uciekał ku Zemplinowi lecz 
dognan i obwieszon nad rzeczką, która się odtąd zwie: 

' Ląborycą. 
.'-' Z nad Bodrogu z pod.Zempliną kędy Arpad pierwsze swe 
obozowisko główne złożył: wysłi^ posły do księcia Zwolenia, 
aby im dal ziemie jakiej ku osiedleniu. Posłowie jechali pod- 
górzem zemplińskiem aż do wielkiej góry, którą nazwałi: 
Tarcal od imienia tęgo 60 pierwszy na nią wjechał. Ztamtąd 
obaczyli: Cissęi w nią wpadające rzeki, obaczyli równiny 
nadcissańskie i owo przecudne pogórze nad Bodrogiem^Szają 
i Hemadem. Uradpwani : bogom swym na podziękowanie zabili 
najtłuścieji^zego konia, sprawiając sobie wielką ucztę ofiarną. 
(Aldonas). Więc Tarczal powró<»ł dając znać o cudnej krainie^ 
dwaj zaś drudzy: Und madziar i Retel kuman jechali ku 
Gissie, kędy znalazłszy księcia Zwolenia ofiarowali mu 12 
białych koni prodząc o wyznaczenie ziemi: od gór aż po rzekę 

. Digitizedby VjOOQ1C 



23 

Szajo. Rad nie rad przystał na groźną prońbę; Więc Arpad 
przyciągn^y a wtóre swe obozowisko nazwał: szczęściem po 
madjarskni.Serencz. Ztamtąd dwoma zastępy wyruszyli Ma* 
djary za Cissę, zdobyli całą równinę zacisanską północną 
i część Siedmiogrodu. 

Więc znów prosili Zwolenia o ziemię aż po rzekę Za- 
giwę, która u Solnoka do Ciissy wpływa. Zwoleń musiał ze- 
zwolić i na to; lecz już myślał tiad pozbyciem się nieproszo- 
nych gości natrętnych a groźnych. 

Niemiecki cesarz Arnulf słysząc ó jakimś dzikim bitnym 
narodzie nowoprzybyłyni, uradował się: że teraz dojedzie 
Świętopełkowi. Obesłał Arpada podszczuwając na Morawiany 
i dając przewodniki przez góry i wąwozy. 

Żuard i Eadusa wiedli zastępy, a mimochodem zdobyli 
Zwoleniowe ziemie: g^merską i zwoleńską kędy był: K^mień- 
zwoleński (Alłaól) stolica Zwolenia. 

Rozjątrzony Zwoleń przywołał posiłki greckie i bułgar- 
skie lecz poraźon u Alpaszu. Wojsko potopione w Cissie^ on 
sam znikł bez wieści. 

Świętopełka wódz: Zobor u Nitry walcząc ranny popadł 
niewoli. Nitra padła po zaciętym oporze ; a Zobofa walecznego 
zwycięzcy według zwyczaju: obwiesili na górze, która po 
dziś dzień imię jego nosi. 

Madjary zdobyli: Galgocz, Beczko, Tręczyn, zdobyli 
Morawy całe, paląc i łupiąc pustoszyli Sławiańszczyznę sorab- 
ską, dalej Saksonią, Thuryngią, Frankonią, Szwabią aż za 
Rhenf pustoszyli i Włochy.. ,' 

Całe Niemcy i Włochy przeklinały casarza Arnulfa sprawcę 
tej niedoli, a Łuitprand biskup kremoński łzawem pismem 
złorzeczył jego złości i zawistnemu łakomstwu. , 

U grobu dzielnego Zobora w nieprzebytych lasach i bo- 
rach ukryci przed wściekłością pogańskich Madziarów, roz- 
proszeni nitrzańscy zakonnicy wiódli pustelnicze życie opłii- 
kując upadek chrześciaństwa i marnie wylaną krew słowiań- 
ską. Po zupełnem rozbiciu morawskiego państwa ostatni książę: 
Świętopełk sprzykrzywszy sobie życie światowe rzucił szatę 
królewską i wraz z temi mnichami samoczwart pustelnicze 
życie wiodąc przed śmiercią dopiero dał się im poznać., Po 
poskromieniu Madziar wzniósł się napowrót nitrzański kościół 

DigitizedbyVjOOQlC ^ 



24 

w któtym pogrzebion Świętopełk. Na górze Zabór za6 stanął 
kodeiół s. Hyppolita zakonu pnstelniozego i stał się pieleszą 
cłirzedeiaństwa pogórskfego. ' 

Narzekały Niemcy na niedolę doznaną od dzikich Ma- 
dziarów^ sami jednak nie poprzestali najeżdżać^ łupić i podbi- 
jaó Sławian. Cesarze' Ottońy jeden za drugim narzekając na 
Węg^rów skoro tylko oręż swój od nich odwrócić mogli, zwra- 
cali go ku Sla wianom. 

Sławianie też mianowicie: Dalemince to jest osadnicy dal- 
matyńskich Chrobatów ztamtąd do Sorbij • przybysze^ oddając 
Niemcom. za swoje, także przywoływali Węgrów, którzy pu- 
stoszyli Saksonią r Turyngią. Ich też najprzód dosięgła zem- 
sta cesarska roku 926. Zwyciężonych w zdobytej twierdzy: 
Groniu wypleniono: dziewice i młodzieńca wyzabijano wszyst- 
kie .U niewiasty z dziećmi wyprzedano w niewolę kupczącym 
ludźmi ! ! 'mieniem podzielili się cesarscy mannowie. 

Dla dalszego podboju zmurował cesarz twierdzę^: Myszą 
z której powstało miasto: Meissen. Prócz tego zmurował 
liczne: stróże. 

Jak drogo Sławianie północni sprzedawali wolność swoją, 
wyrozumieć łatwo z słów równoczesnego Widukinda, dziejo- 
pisarza Ottonów: „Sławianie — mówi on — są ludem silnym> 
w pracy wytrwałym, przywykli ży-ć byle czem; a co dla 
drugich' ciężarem: dla nich igraszką. Wolność swą miłując 
w wszelkiej, swej niedoli; mimo ^lęsk mnogich, ciągle zbrojne 
powstają. Upłynęło wiele czasu w walce tej gdzie się bili : 
jedni (Niemce) dla sławy i panowania potężnego; drudzy 
(Sławianie) z zmiennem szczęściem za wolność swoją. ^ 

\ Głównym i najgroźniejszym wodzem cesarskim w woj- 
nach iych najezdniczyct był pograniczny, saski grabią: Gero. 
„Gero, gwero" znaczy w nienUeckiem: wojenny, orężny. — 
Żelazną też dłonią gnębił podbite Sławiany nadmorskie z któ- 
rych powtórnie zwalczeni nadłabiańscy Łukiniai^ie poszli 
w niewolniki. 

On to roku 937 popoi wszy zabił przeszło 30 zupanów 
łotyckich i zsiłożył pierwsze biskupstwa w Hawlu i Brande- 
burgu. On zniewolił Sławiany podbite walczyć z pobratym- 
czerni Lachy i za ich pomocą poraióny Mieczysław Piasto- 
wicz musiał ugiąć karku przed niemieckim ceBareem* Wtedy 

Digitized by VjOOQIC 



25 

to zaprzyjaźnił się z pierwej jut podbitym księciem czeskim • 
jnż chrześcianinem i zaślubił Dąbrówkę córkę jego^ ćhrze- 
ściankę gorliwą. 

Zbliżyło to Polskę do Czechów i cesarza a oddaliło od Sła- 
YnAn pogańskich. Polszczą szła za oświatą Chrystusa! — Stara 
świątynia wszechslawiańska w Retrze, stała jeszcze niewzru- 
szenie. Przed czworobliczem Światowida radgoskiego gorzał 
yńeczny znicz, trawiący całopalenia: niemieckich wojowników 
wraz koniem i zbroją. Święiy koń biały wróżył po dawnemu 
a ludy sławiaóskie nic nie podjęły krom wytoczni jego. Nawet 
w Brandeburgu obok biskupstwa stała bożnica Garewita^ w któ- 
rej całopalenia czynili wojownicy sławiańscy, nawet pod 
okiem groźnego : Gera. W rok po ożenieniu ochrzcił się Mie- 
czysław, a za przykładem jego poszli moźniej§ii lechici. Nie- 
mieckiej potęgi urok owładnął go. Dwakroć jeźSził na sejm 
rześki do Kwedlimburgn. A gdy mu Dąbrówka umarła ; z kla- 
sztora w Eąlwie porwał zakonnicę: Odę córkę saskiego grabi: 
Dietricha i ożenił się z nią mimo woli' duchowieństwa nie- 
mieckiego, które w końcu przymilkło bacząc pożytek swój 
narodowy i cywilizacyjny. 

Wkrótce potem (roku 986) za wyrokiem świętego konia 
retrzańskiego, Sławianie północni powstawszy spustoszyli: Ha- 
wel z Brandeburgiem : zabijając chrześciańskich' duchownych, 
Imrząc kościoły i wznawiając dawną narodową wiarę : w ja- 
snego Światowida. Mieczysław stanął wtedy oł>ok Niemców 
chrześciańskich i zapewniając cesarza o swej życzliwości, mię- 
dzy innemi dał mu: wieli)łąda. — Znać: że Polszczą kupczyła 
z Azyą. 

Roku 991 jeszcze raz wyruszył przeciw pogańskim Sła- 
wianom w pomoc Ottonowi HI. Sławianie uchylili karku przy- 
sięgając zemstę Łachom. W rok później umarł Mieczysław. 



4. Chrobacya w wieku X. 

Jak wprzódy Hunny i Awary tak w końcu Madziary 
obsiac&szy środkową tannonią; w prawo i w lewo, ku pół- 
nocy i południowi rozdzielili i odepchnęli Sławian panońskich. 

Digitized b> . 



26 

Ztąd po dziś dzień nderza podobieństwo: Kroatów z Polaka- 
miy Serbów* z góralami Bieszczadu wschodniego, k Bnlgarów 
z Słowakami węgierskiemi. 

Madziary w wściekłych zapędach goniąc w bogate Niemcy, 
Francyą i Włochy, nie mieli czasu troszczyć się o zimne 
i niedostępne góry, kędy się chroniła ludność przed oną 
straszną dziczą. Chrobacya: szląska, orawska, liptowska^ spi- 
ska, sądecka i babigorska aż po za Wisłę i Kraków — spo- 
kojnie jeszcze żyła życiem rodzimem. Był to lud: jednople- 
mienny z starą Polszczą nadwiślańską, odmienny tylko, o. ile 
góry od równin odmienne. Po dziś dzień! mimo lat tysiąca^ 
mimo tylu wojen i osadnictwa obcego; nawet na Orawie 
i Spiżu u^ podnóża Tatr i Pienin dochował lud mowę polską 
i krewkość polską narodową tak różną od znamion Sławian 
czeskich, a tak zupełnie podobną do małopolskiej. 

Człek, jak wszelkie stworzenie boskie żyje tem co przy- 
roda użycza. Góry mniej chlebne od równin żyzniejszą za to 
wydając paszę, nie mogły być zamieszkałemi jeno od paste- 
rzy, którzy chów bydła po dziś dzień głównem zajęciem i do- 
chodem. Bezpieczniej od dzikich zwierząt i wygodniej, bo we- 
selej pasać gromadnie. Gro^madne życie społeczne rychło sie 
też musiało wyrobić w górach. 

liccz wyrobiło się i towarzyskie. 

Nie każden zdolny pasać po górach^. Trzeba na to zdro- 
wia: płuc i nóg szczególnie. Bo to tam wiatry niroźne a hale 
wysokie i niedostępne. Wilki też, rysie i niedźwiedzie po dziś 
dzień napastują : trzeba odwagi i siły do walki z niemi. Więc 
na pasterzy wybierają najzdrowszych, najśmielszych, a nad 
niemi przewodzi najdoświadczeńszy. Towarzyskość pasterzy 
śmiidych pod dowództwem baców jest koniecznością żyda 
pasterskiego. Znamionem^ tego towarzystwa jest: u&ość w swoje 
ręce, nogi i płuca, a w rozum storego bacy. Bocowa koUba: 
bacówka, jest stolicą hali lub polany zdawien dawna! 

Rodziny rozplemiły się w odrębne pospólstwa, w odrębne 
gromady — podobnie jak w Podgórzu i równiach; podobnie 
jak na całej ziemi. Gromady pokrewne znały swą odrębną 
społeczność, znały spólne potrzeby i korzyści. Lud tworzący 
odrębną gromadę, czuł się jej członkiem, zwał się: pospól- 
stwem albo. człekiem pospolitem. Bo gromada była rozple- 

Digitized by VjOOQIC 



27 

inioną. rodziną. Najbiedniejszy człek licząc się do pospólstwa 
gromady, czul: że gromady życie jest podstawą jego życia, 
jej bieda jego. biedą, jej nadzieja jego nadzieją! — Z kolei 
wieku każden doznał opieki, później pracował, wiecowrf i o- 
piekował się drogimi. 

Obyczaje musiały być społeczne i jawne! — bo życie 
wiedziono społeczne nie samolubne. Otwartość mowy i czjrnu 
była koniecznością społeczną: co jeden to wszyscy. 

Po dziś dzień myśl ta przyrodzona poważnie tkwi w u- 
mysłach ludu: ani się mu z nią rozbratać! 

Gromad więc ustrój społeczny równie był wyrobiony jak 
i towarzyski. Ustrój społeczny narodowy nie wyrobił się jesz- 
cze. Wszecbstawiańskie wspomnienia niemowlęcości, szły w za- 
pomnienie, ograniczyły się na: powiatowszczyznę. Podobnie jak 
nad Dnieprem u Polan, o których mówi' Nestor: — Żyli dla 
siebie, każden w swej okolicy z swemi rodzinami, którym 
panowali. O Czechach opiewa pieśń jeszcze pogańska. Eażden 
rodziną swą rządzi; mężowie orzą, żony szaty dzieją; a um- 
rżeli głowa rodziny, toć wszystka' dziatwa spoinie mieniem 
rządzi obrawszy sobie władykę z rodu swego. 

Spoina tylko wszechsławiańska religia łączyła rozplemione 
narody. Wszyscy pospołu koili gniew bogów krwią bydła 
i ludzi. W odwiecznej Sławian bożnicy w Retrze, gdy chrze- 
ściaństwem zagrożony: Znicz, jarym płomieniem zagorzid 
gniewliwie! zgorszeni Światowida słudzy ogłosili ludowi: iż 
bożyszcze pragnie krwi chrześcianina ! jako najmilszej ofiary. 
Jeńcom chrześciańskim' kazano losować: który ma być za^ 
rzm'ęty i spalony. — Biskup meklemburski : Jan jeszcze roku 
1066 ofiarowan w Retrze bogom. 

I* nad Dunajcem prawdopodobnie po uroczyskach Jare- 
witowi na ofiarę gorzały całopalenia skoro ludzką krew na 
cześć Boga przelewano w całej Sławiańsczyznie. Poganie 
sławiańscy czcili: Jessego w postaci czteroglowego : Świato- 
wida, a najsłynniejsza świątjrnia pomorska w Retrze czciła: 
trzygłowego Rugita czyli Garewita. Chrześcianie zaś czcili: 
Boga w Trójcy jedynego, którego w ołtarzach przedstawiano 
w trzech zupełnie do siebie podobnych głowach ludzkich. — 
Chrześcianie mieli chorągwie z wyobrażeniem^ Boga lub świę- 
tych : — Pogańscy Slawianie bez swych świętych chorągwi 



' 28 ^ 

zachowanych w bożnicach, nie roszylr do bojn. Chrześcianie 
czcili: Boga dobrego, i wielkiega; podobnie jak Stawianie: 
Birfego boga, Chrześcianie bali się djabła; podobnie jak Sta- 
wianie: Czarnego boga. Chrześcianie palili Bogu światło i ka- 
dzidło : .to samo czynili Sła wianie. Przy mszy używano wina 
i chleba: u Sławian zaś miodu i zboża. Tu' chwalono Boga; 
iż krwią niewinnego baranka syna bożego, na krzyż przybi- 
tego, odkupił grzechy ludzkie. Tam krwią baranów, wołów 
i ludzi łagodzono boga zagniewanego. 

Wyższej myśli, ducha chrześciaóstwa, nie znało pogaństwo 
sławiańskie; chwaliło jednak ^ Boga jednego, obrzędami do 
ehrześciańskich wcale podobnemi. Ofiary bezkrwawej, ducho- 
wnej: nie znali. 

Dziwili się też niemieccy biskupi nad religią Sławian, 
mianowicie południowych: że ich niemożna nazwać poganami 
gdyż wierzą w jednego Boga i obrzędy mają podobne chrze- 
ściańskim. Mnisi zaś północnych Niemiec nieumiejąc języka 
Sławian )v^<^^ili ^ siebie: że Światowid, to ich patron: 
Święty Wit. • 

Tlaką była Ghrobacya wielka w końcu X wieku. , 

Z upadkiem Moraw, wzniosły się Czechy i Polską jako 
samoistne państwa sławiańskie, z dążnością potężenia się* 
na zewnątrz przeciwko Niemcom i Węgrom ujarzmiającym 
Sławian, jedni, w imię Chrystusa drudzy^ w imię oręża. 

Czechy najprzód korzystali z upadku Moraw. Bolesław 
czeski wyrobił sobie osobne biskupstwo praskie, a w skutek 
bulli papieskiej, regensburski biskup : Wolfgang święty ustąpił 
tej części dyecezyi swej. Zawierała ona: Czechy, Morawy, 
Szląsk i Kraków. 

Tak więc roku 973 Ditmar dziejopisarz objął biskupstwo 
praskie a książę czeski przywłaszczył sobie panowanie świec- 
kie nad caią dyecezyą, której granice na wschód nie były 
oznaczone. Lud krakowski niewćwiczóny w boje poddał się 
jego wojownikom i oddał im grody swoje. 

Czy zaś i góry zajęli? nie ma najmniejszego śladu ni 
dowodu, nawet co do Szląska. Prawdopodobnie nie troszczyli 
się o nie Czesi , równie jak Madziary. 

Praski biskup Ditmar umarł nawracając Stawiany i opi- 
sując ich obyczaje i dzieje. 

Digitized by VjOOQIC 



29 

Nastąpił po nim: Wojciech, wojewodzie Lubicy czeskiej 
mnich zakonu ś. Benedykta — a zarazem przez cesarza po- 
twierdzony pan na Lubicy. W samych Czechach wiele jeszcze 
pozostało pogańskich zwyczajów, szczegókiie: wielożeństwo 
i sprzedawanie dzieci, które kupy wali żydowscy kupcy odprze- 
dając w dali w niewolę lub na krwawe całopalenia bogom. 
Wojciech chciał znieść nieludzki obyczaj, chciał też wprowa- 
dzić łacińdkie obrzędy — lecz nie znalazł poparcia itni u ludu 
ani u księży. Zgorszony puścił się do Rzymu i Jerozolimy, 
skarżąc i narzekając na zatwardziałość czeską.— W roku 
996 wróciwszy ujął się cudzołożnicy na śmierć skazanej, która 
się była schroniła do klasztora zakonnic. Przemocą wydobyli 
i stracili ją Czechowie. Wojciecłi zgorszony opuścił Pragę 
udając się powtórnie do Rzyn^u. Wracając przez Węgry wstą- 
pił do» króla Geizy, który go uroczyście przyjął i długo za- 
trzymał. Był zsĄ Geiza chrześcianinem a oraz i poganem. 
Obu bogpm ofiary czynił piechcąc się żadnemu narazić. Woj- 
ciech wzmocnił go w wierze ochrzcił mu Syna Stefana po- 
czem się udał na, dwór cesarza Ottona III przyjaciela swego. 
Czechy podczas tego zdobyli Lubicę i wyzabijali rodzinę jego; 
samemu zagrozili powrót. Jeden tylko z braci: Poraj zdołał 
ujść do Polski, gdzie łaskawie przyjęty od Chrobrego. Bole- 
śnie poczid Wojciech przykre położenie swoje i sprzeczne 
obowiązki względeńa: czeskiej ojczyzny, Rzymu i cesarza. 
Sprzykszył sobie świat i życie, i całego siebie oddał Bogu 
i chrześciaństwu. Wyrzekając się biskupstwa i księstwa: za- 
pragnął korony męczeńskiej apostolskiej. 

Puścił się w nieznane dotąd chrobackie kraje: do Kra- 
kowa. Znalazł tam umysły przygotowane, bądź podobieństwem 
dawnego sławiańskiego obrzędu bądź naukami uczniów Cyryla 
i Methodego zakonników z Nitry rozproszonych -dziką Madja- 
rów napaścią. Więc słowa jego padały w serca otwarte: nie mę- 
czeństwo lecz cześć i uwielbienie znalazł u Małopolan. Miejsce 
gdzie kazał do ludu, stało się odtąd: świętym przybytkiem. 

ite lud podgórski spieszył słuchać świętej niowy, że przy- 
bywał zbliska i zdała: wiadomo już z samego żywego wcie- 
lonego , podania narodu. Czy zaś Wojciech , prócz Krakowa, 
zwiedził i ddsze laniłopolskie mianowicie podgórskie grody?? 
Zdaje się: że nie! — bo niebyło tak nagłej potrzeby u ludu 



30 . 

tak kornego nowej nanoe. Wojciecha wiodło przeczucie mę- 
czeństwa — a tu nie było pola po temu. 

Pruska dzicz cieiuna paliła mnogie ofiary ludzkie, w uro- 
czyskach i na wojnie w gorejących siołach — chrzedciaństwo 
wściekłość w niej rozbudzało ; — na Świeżo ochrzczoną Pol- 
skę wywierca cały jad. Tam! było pilno!! Wojciech idąc za 
tym. głosem przybył do Gniezna do Bolesława Chrobrego, 
który bratu jego Użyczył przytułku i łaski. 

Przyjął Wojciecha Chrobry z wielką uroczystością i kwa- 
piącemu się do Prus przydał 30 lechów zbrojnych. Popłynęli 
na dół Wisłą a wkrótce w okolicy Piłławy umęczon święty 
biskup, 22 kwietnia roku 997. 

We dwa roki umarł książę czeski a Chrobry zdobył Kra- 
ków i całe Pogórze: sądeckie i zatatrzańskie aż po Dunaj, 
a ną wschód aż po San. Eraje te nazwano małą to jest: no- 
wą Polszczą, {>odczas kiedy gnieźnieńskie zwano: starą czyli 
Wielkopolszczą. Granice bolesławowskie na południe sięgały : 
po Dunaj i miasto Gran; ztamtąd (rzekomo wedle Genczu) 
ku rzece Cisie (raczej Bodrogowi kędy zmierza do Cissy) — 
źtąd rzeką Teplą (Ciepłą mimo Bardjowa) aż do grodu zwa- 
nego: Galis (?) kędy się schodzą granice: Polszczy Rusi i Wę- 
gier. (Byłobyto gdzieś między Krępakiem a Bieszczadom). 

Zdobycze te Chrobrego nie były trwałemi, skoro Stefan 
węgierski mógł stawiać klasztory w Nitrze i na skale świę- 
tego Marcina. 

Dzieje wspominają zwycięzkie jego z Madjarami utarcz- 
ki a później przyjaźń i pokrewieństwo z królem. Prawdopo- 
dobnie widząc trudność utrzymania zagórskiej zdobyczy wolał 
się umocnić w górach nad Popradem i Dunajcem jako mie- 
dzą przyrodną. 

W owe czasy właśnie wspominają dzieje pogórskich pu 
stelników: Swierada i Benedykta a lud na Magurze u podnóża 
Tatr prawi następne podanie: 

Podania lądowe w Zamagurzu. 

Zamagurze między górnym Dunajcem a Poprutem w XI 
wieku było jednym wielkim borem, ulubioną siedzibą zbój- 
ców i dzikiego zwierza. W miejscu gdzie dziś kościółek ś. 

Digitized by VjOOQIC 



31 

Anny pod Podolińcem przesiadywał groźny zbójca: Erudyn- 
hop. Nietylko: że rozbijał podróżnych i obierał z mienia; 
okrutnik zabijał wszystkich nielitodciwie lipową swoją ma- 
czugą.. Na prośby i łzy odpowiadał: śmiechem szyderczym. 
Że zaś w. tern miejscu Poprad przerzjoia Magurę i wzdłuż 
koryta jego jedyna droga; nie można było ominąć Erudynhopa 
zasadzki^ a podróżni zbliżając się do tej okolicy gotowali się 
na śmierć. Był on postrachem całego pogranicza, bo maczuga 
jego ogromna^ gdyby korą grubą obrosła warstwą zaschłej 
krwi ludzkiej. Żalu ni skruchy nieznało dzikie serce jego. — 
Ostatnią jego ofiarą był biedny pielgrzym wracający rzekomo 
od rzeki: Pregla, kędy pielgrzymował do pierwotnego , grobu 
ś. Wojciecha. (Więc roku 997). Bardzo się mu prosił i żiJo- 
śnie błagał o życie, lecz bez skutku. Więc konając pod raza- 
mi^ maczugi wyjąknął boleśnie: Nie masz dla mnie Utości! 
obyś nie doznał litości przed Bogiem!! — Eurudynhop roześmiał 
się dziko nad słowami biedaka ; a obrawszy z mienia wrócił 
do swej siedziby ulubionej i położywszy się w cieniu olbrzy- 
miej jodły: usn^ł. Nie usnął spokojnie: żałosne słowa kona- 
jącego pielgrzyma ostrym grotem utkwiły mu w sercu. 

Śniło mu się: że 6 strasznych piekielnych potworów 
pochwyciwszy w. szpony niosło go powiei3*zcm kilka! kilka!! 
godzin. W końcu złożyli go ńa szczycie jasnej góry sięgają- 
cej w niebo. Tam na lśniącym tronie siedział: Bóg sędzia 
sprawiedliwy, a u stóp niebieskiego stolca klęczały dusze 
wszystkich których on pozabijał. Wszystkie się zwróciły ku 
niemu i wskazując rękoma żądały zeń sprawiedliwości bo- 
skiej. — A tam w dole! gorzało piekło! potwory piekielne 
rozniecały jeszcze straszniejszy iar. 

Bóg sędzia wyrzekł surowo: — Nie ma już dian miło- 
sierdzia! — Poczwary piekielne pochwyciły i niosą go. Na 
darmo ogląda się ezy która z ofiar rozboju jego nie zlituje 
się nad nim!... Zdała tylko obaczył postać nieznaną mnicha, 
o łagodnem uśmiechniętem obliczu. Wyciągnął mnich doń rękę, 
jak gdyby mu ją chciał podać — lecz za późno! Poczwary 
rzucSy go w bezdeń piekielną . . . która się roztworzyła z strasz- 
nym hukiem!... 

Tej chwili obudził się Krudynhop -^ leczsam nie wiedział 
co się z nim dzieje. 

Digitized by VjOOQIC 



32 . 

Ogromna jodła pod którą spał, waliła się wśród przera- 
żającego liukn: piorun w nią uderzył. Wściekła bur/.a miotała 
borem^ Poprad wezbrany huczał straszliwie, zdawało się. mu: 
że istotnie sądny dzień nastąpi ; wyglądał rychło owe po- 
czwary piekielne nadlecą aby go porwać. W przerażeniu 
zrywa się uciekając. A tu mu się zdaje, iż słyszy za sobą 
pogoń duchów wołających: Sądu na niego! sądu! sprawie- 
dliwości ! ! 

Gdzie spojrzy zda mu się iż widzi owe dusze : oł>łokiem 
pędzą, w wierzchołkach drzew się kołyszą jęcząc boleśnie 
i chyrcząc w^ skonaniu. 

A pioruny górą grzmią: Już nie ma łitości, nie ma mi- 
łosierdzia! 

Uciekając sam przed sobą spostrzega podróżnego dążą- 
cego ^oi górę. Dawna zbójecka wściekłość opanowała go; 
podskakuje z podniesioną maczugą : w świeżej krwi niewinnej 
chcąc utopić straszne wyrzuty zbudzonego sumienia. W tern 
spojżrał staruszek, a zbójca opuścił ręce : poznał spokojne 
uśmiechnięte oblicze mnicha, którego widział we śnie. Prze- 
jęty trwogą skruchy pada mu do nóg wołając: — Ojc?e prze- 
bacz mi, ojcze rozgrzesz mnie. 

Zakonnik Benedyktyn zdziwiony pyta z twogą: — Czyś 
ty może Krudynhop ów groźny zbójca nielitościwy co jest 
postracłiem całego px)granicza? 

— Jam Krudynhop! -- lecz rozgrzesz mnie ojcze a będę 
cnotliwym i całe życie będę pokutował. — Tu odpowiedział 
mu życie swoje ostatnie zabójstwo i widzenie senne, kończąc: 
Wy tylko ojcze podaliście mi rękę! — Podajcież mija teraz! 
Jak jeleń raniony zdroju wody tak ja z upragnieniem szu- 
kam od was pociechy. 

Z pobożnym uśmiechem podał mu staruszek rękę i słowa 
pociechy"^ lał w serce jego skruszone. Nie jaki czas zątrzymid 
się przy nim ciesząc go i spowiadając: poczem szedł dalej 
do klasztóra swego dokąd go woM obowiązek. Odchodząc 
pot^ogosławił skruszonemu. 

Krudynhop powiesił maczugę swą na drzewie i patrząc 
na nią yloksl rzewnie i żdował; słowa jednak ostatniej 
ofiary ciągle mu brzmiały w sercu: Nie ma miłosierdzia, nie 
ma litości! 



Digitized by 



Google 



33 

Więc powątpiewrf o Utońci Boga i rozpływał się w żalu 
i rozpaczy. W tern zauważył: iż % maozugi ściekła kropelka 
krwi i rozszerzając woń przecudną jasnym obłoczkiem ule- 
ciała ku niebu. Wziął to za znak łaski nieba. W mogiłę ^dzie 
grzebał swe ofiary wsadził maczugę i rzekł do siebie : — Je- 
żeli się przyjmie i wyrośnie w drzewo, toć Bóg wysłuchał 
żalu mego i skruchy mej!— .Klęknął, łzami zlewał swą ma- 
czugę i wodą, którą w koneweczce- donosił z Popradu na 
, klęczkach. • . 

Maczuga zazieleniała i puściła, konary po nad grobem 
zabitych zbójecko. . 

Więc nabrał otuchy. Zwołał murarzy, i zmurował kośció- 
łek obok tej óiogiły i lipy. Koneweczkę oną, którą donosił 
wody podlewając maczugę, codziennie pełną pieniędzy nie 
licząc, dawał robotnikom, aż wystawili kościółek. Obok wy- 
stawił" sobie chatkę, w której zamieszkał. Godzien modlił się 
w. kościółku żałując za zbrodnie swę. Podróżnym był opieku- 
nem i obrońcą; przeprowadzał ich przez góry i lasy,\a samo 
imię jego było im dostateczną obroną. Lud okoliczny bez 
obawy zbliżał się 'do miejsca niegdyś tak groźnego i^z nim 
pospołu modlił się u stóp ołtarza. W kilka, kilka lat, zakon- 
ników: benedyktyn przechodząc znowu tamtędy, z zadziwie- 
niem oglądał kościóf, lipę i pokutującego zbójcę. Odprawił 
nabożeństwo, wyspowiadał, rozgrzeszył goi zaopatrzył sakra- 
mentami. ^ 

Skrusziony zbójca, pojednany z Bogiem, do ostatka chcąc 
wychylić kielich pokuty, zawezwał zwierzchność świecką i o-, 
powiedziawszy popełnione zbrodnie prosił o sprawiedliwość 
na siebie. Wymierzono mu ją. U stóp lipy na mogile zabitych 
ścięło go mieczem. 

Ucięta głowa potoczyła się z pagórka, a gdy się zatrzy- 
mała widziano, jak z obu źrenic strugą trysły łzy czyste. 
Poczem zapadła się głowa w ziemię, a źródełko czyste zostało 
i dotąd istnieje. Lud ^bliska i zdała przychodzi doznawać mocy 
jego uzdrawiającej, osobliwie w chorobach oczu. 

Lipa dotąd istnieje obok kościółka. W jej cieniu siedząc 
rok w rok lud pobożny opowiada o Krudynhopie i modli się 
za dns^e jego i ofiar które pogubił. 

Nad drzwiami zakrystyi zaś widać wyobrażenie jego jak 

, Digitized by Vi\30QlC 



.34 

kięez^ z koneweczki podlewa lipkę. Obok leią trzy kostki 
do gry, a 3 niiecze zkrz^żowane tkwią w ziemi. . Nad -tem 
wypisany rok: 1012. . . 

Na ratuszu pokazują maczugę potężną .czarną , która do 
niego miała należeć; i miecz jego prosty oprawny w jaszczur, 
na którym wyryta: korona z jabłkiem i krzyżykiem. ' 

Krudynhop ten, miał być człekiem wojennym, który po- 
pełniwszy jakąś zbrodnię, udał się potem w lacy na zb(^. 

Ku końcu X wieku: Świerad i Benedykt dwaj mnisi przy- 
bywszy do Polski zamieszkaK nad brzegami Dunajca* Dziejopisa- 
rze dokładnie o tem wzmiankują. Błogosławiony Maurus biskup 
pięciokościelski pisał żywot ś, l^wirada, któren opis przyłączony 
do: starego strzygońskiego ł)rewiarza. Mówi ont że będąc jeszcze 
aeaniem w, klasztorze ś. Marcina, widywał tam ojca: Bene- 
dykta, towarzysza i ucznia: Jędrzeja Z6rai'da wenda* Ten 
Benedykta często klasztor ich odwiedzał i jemu .chłopięcia 
jeszcze, żywot jego opowiadał. Był Świerad zakonu Bene- 
dyktynów z klasztoru Ś.Hipolita na górze Zobor, koło Nitry; 
mieszkai zaś w jaskini na skałce przy Tręczynie nad rzeką 
Wagą. W jaskini tej zamieszkał później Benedykt i tam go 
zbójcę zabili i do Wagi rzacili. 

W Tropiu koło Rożnowa nad Dunajcem, dotąd istnieje 
pustelnia ś. Świrada. Jest to skała niewielka pochyłością swą 
tworząca przydasze samorodne^ niby jaskinią w pięknej do- 
lince wysoko nad skalistym i pięknym Dunajca brzegiem po • 
łożona. O kilkadziesiąt kroków dalej wytryska tjscyste zimne 
zdrowe źródełko. Jeżeli gdzie jaki zakąeik W świecie tó6 
pewno ta dolinka u skrętu Dunajca stworzona na pustelnią 
^ dła pobożnego myślącego zakonnika. Po Pieninach jest to 
najwięcej urocza okolica naddunajecka. Dziś pustelnia ta 
^ ogołocona z lasu. Lecz w owe czasy kiedy cisowe bory okry- 
, wały te wzgórza skaliste i rówienki prześliczne: jakżeż wspa- 
niałą musiała być?f 

Kościół tropski stoi na nadbrzeżnej ogromnej i pięknej 
skale zkąd widok najcudniejszy. W^oku 1347 na szczątkach 
starego kościoła stawianego 1243 zmurowan dzisiejszy. Proś- 
by tery um zajmuje maleńką niecałe 2 siągi szeroką kapliczkę 
starą, nad której pierwotnem oknem dla symetryi dorobiono 
drugie; słabe ściany zaś popodpierano troskliwie. Widocznie 

Digitized by VjOOClC 



35 

Btarsiio się o zaohoi^anie tego iwiętego pn^ytkti, kędy praw- 
dopobflie pierwotny ołtarz świętego Świerada stał. Kapliczka > 
ta co do sposobu murowania zupdipie odpowiada zameczkowi: 
Tropsztynowi. - 

Sama pustelnia jaskinia przerobiona dziś na kapliczkę 
co rok w' dzień ś. Swirada przynęca tysiące ludu pobożnego; 
a Swirad należy do. najczęstszych imion chrzestnych i nazwisk 
rodowych. Lud podaje sobie z ust do ust: iż Świerad był ich 
krajanem znad Dunajca, z Opatowca później Zakliczyna rodem, 
ie poszedłszy na Wę^y wyuczył się na księdza i wraz 
z swymi tow^zyszami: Justem, Benedyktem i Urbanem co 
-^ wiosna doliną Popradu i Dunajca przychodzili z Węgier i tu 
lato wali: Świrad w Tropiu, Just nad Tęgoborza na górze 
która się do dziś dnia pustelnią Justa zwie; Urban zaś w lesie 
nad Iwkowa gdzie do dziś dnia stoi nad źródłem kapliczka 
jego. Tu nauczali lud okoliczny zaszczepiając* zasady wiary 
i cnoty. Musieli zrobić wrażenie kiedj po dziś dzień lud z czcią 
wielką wspomina o swych^ świętych pustelnikach. 

O pustelnikach przechodzących podania żywem i są w ca- 
łej Dunajca i Popradu dolinie." W Krościenku dotąd pole ple-^ 
bańskie zwie się: pustelniczem. A {)odanie niesie że przed 
bardzo dawnemi czasy, pustelnik maleńkiego wzrostu nad Du- 
najcem wiódł świątobliwe życie. 

W Frydmanie i wzdłuż całego górnego Dunajjpa prawi 
lud tylko o zbójcach^ i pustelnikach przeehoddich ,. któfzy 
pierwsi Wiarę świętą ppowiadąH. 

Mnisz^ za Piwniczną zwie się po niemiecku: Einsiedl 
to jest pustelnia. 

. W Rzegestowie jest nadbrzeżna skała zwana: Krzyż. 
Podanie niesie: że w dawnych czasach pustelnik jakiś pobo- 
żny ^przechodzień, -zaohYTycony cudnqścią okolicy nad krętym 
Popradem, przypomniawszy sobie: że to niedziela; z kamieni 
idożył krzyż i prawił nabożeństwo i nauczał lud zgromadzony. 
Każde dziecko wskazuje skałę i opowiada rzecz* . 

Wszędzie od Tręczyna aż do Tropią występuje poważna 
postać bogobojnego mnicha pustelnika przechodnia . wzdłuż 
Popradu i Dunajca w latach 997 do 1012. Akta kościelne 
ti^opskie i podania ludu zachowały jeszc^ jeden ciekawy 
szczegi^ł. Po śmierci już Świerada corok przyjeżdżał węgier-^ 

Digitized by VJrOOQlC 



36 

ski woźnica z nowym wozem i nprsężą dobrych koni, które 
poganiid srebrnem złocistem biczyflkiem. Przywoził: ośm beczek 
wina, które wraz z wozem końmi i uprzężą oddawszy pleba- 
nowi tropskiemu, z srebrnem tylko biczyskiem na jednym, 
ioniu wracał. Zapytany, odpowiadi^: że to wino przysyłają Wę- 
grzy Polsce jako dłng i dobrowolny obowiązek wdzięcznośoijui 
tak pobożnego dwiętego bisknpa ztamtąd rodaka. Któryś z ple- 
banów tropskich, łakomięc, .nie dodo mając na winie, wozie 
i komach; naparł się i srebrnego biczyska. Węgrzyn bez naj- 
mniejszej tmdnońci dał biczjrsko i ostatniego nawet konia: 
piechotą odszedł na Węgry. ^ Lecz odtąd: nieprzysyłają Ha- 
dziary wina tropskim plebanom. 

Pierwsi pisarze Świradowego żywota^ Włosi mienią go: 
Wenetą -^ za nimi poszedł Skarga i dmdzy. — Jakżeż 
w X — XI wiekn, z^ał dwiat: Itid mi^opolski, rodaków Wan- 
dy? Czy nie Wendami po łacinie Wenetami?? Przecież: 
„Wenedów morzem^ jeszcze Ptolemeusz zw^ Bałtyku częfió 
a miasto Wenecya na Adryatyku od zi^ożycieli swych ' ria- 
wiańskich przybrało nazwę. Na Spiżu po dziś dzień: wiiidieh 
znaczy „słi^wianskopolskie^ — Sławian znano wówczas tylko 
pod nazwą: Wendy i Bławianie, mniejsza o tg czy: Polanie, 
Pomorzanie, PogorAnie i t. d. A jakżeż Włochy mieli pisać 
polskie: Świerad niemając zgłoski: ś?^- Jużció nie inaczej 
jak : Żwierad zz Gtererad =r (Gerard. Mnisi nowocześni polscy 
zrobili z tego: Żurawka!! 

Późniejsi dziejopisarze olśnieni blaskiem herbowego^ szla- 
chectwa, stroili w nie postacie dziejowe biskupów. Długosz 
rozpoczął to pośmiertne szlachcebie a za nim poszli drudzy. 
Więc też i ŚWierad podszyty pod Żerarda z Wojsławic Spicy- 
mirowicza — kanonika krakowskiego a 1260 biskupa łuckiego, 
przysądzony nadreńskiej rodzinie (łerardów-Osmorogów, o 
której się w owych czasach nad Dunajcem nikomu nid śniło 
jak się Europie o herbach dziedzicznych jeszcze nie marzyło. 

W dziejach madziarskich żywot ś. Świrada tak opiewa: 
SteĆEUi król węgierski na nauczyciela syna swego Emerycka 
poWołi^ uczonego i świątobliwego mnicha: Świrada (Gterarda). 
Roku 1024 Emerych pociecha rodziców i nadzieja ojczyzny, 
ożenił się z córką kroackiego księcia Elresymira, z którą 
wstydliwie żyjąc umarł bezpotomnie roku 1031. — Śmierć 

Digitized by VjOOQ1C 



następcy tronu zaniepokoiła całe Węgry^ porobiły aię stron- 
nictwa; stryjeczni Stefana: Jędrzej Bela i Łewenta uciekają 
przed Piotrem mężem siostry jego sięgającytn po ł)erło. Po- 
ganizm wzmaga się wśród madziarskiej dziczy. Podczas kiedy 
Bela, na dworze króla polskiego doznaje gościnności i uzna- 
nia, ma(iziarscy stronnicy pogaństwa czy Piotra — dyt)ią na 
życie świątobliwego króla. 

Wonczas Stefan przywołuje na pustjmi mieszkającego 
Świrada i robi go biskupem w Czanadzie między Cissą a 
Dunajem. Świrad zakłada szkołę, naucza, przywołuje do po- 
mpcy: Waltera benedytóyna bakoóskiego — a wkrótce obaj 
nie mogą podołać: tak przybywa uczących się. Wtem umiera 
Stefan wracają Leweuta z Jędrzejem, naród ich wspiera za- 
strzegając sobie: wytępienie chrześciaństwa i biskupów, ,u- 
tray manie narodowego pogaństwa; biją konie bogom na ofiary, 
jedzą (aldomasze) objaty, strzygą włosy po staremu... wście- 
kają się na chrześcian. 

Nieświadomi wypadków biskupi jadą ku Budzie korono- 
wać króla Jędrzeja. Napa^da ich dzika tłuszcza. Sędziwy Świe- 
rad dla wieku podeszłego jedzie wozem. Kamienują go: lecz 
kamienie ochraniają świętego a. on błogosławi swym zbójcom. 
To wprawia ich w wściekłość: z wózkicm ciągną go na górę 
zkąd strącają na skały przepaściste ku Dunajowi. Na niski 
brzeg upadłszy dychał jeszcze; więc go włócznią przebili: 
Korodżiów rpdzina. 

Na ciele jego znaleziono łańcuch którym się przepasywał: 
wrósł, w ciało. Część jego posiadła kapituła czanadzka, część 
klasztor zoborski nad Nitra, gdzie był zakonnikiem Benedyk- 
tynem! Ciało złożono w Nitrze: 

Późniejsi pisarze rozdzielili osobę jego: na Zerarda we- 
netę i Świrada Jędrzeja Polaka; — nawet z Benedyktem po- 
mieniali/tt?: Imago antdgtme Ungariae). Podań jednak ludo- 
wych i kościelnych nad Dunajceńi i Wagą rozdzielić nie zdołali. 
'Świrada zasługi względem chrześciaństwa na Węgrzech, 
są nieocenione. Powrót jego na pustelnią po ożenieniu się 
Emerycha (też świętego) ucznia swego i pielgrzymka korytem 
Popradu i Dunajca do rodzinnego Tropią; bardzo się z Sobą 
zgadza. Równie i ów dar roczny przysełany plebanowi trop- 
skłemu. ^ , 

Digitized by VjOOQIC 



38 

Prsedewszystkiem zaift zgadza się podanie o Krndynhopie, 
'^tóry jtnoże przedstawia: pogańskie kapłaństwo chrobackie 
schronione w te nieprzebyte lasy i góry^ a mszczące się na 
chrzedeianach. Krew przyschła na maczudze: może to chrze- 
^ciańskicb ofiar^ fanatycznie zabijanych. 

Świrad nauką- a królowie polscy wła;dzą i powagą stłu- 
mili pogaństwo: — Może to ma oznaczać pokuta i ucięcie 
zł)ójeckiej g^owy — z której źrenic żałosnych, wytrysł zdrój 
zbawienny??? 



Digitized by 



Google 



BOLESŁAW CHROBRY. 



L Polska. 

Bolesław Chrobry wjrobil uBtr<>j FolBki złączonej* Nie^ 
pierwszy i nie ostatni na tej drodze szedł odwiec^n^ narodów, 
koleją : nstrajał obronę na zewnątr^j i nrządzal społeczeństwo 
wewuętr^ue. 

Do obrony powołał dzielnycli i odwaSinyeli ochotników, 
jakich nigdy nie brakło między młodzieżą polską. Lechów 
drużynę nstroil w odrębne zbrojne towarzystwo; tak jak to 
już mieli Niemej i Skandynawcyj z którymi wojowaŁ Lech^ 
w czeskiej mowie dotąd jeszcze oznacza: młodziana. Nie-' 
mieekie: marm^ oznacza to samo co polskie: lech, to jest; 
młodzian j gw^rmann zi wojownik młody. Niemcy na pogra- 
niczach swych (markę) mieli odrębną pograniczną straż : mar- 
komannów. 

Skandy na wce od wieków już zawiązywali się w zbrojne 
drużyny; esy to szukając szczęścia na łlusi czy zaciągając 
się w szeregi wojsk byzanckich. ~ Yara^ w mowie staronie- 
mieckiej zwaio eię: przymierze; Yarjagi: sprzymierzeni, Na&ze 
polskie:' ta-warzyssę od tego będzie miało pochodzenie- Ró- 
wnie jak; towar; giljt Waragi tworzyli drużyny: kupieckie 
i wojenne. Stowarzyszenia nie oni wynaleźli na świecie i bez 
nich wywiązały się z łona społeczności slowiausko-polskiej 
skoro nadszedł czas i kolej! — Ze nawet lechiei w osobne 
zaBtęp}' skojarzeni nie zwali się: towarzyszami leea^ndr^ynam i; 



40 

nie podpada wątpHwodci gdyż: drnżjma o wiele dawniejszy 
wyraz. 

Na czele swych lechów wsławił Chrobry polski swój 
oręż, więc też: lechy zasłynęli. Podbite kraje niezni^ spo- 
łeczeństwa polskiego, znały tylko drużyny bitnych lechów, 
którzy ich podbijali. Ztąd też wówczas podbijana Chrobacya 
i Kuś w nienawistnej pamięci zachowiUa: Lachów i nazwą 
wojowników przezwała naród. .Podobnie nazwani Niemcy: 
Germanami a Skandynawce: Waryngami, Worami. 

Jak Niemcy do boju zwoływali się wyrazem: Allemani! 
to jest: wszyscy wojownicy; — tak waryngi wołali: war I — 
tak polscy wojownicy: lachta! (liczbą podwójną na powiślu 
jeszcze po dziś dzieó powszechną). Podobnie jak się dziś do 
wojska mówi: chłopcy! rabbiatal! Syn lacha zwał się: lach- 
cic, feik jak wojewody: wojewod;aic, starosty: starościc. Ztąd 
powstało: szlachta, któren wyraz zawsze i wszędzie nieroz-. 
dzielny był od oręża i boju. Podobnie jak wyrkz: german 
i wor (wróg). ^ 

Bolesław Chrobry utworzył szlachtę jako stan osobny wojen,- 
ny qiedziedziczny. Tak późniąj utworzeni: Mamelucy w Egip- 
cie, janczary wTurcyi tak dzisiejsze: gwardye obywatelskie.. 
Każden naród z kolei miał swą szlachtę broniącą kraju. 

Na wewnątrz urządził Bolesław : rządy i sądy. Kraj cały 
od wieków w gromady podzielony rozdzielił na większe 
opola z wspólnem miejscem sądu i obrpny to jest: wspólnym 
grodem, gdzie imieniem króla rządził: grodowy pan, później 
z cudzoziemska nazwań kasztelanem. 

Król sam objeżdżał ziemie opohie i z swą drużyną przy- 
boczną i z umnemi ludźmi wiecował i sądził. 

Dumą, po dziś dzień zwie Mosk^ya senat swój; dumny 
bojar znaczy radny bojar. Um, wyraz w znaczeniu: rojsumu 
przychodzi w Cyrylla tłomaczeniu pisma kościelnego. — Słu- 
sznie uważa Lelewel: że kmieć znaczy k'umiec, to jest: umny 
tak jak moskiewskie : dumny. — . Święty Wojciech patrząc na 
Chrobrego wiece z kmieciami śpiewał : Adamie ty Boży kmie- 
ciu ty siedzisz u Boga w wiecu... Co roz-umieli s-umieniem 
kmiecie; to sądził ku-sądzeniu wybrany: sędzia, k-sądz, ksążę. 
Nawet: książka ztąd może pochodzi. Przedtem ducho¥imi 
sądzili, prawdopodobnie w uroczystości boga: prowego. Ztąd 

• Digitizedby VjOOQ1C 



41 . ' 

poszło prawO; ztąd: ksiądz, książę i zupan to jest: sn^a pan, 
sędzia pan. Wywód poprzedni wspierają wyrazy: ksobie, 
grzeczny, gwoli, i t. p. 

Ziemie : opolne-ponosiły wydatek oI]gaidżki i sądów kró- 
lewsł^ich; dostarczając żywności i obroków dla ludzi, koni 
i zgrai n^iliwskiej. Bo wojownicy nie znali rozrywki powab* 
niejszej nad łowy, a Chrobry i jego potomkowie niezawodnie 
byli takjmi^ jakim się opissi dzieciom swym kijowski książę 
\^odzimierz Monomach roku 1125: 

„Opowiem wam jakie były moje zabawy: Gdym panował 
w Czernichowie po 10 i 20 koni żywych dzikich łowiłem 
w tamecznych lasach, — po rowach jeżdżąc łowiłem je wła- 
sną ręką. Tar dwa razy brał. mnie z koniem na rogi ; jeleń 
bódł mnie zrzuciwszy 2 konia; jeden łod nogami depiał a drugi 
bódł rogami. Wieprz wyrwał mi miecz od boku; niedźwiedź 
ogryzł siodło przy kolanie, a drugi rzucił się na biodra i po- 
walił z koniem. Ale mnie Bóg zachowi^. Kilka razy spadłem 
z konia, dwa razy głowę rozbiłem a ręce i nogi pokaleczyłem 
z młodości niechroniąc żywota i nie szczędząc głowy swojej. 

W staroczeskiej pieśni ówczesnej przechwala się Zdzisław: 

Pradied moj zbi diwa tura; 
.Otczik zahna Nemcew zbory; 
Skusi, Lubor, chrabrost moju! 

Takim był też i Bolesław Chrobry zdobywca Chrobacyi 
wielkiej, takiem jego państwo nowoutworzone. 



Z. Germafii wobec Sławian; — szlachta polska. 

Niemce parli Sławiańszczyznę zawzięcie i bezustannie, 
w ślady wytknięte przez: Gerona. Kędy przyszli opowiadać 
wiarę prawdziwą, zawitała niewola: poddaństwo osobiste 
i ciężkie dziesięciny obok niewoli narodowej. Lute i wilcze 
plemiona Sławian w nadłabiańskiej krainie, padły już z orężem 
w dłoni podobnie jak 926 : Dalemmce ' a cesarski margrabia 
Gincel gospodarzył tam po dawnemu. Niezabijał wprawdzie 
wszystkich: lechów i dziewic; lecz całe rodziny sprzedawał 
do niewoli: żydom podróżnym, kupczącym ludźmi. Mannowie 

Digitized by (JDO^IC 



42 

jego hipili po krąja beskaniie wypędzając z dóbr Sbwian 
i imąjąo na sprzedaż żydom. (Gebbard: Gtesohicbte der Sorben, 
n, 314.) - ^ 

Biflkiipi germańscy też po swojema krzewili cbrześeia&stwo. 

Ditmar merseborBki dziejopisarz głośny: w miecz tylko 
ufeł; chrzcił Sorbów w Własnej ich krwi. Więc też Obotryc 
powstawszy: kośdół w Lencen. krwią księdza chrześciańskiego 
na ołtarza zarżniętego napowrót poświęcili pogaństwn. Potem 
zabijając chrzęścian przez całe półrocze, skończyli uroczystą 
ofiarą Światowidowi retrzańskiemu, u którego stóp zarżnęli: 
meklemburskiego biskupa, Jana. , 

Werner następca Ditmara (1073 — 1101) |en już był do- 
weipniejszym w sprawie apostolskiej : — Łaciństdemi zgłoska- 
mi kaz^ sobie w mowie wendzkiej której zgoła nie rozmńisd, 
napisaró kilka kazań i nauk chrześciańskich ; zwoławszy lud 
sławiański jako mógł przeczytał wyrazy, których ani pojmo- 
wał ani objaśnić umiał — i apostolstwo skończone ! — Zaspo- 
koiwszy sumienie chrzci Sławian zdziwionych i odtąd żądał 
od nich: dziesięciny! które w dzierżawę puszczał zbrojnym 
niemieckim burgwartom.. Kronika merseburska zachowała te 
szczegóły. Sorbowie nadfabiańscy i Obotryci, isłysząc o zbli- 
żaniu się pobratymców Polaków pod Krzywoustym Bolesławem; 
zawezwali wpomoc dawne swe bogi i uderzyli na zbrojne 
biskupy niemieckie, którzy podnieśli krzyki niebogłośne: na 
bezbożne sorby porzucające chrześciaństwo! zagrażające Bzym 
i rzesze niemiecką t — Całe Niemcy poczęły myśleó o krzy- 
żowej wojnie. 

W roku 1105 rozpoczął ją cesarz Henryk. 

Najprzód przemógł: Obotrytów, w których krainie istniida 
główna świątynia w Retrze. Tam przechowywano święte Sła- 
wian chorągwie; tam było ognisko pogaństwa ; tam serce 
pogańskiej Sławiańszczyzhy. Obotryci musieli uledz przemocy; 
a chcąc zachować od pewnej zaguby: siebie i świętości swoje 
narodowe, musieli stanąć obok niemieckich zastępów i święte 
swe chorągwie nieść na bój z Sorby i Polaki. 

Dzielny oręż Krzywoustego nie zdołał ocalić Sorabów. 
Kraj ich ściśniono: twierdzami i stróżami, które wraz z opo- 
lami na własność oddano mannom aby w poddaństwie utrzy- 
mywali lud sławiański. ^ 



Digitized by 



Góogle 



43 

Biskupi otaezałi się zbroJDem niemieckietn osadnietwem 
i pod zasłoną, miecza zbierdi dziesięciny. Wspierali się na. 
wzajem siłą wzbrojną gdzie było potrzeba. Mowy Sławian 
nieamiejąe kazali sobie w niej pisać nanki: które gdy z nie- 
miecka wygłaszając i przekręcając Indowi czytali; w najpo- 
ważniejszych nawet wzbudzali śmiech i przedrzeźnianie. Więc 
bij! zabij! na Sławian: że to naród uparty, djablem się po- 
wodający, nauk chrześciańskich słuchać nie chce! — Sląwia- 
nie nie umieli dziejów swych pisać chyba łzami, krwią prze- 
laną i mogiłami! których głos niedawne dopiero pojęły wieki. 

Eoku 1121 główną bożnicę radgoskiego: Światowida 
w Betrze spalŚ i do szczętu zniszczył saski margrabia Łotar. 
Roku* 1197 w chrzedciańskim kościele hawelskifn po wypę- 
dzeniu biskupa stanął znowu Jarowita posąg. Powodem do 
tego było ciemięstwo arcybiskupa magdeburskiego Norberta 
(świętego!)^ który wielkie ciężary nakładli na Sławian ochrzczo- 
nych mimowoli. Dwaj jego opaci zamożni : Nienburski i Sal^ 
feldski z apostolstwem łączyli przemysł, pd dziedzicznych 
manno w f przychodżców odkupywali całe opola sławiańskim 
żupanom wydartiB i wypędzali pozosts^ ludność sorabską 
osadzając Niemcami; albo nastawiali urzędników niemieckich — 
,, którzy byli zdolnymi tych półpogan zamienić w chrześcian 
doforych!^^ — Istnieje pierwotna ugoda kupna takiego opola 
sorbskiego z roku 1158, z którego opat Nienburski, Sorbó^ 
wypędzić zamyśla. {Bechmanns OescMchte v. AnhdU JU. 434.) 

Więe też lud sławiański często powstawał z rozpaczy, 
porywając się na swych łupieżców. 

W roku 1129 gdy święty Otto apostołując przyszedł do 
wspomnianych ha wolskich pogan; przyjęli go uczciwie, i słu- 
chawszy z pokorą namowy jego do powrotu na łono kościoła, 
oświadczyli: że chętnie wrócą do dirześeiaństwa: byle idi 
wybawił od zdzierstw i panowania arcybiskupa NQrl)ertat — 
' byle ich od jego dyecezyi odłączył. — Nie było to w mocy 
świątobliwego Ottona; więc pozostali w pogaństwie paląc 
ogień przed Jarewitem. 

Taksamo odpowiedzieli sąsiedni: MorzymceI< 

Więe r. 1133 marghibią hoiwdb^im mianowan ndody a 
groźny : Albert przezwali me(|żwiedziOTi. On wraz z saskim 
margrabią: Benrykiem do oistatka wytępiri tych Sławian. 

Digitizedby VjOOQ1C ■ 



44 

Sprowadzał Hollendrów, Zelandów i Flandrów co im morze 
zalewało kraj. Obsadzał nimi nad Łabą: sioła i miasta Sła- 
wian, których przerzucał w nadre4;dde pomorze. 

Henryk zaś ciągłemi najazdami tak spustoszył Obotr^tów 
kraje i taką na nich sprowadził nędzę: że niedobitki uciekali 
do pomorskich Duńczyków, którzy ich znowu ł>ez litości w nie- 
wolą sprzedawdi. 

Jaromir ostatni rug^ski ksiąię ochrzcił się 1168 i patrzał 
jak rugijskiego Światowida gtfojem obłożony posąg wleczon, 
porąban i spalon! 

Przyjęcie wiary Chrystusa nie ocaliło Sławian. Biskupi 
zarówno z margrabiami, burgwartai;i)i i mannami usiłowali 
niemczyć tych których podbili i ochrzcili. Tenl tylkb znalazł 
mir; kto się zaparł krwi i rodu swego. Wiele świetnych ro- 
dów niemieckich pochodzi od sławiańskich zaprzańców! 

Zgnębiony, zdeptany lud słaWiański sponurzał; Ik) jad 
zemsty zaparł w zakrwawionem sercu. Niemogąc przemocą, 
mścił się: zdradą! rozbojem, skrytobójstwem, lub nieznacznym 
podstępem szkodliwym. Tak dalece rozwiń^ tę tajną a zja- 
dliwą zemstę, tak trapiła tak niepokoił przybyszów saskich: 
że z końcem Xn wieku nieznacznie, wyparł ich z najstarszej 
swej ojcowizny ; z Starej Marcłiii saskiej kędy już od wieków 
nie mieszkali Sławianie. (Helmold p. 203.) 

Między tymi co w PoUce scłironienia szukali przed za- 
ciekłością niemieckich najezdników, był: Jasa sorabskie książę. 
Przybył na czele swej drużyny pod swoją gromadzką cho- 
rągwią wyobrażającą: gryfa. 



Stary doświadczony Otto nazwań wielkim, słyszi^: iż 
Bolesław Chrobry w rozunmy i dzielny ustrój spotęża polski 
naród, że dorywczą kraju obronę zamienia na sti^e lechickte 
drużyny obowiązane i gotowe każdej chwili iść do boju; sły- 
szi^ dalej: iż uczcił biskupa Wojciecha a uwielbił męczeństwo 
jego, i w stolicy swej grób mu wspaniały wznosi. Słysząc to 
zaniepokoił ńę, aby aa północy niepo wstało chrześciańskie 
możne państwo z ujmą cesarstwa jego. Pielgrzymowi więc 
do Gniezna; rzekomo do grobu świętego swego wazala: Woj- 
ciecha. Naocznie przekonawszy się o potędze Chrobrego, wi- 

Digitized by VjOOQIC 



45 

dząc ii trndno będzie go zwalczyć orężem; zarzucił dwa sidła 
na niego: ^^ Ukoronował gu koroną z swej głowy zdjętą: 
i synowi jego zaślubił pokrewną swą: Ryxę! 

Tak więc wobec świata nadał powadze swej nowy pozór 
wyższości cesarskiej nad królami; następcę zaś Chrobrego 
spętał małżeńską niewolą. Przytem zapewnił sobie mir od 
Chrobrego Piasta. 

Następcy Ottona kroczyli wytkniętą drogą aż ich apoko> 
rzyło: psie pole. 

Ryxa jednak pozosti^a. Jeżeli za życia męża jnż Polskę 
za niewolniczą poddankę uważała; po jego śmierci odzierżyw- 
szy rządy^ puściła *wolne wodze zdzierstwu i łupieży łakomej. 

Zdzierstwa tego dokonywała za pomocą Niemców zbroj- 
nych dworzan swych, którytn pooddawała grody z przyległo- 
ściami. Eto chci^ mieć spokój, musiał się im okupić dając: 
krowę i wołu. Okup ten miejsc grodom przyległych zwano: 
Opolem. W Niemczech każdemu pankowi zbrojnemu; musiała 
się okupywać okolica w podobny sposób. 

Sprzykrzył sobie w końcu naród. Lachy i kmiecie ura- 
dzili prosić ją o sprawiedliwość. Nie pomogło ! więc bitne lachy 
chwycili za oręż a Syxa uciekła zabierając z sobą syna Ka- 
zimierza i koronę. 

Ryxa uciekła przed orężem lechów nie zaś przed umem 
kmieci — którym pogardą odpowiedziała. 

Poznali to ośmieleni lechowie i poczuwając się na sile 
zarządali posłuszeństwa; zarządali: rządu wojennego. 

Kmiecie, to jest: posiadacze ziemi nie wojownicy którzy 
dotąd w rządach udzis^ brali ; oparli się statecznie. Wybuchła 
straszna wojna domowa: krew bratnia lała się strugami, po- 
żogi pustoszyły sioła! 

Drużyny zbrojnych lachów urządzU Chrobry na wzór 
chrześciańskich : mannów i worów! Więc lud ciemny przypo- 
' minając sobie szczęśliwe za pogaństwa czasy : wracał do swej 
starej wiary. Chrześcian palono znowu na ołtarzach znicza 
Jarego! — duchowni chrześciańscy musieli się ukrywać lub 
umyluić! 

W końcu sprzykrzyło się to: lachom i kmieciom. Zebrati 
się znowu na ostatnie wspólne wiece, i wydumali poirtać po 
Kazimierza wówczas już mnicha. 

Digitized by.CjOOClC 



46 

W towarzystwie 600 cesarskich mannów zbrojnych wje- 
chał Kazimierz do Polski, lad go witał radośnie a lachy pol- 
skie stanęły obok mannów cesarskich utwierdzając patiowanie 
Kazimierza a samorządy swoje. Sprowadzał on niemieckie 
mnichy, którzy nań wpływali — po swojemu. Kmiecie mazo- 
wieckie pod swym wojewodą Masławem rozpaczliwie wsdcząc 
w obronie praw swych obywatelskich 5 pokonani z wielką tru- 
dnością i nie bez klęsk (1042). Bo kmiecie strasznie się mścili 
nad lechicką bracią. 

Tak z łona rodzimego społeczeństwa koleją czasu i pojęć 
wyrobiły się rządy: drużyn wojennych dziedzicznych czyli: 
szlacheckie. — Odtąd szlachta odłączyła się od ludu, wywyż- 
. szyła się nad niego i stanęła wobec świata: jako oblicze na- 
rodu polskiego z obowiązkiem olux)ny od wrogów a z nagrodą 
wyłącznego samorządu. 

Obowiązek ten poważny ściągał na szlachtę odpowie- 
dzialność przed królem i narodem. Do ciężkiej też odpowie- 
dzialności pociągał szlachtę Bojesław Śmiiły, gdy mu z pod 
Kijowa pouciekała do swych żon wiarołomnych. Mieczem ka- 
rał zbiegów! co oburzyło szlachtę więc i biskupa krakow- 
skiego: Stanisława, który na czele szlachty opierając się 
królowi, ściągnął na siebie surowy jego gniew i -7- męczeń- 
stwo. Męczeństwo świętego Stanisława uświęciło szlachectwo 
polskie. 

Szlachectwo polskie z ustrojem swym wojennym wobec 
nielitościwego wypleniania Sławiańszczyzny połabskiej i ha 
welskiej, wobec Henryka bronoborskiego i Alberta saskiego: 
koniecznym było wynikiem. Gdyby orężni lechitowie żelazną 
dłonią nie byli ujęli wo4ze rządu, popierając uchwdy^ walecz- 
nością i poświęceniem ; gdyby w sposób starodawny kmiecie 
spokojni z duchowieństwem radząc i Bogu samemu krzywd 
i spraw swych dochodzenie poruczając,. wiecami tylko, po- 
sektwy i modlitwą, odpierali' zapędy monieckie: — Byłażby 
Polska istniała i rosła w potęgę?? 

Na szlachectwie wzmogła się i była potężną dokąd z ko- 
leją czasu i śmiertelności: nie zstarzała się i nie zbutwiała ta 
jej podwalina! dokąd dę nie strawiła sama w sobie wielka 
jej mjil ciefwotna! 

Opierając się na bitnej szlaek^ie: Bolesław Śmiały któ- 

Digitized by VjOOQIC 



47 

regd cesarz niemiecki przed swój sąd na sejm rześki poda- 
wnemu pozywał; podnosząc powagę narodu polskiego _ do 
wielmożtości potężnej: kazał się ukoronować królem i na czele 
narodu stanął na równi :$ cesarzem niemieckim^ którego mar- 
grabiowie wyrzucali sobie nawzajem niezgodę co dozwoliła 
wzbić się Polakom w taką potęgę. 

Niemogąc tedy orężem wojowali Niemcy: przyjaźnią. 

Władysław Hermann dwie niemkinie mając za żony, dał 
się w tym duchu powodować: Ottonowi biskupowi szwabowi 
rodem. 

Mimo matki Niemki i nientiećkich wychowańców, wyła- 
mał się: Krzywousty z pod wpływu Niemiec. — Więc ruszył 
na niego cesarz Henryk, a gdy mu nie podołsi orężem przy- 
gotował niezgodę z biskupy: Lebus nawet niezdobywany daro- 
wał Jbiskupowi magdeburiskiemn, a prócz tego umiał wyswatać 
siostrę swą z najstarszym synem jego. Samego zaś Bolesława 
cesarz Lotar ni z tego ni z owego na sejmie rześkim paso- 
wał rycerzem. Cesaisską siostrę pyszną i łakomą wraz z mę- 
żem Władyi^awem wypędził naród, z szlachtą na czele. 



3. Rittery niemieckie — herby. 

w Niemczech całych ludzi dzielono na wolnych i niewol- 
ników. Niewolnicy : to jeńcy lub podbici w wojnach zewnętrz- 
nych i domowych. Że zaś szczepy pojedyncze często wza- 
jemnie się wojowały; niewolników liczba była bardzo znaczną 
może przewyższającą. 

Wolni: nosili broó i długie włosy, yriecowali i posiadali 
własność ziemską; wszystko wyłącznie. Niewolnicy byli wła- 
snością ich zupełną. Piętno niewoli było haóbiącem; a nawet 
po uwolnieniu, dokąd ludzka pamięć sięgała, wzbudzało po- 
gardę. Więc: czterema wolnemi przodkami trzeba było udo-- 
wodnić cześć wolnego rodu. 

Nie wszyscy wolni posiadali ziemię; byli i tacy co orę- 
żem zarabiali na życie tworząc zbrojne zastępy Qa dworach 
posiadaczy ziemskich, mianowicie zaś: po dworach przewo- 
dników krain pojedynczych. Byli oni tern w Niemczech czem 
w Polsce: lachy i lachice, to jest: ludźmi oręża. 



Digitized by 



Google 



48 

Frankowie i Łongobardy byli najzDakoniitszymi ladami 
niemieckimi. Niezliczone zabytki dziejowe mianowicie pisemne 
pozostały po nich, lecz: nigdzie a nigdzie niema ujmniej- 
szego 61ada pojęcia lab wyraża szlachectwa dziedzicznego — 
odrębnego. — Wszędzie przychodzą tylko: ladzie wolni po- 
siadacze ziem, albo też nieziemiani. Dworzanie królów i ksią- 
żąt, niekoniecznie bywali sami: wolni. Tak hrabiowie: Toar 
pochodzą od królewskiego kachty, później stajennego a w końca 
grabiego to jest: starosty. Tak było i w Skandynawii i Anglii 
saksońskiej, aż do Xn wieka. 

Herbów i nazwisk rodowych nie było jeszcze nigdzie. 

W strasznych zapasach Rzyma z cesarzami (1046) wzrosła 
liczba bojowników wolnych konnych i zbrojnych, mianowicie 
z ludzi nie posiadających ziemi, a pragnących chwały i łapa. 

Wojenny astrój łączył, a wspólny przelew krwi bratał 
ich. Wkrótce więc powstały : bractwa wojenne, na wzór bractw 
zakonno religijnych właśnie przez papieżów otwarzanych. 

Jak tam tak i ta nie każdego przyjmowano; były wa- 
ranki, próby i przygotowania; a jak po klasztorach z pastel- 
ników wyrobili się bracia zakonni tak ta z wojowników: 
rytery czyli rycerze, to jest: wojownicy konni według zakonu 
wojny. , 

. * Zakonni księża przybrali odrębne odzienie i oznaki; a 
rycerze przybrali: płachtę rycerską lub ornat rycerski na 
wzór zakonników. 

Czem u księży wyświęcenie tem u rycerzy było: paso- 
wanie. Biskup kładąc ręce na ramiona, zlewał łaskę ducha 
świętego: cesarz, król, książę lub który rycerz dzielny; bar- 
ków klęczącego dotykając mieczem, zlewał nań urok. doświad- 
czonego wojownika, mianując go kawalerem: w imię Boga 
ś. Jerzego i ś. Michała. Krzywoustego pasował najprzód: 
Brzetysław dziadek, potem Władysław ojciec; a w końcu 
1135 w Merzeburgu cesarz niemiecki. 

Czem dla księży duchowne czczenia tem były wojo- 
wnikom: igrzyska wojenne. W bitnej Francyi naul;ę turniejów 
już w Vin wieku spisd: Godefroa z Tureny. 

Rycerze do bractwa radzi przyjmowali dziecko wojo- 
wnika z dziada prisidziada. 

Ogółem zaś: mnisi, . wojownicy i rzemieślnicy ustrajali 



Digitized by 



Google 



.49 

się w braetwa zakonu lab rzeóiiosła swego; jedoi drugich 
nawzajem, a wszyscy pospołu naśladując ustrój potęgi Rzymu 
i kościoła, któremu co raz dzielniejsi })apieże przewociniczyli. 
Wszędzie jednak przebijała się jeszcze narodowość i jej oby- 
czaje. Rycerze francuscy, hiszpańscy i niemieccy różnili się 
w zakonach swych. \ 

Krzyżowe wojny ostatecznie wyrobiły rycerstwo i rycer- 
skość; przy końcu ,XI wieku. 

Dla odpokutowania grzechów i popełnionych zbrodni, dla 
pozyskania zbawienia duszy, dla dostąpienia nieba; spieszyły 
krocie tysięcy uwolnić grób Zbawiciela z pod jarzma moW 
niedanów, poganów. Przodem łupiąc i paląc szły szumowiny 
Europy pod przewodnictwem żarliwych zakonnych kaznodziei, 
a za niemi ciągły bractwa rycerskie^^francui^ie, hiszpańskie, 
kiiemieipkie i angielskie': karne, bitne i nakżycie^ ustrojone 
pod dzielnym księciem lotaryńskim: Gotfriedem Bnillon^ai. 

Po ciężkich trudach i krwawych wałkach z niemniiej ry- 
cerskiemi Saracenami zdobyli Jeruzolimę (r.lG99) i skąpawszy 
się w krwi stu tysięcy! wymordowanego zwyciężonego ludu, 
uklękli w pokorze^ zapłakali z nabożeństwa i dziękczynnie 
wzniośli ku niebu ręce, z których się krew świeża kurzyła 
(15 lipca 1099.) W tych to walkach z-potrzebj'^: dla znalezie- 
nia się. wśród ciżby zastępów, dla snadniejszego wpośród ita- 
mn rozpoznania się, dla wyszczególnienia, dla zwrócenia uwagi 
na siebie; prócz wspólnego krzyża, prócz narodowych godeł, 
tarcze swe i przyłbice: znaczyli dowolnenri znakami. A gdy 
któren powalił dowódcę muzułmanów: na tarczy swej wyo- 
braził głowę jego ; któren krwią własną zabarwił strutnień : 
wyobraził strugę- ^i*wawą i t. p. i odtąd niqporzucał tego 
znaku* . , 

Wróciwszy szczycił się niem i na pieczęci dał go sobie 
wyiyć i niem się piecsętowid ; a krewni co doma pozostali, 
przyjęli ten znak i dosycili* się niemw Więc później iiikt nie 
chciał być bez stnaku na tarczy, a nie mając wywalczonej 
głowy Saracena, lub strugi krwawej, brał co mu się zdało^ 
byle ptaka, byle smoka a często i wstęgę lub podwiązkę 
niewieścią* 

Pierwszy herb niewątpliwy, i udowodniony przyjął w Alci- 
tanii: Rajmont hrabia Tuluzy (żyjący 1047—1105). Był to: 

^ Digitizedby VJ«pOQlC 



50 

krzyż; jaki uosił podczas pierwszej krzyżowej wojny, w któ- 
rej się świetnie odznaczył. 

Na tarczy Gofroa Blantanieta księcia Normandyi (r. 1127) 
widać: pantery takie jak są w herbie Anglii — lecz niemlt 
pewności czy to był stały herb jego. Wszystkie herby jako 
godła wojenne osobiste lub zbiorowe noszono z jpoczątkn na 
tarczy lub proporcu, później na zlwoi, szyszaku a nawet ozdo- 
bach rzędu końskiego. 

Wtedy powstały nazwy rodzinne dziedziczne. Niektórzy 
zatrzymali dawne przezwiska niemieckie, celtyjskie lub nowe 
np. Mały, Wielki, Biały, Dobry i t. p. inni pisali się od go- 
dności: Sędzia, Wójt... drudzy od rzemiosła: Kowala Cieśla, 
Murarz '. . . także od imion świętych chrześciańskich : Wawrze- 
niec, Benedykt i t. p. Wszystkie nazwy rodzinne francuskie 
odnoszą się do tych źródeł^ Reszta pisida się od okolic zkąd 
pochodzili. 

Tak powstały herby najprzód we Francyi, a dalej w o- 
ściennych krajach. 

Ryttery niemieckie i francuskie prftcz wojenki przyjąwszy 
na się opiekę dzieci i niewiast wkrótce - przeszli z obrońców 
na wielbicieli. Niemając przed sobą wroga, zbrojno stawali 
w obronie wdzięków niewieścich, a barwą kochanki znaczyli 
swe tarcze wyzywając na ostre każdego przeczącego. To ł)yło 
duszą turniejów i gonitw, , niezmiernie ożywiido szkoły ry- 
cersUe a sprzyjdo wielce rozmnożeniu się : błędnych rycerzy, 
wielbicieli wdzięków wczasie spokoju a wojowników wczasie 
wojny. 

Błędni turniejowi rycerze, malując tarcze swe barwami; 
pań od serca, wydoskonalili herby i heraldykę, lecz oraz 
główną byli podporą domowych wojen i wzajemnych najazdów. 

Zemsta krwi rozlanej, jak podobno u wszystkich naro- 
dów, tak i u Niemców była odwiecznym obyczajem. Chrze- 
ściaństwo nie mogło go wykorzenić a duchowieństwo (1030) 
ledwie tyle wymogło: iż nie dobywano miecza od czwartku 
wieczór do poniedziidku rano; gdyż w te dnie Zbawiciel cier- 
piał i umierał. Później rozszerzano ten zakaz na święta i posty 
i wyznaczano miejsca ochrony. Nie starczyły jednak zakazy 
kościelne: ryttery po staremu bili się i rozbijali a podróżny 
nie był pewien mienia i" zdrowia. - 

Digitized by VjOOQ1C 



61 

Bo potworzyły się gromady nieproszonych zbrojnych 
obrońców, i narzncąjąc się podróżnym żądały wynagrodzenia 
obrony, a nieskorych do oknpu: obierali a nawet zabyali, 
lub obcinali nosy, uszy. 

W Szwabii, Frankonii, Saksonii i nad Benem sta iyoerzy, 
li tylko z obierzy żyli, a iiie gardzili rozbojem podróżnych: 
książęta, grafowie — a rakuski kapłan pisze: Cała rzesza 
niemiecka ponąimo zaprz^sięgań pokoju, stida się jaskinią 
zbójców. 

Więc najprzód: miasta nadreńskie, za niemi szlachta 
okoliczna co lepsza, a w końcu kilku książąt i trzech arcybi- 
skupów, połączyli się aby siłą, mocą zgnieść ten zbój i roz- 
bój, a Cesara^ Wilhelm' (1255) stwierdził ten związek. Za ich 
przyUadem poszli książęta: Misnii, Thuryngii, bawarki i bran- 
deburski i rozpoczęła się wielka obława na rycerskie herbowe 
opryszki. Cesarz Rudolf setkami ich sądził i tracił jak pro- 
stych zbrodniarzy i setkami zamków ich dobywał i burzył. 
Wielu poginęło w obronie swego bezprawia, inni zbiegli 
w świat pod innem niebem szukać lepszego szczęścia. Biegli 
ci zaś na wschód ku Polsc^^^bo tam rycerzom wszelkim po 
poras^ach palestyńskich po utracie Jeruzolimy i wyspy Rhodus, 
nowe się otworzyło pole: 

Wraz z rytterami przyszły do« Polski i herby dziedziczne 
których wprzód nie znano. Chociaż znano' i używano: godła 
i hasła gromadzkiego, powiatowego lub wojewódzkiego, her- 
bów dziedzicznych przed tem czasem nawet wzmianki nie za- 
chowały równoczesne źródła dziejowe. Dopokąd tyttery i ich 
herby ku nam nie zdążyli; nie było herbów w Polszczę, choć 
były chorągwie i hasła. 



4. Herby w Polszczę. ' 

Rzymianie nosili orły na swyCh wojennych znakach i owo 
sławne : S. P. Q. R. początkowe zgłoski słów : Seóat- J-Naród- 
Rzymski. Oallowie w wojnie z cezarami na wysokiej żerdzi 
nosili: wieprza dzikiego jako godło narodowe; tarcze nosili 
birfe. — Frankowie, którzy w V wieku zdobyli Gallią pół- 
nocną — równie jak drudzy Niemcy : dzikich zwierząt głowy, 

Digitized by VjOOQ1C 



^ - 62 ^ : 

nosili górą. Mongołowie: poc£W»nie bożyszcsa rzeźbione; po- 
dobnie jak dziś w Chinach malowane potwory, pzicy anstraf- 
8cy gsh^ż z drzewa niosą górą przed sobą. Zgoła! ctrorągwie 
jako znaki wojenne równie jak okrzyk wojenny czyli : hasło! 
spólne są całej prawie Indzkości. . Wypływają bowiem z po- 
trzeby wojennej. 

W Francyi r. 11Q8 kiedy Ladwik VI zamki pojedynczych 
panów, co końcióły łupili lab obciążali^ podbijid i zdobywał; 
zawezwani biskupi utworzyli związek pomocniczy^ a plebanie 
parafiami pod chorągwią kościelną: prowadzili htd wiejski do 
boju z temi moindmi rozbójnikami. 

Sławianie północni mieU swę święte ctiorągwie, pod ktd- 
remi wiedli do boju zastępy zbrojne* Przechowywali je 
w Betrze. 

Polacy tylko nie mieliby chorągwi? ani godła?? 

Godło wymówione słowem, było hasłem dla poznania się 
w tłumie lub ćmie. Godła te i hasła hjly gromadne, , chbciaź 
łatwo przypuścić: że lechici. chętnie szli za godłem ulubionego 
wojewody swego. 

Noszono je górą'.i Według nich stosowano się w obrotach 
podczas, bitwy. „Górą nasza !^ pozostało jeszcze, w mowie 
narodu, Górale po dziś dzień wzgórze. zwą: Łrb, garb, nawet 
Karpaty i Hrbacya ztąd nazwę noszą, „Górą! górą!" w sta- 
rodawnej mowie brzmiało: horą! hrbom! a niezawodnie wo- 
łano tak na chorążego bacząc chorągiew upadającą lub po-^ 
chyloną. Nawet': chorąży! ztąd może pochodzić: że „horą"^ 
(górą) nosił. Wyr^azy te pochodzą od Sławian zachodnicli 
zkąd też i herby przyszły. • 

^ Pierwsze herby były chorągwiami grotoad wojennydi. 
Póżmej przeszły na pojedynczych i ich rodziny, według przy- 
kładu jaki zawiał od Frankoiiii i Niemiec. Francuzi mają 
najdoskonalszą piowę herbową; po niej idzie niemiecka. Pol- 
ska heraldyka co tylko posiada: do obych bez trudności od- 
wieść się da; a ma bardzo mało w porównaniu. Nie tworzyła 
heraldyki ! przyjmowała przedmiot wraz ^a nazwą. - 

Pierwotne hasła: Kroje (sierpy), strzemię! podkowa! osorya! 
(koło na osi) skuba! (sknbel), oksza! (topór), ostrzew! wień! (wić). 
Słusznie mówi Lelewel: „Gdyby kto chciał dziś wymyślić 
stosowne na owe czasy godła; prawdziwie! trudnoby o lepsze 

Digitized by VjOOQ1C 



•<• 



53 

i piękiiiejsze. Znalazły się one takiemi, bo są wypadkiem 
miejscowego staną towarzyskiego^ opartego na ziemskiej^ na 
rolniczej podstawie." 

Początek hr^iy wówczas, kiedy z kmieci wywiązywała się 
szlachta. Później choć sobi^ je szlachta przywłaszczyła wy- 
łącznie; po wielu Jeszcze wsiach wczasie trwogi zwoływano 
się po dawnemu, raz przyjętem hasłem. Tak np. Półicozic! 
było takiem hasłem do póina. , . 

Prócz tych rodzimych przybywjjy też i herby obce i to 
z początku także gromadne: np. Werszowców: Rawa^ Duni- 
nów: łabędź K.. 

Niektóre herby polskie przypominały jeszcze bałwo-, 
chwalstwo np.: Strzemię. Wielkiego boga: Prowego wyobra- 
żano z strzemieniem w ręku. 

Za chrześciaństwa przybyły godła męki. 

W kńŁyżowe wojny ż godeł i chorągwi gromadzkich 
wywiązf^ się chorągwie i godła osobiste. 

Tak mógł powstać herb: Oryf. Roku 1140. Jaksę z Mie- 
chowa dziejopisarze zwą jeszcze księciem wendyjsko-sorab- 
skim — opisując wesele jego z córką: Piotra Duńczyka. Po 
powrocie z Jeruzolimy dokąd był jechał z Henrykiem Piasto- 
wiczem saudomirskim; piszą go herbu: Gryff. 

Werszowce rawici i Duniny łabędzie też dopiero w Xn 
wieku przybywają do Polski — już w krzyżSwe wojny. 

W statucie wiślickim — więc urzędową mową — herb 
nazwań: szczytem. 

Po całych Niemczech, miianowicie zań bez wyjątku wszę- 
dzie w Marchii saskipj, Sławianom odebranej, istniał a w czę- 
ści jeszcze istnieje zwyczaj ubierania szczytu domowego: 
w końskie łby z drzewa wyrżnięte. W Anglii zamiast koni 
wykrawano; łabędzie; w Bawaryi: smoki i t. p. — W Tyrolii: 
półkozice dzikie — i konie, a w pośrodku godło domowe 
(Hauamarke) umieszczone, często jeszcze widać, a nawet na 
drzewie, sprzętach, maśle.... wyciskają go lub wypalają. — 
Jest to niezawodnie zwyczaj niemiecki starodawny odnoszący 
się do religii pogańskiej. ' 

Od Sasów przez Czechy i Szląsk, do Polski przyszły 
herby czyli szczyty. — Prawdopodobnie Polacy na wzór saski: 
szczyty domów swych niemi ozdabiali podobnie jak teraz 



54 

jeszcze gdzieniedzie. Kraków przyjął ten oiemieoki obyczaj 
do dziś dtiia tam widoczny. 

Herb na szczycie domu przybity: zaszczycał- dom szla- 
checki — a skoro waleczności i cnoty nagrodę wyrażono 
w herbie/ ten z odmianą stawał obok dawnych. Więc mó- 
wiono: na dom ten spływały zaszczyty i znaczenia. 

Znak, znaczek; do późna oznaczd chorągiew herbową^ 

Z tarcz zbrojnych, chorągwi i szczytów przeszły herby 
na tarcze pieczęci: które w owych czasach zastępy wały miej- 
sce podpisów. 

Z godłami województw i ziem nie było wątpliwości gdyż 
zdawien dawna istniały. Godła osobiste okryte sławą wojenną 
i rozgłoszone także się rychło ustalify. A przecież: mimo że 
posiadamy mnóstwo przywilejów pierwotpych ; nigdzie prawie 
przed połową Xin wieku nie widać herba ani w pieczęci ani 
w podpisie. Widać! nie przywiązywano do nich późniejszego 
ich znaczenia. Najstarsza pieczęć koronna z r. 1180 przy na- 
datłin wsi Ujścia,^ którą opisał Czacki : wyobrażała osobę Ka- 
zimierza Sprawiedliwego. Kazimierz książę kujawskie r. 1263 * 
jeszcze się swoją osobą pieczętuje. Nawet najstarsza pieczęć 
Piastowiczów szląskich już z roku 1228 nie przedstawia herbu, 
lecz osobę tylko Henryka Brodatego; a przecież Henryk był 
mężem oręża, był rytterem i w wojnach krzyżowych przeciwko* 
pogaństwu prusliemu osobiście zastępom swym przewodził. 

Na wspomnionej pieczęci wyobrażeń w calej postaci 
zbrojno z proporcem i tarczą w ręku. Proporzec w kratę, a 
na ważkiej tarczy górą : krzyż w kręgu. Herbu zaś rodowego 
ani śladu! Napis w okrąg: Sigillum Henrici Duds Zksie. 

Orzeł szląski: czarny jednogłowy pojawia się dopiero 
na nagrobku Henryka pobożnego w Lignfcy. — Czarna bar 
wa może oznaczaczać pokrewieństwo z cesarzami niemiecki- 
mi; półmiesiąc: wschód i Mongołów. 

Orzeł biały polskókoronny dopiero na Leszka czarnego 
pieczęci przyfehodzi. 

Bolesław Wstydliwy na pieczęciach i monetach walczy 
z Gryfem lub turem; orła nie- ma, aż dopiero od połowa Xni 
wieku — i to na proporcu. 

Pod rokiem 1240 dopiero wymienia Długosz pierwsze 
herby świeckie. Biskupów i prałatów herbowych wylicza jesz- 

Digitizedyby VjOOQIC 



55 

cze przed lQ'Z7żowemi wojnami bo 1070 — a, wszystko : cu- 
dzoziemców^ zagranicznych; chociaż zagranicą o tern jeszcze 
nie marzono! Widoczna więc: że ksiądz Dhigosz równie jak 
poprzednicy jego owładnięty herbową ówietnodcią, chcąc bi- 
skupów otoczyć blaskiem szlacheckości; przypisywał im herby 
zmyólone często nawet błędami chronologicznemi. Więc też 
księża zagraniczni przybywając^ otaczali się tem blaskiem dla 
większąj powagi ; widząc jaką wagę Polacy nabożni przywią- 
zują do tych oznak, pochodzących' z dawy wojennej nabytej 
u grobu Zbawiciela. ' 

Późniejsi dziejopisarze a szczególnie heraldycy polscy tak 
mało dbali o. dziejową prawdę i cłironologię: że snąć byli 
albo, grubemi nieukami ^— albo żartownisiami cytując herby 
jak np. herb Piasta: — Masława: kosy. Pod rokiem 1068: 
Tarnawę pochodzącą od krzyżaków rodyjskićh, którzy Shodus 
dopiero roku 1380 posiedli. Baryczka: 1207 uchodzi z herbem 
swym do Polski przed Turkami , którzy przyszli do Europy 
1357 — 1380 Tatarkiewicz od syna hana perekopskiego po- 
chodzi a Perekopcy zjawili się po roku 1404^ i t. p. Brechiie 
podobne uchybiają powadze mnogich zaszczytów polskich za- 
pracowanych krwawym trądem w obronie ojczyzny. 



5. Lewart. 



Pierwszym przybyszem zbrojnym od Niemiec, który się 
wzmógł w godność i dostatki; wspominają dzieje: Wich^eda 
z Lewenwarty to jest: z Lwiej stróży. 

Bolesław Kędzierzawy najechany od rzeszy niemieckiej, 
którą na łup do Polski wiódł uwielbiany od Niemiec cesarz : 
Frycz Rudobrody; okazał się wyrodkiem chrobrych swych 
przodków. Upadły na duchu i zrospaczony, zapomniał o obo- 
wiązku: naczelnictwa narodu bitnego. ' Zamiast stanąć na czele 
lachów wojennych i cały naród wezwać do oręża i pomocy : 
on ! Kędzierzawy niewieściuch boso i z mieczem u karku po- 
wieszonym, szedł błagać o miłosierdzie i pokój! Nikczemnik! 
wbrew woli narodu ślubował dawać roczną opłatę: grzywny, 
na wojnę dostarczć 300 jeźdców zbrojnych — a brata swego 
rodzonego: Kazimierza dał w zakład. Naród odrzucił ugodę 
niegodną ; odmówił, grzywien i jeżdców. Rozgniewany więc 



66 

oesarz Kakładniki do Vt%g\ przesłane; ka2sd porozwozui w głąb 
nseszy •— da cięższą niewolę. Kazimierza szezególnie i^ująe 
posłał Bż nad Ren, oddając go straży grabi kolońskiego; Lam- 
frieda. Lecz Łamfried był zacnym człowiekiem; poczeił nie- 
dolę narodn dzielnego i nieszczęście ofiary: bratniej nik- 
czemności. 

Zamiast coby go miał strzedz w zamkowych twierdzach — 
przywitał go życzliwie oddtó cześć Piestowiczowi należną 
i nfając ^own książącenm do dowolnego nżytkn oddid zamki 
i dobra swe nadreńskie. Miasto więzienia ofiarował wspanidą 
gościnność. 

' Tymczasem Bolesław Kędzierzawy, chcąc poprawić sławy 
a raczej ulegając parciu narodn wyruszył na pomorskie 
pogaństwo.. Połączył się z nim^ trzeci brjrt: Henryk san- 
domirski niegdyś kwyżownik do ziemi świętej, ruszyli się 
też najdzielniejsi z szlachty a Gryfowie rodzina Jaxy też 
krzyfcownika, nie mogli pozostać. Niewojenny i nieudolny Bole- 
sław dał się na zasadzki naprowadzić, spt^owadził klęskę, a naj- 
dzielniejsze lachy legli obok dzielnego sandomirskiego księcia. 

Po zabitym Henryku: Sandomierz przypadł na uwięzio- 
nego Kazimierza. Z tego powodu uwolnień żegnając zacnego 
swego gospodarza^ wziął z sobą wnuka jego, chcąc mu wy- 
nagrodzić dobrodziejstwa dziada. 

Nieco później po Bolesławie Kędzierzawym i wypędzo- 
nym następcy jego: Mieczysławie Starym powołań na wawel- 
ski stolec Kazimierz sandomirski. 

Główną wywyższenia jego sprężyną byli : Gryfowie, głó- 
wną zaś zaletą Kazimierza była sprawiedliwość jego. 

W chwili wywyższenia swego, spoglądnął Kazimierz po 
swojej przeszłości, a serce jego wezbrało wdzięcznością ku 
hrabi kolońskien^ którego wnuka na dworze swym łaskami 
obsypywał. Chcąe według pięknego obyczaju, radość swą po- 
dzielić z przyjacielem, rozkazał Winfriedowi spisać łaskę którą 
nań zlewał: ^ 

Przymlej (I). — W imię ojca i syna i ducha świętego 
Amen. 

— Niechaj będzie wiadomo wszem woł>ec i na przyszłość: 
Że Kazimierz krakowski, sandomirski i całej Polski książę; 
pana Wichfrieda przywiódł z ziemi jego w Niemczech. 



Digitized by 



Google 



57 

— Dziada rzeczonego WichAieda, nazwiskłem: Lamfiied 
(ojciec Bórgosia) był grabią powiatu kolońskiego — 

— Ja z bożej łaski: książę Kazimierz ^ gdym tn^wił 
w Niemczech; rzeczony Lamfried dziad Winfrieda^ dobrowoł- 

.nie mi ustąpił zamków swych i dóbr swoich. 

— Gdy więc Bóg łaską swą tak wielce mnie rozrado- 
wał: — Ja Kazimjerz książę, wobec zwołanych wiecników 
w Krakowie — z własnej łaskawości i za poriadą zacnych 
ludzi, rzeczonemu Winfriedowi Borgosiewiczowi, w dożywocie 
nadałem te trzy grody: Sącz, Oświęcim i Sewor (Siewierz). 

— Prócz tego nad^m mu dziedzictwa, a w nich wol- 
ność, wyjmującą go z pod wszelkich wymóc prawa polskiego,- 
jakkolwiek nazwanego, księcia panii i następcbm swym przy- 
służającego. 

— ^ Niechaj nie płaci przewodu, niechaj nie będzie powo- 
ływan przed sędzię grodzkie, a^i przed kasztelana;^ ani nawet 
przed' \Yoje wodę; tylko przed samego księcia pana, nie przez 
komornika jeno pierścieniem (pieczęcią książęcą). 

— Ludzie też jego w poddaństwach swych gdziekolwiek 
nabytych i n^tępcy jego, nie mają płacić: Stróży ni Przewód, 
ni Stań, ani dawać stróża do przyglądania^ książęcego mienia, 
ni krowy ; a jeżeliby książę w pilnej sprawie miał u ciebie 
stanie, ani masz wyganiać, ani pasać. 

— A co się księciu przynależy z prawa, od tego go 
uwalniamy i następcę jego tylko na razie: do grodu, kaszte- 
lana lub wojewody gdzie mu wypadnie dla księcia pana 
złoży grzywnę złota a. temuż (kasztelanowi lub wojewodzie) 
grzywnę najczystszego srebra, 

. — Karczmę może zaUadać gdziekolwiekbądż w dobrach 
swoich i gdziekolwiek jego potomkowie i następcy zechcą. 

— Taką wolność nadajemy im wieczyście. Narodowości 
ich ktoby ubliżył lub ją zbezcześcił^ zapłaci 15 grzywien. 

— Żeby zaś kiedy, w zn^ienności czasów, w braku spra- 
wiedliwości potomstwo ich aż do wygaśnięcia rodu szlachec- 
kiego swego, nie obciążono krzywdą : rzeczony Wichfried dla 
pamięci spisawszy ten list zatwierdził pieczęcią Kazimierza. 

— Także: Dwaj właśni ludzie jeżeli zabici w Bwych 
dziedzicznych dobrach, grabią otrzyma grzywny i następcy 
jego. 

Digitized by Google 



58 

— A dziido się to roku wcielenia pańskiego 1163 sa świa- 
dectwem tych: Żyry wojewody mazowieckiego Mikołaja Sto- 
pociewicza (syna Stupoty); Papibora Witalisa^ Solisława, Sułka 
NiedżwieckiegO; Floryana któren pisał przywilej. 

— Ażebyto zad tak obecni jako przyszli do wiadomości 
przyjęli stwierdzamy mocą pieczęci naszej. Etob^ zaś kolwiek 
pismo to nadwerężył czyto brat czy syn mój, czy który wo- 
jewoda , niechaj ciąży na snmieniu jego w dnia sądn osta- 
tecznego. Amen. 

Z nad fiena przybyły rytter przyjmując zamki i dobra 
dziedziczne nie chce się^ zespolić z narodem , wymawia sobie 
i zastrzega narodowość swoją i mannów swoich a to pod 
ciężką karą bo 15 grzywien srebra. Sądzonym chce być przez 
samego tylko króla i to nie za ustnym pozwem komorniczym 
lecz: pisemnie za pieczęcią królewską. Od wszelkich opłat, 
tak dalece chce być wolnym: iż nawet sądowe opłaty koronie 
przypadające sobie zachowuje. Baz nązawsze tylko obowię- 
zuje się (w znak lenności niejako) złożyć grzywnę złota dla 
księcia, a grzywnę srebra niejako odczepnego wojewodzie 
któremu podlegać nie chce. Czuje więc większą niezawisłość 
swoją nadreńską, w porównaniu polskiej, chce sobie zabez- 
pieczyć wszechwładze nad swemi niewolnikami których spro- 
wadzać i oiadzać zamyśla. Słowem do Polski wywdzięczają- 
cej się chce wprowadzić: Niemcy i niewolę obok wszech- 
władztwa.w swych dobrach. Dobroduszna zaś Polska kocha- 
jąca sprawiedliwość króla swego zezwala i piśmiennego ryttera 
mianuje: starostą czyli dowódzcą i sędzią wqjskowy^l opola 
trzech grodów. Król prócz tego daje inu dobra dziedziczne. 
Polscy wojownicy to jest: szlachta, uderzyli tu czołem przed 
rytterem nadreAskim w kutej stalowej zbroi — lecz z najszla-, 
chetniejszej pobudki : z wdzięczności i czci ku sprawiedliwemu. 

A przecież wnuk tego Winfirięda, który był stokikiem 
z niemiecka: Fttrleger, przepolszczon na Firleja — a naro- 
dowość Lewartów i.tylu innych rytterów utonęła w Polsce 
gdyby kropla deszczu w polskiem Gople. .Bo żywioł polski 
był czystym, krew nieskażona, liiyśl sprawiedliwa nie zabor- 
icza więc porywająca: prawdą czystą - — jasną. 

Kazimierz nie przepomniał też i Gryfitów : Bogusław \vziął 
etarostwo słupeckie; Sambor czyli: Żyra pomorskie. 



Digitized by 



Google 



69 

On Żyra wychowid: Leszka Białego^ za którego pano- 
wania: Sulisław Gryf dzielnie hetmanił przeciw Rosi; MareJL 
zaś wojewodowd w Krakowie. 



^ 6. DacliowieDstwo obce. 

w Xn i ^Ul jeszcze wieku, nie miała Polska Zakładów 
naukowych, mianowicie wyższych. Chcący się uczyć jechał 
za granicę: do Włoch, Francyi lub Niemiec. Nauka zaś, mia- 
nowicie pisma świętego wielkiej doznawała powagi; Jboć to 
Polska była narodem dopiero co nawróconym. Niedziwó więc: 
że trczeni cudzoziemcy byli dobrogosłami, że ich przyjmowano 
gościnnie, obdarzano hojnie. Więc też część większa biskupów 
byli cudzoziemcami obcemi wpośród Polaków. Żyli oni też 
dla siebie nie dla narodu. Dostatki zaś, któremi ich książęca 
obsypywała hojność, wzbijały ich w świecką dumę i w roz- 
kosz. Świadkami tego owo ubieranie się w herby i poselstwo 
papieża gwoli poprawy obyczajów. 

Innocenty IH słysząc o zepsuciu jakie za przykładem 

^biąkupim owładło północne duchowieństwo; wysłd legata do 

Bawaryi, Czech i Polski. — A było to już bardzfr na czasie, 

bo duchowieństwo w tych krajach strasznem zepsuciem goi:- 

• szyło ludy. 

Piotr Kardynał legata przyjechał do Pragi czeskiej wła-^ 
śnie na przypadające: święcenie kleryków. Żądał po nich: 
aby czyjstość poprzysięgli: lecz przytomni plebani podburzy w- 
szy gmin na kardynała,^ tak go srodze zbili: że ledwo życia 
nie stracił (roku 1197). 

W Krakowie zato biskup Pełka przyjmowd go z pro- 
cesyami, uroczyście do miasta wprowadzał. Zwołano ducho- 
wieństwo na wiece i radzono nad poti'zebami kościoła i religii, 
najprzód: w Krakowie potem w Lubuczu na Sziąsku. 

Duchowni polscy okazali «ię także: prostakami i nieuka- 
mi, niezbyt skorymi do posłuszeństwa nowym i^awom względem 
czystości obyczajów. (Długosz, Kromer, Naruszewicz). Kardynał 
(Piotr z Kapuy) objechawszy wszystkie dyecezye polskie: 
gnieźnieńską, wrocławską, płocką, poznańską, kujawską, ka- 

Digitized by CjOOCIC 



60 

miAską i Inbuską nabrał przekonania konieczności sprowa- 
dzenia obyoząjniejszego i uczeAszęgo zakonnego dncbowieA- 
stwa^ aby przyświecali przykładem i nanką na wzór: Cyster- 
sów Inboskicb na Szląskn. 

Sprowadzaniu temu zakonników sprzyjali książęta nabożni 
mianowicie szląscy Piasto wicze: Bolesław wysoki wraz z sy- 
nem Henrykiem,, a szczególnie j^^ synowa. 



Digitized by 



Google 



8WIETA JADWIGA! HEMYK 
BRODATY. 



1. Niemezenie Szląska* 

żona Bolesława wysokiego Ade!:iida roku 1186 najstar- 
ezego syna Heoryka ożeDlła z dwunastoletnią: Jadwigą hra- 
biaoką Łyrolaką na Meranic^^ córką Bertolda i Agnieszki 
z Rakas, Urodzcma roku 1174 w siódmym roku życia na 
wychowanie oddana do klasztoru w Kicyngen, gdzie ciotka jej 
Matylda w zakonie keienią była- Pokorne i iłosłujszne dziew- 
ezątko przejęło się zakonno^cią nauczyło sio milczeć, po&ció^ 
modlić, słuchać i byń litościwą na cierpienia ludzkie. Zakonną 
pokorę zas tak wysoce ceniła : iż całowała miejsce gdzie stały 
lub siedziały pobożne mniszki i moi^i. W końcu , była ładną 
i powabnie łagodną. Nie dziwo wi^^c: że iak silnie rozmiłował 
się w niej Heni*yk, tak^e po niemiecku wychowany. 

Wpływ jej moralny nieBłychanie wspierał: Eitlica Henryk 
arcybiskup gnieźnieński, w trzecim stopniu jej pokrewny 
a przyjaciel papie:fea. 

Wobec zepsucia obyczajowego w jakim tonęło duchowieó- 
BtwOj niewiasta młoda i ładna księżna z roda i zamęściaj 
przyświecając przykładem: pokory skronaności i pobożnością 
musiała koniecznie zajaŚDieć i serca ku sobie przyciągnąć* 
Wkrótee też wola jej była wolą męża, a słowa jej wyrocznią 

Digitized by VjOOQIC 



62 

całego wrocławskiego dwora. Wola zaś i słowa jej skiero- 
wane były tylko kn pomnoienia chwały Boga, a za najlepszy 
do tego środek nwaźała: pobożne, ciche klasztory podobne 
tema w jakim ją wychowała ciotka. 

Zważywszy przytem: że Jadwiga była Tyrolką, ściśle 
po niemiecka wychowaną, niemieckiem na Polskę pQglądająca 
okiem; łatwo odgadnąć jaką była dla przybranej npwej 
ojczyzny. 

Uobyczajnió szlachtę polską na wzór rytterów niemiec- 
kich, tiobyczajnió dachowiećfstwo na wzór pobożnych skrom- 
nych zakonników: że tego zaś bez zniemczenia Polski dopiąć 
było tradńo; więc zniemczyć Polskę! — Oto jej zasady 
rządowe. ' 

Czystość i obyczajów jej: pobożności i bogobojności; spra- 
wiedliwość oddać trzeba. Modlitwami ciągle zajęta w około 
siebie roztaczi^ świątobliwą powagę: godności niewieściej, 
jakiej w domach Flastowiczów może jeszcze, nie zaznano. Da 
chowieójstwo polskie mianowicie spanoszeni i namiętni biskapi 
czali się jawnogrzesznikami wob^c takiej pani cnotliwej. 

Miłosierdzia jej i litości, także przynależy słuszne azna- 
nie. Nawet zbrodniarzy jawnych litowrfa się wypraszając od 
śmierci; aby dopomagając przylbadowli kościołów: rozpamię- 
tywali 'grzeszne swoje życie aby irfowali w skraszenia i- nie- 
zasłażony jaż wątek dni swoich obracali na pożytek chwały 
Boga. 

I czemaż ta świątobliwa pani przyświecając pobożnością 
i litością: nie alitowała się narodowość} naszej polskiej? cze- 
maż się nie stała dla nas taką gwiazdą jasną* jak później 
imienniczka jej żona Jagiełłowa?? Czemaż nie podnosiła lecz 
odpychi^a pokorne polskie pasierbięta narodowe; a w pielesze 
ich rodzime wprowa3zda: sobie miłe! lecz lądowi którema 
była księżniczką, obce, nieżyczliwe i zawistne plemię?? 

Ale człek strzela a Bóg kule nosi! — Jadwiga sprowa- 
dzała Niemcy, a Bóg z nich Polszczę przysporzył: chwały 
i poiytku. 

Odchowawszy siedmioro dzieci, z- których dwaj, synowie 
wojny już z sobą .toczyli zmarowała Jadwiga trzebnicki klą> 
sztór, osadziła niemieckiemi sprowadzonemi zakonnicami, córkę 
dida w mniszki i sama: ślabając małżeńską czystość, przyw- 

Digitized by VjOOQIC 



63 

działa szatę zakonną — równie jak mąż jej zapuści brodę 
i zawdział suknią bożogrobców. Jadwiga modliła się ciągle 
i ci^owała ławki kędy siedziały pobożne zakonnice. Henryk 
zaś pociągnął na krzyżową wojnę z Prusakami ' z Leszkiem 
Białym z biskupy i drużyną książąt. Jaxa Klimuntowicz 3^- 
drzejowski gryfita wiódł przednią straż z Małopolan złożoną. 
Przy pierwszem spotkaniu zmieszał się i j)ierzchnął ; — za nim 
poszli rodowi jego gryfici: porażone Małopolany sromotnie! 

Wyprawa krzyżowa skończyła się bez wielkich zwycięstw; 
książęta się rozjechali. Iwo biskup krakowski i Ostaf kaszte- 
lan wiślicki Odrowąże zawezwali króla Leszka:, aby dla 
przykładu surowo ukarał winowajcę, który uciekając trworzU- 
wie: hańbą okrył wojsko, a bracią wydi^ na rzeź manią. 

Leszek: Jaxę i spólników ucieczki odsądził od czci i u- 
rzęda im poodbierał. Oburzyło to wszystkich Gryfów: wyrok 
słuszny wzięli za zniewagę całego rodu. 

Było ich zaś pięciu braci Elimuntowiczów: 

Kliipunt 
1. Marek 2. Jaxa 3. Cedro 4. Klemens 6. Sulisław 
^ojew, krak. -L Je/ks.Su-- 6^J.,>.^ ^ '>^^^P^° 

Klimunt Marek drzej lisław , Klemeas z Rusz- 

z KU- biskup kanon. cay 

Wojewodą: Marek brat,J ksiądz Jędrzej syn z hańbio- 
nego Jaxy stanąwszy na czele rozżalonej rodziny; uradzili 
i postanowili zemstę na królu. Jechali do Wrocławia do Hen- 
ryka Brodatego żaląc się krzywdy i zapraszając go do objęcia 
królewskiego na Wawelu stolca. 

Henryk mimo przestr(ygi żony swej, usłuchał głosń mo- 
żnych Gryfitów i zebrawszy wojsko ruszył aa Kraków. Leszek 
zaś gotował odpór.. Już_ miała trygnąć krew bratnia, kiedy 
biskup Iwo obliczając szkody dla wiary i ojczyzny wyniknąć 
mogące: obaczył się i ujrz^ potrzebę gaszenia pożaru, który 
sam wzniecił. Za jego pośrednictwem stanął spokój. Książę 
Henryk odstąpił a Marek wojewoda uzyskał ułaskawienie. 
Gryfowie odtąd lgnęli do Henryka Brodatego. Wychodźcę przed 
uiemieckiin podbojem; stal; się sprzymierzeńcami tycji: co 
najzawzięciej Polskę niemczyli. 

Digitizea by Google 



64 

Pogaństwo praskie ciągle hapadido a biskup praski Kry- 
styn widząc bezskuteczność pospolitego roszenia krzyżowego; 
z saskowestfalskich rytterów przybywających ciągle w skutek 
odezw papieża^ utworzył zbrojny zi^on : Mieczowników liwoA- 
skieh. Nie zawiedli oni oczekiwania i posłuszni biskupowi wnet 
zamkami kraj ubezpieczyli. 

Osiągnąwszy skutek bislup: Konrada mazowieckiego na- 
mówił do podobnegoż kroku. 

Sprowadził Konrad 13 takich rytterów, oddał im zamek 
Dobrzyń. Pogjinie zaś w odpowiedź: spalili 10,000 wiosek, 
wywiodli 5,000 ludu, uwieńczone dziewice żywopalili swym 
bogom, młodzian zapracowywali na śmierć a Konrad ledwo 
w płockim z^mku mógł być bezpiecznym. Krzyżaków zaś 
wycieli w pień okrom 5ciu niedobitków którzy się w zamku 
swym zawarli. 

Konrad zwątpił o sobie a biskup Krystyn ciągle go na- . 
mawiał do sprowadzenia większąj liczby niemieckich rytterów: 
jedyną w nich wystawiając obronę i nadzieje. 

Konrad bacząc ziemię chełmińską zupełnie spustoszoną 
a prawie istraconą; rad nierad uległ powszechnym namowom 
i zawsze pełen obawy i przeczucia zdrady,* przez biskupa 
Krystyna zawezwał niemieckich krzyżaków: na czas ograni- 
czony i ściśle oznaczony dając im przytułek w ziemi ch^- 
' mińskiej jeżeli jej bronić będą. 

Herman Salca wielki mistrz krzyżacki chętnie to przyjął 
a jako nlewyrodny Niemiec pełen zdrady dla Polski, która 
go bez przytitfku wygufińcą przyjmowrfa, jadąc do obiecanej 
ziemi naprzód ją poddał cesarzowi, Frycowi > biorąc pisemni 
pozwolenie: utworzenia nowego cesarstwu podległego państwa. 
Papież radował się; że kraje podbite Rzymowi tylko będą 
posłuszne. Krystyn biskup pewien namiestnictwa nad niemi 
chętnie im tjzęść dochodów swych ustąpił. 

Jadwiga zaś pobożna dziękowała Bogu: że życzenia jej 
spełnione, że niemieckich rytterów miecze spieszą rozszerzać 
germanizm, oświatę i chwałę Boga. Henryk wtórował jej, 
bo właśnie był doznał wierności i poświęcenia niemieckiego 
sługi w Gąsawie. Zjechawszy się tam z Leszkiem poszli do 
łaźni gdzie napadli ich zdradliwie pomorczycy. Posieczony 
Henryk byłby niezawodnie śmierci popadł: lecz z Wićsel- 

' ■ DigitizedbyCjOOClC • 



65 

bergft Peregryii; iriaga wierny przylegtezj sobą dał «f uiA 
porąbać. 

Leszek zaś porwany i zabity. 



2. Sądy boie — Krzyiacy — Klemens z Ruszczy. 

Henryk Brodaty rychło odzyski^ zdrowie i siły, skoro szło 
o walkę z Konradem mazowieckim; względem opieki nad 
małoletnim Leszka Białego* synem; Bolesławem. Zebrawszy 
wojska ruszył na Kraków, którego dostał po zwycięstwie nad 
Konradowym synem Przemysławem który tam poległ. 

Na początku łutego 1228 już wiecował na Skałce kra- 
kowskiej przy kościele ś. Michała. Przyjmowali go tam Gry* 
fowie, bo plebanem u ś. Michała był ks. Jędrzej syn tworzli- 
wego Jaxy Gryfa. Do wieców zasiedli prócz innych^ Marek 
wojewoda krakowski: Klimunt Klimuntowicz (z Ruszczy) 
i ksiądz ^Jędrzej i Gryfowie. Z towarzyszy zaś Henryka Bro- 
datego: Sobiesław książę czeskie i Szczepan wojewoda wro- 
cławski. . ^ * 

Sądzono spraw- opata tynieckiego przeciwko: Żegocie 
prawdopodobnie Toporcźykowi^ względem posiadania wsi: 
Grodżca. Obaj okazali przywileje, obaj twierdzili iż mają 
słuszność. Sąd jednak przywilej Źegoty uznał podrobionym, 
samego ogłosił oszczercą, opatowi w moc: Bożego sądąl zu- 
pełną przyznał słuszność ( veraci89imwn jvdicivm /Se^o^- 

tam cum faho primlegio fere calumniospM ^ Abbatem vero et 
ąju8 primlegi^i justo Dei judicio per omma juttific€mmu$ ..... 

,,Będziesz bezpiecznie po żmijach gniewliwycb , 
I po pądalcach deptał niecierpliwyoli -^ 
Na lwa srogiego bez obrazy siędziesz 
I na potwornym smokujeżdzić będziesz." 

Nie przeczuwał prorof Dawid do ilu nadużyć i pogwałceń 
najświętszych praw ludzkóśdj powodem; stimie się ten prze- 
śliczny psaliń jego o opiece Boga. Pieśń tę pdną wzniodęgo 
uozueia, cienme i poziome duchowieństwo frankońskie bez- 

' ' DigitizedbyGBOOgle 



myi^lnie i zimno biorąc^ obróciło na pokrycie swej pra?raićzej 
nieukowości, a rozbójnicy rycerscy znaleźli w niej zarobek. 

Kiedy przed kapłany wytoczono sprawę jaką, oni nien- 
miejąc sądzić rzekli do obżałowanego: Jeżeliś ty .niewinny to 
Bóg cznwa nad tobą! ogień cię nie spali ^ nkrop cię nie po- 
warzy, kij nie sprawi ci boleści, miecz niencbronny nie x)brazi 
cię. Bo tak rzekł prorok. Więc rozpalone żelazo bierz w gołe 
ręce, ukrop wrzący daj sobie lać na głowę, z przeciwnikiem 
walcz na kije lub miecze a jesteśli niewinny: nic ci nie bę- 
dzie! Lnd biedny i ciemny uwierzył a korzystali z tego roz- 
l)ójnicy sądowi. 

Sądy takie 1039 w Pradze zaprowadził biskup SeWerus. 

W Węgrzech pod owe czasy zaprowadził je s. Stefan — 
i tylko w kościołach sądzono je. Rolomah ograniczył je na 
. biskupstwa: preszburskie i nitrzańskie. Eto się sam nie chciał 
lub nićmógł bić; dawał zastępcę. 

Niemieckie ryttery p innych sądach ani wiedzieć chciały. 
Więc też szląscy Piastowicze a mianowicie Henryk bardzo 
im byli radzi: boć nie było zachodu z sądzeniem. 

Nowym więc i dotąd w Polsce nieznanym obyczajem, ho 
nie sumieniem sędziów lecz próbą gorącej wody i żelaza, 
walką na kije lub piecze roztrzygntęto sprawę na niekorzyść 
Żegoty. Nie obwiniam opata, zważając jednak: że w orygi- 
nalnym pierwotnym przywileju (dziś własnością: Włodzimierza 
Dzieduszyckiego we Lwowie) brak kilkunastu wsi wyliczonych 
w SsK)zygielskim ; drugi zaś przywilej późniejszy widocznie 
podrobionym! — wolno mi wątpić w niewinność zakonników 
tynieckich. ' 

Podobno też zwątpiła i szlachta o słuszności wyroku 
i stósowności środków zastępujących sumienie. Pierwsza próba 
zwątlenia dotychczasowych sądów polskich nie udała się; za- 
rządano wieców krajowych i wyprowadzenia niemieckich wo- 
jowników których miecz i zbroja rozstrzyga „W imię Boga" 
czy jaki pargamin pierwotny lub podrobiony? 

Ulegając słusznemu żądaniu rozpisał Henryk sejm i wy- 
dalił niemieckie swe wojsko. 

Ale szlachta krakowska ^ wzdrygnęła się przed obcemi 
obyczajami, które jej przynosił i narzucał. Nie mogła pojąć 
jakby to ogień lub żelazo zastąpić mogło rodzime sumienie? 

' . ^ , DigitizedbyCjOOClC 



67 , ' 

wzdry§^ się też: że inowę i obyczaj ojczysty przyjdzie 
zastąpić: obcemi niemiłemi. Toporczykowie: że nie zasypiali, 
łatwo odgadnąć. 'Więc też wkrótce dowiedział się Konrad 
o bezbronności Henryka i bez wieści przypadłszy do Spytkom 
wic porwał go z kościoła, gdzie się właśnie modlił. 

Eyttery szląskie chcieli go odbić, powoływali syna jego 
aby ich wiódł na Płock. 

Lecz Jadwiga nie dozwoliła! — Ufna w urok swój istotnie 
niezwykły i potężny, bez straży sama tylko jechała do Płocka 
uzbrojona tylko w łzy niewieście. Odgadła polskie serce 
Konrada. 

Przed łzami bogobojnej kochającej . niewiasty zamilkł 
,głos obowiązku narodowego^ zamilkł żal ojca po poległym 
synie. Wypuścił Henryka, dzieci swe zaręczył z dziećmi Jad- 
mgi, a nadomiar uległości jej prośbom: darował krzyżakom 
ziemię chełmińską: dla zbawienia duszy swej! 

Papież uradowany, dziękował Jadwidze i Henrykowi: że 
katolickiemu Kościołowi tak wielką usługę oddali. 

Po oddaleniu się Jadwigi, opamiętał się Konrad, a wi- 
dząc: iż popełnił nierozmyślność; 'chciał się, przynajmniej 
nadal zabezpieczyć. Posłyszał l)owiem : że Papież przez wdzięcz- 
ność za namowy względem zi^mi chełmińskiej, rozgrzesza. Hen- 
ryka z przysięgi uczynionej. Zwabiwszy Grzymisławę pod 
Ryczywół rzefkomo na wiece pojmał -i' uwięził ją i^a Czersku 
na Sieciechowie. — wraz z synem jej Bolesławem (1230). 

Marek Gryf wojewoda krakowski poruszył książęta Pia- 
stowicze o wstawienie się za nią. Nie wymogli tylko lżejszą 
niewolę. Więc pomyślano nad innemi sposobami. Gryfowie 
sztezegółnie czuwali. 

Klemens Gryf z Ruszczy, kasztelan' bytomski, syn het- 
mana Sulisława postanowił uwolnić ich z więzienia. Opatem 
klasztora był Francuz: Mikołaj. On jeden miał przystęp do 
uwięzionych i litował się ich doli. Widząc: iż cierpią niedo- 
statek, zaopatrywał ich w potrzeby i wygody życia. Klemens 
Gryf przez wysłanniki swe wywiedział się o tem wszystkiem 
i według tego planu swój ułożył. Straż zamkowa ezęśdejsze- 
mi odwidzinami opata ubezpieczona chętnie go nawet widzi^a 
na zamku; bo Grzymisława nie zaniedbywała obdzielać ich 
także żywnością i napojami klasztornemi. . 

Digitized by VjOOQIC 



68 

/W amówioDTiD czasie kaizteliiD bytomski niebaczkiem 
porozstawiał gotowe konie; garstka zaś walecznych Oryfitów 
i ich przyjaciół podjechawszy pod Sieciechów dali znać opa- 
towi. Przygotowrf .op już Grzymisławę obdarzając zpaczną 
ilodcią dobrych mocnych napojów, i niebawem udał się do 
niej. Straż przyjęła go z uszanowaniem, a Grzymisława 'zmy- 
ślając radość z odwidzin, wraz z opatem łiojnie raczyła stratę; 
aby i oni radość jej dzielili. Przedągły się odwiedziny w noc 
późną^, załoga^ się popiła, a przy odjeździe opata utajeni, 
Gryfowie z ciemnej nocy przypadłszy z łatwością pochwycili 
straż brarnną i odźwiernego; wypuścili Grzymisławę z synem 
i wraz z ich ujętemi stróżami na rozstajnych koniach uwieźli 
do Zawićhosta. Wierni Sandomierzanie z wojewodą swym : 
Pakosławem Lewartem otoczyli ich witając radośnie a wkrótce 
wiekowy Sulisław, kasztelan sandomierski, ojciec Klemensa 
oddał im i Sandomierz, lecz znając liczne i bitne załogi mazo- 
wieckie w Krakowskiem i niepodobieństwo podołania im, wysłał 
oswobodzonycŁ do Wrocławia. 

Henryk Brodaty chętnie im opieki użyczył zwłaszcza 
gdy Bolesław odstąpił mu wielkorządów krakowskich z zu- 
pełną udzielnością, byle go przy Sandomierzu utrzymał. Bojąc 
się jednak groźnego sąsiedztwa K4)nradowego wymówił sobie 
Bolesław zamek: Przeginią w Krakowskiem, na mieszkanie. 

Wybuchła wojna pustosząca. Wdali się w to panowie 
polscy, a w końcu dokazali namową: że Konrad przyznał 
Bolesławowi słuszność wolnego wyboru opiekuna. Uroczyście 
wobec świadków wybrał Bolesław: Henryka; więc Konrad 
ustąpił. Upadła silna dotąd zapora, a żywioł niemiecki swo- 
bodnie lunął do Polski. 



3. Wielkorządy Henryka. 

* Henryk Brodaty otrzymawszy wielkorządy krakowskie 
z udzielną doczesną władzą jął się wykonania dawno powzię- 
tych zamysłów swoich i żony swej: Zbawienia Polski przez 
tniemczenie. Czując krew niemiecką w swych żyłach^ ezująe 
ogładę obyczajową o wiele wyższą, czigąc w końeu wyżsieśó 

Digitized by VjOOQ1C 



.69 

oAwiaty niemieckiej w porównaiiła z polską: Henryk i Jadwiga 
pragnęli zniemczenia Polski z szczerego przekonania i wijuy* 
w zbawienność tego środka. Narodowości polskiej nie cenili; 
bo jej ani znali ani c^uli. W końcn! komnż się wtedy śniło 
o uwzględnieniu narodowości?? Papieże dążyli do rozszerze- 
nia władzy Rzymu w imię wiary; a cesarze niemieccy w imię 
władzy z łaski Boga danej. 

Pobożna Jadwiga budując klasztory sprowadzała z Nie- 
miec mnichy i mniszki. 

Roku 1175 do Lubusza. 

1203 do Trzebnicy zBamberga mniszki. 

1207 do' Kamieńca a 1217 do Naumburgu, za jej pomocą 
i wpływem, prot)oszcz wrocławski sprowadził niemieckich 
Augustynian. Ona sama sprowadziła ich do Goldbergu. 

1222 do Henrychowa,' kanclerz jej : kanonik Henryk spro- 
wadził mnichy niemieckie. ' 

W ślad za duchownymi i biskupami niemieckimi, szli 
osadnicy niemieccy^ bo krzyżowe wojny obudziły w Niemcach 
wrodzoną chęć koczowniczej włóczęgi i? nadziei zysku i do- 
brego bytu. Sasr najprzód ciągli w górne Węgry i na Spiż. 
Szwajcarzy aż do Siedmiogrodu; a do Czech, Moraw, w końcu 
do Polski szli rojami. Mnichy i biskupi krajanie przyjmują 
ich chętnie i osadzają w dobrach świeżo im nadanych. Ksią- 
żęta oddają im miasta polskie. Krzyżacy taksamo. 

1211 Goldberg już Niemcami zalany. 1222 Nissa i Szreda 
(Neumarkt) mają już prawo niemieckie. 1222 Mieczysław 
opolski biskupowi wrocławskiemu pozwala Niemcami osadzać: 
Ujazd. 1223 Ziemiomysł Konradowicz nadając krzyżakom trzy 
wsie dla miłości boskiej i błogosławionej Maryi Panny! wyj- 
muje z pod prawa polskiego poddając niemieckiemu. 1225 
osadnikom okolicy Koźla nadaje prawa takie same, jakich 
używają Niemcy w wsi jego: Białej (dziś miasto: Ztilz). 1227 
Henryków Niemcami osadzon. 1228 Henryk zakłada niemiecki: 
Ł5wenburg. A Niemcy osadzeni przez niego na samem pust- 
kowiu koło Bolkenheii) i L&hn, płacili kanonikom wrocław- 
skim lOO grzywien czystego srebra rocznie: tak wiele ich 
było. Odstąpienie ziemi chdmifuikiej niemieckim krzyżakom 
ukoronowi^o dzieło: świętej Jadwigi; zidoiiyłó podwalinę dzi- 
siejszych Pms, do oze^o Rzym wielce dopomagał. 

Digitized by VjOQQIC 



,70 

Usjskawsa^ władzę- nad krakowjską siemią, Dietracąc 
chwili wykonywrf Henryk. dadej raz powzięte zamysły', do 
czego mu wielce posłużyła wdzięczność winna rodzinie Gry^w. 

Bolesław za zezwoleniem matki Afrej., „wynagradzając: 
wierność, st^ość i pilną usHttaość: pana Klemensowi kasztę^ 
łanowi bytomskiemii i żonie jego Racławic^ — nadał wieś 
Sichę. Działo się w Wysokim brzegu (na granicy szląskiej) 
22go grudnia 1234. Wobec: Henryka księcia krakowskiego 
i szląskiego i syna jego; — Pakosława Lewafta wojewody 
sandomierskiego-; Bogusława kasztelana wrocławskiego ; Ada- 
ma Leonardowicza z Strzeszyc (Stresec); ojca tegoż podsto- 
lego; Wierzbięty i innych. Szczególnie zaś Falka arcybiskupa 
gnieźnieńskiego naumyślnie kutemu wezwanego. 

Z tych. podpisów widać: że prócz Gryfów Klemensa i syna 
jego Wierzbięty, przy Bolesławie był: Pakosław Lewart wo- 
jewoda sandomierski i Adam Lewart z Strzeszyc podstoli czyli 
z niemiecka : Fttrleger, którego syn Ostaf przezwan Firlejem. 
Wnuki więc hrabi nadreńskiego sprowadzeni przez /Kazimie- 
rza Sprawiedliwego, szli ręka w rękę z Gryfami i Henrykiem 
Brodatym. I trudno aby było inaczej. 

Henryk z swej strony wywdzięczając się Gryfom: Teo- 
dora czyli Cedrona (Chadrona) mianował wojewodą krakow- 
skim, po zmarłym jak się zdaje: Marku. Prócz tej godności 
nadała mu też: dziedziczną własność Podhala, mianowicie dzi- 
siejjszej Nowotarszczyzny. 

. NOWOTARSZCZraNA — tJBDRO GBYP — W KIH jCSZCZC 

wieku nowotarska dolina w znacznej części była pod wodą. 
Dunajec: Pieńskim kamieniem zatamowany, tworzył jezioro 
tatrzańskie, którego wody wezbrane zalewały csdą jej równię. 
Rzeka Ostrówka nazwana niezawodnie od ostrowiów maogicb. 
Rogoźnik tez, potok może od: rogoziny. Brzegi jeziora 4)orosłe 
borami odwiecznemi były 'siedził)ą dzikiego zwierza a iylko 
po nad rzeki mieszkało niemniej zdziczałe ludzkie plemię 
pasając kozy, łowiąc i napadając żyzniejszą okolipę polską, 
węgierską i morawską. Pogaństwo niezawodiiie źachowywisiło 
tam swe obrzędy"" — obok clirześciańskich. 

Że tak było dowody nietrudny : 

Milowe przestrzenie torfiastych „motorów^ moczamyeh 
(lud zwie je : borami) po dziś dzień wskazują łożysko jeziora. 

Digitized by VjOOQIC 



71 

Wskazuje go też żywe podanie ludowe i nie ma chaty na 
Podhalu y gdzieby o tem ojciec dzieciom nie opowiadał; jak 
sam z dziada pradziada zasłyszał. — Bory te dziś stanowią 
warunek bytu i wyżyci* mieszkańców; dostarczając rok w rok 
nieprzebranego wybornego nawozti, bez Hfói'ego krzemieniste 
role nie zdołałyby wyżywić ludności. Grubsze niezgnite jeszcze 
korzenie i pniaki idą na paliwo a niekiedy zdarza się wydo- 
być piei^ cisowy nad którym kilkunastu ludzi ma do czynienia. 
Torf ten kilkoma warstwami leży. Wybrawszy jedną warstwę 
sięgają w głąb ;,Kosturem" (tak zowią pręt żelazny łokciowy 
na rękojeści osadzony naumyślny do szukania torfu). Znalazł- 
szy wybierają dalej aż do dna gdzie na siwym ile woda już 
stoi. — Latem gdy bory podeschną konie i bydł(f pasąc się 
po trzęsawiskach zapada i ęinie w topielach. 

Podanie ludowe niesie: że jezioro było pod Czarnym Du- 
najcem tam gdzie się: Stary Dunajec zapadł. Rybak jakiś 
zanurzywszy się trącił o krzyż kościoła, więc szukał wchodu 
i znalazł. W kościele podwodnym właśnie ksiądz mszę prawił 
a po kościele i ławkach klęczały ropuchy żaby i jaszczury, 
niegdyś ludzie — po utonięciu zaś jzamienieni w gady. O ta- 
kich zatopionych ludziach jest podanie i w Krościenku. 

W halach po dziś dzień niedźwiedzie szkody robią, dziką 
kozę w Nowym targu zamówić, głuszca dostać a jarząbkami 
stół ubrać można; byle tylko wiedzieć gdzie czego szukać. 
W 13tym stuleciu, .kiedy wiewiórkami, popielicami, lisami 
i kunami płacono : ileż tdm^ musiało być zwierza rozmaitego, 
skoro po całej Polsce ubijano: żubry, tury i łosie? 

W świeżej pamięci hidu żyje sławny myśliwy i łowca: 
Matula, któregO' trzech synów było kanonikami w Krakowie. 
Z łowitctwa dorobił on się majątku. Opowiadają o nim: Że 
zawsze przed północą Wyjeżdżał w pobliski rokitowy gaj, 
ulubiony przybytek djabłów. W każdym krzaku siedział tam 
zły duch, a wieczorem nie można było tamtędy przejechać 
nieprzeżegoawszy sij. Tam nad wielką tonią przy starej ro- 
kicie: świsnął! — a wybiegł koń kary którego kiełzał trokiem 
ód spodni, dosiadał i objeżdżał swe wilcze doły: na P^dczer- 
wonem, Cikówce i na Szczotkówce ostrowiu kamiennym wśród 
trzęsawisk. Tam wykuł sobie jaskinię, w której się ukrywał 
wraz z koniem. Raz ukryty widzi stado wilcze przechodzące 

Digitized by VjOOQ1C 



72 

naliczył 60 głów wilosycfa. Zrozumiał: ię odbywają: przegląd 
zwykfy rannych i słabych. Więc szczeliną strzelił do jednego 
wiedząc: że rannego rozszarpią a zakrwawionych znowu l><^ 
targać aź do ostatniego. Tak się tei sti^o. Wilcy sami się 
w «wej posoce krwawili a potem rozszarpywali, więc 60 skór 
dostał wtedy Matula. 

Raz w ciężki mróz dają znać: że wilcy wyskakują z do- 
łów, Zagląda, a tam jeden kuczy drudzy po nim wyskoczyli. 
2igniewąny Matula chwycił go i żywcem z ckóry obłupiwszy 
puścił; a wilk przecie jeszcze dobiegł aż do Picułowego młyniL 
Lecz odtąd odwróciło się szczęś(^ie od Matuli; «nadż za to 
okrucieństwo. Koń ów kary: to djabeł! gdyby był zeń nie 
zsiadł do p<^ocy byłby mu kark skręcił. Synów miał 7miu, 
z tych trzej kietnonicy może wybłagali zbawienie duszy jego. 

Podanie to z XVIII wieku, znamionuje jakim m<^ł byó 
wiek XTTT. — Kiedy Matula tyle wilków łowił ileż musis^o 
ich być w on czas?? 

Trudniej pomówić o ówczesnych mieszkańcach tych lesi- 
stych gór nadbrzeżnych. 

Że byli Polakami, wskazcyą nazwy rzek wyliczonych 
w nadaniu tych lasów wojewodziie Cedrowi: Ostrówka, Duna- 
jec Czarny, Rogoźnik, Lepietnica, Słona, Rajtamica Nadelska 
i Stradomia. Rajtamica naprowadza na ńlad osadników nie- 
mieckich zpolszczalych (może ov^ch Chrobrego: Sasów, o któ- 
rych zupćłnie bezziiEusadnie z taką pewnością Bielski opowiada?) 

Że to był lud dziki i drapieżny, ^atwo się przekona kto 
choć potrosze pozna dzisiejszych pódhalan czy to polskich, 
czy spiskich, czy orawskich, i kto choć w części zbada icli 
dzieje przed parą wiekami. Po dziś dzień: zbójcę w ustach 
ludu uwielbiońemi bohaterami, a na halach po kolibach naj-' 
milsze opowiadanie : o zbójach i czara(dL Latem pasali ciągnąc 
z góry na górę, z hali na halę opędzając się niedźwiedziom, 
rysiom i wilkom, a przy sposobności obierając i zabijając 
podróżnych. Jesienią zszedłszy na dół, sprzedawali część do- 
chowku i gdyby owe tatrzańskie: świstaki w norach, prze- 
siedzieli całą zimę w swych lichych kurnych chatach jeżeli 
ich głód na rozbój i obierz nie wypędził. Tak jak dziś ! 

O obierz i łup zaś nie było tak trudno, skoro Polska i Wę- 
gry czasami z sobą wojowali. Wtedy to górale połączywszy 

Digitized by VjOOQIC 



73 

się z jedną lab drogą stroną spadali w podgórza hipili^ palili 
i zabijali po sami chcieli. Tak np. działo się roku 1117. Tak 
1188 gdzie Polacy i Węgrzy kłócąc się o Halicz, po^anica^ 
swoje strasznie nawzajem pustoszyli aż wyladniając prawie. 

Do bliższego oznaczenia Mrodowości Podhalan w owych 
wiekach, poetożyi może pogląd na Podmagarze spiskie to jest 
na ludność dalszego ciągu Tatr ciągnącego się od podnóża 
Łomnicy ku Pieninom i Krępakom; zwanego: Magurą. Całe 
Podmagurże mianowicie wsie po prawym brzegu Biidki i Du- 
najca, wraz z Podolincem i Drużbakami, kędy Poprad Magurę 
przerwał; wszystko to zamieszkują najniewątpliwsi Polacy, 
tacy jak w Krościenku lub Szczawnicy. Mimo słowackiej 
przyodziewy, mimo słowackich obyczajów mówią czystą pol- 
ską mową czyściejszą może niż Podhalanie tatrzańscy. Naj- 
dawniejszą składnię i wyrazy przecłiowali. Zważywszy dalej : 
że nie rzeki lecz góry stanowią narodowe miedze; a Magura jako ' 
dalszy ciąg Tatr i wyższa od Pienin i Krępaków, właściwym 
jest grzbietem gór^ tych pogranicznych; — niewiele chybi wnio- 
sek : że pierwotni Podhalanie byli Jto praojcowie owych : Pod- 
magurzan od Sromowiec aż po Bellów, od Żdaruaż po Erępak. 

Tam! w tym zakątku niejedno jeszcze pozostało słOWo 
moWy praojców naszych, o którem pisownia nasza dawno 
przepomniała. Tam np. do niedawna a i teraz miejscami wożą : 
bierzma (tramy) z lasu, a przed wschodem słońca widzą: 
żdźar poranny a opowiadają jeśli kto widzi^^: po wicher (trąbę 
wudną) na którem jeziorze... 

A Bolesława Chrobrego lachów pamięć wszędzie pozostała 
i w nich poznawszy pierwszych: Polaków świadomych swej 
narodowości, cały naród nazwali: Lachami. Podobnie jak Ruś 
i Węgrzy swem przekręcohem: Lendiel (lengid). 

Chrobrego potęgi pamięć spłynęła później z pamięcią 
Wstydliwego i Leszka chroniących się w góry. 

Taką więc była okolica którą otrzyma! wojewoda Cedro, 
List nadający brzmi: 

Przywilej (II) — W imię pana wiecznego Amen! — Ży- 
czenia ludzkie rozumne wymagają spełnienia; a słuszne wyma- 
gania prawo powinno uznać. 

Więe: My Henryk z bożej łaski książę krakowskie 
i szląskie, obwieszczamy wszem wobec i w przyszłości: 

DigitizedbyGófcgle 



74 

— Że przychylając się do prośby pana Cedrona woje- 
wody krakowskiego pozwalamy ma: założenia osad prawem 
tentońskiem, w lesie nad rzekami zwanemi Ostrówka , Duna- 
jec Czarny, Rogoźnik, Lepietnica, Słona| Rajtamica, Nedelska, 
Stradomia; ~- nadając mu lasu tego ile go stanie. * 

— A to taką ugodą i pod takiemi warunkami jakich 
używają teutoAscy Szlązacy po labach osiedleni. 

— Mieszkańcom w lesie tym osiąść mogącym, odpusz- 
czamy wszelkie ciężary mianowicie zaś: podwody i powozy. 
Chociażby Nam samym odprawiać winni byli. 

-r- Lud tei w iesie tym osiedlony, przed nikim nie ma 
odpowiadać; jak tylko przed swym panem i jego sołtysem. 
We wszen^ według teutońskiego prawa. 

— Wyjąwszy prawa książęcego co do ucinania głowy 
i. obcinania członków, które sobie zostawiamy i następcom 
naszym. 

— Ażeby zaś to nasze nadanie, wiekuistej nabrało mocy; 
spisany list pieczęcią Naszą utwierdziliśmy. — Dan w DaA- 
czowie roku pańskiego 1234. 

Dalszy ciąg niemczenia Polski przebija się wyraźnie 
w tem nadaniu, równającym prawa nowych osad z prawami 
starszych niemieckich osad na Szląsku; Podhale z zniemcza- 
łym Szląskiem. 

W nowónabytem dziedzictwie Cedro wojewoda krakow- 
ski, natychmiast założył osadę niemiecką którą nazwij; Lu- 
dzimirem. 

Nazwa ta: Ludziom mir! najpiękniej znamionuje dobre 
jego ychęci. W pustyniach dzikich i zbójecfkich osadzał lud 
obcy pracowity i spokojny wprowadzając: pracę, wiarę i mir 
w krainę, która była ojczyzną Krudynhopów i jemu podobnych. 
A do wykonania tych pięknych zamysłów nie znał środka od- 
powiedniejszego nad niemczenie kraju, wyjmując z pod praw 
polskich. 

Że Ludzimir to a nieco innego oznaczać midi trudno 
wątpić wobec sąsiedniego spiskiego Ludzimirza po dziś dzień 
z niemiecka zwanego: Fridman. Fried znaczy: mir: fnann: 
człowiek. 

Na Podhalu robota osadnicza odbywała się jak na Szląsku 
według sposobu przyjętego od ś. Jadwigi. Najprzód sproWa- 

Digitized by VjOOQIC 



75 

dzono niemieckich zakonnilLów miafiowicie Cyóteirsów^ którzy 
idąc w ślady dawnych Benedyktynów naaezali lud podgórski 
lecz pdd daleko korżystniejszemi już warunkami. 

Nie. chodzili oni piechotą mil kilkadziesiąt wpośród borów 
i lasów, ^yJ4C korzonkami i dzikim owocem, a co chwila go- 
tując się ginąć od pałki zbójeckiej. W gronie zbrojnych osa- 
dników znajdowali bezpieczetotwo i jakątaką wygodę a pierw- 
szy zaraz owoc pracy osadniczej nie mijał ich. Bo. dziesięcinę « 
z całego Podhak naprzód mieli zab,ezpieczoną. 

Lud też w podaniach swych nie wspomina Cystersów z tą 
czcią z jaką wielbi ubogich pustelników zakonu ś. Benedykta. 
Dzieje klasztorne ludzimirskie zasie żalą się na Podhalan 
jako lud rozbójniczy. Zupełnie jak opat salfeldzki i opat nien- 
burski i ś. Norbert, żaiili się na sorabskich wendów. — Przy- 
czyna ta sama: chęć wynarodowienia pokryta płaszczykiem 
troskliwości o zbawienie dusz polskich, niemieckietni kaza- 
niami. 

Dowód tego twierdzenia: — Nąjpierwszy klasztor Cyster- 
sów w Polsce roku 1145 w Liwidzie późniejszej Lędzie założył 
Mieczysław HI. Nie przyjmowano tam: tylko samych kolon- 
czyków. Do roku 1551 to jest przez 406 lat sami koloAczy- 
kowie byli opatami, opierając się na przywileju któren Kromer 
widziid lecz prawa takiego tam nie wyczytał. Długosz zwie 
go: zwyczajem. 

Więc pierwszy ich klasztor, macierz wszystkich polskich 
klasztorów, nie przyjmowi^ jak tylko samych Niemców. Jakąż 
była więc zakonna dziatwa?? 

Ostatni opat lędzki zlutrzył się i dopiero ustała owa 
niemiecka wyłączność. Jak w Sorabii i wszędzie zaprowa- 
dzono dziesięcinę obok niemiecczyzny zbrojnej i żądano za 
to: miłości i czci! 

Założenie kościoła ludzimirskiegp brzmiało: 

Przywilej (Ul) — W imię świętej i nierozdzielnej Trójcy! 

— Kościół] owa macierz święta, za nieomylnym opatrz- 
ności boskiej wyrokiem w rozplemieniu dziatwy wzrastając 
wzmaga się tem bujniej: im większego i świetniejszego dzie- 
dzictwa nabiera. 

— Więc ja Wisław z bożej łaski biskup krakowski 
uwzględniając pobożną chęć szlachetnego męża, pana Teodora 

Digitized by VjOOQIC 



76 

wojewody krakowskiego i jego cmiar ohwalebiiy zwrócony 
ka ozdojbie świętej matki KoAcioła. 

— Wszem wobec i w przyszłości niniejszym listem ob- 
wieszczam : 

— Że przychylając się łaskawie do słusznej i uczciwej 
prośby tegoż jaśnie oświeconego Teodora, za spoiną^ wszyst- 
kicłi zgodą i ^zezwoleniem kapitały mej ; didem mu moc wy- 
stawienia kościoła na cześć Maryi Panny — w ziemi jego 
zwanej: Ludomir. ' 

— Dziesięcinę temu kościołowi szezodrobliwie przydając;, 
z całego ł>oru (n&myre) i z wszystkicłi lasów^ które teraz lub 
później wykorczowanemi być mogą. 

— Aby zaś tak uroczystego i sławnego czynu pamięć 
i nienadwerężyła czyja niezgoda ^ nie za niepokoiła kłótnia; 
kazałem utwierdzić pieczęciami: moją i kapitulną. 

— Działo się jawnie R. P. 1234. 

Mając więc środki potemu, zmurowali ojcowie Cystersi: 
kościół i klasztor, i sprowadzili obraź cudowny. Okazałość 
obrzędowa i cudowność zastąpiła miejsce: jasnej mądrej nauki 
kościelnej. Posłuszeństwa żądali bogaci niemieccy zakonnicy 
nie naśladowania cnót i pokory, jak to czynili pustelnicy 
Benedyktyni. 

Cedro wojewoda prosząc o Podhale, miid zdaje się na 
myśli brata swego: owego Jaxę zhańbionego. — Szlachectwo 
polskie, nie dawno istniejąc cauiło na wskroś: że stoi tylko 
na zacnej odwadze i dzielności. Nie za urodzenie, a tem mniej 
za uroszczenie lecz za obronę kraju od wrogów zewnętrznych 
i wewnętrznych, i to z wielką trudnością i po krwawem star- 
cia z narodem : — zażądali i odzierżyli bitni łechici najświet- 
niejsze prawa i pierwszą dostojność w narodzie. Wraz z od- 
wagą i męstwem upadała cała silna podstawa szlacheotwa. 
Czuł to naród cały, ezida to sama szlachta. 

Więc taki Jaxa zhańbiony pierzcłUiwością okazaną sam 
z siebie utracił urok szlachectwa i wśród mężnej drużyny 
nie śmiał podnieść oczu. 

Osiadł na Podhalu i osadniczą pracą chciał zmyć swą 
niesławę. Założył: Rogoźnik.— Samotne życie w Pustelni- 
czem Podhalu u stóp poważnych Tatr koniecznie musiido 
potężnie wpływać na siLołatany jego umysł; a ^smętek ojca 

, Digitizedby VjOOQIC 



• , 77 ■ 

oddziaływał na syna młodszego który przy nim rósł; t>o starszy 
już dawno był kanonikiem w Krakowie. 

Wice po śmierci zdaje się^ ojca, młody Solisław poznaw- 
szy straszną prawdę : mamości ludzkiej i znikomości zabiegów 
światowych; czając na sobie odziedziczonej hańby brzemię, 
poświęcił się Bogu; chciał też zostać księdzem. 

Nie tak to łatwo było! Trzeba było jechać w świat da- 
leki, do Francyi lab Włoch, aby zaczerpnąć nauki: pisma 
świętego i prawa kościelncjgo. A ta nie było o czem. Więc 
się udał do stryja Oedrona proi^ąc by sobie odkupił niedo- 
konaną pracę ojca' i swoją ; gdyż on chce iść w świat dla 
Hanki potrzebnej do duchownego stann. 

Bozrzewnienie młodzieńca nieszczęśliwego wzruszyło Ce- 
drona: odkupił od niego Rogoźnik. A że * niedostawsJo środ- 
ków na takie przedsięwzięcie, ulitował się bratańca i z wła- 
snej chęci dodał mń: 2 woły, 6 łokci sukna brunatnego 
i lisich skórek na podbicie. Snąć na jakąś delią, pewno w zi- 
mową porę. I 

PrzywUy (IV) Rogoźnik — W imi$ świętej i nierozdziel- 
nfej Trójcy Amen. 

— Potdeważ czyny ludzi choć rozumnych, jednak przez 
starożytność, oną zapomnienia macierz; częściej błędnie bywają 
wykładane. 

— Dlatągo więc: My Henryk z bożej łaski książę szlą- 
skie i polskie obwieszczamy wszem wobec i na przyszłość, 
listem niniejszym: 

— Że wobec wieców naszych i wiecników naszych, panu 
Cedronowi wojewodzie lurakowskiemu, brataniec jego imie- 
niem (Sulisław) wieś nazwaną Rogoźnikiem za pewną 

ilość pieniędzy od rzeczonego pana złożonych w wieczyste 
zdi^ posiadanie. 

— Ponieważ zaś rzeczony pan, miłością ku bratańcowi 
swemu zdjęty, dodał mu nadto: 2 woły, & łokci sukna bru- 
natnego i «kórki lisie, gwoli temu, aby się na onej wsi użyt- 
kowanie zupełnie nie oglądając w zupełności mu ją zdi^. 

— Chętnie to przyjąwszy, wspominany brataniec 

ołńecał nigdy się stryjkowi swemu wzmiankowanemu panu 
Cedronowi o oną wieś nie upominać; lecz umarzając wszelkie 
odzywania 9ię jako sprzedaną w posiadanie zdał. 

' ' Digitizedby VjOOQIC 



• 78 

— Wobec tych świadków: pana Pakosława, pana Stefiuia 
Jędrzejowicza, Wincentego, Janusza z Nakła, Elementa Kle- 
mensiewicza^ Włodzimierza, Jana Kromołowicza, Tworzniana 
skarbnika, Jakóba- łowczego, Przedawa chorążego, Przyby- 
sława wojewody, Cezara, Zbisława, Wadawa, Piotra, Wizi- 
mierza,' Serwacego^ Bozona, Maryi, Włostka i innych wiek 
obecnych. 

— Działo się W. Gieczu R. P. 1237. 

Z pieniądzmi uzyskanemi jechał Solisław do Padwy na 
naukę. Pieniędzy nie wystarczyło; więc ksiądz scholastyk: 
Jędrzej sprzedał stryjowi drugą wieś dziedziczną: Szczyrzyc — 
za 100 grzywien srebra które Cedro natychmiast do Padwy 
posłał. 



4* Podanie ludowe niesie: 

z Konstantynopola przez Węgry mimo dzisiejszego Nowe- 
go- targu, przez borek naLudzimierz wiodła owdy : Droga grecka, 
którą kupcy ku Erakowu zdążali. Grek jakiś zamożny jadąc 
tamtędy od Grecyi zabłądził w tych puszczach i w żaden 
sposób nięmogąc się wydobyć ślubował wystawić kościół. 
Wydobył się, wystawił kościół w Ludzimirzn i sprowadził 
obraz Psmny Maryi cudami słynący. — Po dziś dzień istnieje 
tam rodzina: Greków, którzy się mienią potomkami owego 
Greka założyciela. 

Równocześnie z Ludzimirzem kładzie podanie kościółek 
świętej Anny na wzgórzu zwanem: Dzi£^, przy Nowym-targu, 
mówiąc : 

Pustacie okoliczne zarosłe lasami zamieszki^ były przez 
lud zły i dziki, którzy srodze rozbijali po Polsce i Węgrzech. 
Na brzegu zaś Dunajca, gdzie dziś kościół ś. Anny, osiadło 
dwu pustelników pobożnych, którzy tych zbójców ustawicznie 
do pokuty nakłaniali, chodząc za niemi po kniejach i do 
służby bożej nawracając. Słowo boskie znalazło od^os w ser- 
cach zdziczjdych. 

„Pójdsńemy jeszcze raz na zbój! do Węgier 1 przyniesie- 
my wam obraz i świętości ś. Anny! nad waszem pomieszka- 



Digitized by 



Google 



79 

niem zbudujemy ko6oiół, i przy was mieszkając do ómierci 
będziemy pokutowali! ^^ — Tak rzekli zbójcę i tak zrobili. 
Poszedłszy na Węgry niewiedzieć z którego kościoła wykradli 
obraz i relikwią z poświadczeniem pisanym (autentykiem) po 
węgiersku. Była to ręka woskowa w której umieszczone pro- 
chy z dała ś. Anny. — Wróciwszy jednak z Węgier nie zastali 
już zbójcę pustelników. Więc sami jęli się budowania kościoła, 
a osadnicy ludzimirscy rąbiąc lasy słyszefi ciągle łomot drzew 
i rąbanie na owym brzegu. Wiedząc jednak: iż tam główna 
siedziba zbójców, nie śmieli zaglądnąć co się tam dzieje. — 
♦Ukończywszy kościół przyozdobili jako mogli, umieścili obraz 
ś. Anny i odeszli precz, z obawy aby ich tam mieszkających 
nib imano i za dawne złości nie tracono. Księdza jakiegoś 
pojmanego przywozili co piątek aby nabożeństwo za nich pra- 
wił. Bogate dary składali a po ścianach zawieszali broń. Postu 
strasznie przestrzegali, gotowi zabić gdyby kto post złamał 
Wszystko to między sobą cichaczetioi. Z Ludziinierza nie śmiał 
się nikt wychylić więc niewiedziano o kościele. Aż w końcu : 
krakowski kupiec dążąc z Węgier zbłądził w lesie i przy- 
jechał pod ten kościół. Za pomocą świętej Anny wywiedzion 
na dobrą drogę opowiedział o kościele. 

Tyle co do podań! 

Dzieje uczą nas: że greckiie imię Gryfa: Teodor, tak się 
dziwnem wydało Polakom: iż^^go przezwali* Cedronem lub 
,Ohadronęm. Więc ów Grek z Konstantynopola to: Cedro za- 
' łożyciel Ludzimierza wsi i klasztora z kościołem, dokąd spro- 
wadził Cystersów z Jędrzejowa i Włoch i obraz Matki Eioskiej 
po dziś dzień na cdem Podhalu cudami słynący. Wiadomo 
też: iż Henryk Brodaty słynął jako pogromca zbójców, Więc 
nie żartował z niemi i jego wojewoda. O tem wszystkiem 
najmniejszej nie ma wątpliwości. Zupełnie co innego z obra- 
zem świętej Anny: Jest on staroniemieckiej szkoły na zło- 
cistem tle, żywicznemi barwy. ^Przedstawia rodzinę Chrystusa, 
a obok : Zacheusz, Joachim, Łukasz^ lOeofas, Zabedusz, Marya 
Jakobi i Miarya Salomeą. U spodu: aniołki trzymają mękę 
pańską. — Napisy staroświecką łaciną i rok 1516. Salomeą 
ma na głowie dwurożną czapkę w jakiej Kranach żonę swą 
malowd: a rytownicy w kronice Bielskiego: Wandę przed- 
, stawili. 

Digitized by VjOOQIC 



80 - ■ 

I 

O Xin więc wkkn tńe ma mowy. 

Obrazów podobnych na Spiżu pełno. 

Co do kościoła samego to wcale inna rzecsi Samo poło- 
żenie jego świadczy o wielkiej starożytności. Że zbójców roje 
zamieszkiwały, albo raczej: że Ind Podhale pierwotnie za^ 
mieszkający był bardzo łnpieżnym i zl)ójeckim, prócz podań 
i kronik świadczy samo nadanie Nowego -targa. Podanie zaś 
o pokotnjących zbójcach stawiających kościół, do którego 
obraz kradną powtarza się na Spiża. 



5. Podhale tatrzańskie — Podhale alpejskie. 



Upłynęło lat kilka; osiedlanie szło bardzo pom^t nie 
tak jak na Szląska. Pod skrzydła opieki krakowskiego wo- 
jewody nie garnęli się Niemcy jak do ś. Jadwigi. Zbójcę za- 
straszali ich; mimo pobożności i cudownego obraza w kościółka 
ś. Anny — napadając obcych przybyszów i urywając kędy 
się dało. 'Więc Cedro bacząc niesporne trzebienie lasów, na- 
kłania ucha prośbom niemieckich sług swoich, i zezwala: aby 
założyli miasto które według nazwy (starszego, pewno) dwo- 
rzanina mą się zwać: Neamarkt. Miasto ma być założone 
w miejscu obronnem aby obmurowane było warownią od nie- 
przyjaciela i złoczyńców. 

Zakłada go zaś na prawie teutońskiem roku 1238. Wi^ 
Nowy-targ na Podhalu, jest najstarszera miastem o tęutoA- 
skiem prawie. 

Założył go Neumarkt w miejscu k^óre dziś zwą: Pod- 
Czerwonem na lewym brzegu białego Dunajca. 

Lud przezwał to. miasto: Kozitarg która nazwa żyje 
w ustach Podhalan/ — Nie musiało ono być znacznem a głów- 
nym przedmiotem kupi, pewno bywały: kozy, bez m^a jak: 
dziś. O kościele tym w Kozimtargu nie ma wzmianki w pi- 
8ma,ch ani w podaniach ludu. 

Lecz sądownictwo miał swoje własne teutońskię niepo- 
dległe sądom wojewódzkim. Tylkcf co do wojny podlegał soł- 
tys rozkazom wspólnego wojewody. 

Digitized by VjOOQIC 



' 81 

Sołtystwa w Ostrowskn pamięć po dziń dzień pozostała. 
Pozostały też^ nazwy trzech wzgórz nad Nowym-targiem : 
Mittelber, Ransberg i Sekuta. 

Szaflarski kamień pierwszy raz tu wspomniany z dodat- 
kiem nazwy; Skałka. Tak zwie się po dziś dzień. Schafr 
lager niemieckie znaczy i owczy obóz. Na skałce tej więc 
z trzech stron zapełnię niedostępnej osadnicy niemieccy mie- 
wali bezpieczne sclironienie swych owiec. Później wystawiono 
tam zameczek. 

' Gliczarów też, jest niezawodnie niemieckiem : Glełscher- 
dorf^ to jest Lodowcową wsią. Istotnie nazwa odpowiadająca 
zimnemu położeniu u stóp właściwych Tatr. Zważsgąc zaś:' 
że okolice niżniejsze, żyźniejsze i cokolwiek cieplejsze, nie- 
były wówczas jeszcze zaludnionemi; można przypuścić: iż 
albo górale niemieccyv założyli tę osadę dla bliskości żyznych 
bal^ albo też osadnicy niemieccy przed Tatarami uchodząc 
radzi nieradzi te pudlodowce zamieszkali. 

Witów, leż może być: Weiikof to jest Daleki dwór. 

Gewand want =i ściany. 

Kierdel zz- trzoda owiec, jest niemieckiem: Heerde, trzoda. 

Turnia zz słupiasty wirch skały, jest niemieckiem: Thurm, 
wieża. 

Pyrć zi ścieżka wąskk niezawodnem jest niemieckiem : 
PUrsche pogonka. (Ein Wild auspUrschm: zwierza rus^ć 
w gąszczy.) ' 

Haja z: Alm^ Alpe, polaną W wysokich górach: Hiille, 
Halde, spadzistość góry. Hellen r: pochylić się. 

Tyn zz płot. Tynan saksońskie n. ogrodzić. TaunZaun — 
płot. Ihunus góry pełne grodzisk nad Menem. 

Szumny zz ładny, niemieckie : schdn. 

Grarąby z". okopy, niemieckie : graben. 

Dybzak IZ torlwt płócienna,' niemieckie: dieJ^oci zz zło- 
dziejski wór. 

Frymarczyćzz zamieniać, niemieckie; z: /rg warto zz wol- 
ny targ. 

Na bawarskim podhalu między rzekami: In i Isar, pozo- 
stał starożytny obyczaj przypominający obyczaj podobny na 
podhalu polskim.. Zwie on się „Haberfeldtreiben^ to jest pę- 
dzenie, owsiskiem, a jest sądem ludowym żartobliwe poważnym. 

, ' . Digitizedby VjOOQ1C 



82 

€k)mle bawarscy tworzą pomiędzy sobą tajemny związek 
yyowsiska^ pod dowództwem kilkn „mistrzów owsiska.^ Związ- 
kowi płacą wkładkę od przyjęcia, obowiązując się każdej 
chwili ruszać gdy mistrz rozkaże. Po owsianych zbiorkach, 
niebaczkiem i bez wieści nocą przypadają do wiosek podha- 
lowi swemu sąsiednich, i rozniecając ogień, strzałami budzą 
ludność zwołując na owsiskowy ąąd, który zagaja mistrz: 
W jmię cesarza Karola! Przywołują imiennie wszystkich wy- 
stępców przeciwko moralności , nieprzepuszczając : księdzu 
wikaremu ani plebańsl^iej gospodyni, ani dworowi ani wójto- 
wi, karczmarzowi i najbogatszym kmieciom, wesołym do- 
wcipnym wierszykiem ogłaszają winę jego i karzą r przera- 
żającą kocią muzyką, trąbieniem, dzwonieniem w lemiesze 
i t p. Ukończywszy sądy, jak Się zjawili tak bez wieści zni 
kają niepoznani zostawiając winowajców wystawionych na 
szyderstwo publiczne. 

W Czarnym Dunajcu odbjwają się: bursy — stowarzy- 
szenie składkowe w celu wzajemnej zabawy i tańców za- 
kończone .w zapust: sądem bursowym. Przewodnik burs 
z węgierska zowie się: hadnagy (czyta się: hadnadż, zna- 
czy: dowódzeę). Stary góral poważny przewodniczy sądom 
bursowym; wobec zgromadzenia czyta przewinienia parobków 
mianowicie: przeciw moralności — osądza na: razy pytając 
czy zgromadzenie przychwala. Poczem kładą winowajcę na 
ławę; wykonawca zwinny z małą łopatką w ręku- (zwaną: 
parol) wywijając nią iańcuje wokoło, przeskakuje leżącega 
niedotykając nogami a w końcu wśród śmiechu i radości 
obecnych: łup! go raz i drugi. 

Bursy tś miewały i ponury obrządek. Gromady 4sbójeckie 
zwały się: bursami miały hetmana i kata, który leżące ofiary 
pochodnią piekł i zabijał. ' 

Czy nie są te bursy przypomnieniem dawnych sądów 
podhala bawarskiego?? 

Przywilej (V) NOWY-TABG. — W imię pańskie Amen. 
Ponieważ te tylko Isprawy pewnemi być mogą, które stwier- 
dzono i umocniono pismem, więc: Ja Cedro wojewoda kra- 
kowski dziedzic dóbr pomiędzy rzekami: Ostrówka, Dunaj- 
cem, Dunajcem - Czarnym , Rogoźnikiem, Lepietnioą, Słoną 
Bą|tomicą , Nedelską i Stradomią ; 

Digitized byCjOOClC 



83 

— Wszem wobec i katdemn z osobna, komu należy lab 
należeć będzie, osobliwie potomkom moim obwieszczam i do 
wiadomości podaje, listem i pisaniem mojem: 

— Że biorąc na nwagę, jakoby co rychlej wytrzebieniem 
lasów miedze dóbr moich rozszerzyć^ zresztą na naleganie 
i prośby całego mego dworu wiernym sługom moim : Rychal- 
dowi Neumarkt — Sobiesławowi Kok — Albertowi Mitlburg — 
Wacławowi Sekuła — Gerardowi Ransberg i innym : 

-T- Wieczyście daje upatrzywszy miejsce zdolne do obmu- 
rowania przeciwko nieprzyjaciołom i złoczyńcom zezwalając 
na wystawienie miasta, na zachodnim brzegu Białego-dunajca; 
które miasto ma być nazwane Nowym-targiem. ' 

— Prawem teutońskiem. Przełożonym będzie sołtys albo 
wójt wybrany od niemieckich (i^et^omcur) mieszczan; potwier- 
dzony zaś przeze mnie lub potomków moich. Jakoż teraz i do- 
żywotnie jest: Rychald Neumarkt — On będzie dziedzicem 
sołtystwa o ośmiu łanach nad rzeką Ostrówka. 

.— Osadnicy zaś: od rzeki Ostrówki aż po rzekę Rogo- 
źnik; od'h*zeki Lepietnicy po Czerwone i Szaflarski kamień 
zwany Skałką. 

— Z których pól powinni będą dawać umówioną opłata 
i na wojnę ruszać pod moimi wojewodami, tak jak są obo- 
wiązane i inne miasta dziedzicznie nadane. 

— Wolność za to wszelaka, jakakolwiek sobie obmyślą 
i zechcą, odnośnie do swych pożytków: przyz.walamy na 
wieczne czasy i ndieć chcemy, aby jej nikt nie przeszkadzał. 

— Na obwinienia też nikomu odpowiadać nie mają, jak 
tylko swemu^ sołtysowi lub wójtowi, tak jak i inne miasta 
na prawie teutońskiem założone. 

— Dla więljszej ^aś mocy i świadectwa na piśmie ni- 
niejszem własną pieczęć przyciskani i ręką włnsną podpisałem. 

— Dan w Krakowie w zielonych świąt oktawę roku 
pańskiego 1238. 

' Wojewodą Cedron nie przestawał na samej Nowotarszczy- 
znie. Za pośrednictwem zakonników jędrzejowskich kupił? 
Erzyszkowice. Jużcić nie na to: aby je przy polskiem prai^ie 
utrzymać. ^ 

Przywita (VI) — "((^szem wobec i na przyszłość do wia- 
domości : 

Digitized by VjOOQ1C 



84 

— Że my Lc^wosz i Krzymek synowie niegdyś Rrżyszka; . 
panu Teodorowi wojewodzie krakowskiemu/ wieA naszą zwaną 
Erzyszkowice za 20 grzywien srebra i dwa żnpany na wie- 
szyste sprzedajemy posiadanie. Czędć srebra sąm nam wy- 
płaciła ostatek zaś od Braci jędrzejowskich przez ręce brata 
Hngona, klasztora onegoż niegdyś: piwnicznego wobec pana 
i księcia Henryka krakowskiego w kościele ś. Floryapa ode- 
braliśmy wraz z żnpanami (et tumcas). 

— Co poświadczając zezwoliliśmy na Ustn niniejszego 
zatwierdzenie pieczęciami tak księcia pana, jako tei bisknpa 
pana: Wisława, także Pakosława wojewody, Klemensa kaszte- 
lana krakowskiego. 

— Mimo to zapisując nazwiska zatwierdzenia obecnych 
i świadków, mianowicie: pan Wisław biskup, Pakosław wo- 
jewoda, Klemens kasztelan krakowski, Wincenty opat brzeski, 
Orzegorz arichidyakon, Bogusław kanclerz, Klemens kasztelan 
brzeski, Wierzbięta pan na Żegocinie, z bratem Jędrzejem 
z Morawicy, Poznań, Jędrzej Sułkowicz Kressola, Boz niNz- 
oik, Henryk przełożony miechowski, Mrokocha i inni wiela. 

Działo się roku pańskiego 1238 w tydzień po: Nowym- 
roku. 



Digitized by 



Gdogle 



ZAMKI STROZE. 



Rzymianie wprowadzili do północnej Enropy: wieże stra- 
żiteze; murowane. Za ich przykładem szły inne narody, mia- 
nowicie: Piktowie w Anglii. Niemcy a nawet Gallia podczas 
R^nnian podboju zgoła murów nie znały, tylko okopy i wały 
zasadzone krzaków i drzew nieprzebytą gąszcżą. Na jeziorach 
zaś stały w wodzie na palach wsie całe. Pierwszych i drugich 
j)ozostałe szczątki najmniejszej nie dopuszczają wątpliwości. 

W X. jeszcze wieku w całych Niemczech nie było muro- 
wanego kościoła ni klasztora, a Bjenedyktyni szkoccy słynęli 
z budowania drewnianego. Cóż dopiero w Sławiańszczyznle 
, po dziś dzień przeważnie drewnianej?— Wawel drewniany 
dopiero 1306 spłonął. 

Strażnic jednak murowanych było już podostatek w X. 
wieku: w Niemczech, podczas gdy Sławianie mieli tylko: 
grody. 

Pierwsze murowane strażnice, czy to rzymskie czy pik- 
tjrjskie^ co do pomysłu, są rzee można:, dalszym krokiem od 
bobrowych dziur. Wykonaniem tylko różnią się. Rzymskie 
są czworoboczne ciosowe; piktyj«kie: okrągłe nieobrabiane. 
W pierwszych widoczne budownictwo greoko*rzymski,e dosko* 
nałe; w drugich inedołężne budownictwo samorodne począt- 
kowe. Jedne i drogie stiiją na nfejicach wynioi^ch i wol- 
^ydi: dla straży okolicy lub brzegów., Wiete rzymski© zwy- 

Digitized by VjOOQIC 



86 

kle 80 kilka stóp wysokie^ 20 kilka szerokie (bezmała czte- 
^rykroć tak wysokie jak szerokie) zbudowane z podwójnego 
ciosn wypełnionego drobnym kamieniem. Cios powierzchny 
nieobrobiony tylko krajami, środek zaś zostawion garbaty^ ka 
ochronie od taranów i zacieku słoty.. Zewnątrz ściana ogła- 
dzona. Środkiem warstwami porządnie ułożony kamień drobny 
zalany doskonałem wapnem. Warstwy tam i sam przekładane 
a kamienie wszystkie ułożone w łuskę: raz w tę raz w oną 
stronę to znów poziomo. Łatwo więc poznać te rzymskie 
mury. , . 

Najbardziej zagrożona ściana zawsze bywa nieco szerszą^ 
zwykle o 2 ętopy, Miąższość muf u: 7 — 9 stóp u spodu; 
ozem wyżej tem mniejsza. 

Wchód bywał zwykle: 20 stóp nad poziomem; po drabi- 
nie któr^ za sobą wciągano, do pierwszego piątra.. 

Z piątra tego było zejście do poziomu i do wyższych 
piątr; po drabinie lub scłiodkach. Piątra wąskiemi azczelinami , 
strzelniczemi mało oświetlone. (Mutzl Śebast. Die r5Qiisctei 
Warththttrme in Bajem. Mtinchen 1851 mit 4 Tafeln.) 

Wieża taka otoczona wałem i okopem była si^zibą na- 
łogi szczupłej; paogącej się w ostatecznym razie w niej schro- 
nić i bronić. Zwano ją: caatrum. Takich: kastrów rzymski^ 
między innemi mnóstwo istniąje w Bawaryi. 

Niemcy wojigąc z Rzymianami naśladowali ich: caątra 
a zdobyte lub opuszczone sami zajmowali, zowiąc je: burga- 
mi (Birge, Berge) to jest: schowkami. • 

Pierwsze zameczki niemieckie zupełnie według tych wzo- 
rów stawiane mają postać kilkopiątrowych wież, z przystaw- 
kami tylko małemi po rogad^ wiszącemi. 

Wieże te (Warte) zawsze rdzeń zamku stanowiły, czy 
^to znowa stawiane czy z rzymskich zwalisk. Koło niej przy- 
stawiano pomieszkania według potrzeby coraz liczniejszej 
rodziny i kapliczkę i gospodarskie budynki i czeladnie. Wszyst- 
ko razem opasywano murem i basztami. Że zaś zamki zwykle 
po skibach i kamieniach stawiano, zwano je: kamieniami » 
itdfif tak jak u nas np.r szaflai^ski, piński kamień. Tyneni 
' zaś zwali starodawne : grojce, grody. 

Zachowane dotąd zameczki takie pierwotne (np.: Peteti- 
dorf w Oberpfatz) objaśniają nas względem ich dawnych 

bigitized by VjOOQ1C 



87 

właścicieli. Zwykle bywa tąm podziemny sUep z studnią lab 
cysterną (Scbarfeneck w Anstryi) albo przeznaczony na wię- 
zienie, połączony z wieżą: szczupłym tylko otworem w skle- 
pieniu. 

W poziomie składy żywności i wina; wchód z pierwszego 
piątra. 

'Pierwsze piąjtro zajmowała obszerna kuchnia będąc oraz 
i wchodnią sienią. Wofaód po drabinie lub schodach z dzie- 
dzińca. W kuchni tej przebywała czeladź której łóżka ukryte 
były w wielkich ściennych framugach. 

Wąskiemi krętemi schodkami wychodziło się do drugiego 
piątra kędy mieszkało państwo zamku. Środkiem stał wielki 
piec. W framugach łóżka i szafy na sprzęty i kosztowności. 
Okna małe oświetlały całą izbę tworząc obszerne framugi 
w znacznej muru miąższości. Niewiasty tam przesiadywały 
z robotą w -ręku i wyglądając na świat boży. 

Trzecie piątro stanowiło pokój gościnny o wielkim ko- 
mjpie. Po ścianach wisiały zbroje tarcze i oręż. Tu jadano 
i biesiadowano. . 

\ Na pbddaszu zaś stróż czuwał poglądając wokoło i dając 
znać o gościach lub wrogu. Dachy bywały z deszczek lub 
gątów. I 

Te pojedyncze izby piątrowe mieszczące w sobie: rodzeń- 
stwo gości lub czeladź pospołem; znamionują wiek XII; XIII, 
i biedniejszych panów. Później stawały się obszerniejszemi 
i wyg^dniejszemi. 

Wspomniany zameczek : Pettepdorf mieści na dole potężny 
sklep; pa piątrze kuchnię staroświecką i spiżarnię; na drugiem: 
piękną izbę o rzeźbionej powale obok pokoiku z wystawką: 
dla pani; — w trz^ciem zaś piątrze: izbę czeladnią (die 
Oademen). 

Sprzęty zwykłych zamków, składały się: z podwójnych 
potężnych łóżek, skrzyń drewnianych, i stołów dębowych. Pie- 
rzyny przychodzą już w inwentarzach z końca 15go wieku. 
Ławki kamienne przy oknach; pułki ścienne* i framugi na 
szaty i broń. Klęcznik, ołtarzyk stały w miejscu dla gospo- 
dyni przeznaczonem. Piece były z cegieł. 

Okna zaopatrzone tylko okiennicami bez zawias ^a za- 
suwkaoh lub do przystawiania; a i tych okien jak najmniej. 

Digitized by VjOOQIC 



Błony z¥rierząt ^zamiasi okiennic joż do wymyeiów naleiały. 
8zkło dopiero w połowie l^o wiekn nastało. Okna#)yły 
tylko dla powietrza świeżego. 

Powały z belek napuszczanych olejem, czasem rzeź- 
bionych. 

Podłoga bita lab kamienna, w zimie od zimna matami 
okryta. 

W kuchni dokoła ławy a przy ognisku żerdzie do susze- 
nia mokrych szat 

Pokarmem: solone i wędzone ryby, chleb nieczęstego 
pieczywa, głównie' zaś : tWarde mocno wędzone mięso bydlęce 
z octem, groch i bób. Dziś więźnie lepiej jedzą. Dziczyzna 
ożywiała kuchnię; jadali zaś: czaple, żurawie, bociany, łabę- 
dzie, jastrzębie, kruki. Obiad o lOtej, wieczerza o:4*ej. 

Niechlujstwo było straszne — nawet na cesarskiąi dwo- 
rze w Wiedniu; na co się jeszcze w XV wieku strasznie 
użala Aeneas Silyius poseł papieski później* sam papież v/(Piu8 
II). Ogółem owe; burgi w Xn — XIII wieku były tylko no*- 
raiui od słoty i zimna albo dla bezpiecznego schowania i spo- 
życia łupu. Na pomieszkanie mniej były wyrachowane. Ulu- 
bione przebywanie było' pod golem niebem na świeżem po- 
wietrzu. 

Gzem grubsze muiy, mniejsze okna niższe piątra i cia- 
śniąjsze: tern starszy zamek. . 

Krzyżowe dopiero wojny ołwsnajomiły Europę z okrągłe- 
mi wysmukłemi wieżami wschodu, i piękniejszą budowlą. . 

Takiemi były owe pierwotne tnurowane: burgi ryttęrów 
nienaieckich do Polski przybywających. Wieża nie stanowiła 
tam zamku, tylko część jego, choć zawsze najważniejsza 

Henryk Ptasznik, cesarz niemiecki podbiwszy nadłabiań- 
skich Sławian, prócz dwu twierdz dawnych niemieckich: Sir* 
tau i Halle —. założył: Meissen i mnóstwo strażnic zmu- 
rował. 

Były to ^rube wieże kamienne jak «ię ich wyż opi- 
sało, przeznaOfcone na* strzeżenie okolicy i chwilowe schro- 
nienie niemieckich osadników podczas napadu: Madziarów 
lub Sławian. 

Każda strażnica (Burgwarte) mials, swą stałą załogę, 
której dowódca (Burgyogt to jest: wójt strażniczy) hjł oraz 

Digitized by Google; 



89 

żupanem przyległego opola dostarczającego żywności do 
twiertzy. 

* Przy takich strażnicach chętnie się osiedlali Niemcy pe- 
ymi obrony i schronienia. Strażnica otaczała się utwierdze- 
niami, przemieniła w utwierdzone miasto, od którego jednak 
zawsze odosobniona i zamknięta w sobie zwała się : zamkiem. 
Opole okoliczne rozszerzało się też w miarę wzrostu twierdzy, 
dostarczało żywności, a qo dziewiąty mąż stawał z bronią 
w ręku. Początkowy wójt zamkowy stawał się: starostą opola 
(gaugraf) a nad kilkoma opolami był starosta graniczny po- 
wiatowy: markgraf. 

Sławianie zwyciężeni z pokorą patrzyli na te niemieckie 
dostojeństwa, sądząc: iż w nich jest niemiecka potęga. Więc 
gdy Madziąry wpadłszy, tegoż cesarza Henryką porazili i już 
imali, sławiańscy mieszczanie: Biczyna dali mu schronienie 
a on ich za to mianował: burgwogtami, gaugrafami i t. p. 
nad bratnią ludnością przełożonemi. — Pokorna ciemnota! 
chełpiła się temi dostojeństwy. 

Taki początek grs^om i margrabiom, na słowiańskich 
ziemiach. 

Wójtowie większych zamków z opolami nazwali później: 
burgrafami to jest: starostami grodowymi czyli : kasztelanami. 

Wkrótce w sławiańskiej ziemi zasłynęła niemiecka twier- 
dza: Magdeburg, której wójt rozstrzygał sprawy Czech i wiel- 
kiej części Polski, równie, jak arcybiskup magdeburski roz- 
kazywał duchowieństwu sławiańskiemu. 

Bolesław Chrobry wojując z niemieckimi cesarzami, któ- 

' rym odebrał część nadłabiańskiego podboju, a między innemi: 

Mysznią z twierdzą i strażnicami — uznał obronność murów 

i zaprowadził je w Polsce. Głownio zaś rozpowszechniły się 

za zniemczałych jego potomków. 

~ ZAMKI PODGÓRSKIE. — W murowaniu nieopartejn na 
matematycznem miernictwie, największym trudnościom jiodlegą 
wzniesienie ścian równych prostych i czworoboków. Świad- 
kiem tego każden odwieczny kościółek. 

Ani Gallowie, ani Niemcy, ani żaden naród północny nie- 
ciosząc kamieni nie mógł w tej mierze iść w zawody z Rzy- 
nuany, których dzieła n^urarskie do dziś ^nia podziwia świat. 
Tak więc jak wszystkie przedrzymskie narody tak i północ 

DigitizedbyQ®OgIe 



^90 < 

mosfada odbyć początkową szkołę zaczynigąe od okrągłych 
miąższych twierdz niezgrabnych a wewnątrz ciasnych. Takie- 
mi okazują się odwieczne Fenicyan warowne świątynie takie- 
mi piktyjskie, takiemi najstarsze indyjskie. 

Takiemi mnsiały być pierwotne twierdze ci^j północy 
i Polski ; bo okrągłość jest najłatwiejszą do postawienia a oraz 
najobronniejszą". Takiemi są najdawniejsze czeskie. 

Nawet pierwotne twierdze: grodzone i słane mogły się 
czasem wznieść do znacznej wysokości lecz zawsze w okrąg: 
gdyi to naj.zgodniejsze z materyałem użytym. 

Na |)ogórzu sądeckiem zdybujemy dwie szczególnie wieże 
okrągłe, z znamionami bardzo odległej starożytności: czchow- 
ską i rytęrską; na Spiżu: lubowelską. 

CZCHÓW; — Nad lewym brzegiem Dunajca ; na odoso- 
bnionym pagórku spadzistym, w kończynie bardzo ot)ronnego 
pasma wzgórza czcfaowskiego ; samopas bez ogrodzenia stoi 
po dziś dzień wieża okrągła bez wielkiego od spodu wejścia 
pierwotnego. Średnica jiej miąższości wynosi 40 stóp, a na 
sam mur u podstawy przypada 18 stóp bez mała, więc tylko 
łokciowa przestrzeń stanowi wnętrzne dno wieży. Gzem ^wyżej 
tem tmrdziej rozszerza ,się wnętrze a zwęża powierzchnia. 
W 40 stóp wysokośd wieża zmienia swą okrągłą postać na 
ośmiokątną i tamże umieszczone Wąskie otwory strzelnicze 
od strony Dunajca i okno a raczej malarki otwór wcłtodowy 
od strony Mielsztyna. Dołem nie ma żadnego wejścia. Cala 
dzisiejsza wysokość wynosi może 80 stóp. 

Wieża ta w spodniej swej części okrągłej, nosi wszelkie 
znamiona najodleglejszej starożytności ; podobna zupełnie do 
najstarszych „hurgów" niemieckich i czeskich. Wyższa część 
widocznie późniejsza przypomina liczniejsze tego rodzaju bu- 
dowle epoki krzyżackiej Xn wieku. 



Roku 1017 podczas najazdu niemieckiego cesarza Hen- 
ryka; syn Bolesława Chrobrego wpadłszy dó Czech z Niem- 
, cami sprzymierzonych, przywiódł ojcu nieprzeliczonych jeńców. 
Jużcić ich gdzieś podziano, kędyś osiedlono. Nie trzeba bujnej 
wyobraźni w przypuszczeniu: iż ich nie osiedlano w ludnej 
Wielkopolsce, bliższej granicy i otwartej; lecz raczej w no- 

Digitized by VjOOQIC 



91 

woDab^tej Chrobaqri pomiędsy Rasią, Madziarami, szląskiemi 
górami i nadwiśJańekiemi twierdzami: w dolinie Dnijiajca. Czchów 
jako czeska osada może sięgać Chrobrego czasów. 

Czechy zaś kpiej obeznani z wznoszeniem „bnrgów" mo- 
gli wznieść pierwsze tego rodzaj a: stróżę od Madziar, w miej- 
scach wskazanych przez Chrobrego. 

Późniejsi Piastowie nc^lając grody w Czchowie jak 
i indziej przybudowali zameczki, a samą strażnicę, a góry 
może nadwątloną, nadmnrowano i podwyższono, nie odbierając 
jej pierwotnego przeznaczeinią. 

Gdy zaś prawa pisane nastały, w zameczkach grodzkich 
urządzono: 'skarbczyki na akta, i więzienia na dłużniki i zbro- 
dniarze. Wszystko ^ak najskromniej i jak najszczuplej. 

Zamckizek czchowski przybudowany do pierwotnej straż- 
nicy; runął zgniłego wieku. Stróża jednak pozost^a i jak za 
Chrobrego i jego potomków s^zeże Dunajca i Polski; świad- 
cząc o wielkich zdolnościach wojskowych twórcy swego. 

— JtYTEO. — Podobną do czchowskiej jest: stróża ry- 
terska. 

Nad PofH^adem u wpływu: Rostoki, na pagórku sromym 
nadbrzeżnym, stoi wieża też oki^ągła z jednego boku do po- 
łowy nadpsowana w dzisiejszych swych zwaliskach na 7 sią- 
gów wysoka; z czego: 3 na dole a: 4 sią^ na górne piątra 
przypada. Miąższości dolnego piątra średnica: 4 siągi; wyższe 
oddzielone ustępem ćwierćłokciowym, więc o tyle węższe. 
W miejscu tego piątrowego ustępu wynosi wnątrze wieży: 
2 siągi przecięcia, mur zaś dolny:. 5 łokci gruby. W dół 
zwę^a się wnątrze a w głębi przeszło dwu siągów wynosi 
już tylko siągę. Duo więc dziś zasypane rumowiskiem jest 
jeszcze węższe. Była więc -prawdopodobnie : ciemnica spodnia 
i ciemnica nadpozioma. Nad temi zaś : piątro/ wchodowe i pią- 
terko wyższe strażnicze. Do, ciemnicy wyższej mi^y otwór 
kilkucalowy wpuszczał powietrze. Strzelnic w mar żadnych. 
Wchodu dolnego żadnego a m<$gł być tylko w drugiem pią- 
trze, powyżej dzisiejszego wyłomu od strony Popradu; strzel- 
nice jeże£l jakie były, to nie niżej jak nad wchodem: gdyż 
dolne piątro żadi^ych otworów nie ma, ani pozostała część 
piątra dntgi^^. Prawd<q>Qdobme nad drugiem piątrem było 
przedpiersie wystające nieęo, tak zwane: blanki (Zinne) zkąd 

' ^ ^ ' DigitizedbyCjOOClC * 



92 . • 

straż poglądi^ doliną Poprada w górę i na dM, i w dolinę 
Bostoki zamkniętej nieprzystępnym: groniem gdyby samoro- 
dną twierdzą. 

Kto stawiał ryterską stróżę? — nie wiadomo. Zdaje się 
być równoczesną czchowskiej (dolnemu piątrowi). Pierwotnie 
nie mogła się nazywać: Rytrem, gdyż to miano niemieckie 
daleko późniejsze od okrągłycłi odosobnionych strażnic. 

Lud też twierdzi: że się zwała inaczej; jakoś od tego: 
że tam tylko służba mieszkała. 

Przybndow<ania późniejsze znamionują 3 epoki. Najprzód 
obmurowano snadż podwórze zamkowe od strony Popradu 
położone i od zacliodu przystawiono izbę strażniczą poziomą 
z dwiema strzelnicami wąskiemi otwartemi: na wewnątrz izby^ 
a ścieśnionemi od pola. Strażnica ta niska z wyględem strzel- 
niczym na Poprad i dolinę Rostoki widocznie zbudowana dla 
celnika ku łacniejszemu doglądaniu spławu i przewozu. Przy- 
tykała do niej izdebka mała. 

Później pierwotną tę izbę strażniczą zamieniono na pi- 
wniczkę! Na niej zaś wystawiono drugą niską strażniczkę 
z izdebką, też o dwu strzelnicach. Wyględy jednak strzelnic 
tych otwierają się na zewnątrz ku Popradowi. Snadż obli- 
czone już na palną broń i dym. Nad tem wszystkiem wznie- 
siono piąterko o małych okienkach czworobocznych i płytkich 
to jest: w głębi framug sążnistych na cienkiem tylko podokniu. 
Z drugiej strony, od wschodniego wzgórza urobiono też odo- 
sobniony podworczyk maleńki z strażniczką o dwu strzelni- 
cach na pole rozwartych i drzwiach zasklepionych od wnątrza 
spiczasto, od pola zaś w czterokąt. 

W końcu przed tą strażniczką wzniesiono trójkątne 
ostróg murowane pod działa: broniące zameczka od strony 
gór, kędy przystęp przekopem tylko był utrudniony i utwier- 
dzony broną wjezdną. 

Podanie ludowe niesie: że tam raz tylko jakiś król miesz- 
kał, już: .650 lat temu. Że tam w głębi są skarby wielkie, 
których strzeże bies w postaci koguta. Że ztamtąd podziemny 
. przechód aż do zamku w Nawojowej. Że zamek zwano : Łutro. 
Ze tam mieszkał jakiś: Ledworada. Że go zburzył Rakocy. 

MUSZTKA.' — Zamek na kończynie wzgóm u wpływu 
dwu potoków w Poprad. Od strony gót bronion przekopem 

^ DigitizedbyCjOOClC 



93 

i czworoboczną wystaj^ą wieżą, kilkopiątrową, do której pro- 
wadził zwód po4 jazdę i wozy. W grubym murze wieży 
widać okrągły niezgrabny komin, utworzony snąć obmurowy- 
waniem coraz wyżej pociąganego okrągłego 15 calowego 



Brojiną tą wieżą, a dalej sklepistą szyją pnąc się w gÓrę 
wjeżdżało się na pierwsze podwórze zamkowe, którego wscho- 
dnią stronę zajmował piątrowy dwór, zachodnią zaś dziedzi- 
niec z studnią otoczony murem pojedynczym od strony prze- 
paści ; podwójnym zaś tworzącym kryty obronny korytarz, 
oddzielony od podwórza drugiego, gdzie prawdopodobnie był , 
skład Weyzmów obronnych, paszy i t. p. — i majdan sołtysiej 
straży nadgranicznej. 

Jeszcze za czasów: Jana Kazimierza zwożono na zamek: 
bierzma czyli tramy, a w czasie trwogi gotując obronę wie- 
szano je nad przepaścią, tak, aby za odcięciem lub zepchnię- 
ciem tocząc się w dół, przygniatały nacierającego wroga. 

Według podania zamek ten wystawili : Berżewiccy, którzy 
w herbie noszą: Tatry. 

ŁUBOWŁA. — Rdzeń zamku stanowi także okrągła potę- 
żna stróża zmurowana na najwynioślejszem miejsca wzgórza, 
z wszeikiemi znamionami odwiecznej starożytności. Później 
otoczyły ją ostroża zamkowe drewniane, które dopiero roku 
1553 spłonęły.. — Jan Bonar we dwa lata odmurował je ob- 
szerniej a w sto lat później: Stanisław Lubomirski nowemi 
obszernemi warowniami otoczył. Cztery te epoki to jest: pier-' 
wotną stróżę podpieraną wokoło; zameczka pierwotną przy 
3tawkę; bonarowskie i lubomirskie przybudowania: po dziś 
dzień dokładnie można rozróżnić. 

PODOLINIEC. — Z starego Kingi zamku pozostały tylko 
szczątki wmurow.;ne w późniejszy zamek Lubomirskiego. 
Szczątki te zupełnie podobne do wież i ostrbży przy tamecz- 
nych murach miejskich jycale. dobrze dochowanych. Wszystko 
okrągłe lecz już mniej ociężrfe od owych starodawnych stróży 
samotnych. Okna nieobsźerne zamiast pierwotnycli strzelnic, 
i wierzch sklepisiy w okrąg pokryty dachówką stanowią wi- ^ 
doczny przechód pierwt)tnej stróży do późniejszych: zamków. 

Zameczek Kingi stanowił część warowni miejskiej, min- 
nowicie. ód strony Kęzmarku. Lubomirski rol^u 1593 stawiając 

' Digitized- by VjOOQ IC 



94 

to dla siebie zamek obszerniejszy czędcią go zniósł , częfeią 
zasjrpał podwyższając poziom. Pierwotne okna szczupłe po 
części zamurowane; łatwo jednak rozpoznać dawną wieżę 
i przybudowany zameczek. 

Dzisiejsi mieszczanie burzą zamek cały. 

PIENINT. — W pośrodku gór Pienin o paręset siągów od 
Dunajca,, na lewym- jego wybrzeżu wznosi się góra w postaci 
klina; z. jednej strony ukośnolecz bardzo stromo spadzista^ 
z drugiej prostopadła. U wierzchu tej góry kamiennej — 
gdyby jaskółcze gniazdko — przytulony stał ów słynny : •za- 
meczek Kingi, ze wszech stron niedostępny a przed wyższą 
tuż nad nim sterczącą górą , gdyby tarczą zasłoniony ostrym 
wyniosłym skalistego klina wierzchem. Podobnego schronienia 
nie znajdzie chyba w lodowatych Tatrach. Bóg! skorupę po- 
wierzchną ziemi rozsadzając ognistą' parą; wywyższył ów 
czerep jej skalisty ku Sfehronieniu swej wyznawczyni: Królowej 
Polski — aby ztąd zabrzmiała chwała Jego Wszechmocy 
i sława Polski bezpiecznej pod Jego pióry! 

Z pozostałych gruzów, łatwo odgadnąć postać całej iĄ 
maleńkiej warowni; widać podwaliny całe, i ścianę: sto kro- 
ków długą a miejscami dwa siągi wysoką. 

Z jaskułczą przenikliwością zastosowano się do miejsca 
korzystając z każdego wyskoku skały. , 

Od zachodu samorodny mur skalisty zostawiono nietknięty 
a pomiędzy nim a litą skałą góry wniesiono potężną czworo- 
t)Oczną stróżę wchodową otworem. 

Dziś po tyld wiekach, kiedy skały same wietrzejąc roz- 
kładowemi okruchami swemi obsypują się; — kiedy zwaliska 
dawnych murów utorowały przystęp: a przecież z ciężką tru- 
dnością przycl^odzi wydrapać się ku onej stróży wehodąej. 
Cóż dopiero dawniej?? — Ściana skały na której ta brama 
stoi, prawie o dwie siągi samorodnie wywyższona nad poziom 
najbliższej możliwej ścieżki: więc o bramie wjezdnej niemo- 
gło być mowy zwłaszcza kiedy ścieżka nawet koniowi juczr 
nemu nie była przystępną. Więc też wchód, był li tylko dla 
człćka pieszego i to pojedynczego, gdyż. dwu obok nebie 
ścieżką kroczyć nie mogło. 

Wchód ten sam przez się na^ziomy, dasny i niski po 
dziś dzień widoczny wiódł w podziemie stróży i służył za 

Digitized by Google 



96 ^ , 

flirtk^ wąroWBą ielaznemi kntemi drzwiami eamykaną. Prócz 
tego w wysokoid pii^rowej prawdopodobnie okno szerokie 
zamykane, pomostem zwodzonym, z 'którego spuszczano dra- 
binę lab kołowrotem wyciągano osoby znakomitsze: jak to 
i po innych zamkach bywało. Wieża ta czyli stróża i^ie była 
wysoką, gdyż potrzeba -nie wymagdia więcej nad dwa piątra. 
'nadpoziome. Do stróży^ przystawiano piątrową strażnicę od 
strony spadzistości kn pieńskiemu potokowi^ dla załogi zam- 
kowej mianowicie dla starszyzny jak to po 2;amkach zwykle 
bywało. 

Za tą strażnicą był mały dziedzińczyk z studnią a rączej 
cysterną której ślad widoczny. Mur łączył go z strażnicą. 

Dalej, na podwyższeniu może trzyłokciowem stało zabu- 
dowanie: 4 si^gi szerokie i długie tyleż, prawdopodobnie też 
piątrowe. Był to zamkowy: dwór, czyli mieszkanie dziedziców 
, zjunku, mieszkanie : .Kingi. Góra skopana i ii^ównana two- 
rzyła szczuplutki podwórzec nad którym spadzisto wznosi się 
skalisty grzebień góry. Znać wyraźnie ślady pracy ludzkiej: 
chodnik i niby terassę spadzistą prawdopodobnie ogródek zam- 
kowy właściwy. 

Dalej szedł mur zginając się wedle ziakrętu skały a wzno- 
sząc się ciągle ku szczytowi. 

W połowie jego, na kilkosążniowem wywyższeniu, w zu- 
pełnem odosobnieniu stała kaplica zamkowa do której od 
dwora" wiódł chodnik przeszło siągę szeroki: więc wygó-^ 
dny! — górą schodowaty. 

Powyżej kaplicy mur wspinając się na^e do góry przy- 
tyk^ do drugiego wchodu : od jaworowej doliny (na wschód 
^ słońca). 

I tu szczerba głęboka w skale stanowiła samorodny przed- 
sionek wchodowy, a brama sti^a oparta o samorodne ściany. 
Stróża mała i okrągła stanowiła narożnik muru; bramę zaś 
samą stanowił mur od stróży w poprzecz szczerby wzniesiony. 
Wchód nie mógł być jak po drabinie lub po linie wiadrem. 
jCilkanaście siągów powyżej bramy był już szczyt góry z in- 
nych stron prostopadły na kilkad^esiąt do kilkaset siągów. 

Zabudowania opisane wraz z murem, opasując całą po- 
chyłość góry zameczkowi całemu nadają podobieństwo gniazda 
jaskółczego przylepionego do strzechy. 

Digitized by VjOOQ1C 



96 

Szczytną krawędź góry prostopadłą na kilkadziesiąt do 
kilkaset sążni ; a w najszerszem miejscu ledwo półsążnia sze- 
roką zwie lud : ogródkiem Kingi. — Widok ztamtąd pr2;ecu- 
dny: Urwiste skały z pochyłej strony lasem porosłe leżą 
gdyby poczwary o zielonych grzywach. Dołem : Ligarki, w le- 
wo: Czerwona skała i Sokolica a tuż na przeciwko: Pieniny 
wyższe; w samej głębi wije się wąziutki zielony Dunajec, a 
po ża nim, w bujny wieniec roztoczyły się leśnickie: Gorlice 
i Haligowskie wzgórza; w tle nieba ginie ciemne pasmo 
Krępaku, a narożny historyczny:. Rohacz strzeże miedzy pol- 
skiej po^nad Piwniczną-szyją nad Popradem. 

Kinga! urodzona wśród wrażeń cudowności, -wrodzone 
święte marzycielśtwo podsycała rozkosznemi widoki tej wiel- 
kiej pięknej spokojnej przyrody, w której tak cudnie objawia 
się moc Boga. Podobnie czynili wszyscy prorocy pańscy i owi 
czyści święci marzyciele pustelnicy. Na Pieniu krańcu mogła 
marzyć o niebie i Bojp: marność potęgi królewskiej mogła 
porównywać z mocą Boga wielkiego a doznając, cudu mogła 
zapaść w zachwycenie niebiańskie, a niezwykła I niebem pro- 
mieniąca mowa, z skromnych ust wychodząca: pory wała. . Lud 
też nabożny słuchając Wzniosłych wyrazów dzielił zachwyce- 
nie i dźwigając kamienie zapominał o trudzie. 

Prawi lud: że za njodlitwą świętej królowej: Kitigi, anio- 
łowie z niebios na skrzydłach latając naznosili kamieni na 
budowlę zamku tego: bo ludzie nie byliby podołali ciężkiej 
pracy. / 

Zameczek Kingi z pc^ożenia swego ma to do siebie: iż 
go trudno wyśledzić, i długo można wokoło szukać nim sie 
go dostrzeże. — Co do obronności zajmował niezawodnie 
pierwsze miejsce. 

Przed Kingą istniał tu prawdopodobnie : gródek który 
ona przemurowałaj , ' 

* CZORSTYN, — Kamień na którym zbudowan Czorstyn^ 
z przyrody swej i położenia, od wiecznych czasów musiii być 
potężnym grodem samorodnym, tem ważniejszym: że pogra- 
nicznym. — Była to twierdza narodowa jedna z najwcześniej 
zmurowanych. 

Pierwotny zameczek niewielki , o bramie strożnej niedo- 
stępnej (do której prawdopodobnie wyciągano ludzi a może 

Digitized by VjOOQIC 



97 

i konie) i dziędrińcu obmarowanym ; rozszerzono .przybndowa- 
niem pomieszkania piątrowego od strony Dunajca. 

Kazimierz Wielki rozprzestrzenił zamek, wypiętrzył po- 
mieszkania i przystawił potężną pięciopiątrową stróżę czwo- 
roboczną bez wszelkiego wcłiodn z oknami dopiero w 3cim 
piątrze. Obok tej wieży przystawiono ostroże wysokie, na które 
prowadziły drzwi z drugiego piątra wieży i z dziedzińca zam- 
kowego górnego. Ostroże to stanowiło właściwy zwykły wchód 
do zamku: bądź po drabinie, bądź wiadrem^ podczas zawarcia 
bramy. Tu stały też działa broniące przystępu do zamku, tu 
główna straż. 

Później obmurowano jeszcze i podzamcze przystawiając 
stajnie i czeladnie izby tak w dziedzińcu jak i u samego pod- 
nóża s^amku, aby- w przypadku pomieścić znaczniejszą załogę. 

Pomieszkanie na zamku było obszerne, a co do widoku 
prawdziwie królewskie. 

Obronność też nielada zwłaszcza przed wynalezieniem 
prochu strzelniczego. 

DUKAJEC z= NIEDZICA. — Zamcczck pierwotny maleńki 
składa się z czworobocznej stróży i przystawki mieszkalnej — 
zupełnie na wzór niemieckich zameczków. Później zbudowano 
niższy dziś istniejący zamek, mniej obronny. 

SZAFLARY. — Na osobncj skałce niewielkiej zbudowany 
zameczek nie pozostawił po sobie śladu żadnego. Zbudowan 
doraźnie od Tatar nie mógł być wielkim, I>o c^ skałka mała. 
Co najwięcej był taki jak Tropsztyn. 

TROPSZTYN. — Pod dzisiejszem: Tropiem, w onych poto- 
powych czasach Dunajec prący się do morza, przełamrf górę 
kamienną, która samorodną groblą zaległa wpoprzecz: łożysko 
rzece przeznaczone. Rzeka zgruchotawszy zaporę odwieczną 
płynie sobie środkiem skręcając się nagle; a po brzegach 
sterczą skaliste łomy. Na prawo: tropski kamień uwieńczony 
kościółkiem ś. Świrada, a na.lewo: Wytrzyska z Tropsztynem 
zamczyskiem. 

Wytrzysk skalisty pagórek wysoki na jakie 50—60 sią- 
8^ów, jest narożnikiem góry pomiędzy Dunajcem a: doliną 
i potokiem nieznacznie i niespodzianie wytryskający|^l z po- 
między gór: od Iwkowej. Przypiera on do samego Dunajca 
i do niedawna niemogąc omgać trzeba go było górować, ob- 

Digitized by VjOOQIC 



98 

jeidiajijo cokolwiek przez przyległe nieco niższe siodełko 
górskie. Przestrzeń pomiędzy drogą a Dunajcem jak gdyby 
tworzona na zameczek panujący nad całą doliną, którego 
lądem czy wodą ominąć nie podob,na. 

Niemiecki ryter z nad Renu przybysz rychło się też poznał 
na dogodności miejsca i założył zameczek : z którego był pe- 
wien okupu od kupców i podróżnych. 

Zameczek sam zajmuje trójkąt kończyny skalnej^ która 
Dunajcowi nadaje nagły skręt. Przepaść naddunajecka i sro- 
ma spadzistość od potoka, zabezpieczają go z dwu stron; 
z trzeciej bronił go wał i przekop — prócz mńrów i stróży, 
Od stałego lądu skałka wywyższona na jakie: 4 siągi. Na 
niej w rogu od potoka ^^znosi się: stróża potężna* czworo- 
boczna, kamienna piętrzona belkami, w piątr 4, wysokich 
Jna 2 siągi. 

W wysokości 6 siągów była wąska forteczka tuż ol)ok 
i pomiędzy wieżą a naumyślną strażniczką wiszącą. Pozostało 
jeszcze spadziste furtki podproże, najwyraźniej wskazujące: 
że tu drabinę przystawiano. Z furtki tej wchodzono : na piątro 
stróży, a w drugą stronę gankiem schodnym na dziedziniec 
zamkowy; 

W odstępie 4 siągów od stróży połączon murem z oną 
furtką i strażniczką, całą dalszą połać zajmował dwór czyli 
mieszkanie zamkowe, piętrzone po dwie izby. Z dolnego pią- 
tra okna wyglądały na podwórze z górnego i na zewnątrz, 
jak widać z pozostałych murów. Piece w pomieszkaniu że 
były z kafli niepolewanych, snąć z wykopanych szczątków. 
Komina nie mą śladów. 

W przyciętjrm narożniku, na wysokości ly^ sążniowej 
wraz z dworem pod jednym dachem' była brama wjezdna, 
zawierana okowanym zwodem, do którego z. boku przysta- 
wiano pomost, dla wprowadzania koni i bydląt. Zwód wisiał 
nad przepaścią, gdy go więc wzniesiono; wygląd stawał się 
niedostępnym. 

Od tej bramy Szedł mur od strony Dunajca aż do trze- 
ciego narożnika. Tam była strażnica prawdopodobnie nad 
stajnią końską, połączoną z drugą potężną czworoboczną 
•tróżą wzniesioną w środku wygiętym połaci nad potokiem. 
Między oboma stróżami była studnia. 

** Digitized by VjOOQIC 



99 

Cały ,więc zaóaecaKek istotnie był w okoła zamknię- 
tym l)ez wszelkiego poziomego wnijdcia; był prawdziwym: 
zamkiem. 

Przedzamcze, po za wałem zamkowym zajmowało rów^ 
ninkę przeszło dwamorgową bez mała trójkątną, obronną 
spadzistością wzgórza i wąwozem którędy szła droga. Przed- 
zamcze to ogrodzone ścielonym jazem, ostrokołem lab cierni- 
stym żywopłotem, a zamknięte bronnemi wrotanii, samo przez 
się stanowiło dość obronny gródek. Tam były zagony pod 
warzywa i zboże, tam sadek wokoło płotów, tam gamna 
i obora; słowem całe gospodarstwo. Tam z pól nadrzecznych 
zwożono zboża, z gór paszę, tam wyrabiano nabiał, strzy- 
żono owce.. 

Z wysokiej stróży zaś poglądała straż, tó na Danąjec, 
to na drogę, czy nie płynie jaka 'tratwa, czy nie jedzie jaki 
wóz kupiecki??. A gdy kto nadpłynął, zawezwany musisi 
{msystać do brzega, jadący zaś musiał stanąć wedle przed- 
zamkowej brony: a okup musiał złożyć wielmożnemu ryttero- 
wi, który z szklenicą w ręku z zwodu wygjędnego, lub z ganku 
na murze przyglądał się cudnej okolicy i pilnie strzegł zdo- 
byczy: by mu przypadkiem nie uszła! — Zdobyczy! bo brrf 
00 mu się nadało: beczkę wina, postaw sukna, ostrą szablę, 
tuczi^ bydlę — co chciał. Jak niegdyś nad Renem. 

Zameczek Tropsztyn (co znaczy: wytryskający kamieA z: 
Wytrzyska) prawdopodobnie wystawił z nad Renu prząd szu- 
bienicą: Habsburga cesarza zbiegły, obierzny rycerz (raub- 
ritter): Wojsław herbu Osmorog, właściwie: Gerard. Potomek 
jego: Dobrosław roku 1231 panem na Tropsztynie wypisany 
rzekomo w księgach grodzkich, czchowskich. Drugi: Ludy sław 
założył niedalekie: 'Lucdawice.- Zaś: Gerhard roku 1260 był 
biskupem łuckim a. wprzód komisarzem papieskim Ba Konrada 
mazowieckiego o zabicie księdza Czaplica. 

Pod tego Żerarda proboszczowie tropcy podszywali świę- 
tego Swirada. ' 

MELSZTYN STARY. — Podobucm nadrzcczncm lecz nie tak 
łupieżnem gniazdkiem murowanem był pierwotny zameczek 
Mielsztyn. Maleńki co do rozmiarów postawiony na ostrej koń- 
czynie skały sto kilkadziesiąt sążni wysokiej, składał się 
z wysmukłej stróży narożnej, z maleńkiego podwórza z cy- 

Digitized by VjOOQIC 



100 ' ' 

stenui i z zamkowego mieszkania, którego potężna teiana 
zewnętrzna wraz z okopem od sti^ego pasma górskiego bro- 
niły. Wchód bardzo przykry dla piesżegp tylko człeka był 
z bokn od nadpotocznej przepaści. 

Przędzamcze podobnie jak w Tropsztynie zajmowała go- 
spodai^ka — leez na krótko. Panowie na Melsztynie rychło 
się wzmogli, a wzrost mienia widoczny na zamkn. — Przęd- 
zamcze okolone potężnym murem samo się stało zamkiem' 
jak to widać najdokładniej. A gdy Mielsztyńscy już woje 
krakowskie wodzili, i po hetmańską buławę sięgli; zmuro- 
wali sobie nowy obszerny zamek wysoki, stary zaś obłożyli 
działobitniami z ciosu krzesanego w kostkę, licząc już na 
ognistą hroih Do robót tych prawdopodobnie używali jeńców 
tureckich obeznanych z tego rodzaju murarką. 

Oba te zamki stały się odtąd mocną naddunajecką wa^ 
równią, na której najdokładniej znać: pierwiastek i wzrost. 

Nowo- sądecki , rożnowski i wiatrowicki: zamki należą 
do późniejszych; gródeckiego i biidowódzkiego nie tna ża- 
dnych pewnych śladów, prócz odpowiedniej miejscowości 
i podań. . 

Starosądeccy starostowie przesiadywali prawdopodobnie 
w drewnianym starym zamku na grodzisku na,szocowickiem — • 
później zaś na zamku drewnianych, który stał w dzisiejszem : 
Podegrodziu — jak niesie podanie a wskazuje miejsce. — 
W jednjrm z tych dwu starych zamków chowały się jeszcze 
dzieci królewskie: Jagiellony pod okiem Kallimacha. 

Na Podbiesżczadziu dochował się zamek : w Szymbarku, 
ozdobny z powierzchowności lecz nie obronny. 

Bieckiego zamku mało pozostało śladu. Stał na kończy- 
' nie wzgórza nad rzeką w cudnem i obronnem położeniu, zbu- 
dowan wedle zwyczaju niemieckich rytterów. 



Ld by Google 



Digitized 



BOLESŁAW I KINGA. 



Bolesław Wstydlmj rządy krakowskie i* opiekę własną' 
zdawszy na Heniyka; wymówił sobie tylko zamek na skale 
w Przeginii jako bezpieczny od Konrada: osiadł tam z mat- 
ką swoją. 

Sandomierską ziemią sam rządził za pomocą wiernego 
Pakosława wojewody. Koku 1236 Witkonowi inpnikowi nadi^ 
Sandomierz prawem tentpńskiem i wolnością magdeburską. 

Po śmierci wnja i opiekana: Henryka; Bolesław bojąc 
się Konrada szukał innych związkó\f i opieki w ożenieniu 
z Kingą córką króla węgierskiego: Beli, którego matka: Ger- 
truda rodzoną była ś. Jadwig siostrą ' hrabianką Meranu. — 
Prócz Beli i Kolomana, miała ona jeszcze córkę: Elżł)ietę 
żonę landgrafa tjrryńskiego, policzoną w poczet świętych. 
Bela zaś prócz dwa synów: Beli i Ste&na^ miai pięć córek: 
Annę^ Konstancyę, Kingę Jolentę, Małgorzatę i Elżbietę. 
Żoną jego a matką tych dzieci byh: Marya Aleksiewiczówna 
oesarzówna grecka. 

Błogosławiona Salomeą żona Kolomana wraz z nim z Ha- 
licza wygnanka, wychowi^a ją w goi:ącej pobożności i wcze- 
śnie spo8<rf>łąc na żonę Bolesława, ukradkiem w naumyślnie 
na to sporządzonej słcrzynce otworatni do oddechu opatrzonej, 
przez umówionych poetów: Grzymisławie do Polski przy- 
ślij — dzieckiem jeszcze; mimo wiediĘf i waH rodziców, 
którzy ją* rychło odebrali. 

Digitized by VjOOQIC 



102 

Kasztelan krakowski: Elimiint Klimuntowicz Gryf i wo- 
jewoda krakowski: Janosz Toporczyk jechali w dziewosłęby. 
Uzyskawszy, wieźli Kingę do Sącza, gdzie ją wiislfk zgroma- 
dzona szlachtą polska wioząc dalej przez: Czchów, Wojnicz 
i Bochnią prosto na Wawel. Kinga pobyt swój w Polsce 
zaczęła od nauki mowy polskiej. 

Dostała posagu: 40,000 grzywien srebra; iściznę na on 
czas (1239) ogromną. 

Gryfowie znaczne w tej sprawie musieli oddać usługi, 
skoro po Januszu Toporczyku zaraz na bezrok wojewodą 
krakowskim: Włodzimierz Gryf rzekomo brat Sulisława. 

Nabożność Kingi młodej znana światu. Jak gdyby prze- 
czuwając niedolę, która ją czeka,' nabożeństwem wzmacmiida 
siły ducha i serca, postami i nawet biczowaniem przyzwyczai 
jała ciido do trudu i niedostatku, a do bosego chodzenia przy- 
Wykała niewiedząc ani marząc: że odbywa tylko ćwiczenia 
bolesnej pielgrzymki po twardych i ostiych ścieżkach pieniń- 
skich, któremi w pośpiechu uciekać przeznaczyło jej niebo. — 
Nawet kwiat sWej niewinności zachowała Bogu na ofiarę, jak 
gdyby w* przeczuciu, że kto ma być ofiarą Bogu miłą, po^H- 
nien być czystym i przaśnym. 

Pokorą zaś i uniżonością przechodziła wszystkie sługi 
swoje. Bolesławowi to wszystko niekoniecznie było po myi9[li ; 
lecz urok jej skromnej świątobliwej pokory wcześnie go pod- 
dawid pod wodze jej woli: bo sam nie silną wolę posiadło. 

Ochmistrz jej dworu: Mikołaj z powodu, iż ukradkiem 
z zamku do kościoła na nabożeństwo chadzała, miewał nawet 
nieprzyjemności od królowej Grzymisławy, która się sama 
gorszyła zbytkiem pobożności, postów i umartwień. Gorszyły 
się i dworskie jąj panie widząc jak pielęgnuje uajobrzydli- 
wszych chorych. 

Zniosła to Kingaf a ileż ona się to później napatrzyła 
nędzy ludzkiej ileż ona to jej uleczyła?! 

Nadomiar zaś przygotowań do ciężkiej życia niedoli, 
odwiedzając rodziców na Węgrzech, była naocznym świadkiem 
zbrojnego godzenia na tycie jej ojca, miecztoii i nożami . do- 
bytemi, z pośród" l^tórych sama go oeidić pomagi^a. 

Tak przygotowaną zastała zbliżająca się ciężka nie- 
dola. 

Digitized by VjOOQIC 



103 

W przecznciu bliskich a ciężkich ofiar przygotowywała 
Btę też i ś. Jadwiga ciągłe się modląc w Trzebnicy obok 
swej córki opałki ^lasztora. Przewidywała i przepowiedziida 
śmierć syna Henryka i niedolę Polski. 

Roku 1240. J. Klimunt Gryf wojewoda przeczuwając 
karę Boga, chciał odwrócić od siebie kielich goryczy zakła- 
dając i wyposażając kościół z klasztorem w Strzelnej a od- 
dając Bogu na służebnicę córkę swą Wizogenę. 

Król węgierski Bela także chcąc Boąa ubłag^ić : aby od- 
wrócił srogi miecz'tatarski : Małgorzatę (świętą) córkę,, a młod- 
szą siostrę Kingi ślubował Bogu w ofierze. 

Lecz miara grzechów ludzkich, snadź była pełną: Nie- 
wysłuchał Bóg! 

TATARY. — Roku 1240 '^o gruzach czerwieńskich grodów, 
między któremi potężnego i warownego: Pleśniska , (gdzie 
dziś: Podhorce) dotarli Tatarzy aż po Wisłę: Zawichost 
spalili. 

Wrócili, się ztąd jak gdyby chcieli Polsce dać chwilę 
wolną przed śmiercią. 

Skoro zaś zima zapacUa i mróz .Wisłę ścisnął, znowu 
przyszli: ^ przeszedłszy po lodzie uderzyli na Sandomierz 
i zdobyli. Po strasznej rzezi wyprawionej wybili mniszki 
w Pokrzywnicy i ruszyli na Kraków.' 

Bolesław z młodziutką żoną i matką Grzymisławą zawarł 
się na zamku. Wobec tak strasznej trwogi wobec ciągłych 
krwawych wieści, i śmierć przed oczyma widząc; młoda 
i w pobożności bezmała zakonnej wycbowana^ Kinga mogła 
i nadal Bogu ślubować czystość swą dziewiczą jako ofiarę bła- 
galną. A Bolesław bez niedołęstwa mógł przyjąć taki odkup 
Oiiśmiertny. Chociaż w tym jedynaku nigdy nie było prawdzi- 
wej męskiej samodzielności; jak tego niestety! Polska doznała 
wówczas i później. 

Gryfowie poczuli się do obowiązku przewodnictwa w o- 
bronie ojczyzny, bo Bolesław nie mid na to odwagi. Kinga 
aostarczyła pieniędzy pożyczając z bogatego swego posagu. 
Włodzimierz Gryf wojewoda krakowski u wsi Kalińca wie- 
cował z szlachtą obmyślając i przygotowując obronę; W tern 
dają, znać iżTatarowie złupili Wiślicę i Skarmierz obciążeni 
wracają ku Rusi, ^yby stada bydląt pędząc przed sobą lud 

Digitized by VjOOQIC 



104 

w niewolę wzięty. Śeisnęły rfę ęerca na tak tmatną wieść. 
Szlachta krakowska i sandomierska wectcbaąwszy do Boga, 
dosiada koni i z wojewodą \^odzimierzem na czde, idzie 
w pogęń. Pod Turskiem, milę od PołoAca dogonili, przypa- 
dli, uderzyli i rozgromili nim się wr^g szczupłej ich ficzby 
domyślił. Więźniów wiele oswobodzono. Tatarzy wko&cn spo- 
strzegli: że' to tylko rozpaczliwa garstka; otoczyli thmmie 
i przemogli. Ale zatrwożeni odwagą uciekli, w strzemeską 
puszczę, a w pogo;^ iść nie śmieli. Za kilka dni ku Rusi wró- 
cili. Klęskę zaś sobie zadaną zachowali w pamięci, a chińscy 
ich dziejopisarze wspominają o niej. (Degtdgnes), 

Pomnożywszy swe zastępy i kipiąc od gniewu i zemsty 
wrócili niebawem. Wiódł ich groźny i straszny chan: Baty;> 
a, drogę którą kroczył, krwią zbryzganą lud polski w pamięci 
dochował zwiąc: szlakiem fiatego. — Dzienne pochody zna- 
czyli kopcami wielkiemi, w których prawdopodobnie umarłych 
swych grzebali przysypująe wielką mogiłą, aby zwloków nie 
ruszano. Mogiły te w jednostajnyclL prawie odstępach idą 
dolinami rzek JO— 11 mil. 

Roku 1241, 13 lutego w popielec: Peta zdobył San- 
domierz. ' ' 

U gliszcz Sandomierza wypoczęli dwa dni, poczem ^roz- 
dzieliwszy' się ruszyli: Baty z główną siłą przez góry prosto 
na Węgry; Peta na Kraków; Kajdan przez Ruś Czerwoną 
dążył też na Węgry najprzód w kraj KumanóW, którzy przed 
Tatarami zbiegowie od króla węgierskiego nad Cissą osadzeni. 
Za nim stronami ciągnął: Bogader i inni wodzowie. 

Król węgierski Bela, na odwrócenie tatarskiego niieoza, 
młodszą Kingi siostrę a córką swą: Małgorzatę (świętą) ślu- 
bował Bogu! — daremno! 

Gryfowie znowu stancK na czele mężnych, mianowicie: 
Włodzimierz wojewoda i Klemens kasztelan krakowscy, zno- 
wu wraz z Pakosławem kasztelanem stodomierskim ; pocztem 
dzielnej szlachty niemałym, jednak zbyt m^ym w porównaniu 
nawały wrażej. Pod Chmielnikiem przez kilka godzin ciężkiej 
bitwy nie mogli ich Tatarowie przełomić; aż w końcu zmy- 
śliwszy ucieczkę: pociągli w pogoń za sobą a na rozsute 
z wszech stron uderzyli. Bili się Polacy niebożęta na umór! 
Przjnyódcy polegli, niedobitki uszły w lasy. ' 

Digitized by VjOOQIC 



105 

Tam poległ Włodaimierz Gryf wojewoda krakowski wraa 
z najdzielniejszą szlachtą: 18 marca 1241. 

Bolesław zaś Wstydliwy, słysząc « tej porażce: wrat 
z żoną i matką uciekał ku Węgrom do teścia swego. Lecz 
niedaleko umknęli: — W Podolińcu doszła ich wieść: że Ta- 
tarzy pierwej jeszcze przebyli góry i nad rzeką Sają biją 
się z Węgrami. 

Istnieją jeszcze szczątki sitarego podolinieckiego zamku 
i wskal:ują okno małe niegdyś nad bramą wieży, którem nie- 
cierpliwie wyglądała Kinga ku stronie południowej wysełając 
gońca za gońcem; aby się wywiedzieć o losie bitwy. Wywie- 
działa się nieboga od samego ojca, który po porażce swoich 
ocidał tylko poświęceniem wiernych dworzan. Byli niemi dwaj 
fty nowie: Rugacza, którzy mu podali konia i Polacy: Adam 
z Bojomirem Sulisławiczem, którzy powstrzymywali wroga. 
Sulisławiez cudów waleczności • dokazywał. Silnie rzuciwszy 
włócznią skoczył sam w zastęp tatarski siekąc wkoło siebie. 
Mnóstwo ubił, mnóstwo ranił i roztrącił; w końcu ciężko ra- 
nion, ledwo wyzdrowiał. Bela nagradzając go mówi: „Myślą 
nawet nie objąłby czynów i zasłjug jego, nie dopiero pismem," 

Czy nie był to: Gryf Sulisławiez? syn dzielnego hetmana 
przeciw Rusi?? 

Madziary mieniąc go krewnym: Omadeusza wojewody 
spiskiego. 

Bolesław zaś wraz z żoną i matką uchodził do niedo- 
stępnej ostatecznej kryjówki: do zamku w Pieninach. Henryk 
8ołty« podoliniecki pomagał im w tej nieł)ezpiecznej ucieczce, 
nieżałując mienia i zdrowia wobec czambułów tatarskich. 

Widząc zbawienną zameczka niedostępność na wysokim 
skalistym szczycie, mogli się królewscy tułacze zdziwić i bło- 
gosławiąc opatrzności boskiej zawołać: że to nie ludzie ale 
anieli chyba z niebios zamek ten wystawili. 

Samo wyjśde na aamek: jeżeli, co nietylko prawdopodo- 
bna lecz przy pośpiechu: konieczna, od strony Podolińca więc 
od Sromowiec dzisiejszych, miejsce miało : pieszo tylko mogło 
być uskutecznione. 

Lud wiejski przechował pamięć te| ucieczki, a litując 
się doli młodej świątobliwej a tak nieszczęśliwej Kingi opo- 
wiada: — Że szła i^acźąCy i boso dla strasznej skał onych 

Digitized by Google 



- 106 

8pa<}7JBtości; gdzie w obuwiu krocząe noga dąg^e się ślizga. 
Więc sobie poraniła nóżJii, ścieżkę znacząc krwią i łzami. 
A kędy padła: łza, wyrósł goździk biały, a kędy krwi kro-^ 
pla: goździk czerwony. A u stóp Pienin zaraz na brzegu Du- 
najca wysiadłszy, gdy stąpiła na wielki kamień : opoka twarda 
zmiękła i pozostał ślad stopy jej wyraźnie wyciśnięty ; a z pod 
kamienia, na którym gorzko zapłakała, wytrysło źródełko gorz- 
kawej wody!" 

Tak opowiada rzecz lud górski. 

W roku 1860 kilka, kiedy pomiar krajowy w Pieninach 
uskuteczniano, miehiicy: bemaki słuchali tych opowiadań z u- 
śmiechem, lecz oglądając oną stopkę zdziwili się naturalnością 
odbicia, pili gorzkawą wodę i mnie piszącemu wiernie ci^ą 
rzecz opowiadali nieopuszczając nawet: uśmiechu niedowierza- 
jącego. Kamienna płyta z stopką odłupana i osądzona w ramy, 
oddana klasztorowi Kingi, po dziś dzień istnieje w Starym 
Sączu umieszczona pod ołtarzykiem na piątrowym korytarzu 
klasztornym. Samorodny ten pomnik wymownie świadczy: 
że Bóg chcis^ zachować pamięć tego serca boleścią prze- 
szytego, którego przedstawieniem najwiemiejszem była owa 
młoda królowa z łzą w oku, smutkiem w sercu a krwa- 
wemi stopy. 

Bela król węgierski schronił się do Fryca Bakuskiego. 
Ten korzystając z nieszczęśda obrał go z mienia i uwięził; 
ogołocony ledwo z zdrowiem zdołał umknąć do Dalmacyi. 

Tatarzy zaś brocząc we krwi, paląc i niszcząc, jedni za- 
lali Węgry, podczas kiedy drudzy palili ogołocony: Kraków 
krom kościoła ś. Andrzeja, niegdyś przez Konrada jeszcze 
cb wałowanego. 

U Lignicy (8 kwietnia 1241,) pod dowództwem Henryka 
Pobożnego, najstarszego : Jadwigi syna stała ostatnia Polski 
nadzieja: ostatnie wojenne zastępy. Mało - i Wielkopolanie, 
Slęzacy i krzyżacy *pruscy pod swym mistrzem Pomponem, 
i górnicy goldberscy i krzyżownicy obcy. Z Gryfów żaden nie 
omieszkał, a cały zastęp małopolski i część Ślęzaków wiódł 
w bojach osiwiały i doświadczony: Sulisław Gryf, niegdyś 
hetman zwycięski pod Haliczem. Wielkopolan z Sclązakami 
najliczniejszy zastęp wpirawował sam Henryk Pobożny. Krzy- , 
żowniki z górnikami wiódł Bolesław syn Dyppolda margra- 



Digitized by 



Google 



107 

biego morawskiego. Prusy zaś i ich krzyżaki prowadził mifttrzj 
Pompon. 

Wszystko wojsko wraz, liczbą nie dorównało jednemu 
ustępowi Tatar. 

Smutna kolej lignickiej bitwy pcfwszechnie wiadoma! Po 
rozbiciu wojska, po zgonie przywódzców: Bolesława moraw- 
skiego, i krzyżackiego mistrza Pompona z rozpaczy Piasto- 
wicz szukając śmierci z garstką niedobitków uderzył sam na 
strasznego zwycięskiego Wroga. 

Wszyscy legli koło niego; został tylko: samoczwart! — 
z sędziwym : Sulislawem i Klimuntem wojewodą głogowskim, 
obą Gryfami; z Janem Janowiczem (prawdopodobnie Topor- 
czykiem synem Janusza wojewody krakowskiego) i z Konra- 
dem Eonradowiczem. — Zniewolili go prawie do ucieczki: 
lecz zapóżnej. 

EJimunt wojewoda głogowski, J Konrad Konradowicz 
zabici wraz z Henrykiem, i wraz z nitn pochowani w Wro- 
cławiu. 

Jan Janowicz ocalał cudów n^ęstwa dokazawszy. 

Zamku Unickiego nie zdobyli Tatarzy, a pod murowa- 
nym Ołomuńcem, z ręki Sternberga padł: Peta, groźny wódz 
tatarski. Więc przelęknieni co tchu zwrócili się ku Węgrom 
do głównego obozu, ciągnąc przez Morawy. 

Spustoszała i krwią zbroczona Polska, po odejściu Tatar 
ocknęła się, gdyby z snu ciężkiego. Małopolanie czując sie- 
roctwo kraju , a czcząc poświęcenie się Henryka Pobożnego ^ 
syna jego : Bolesława (Łysego) powołali na tron. Nowy książę 
odwdzięczając się rodzinie Gryfów, przyjaciół dziada i ojca 
jego: Klimunta z Ruszczy Sulisławowicza, wojewodę krakow- 
skiego obrał sobie za opiekuna; ku wielkiemu zgorszeniu 
Konrada mazowieckiego, któren z wojskiem przeciwko niemu 
ruszał. 

Tatarzy też, nowym zagonem przez Spiż wrócili z Wę- 
gier, i niespodzianie przypadli do Krakowa, gdzie Klemens 
Gryf wojewoda na sltale zamku obwarowany Konrada ocze- 
kiwid. Tatarzy wpadłszy złupili miasto, Wawel zaś obronił 
wojewoua. Tatarzy mimo Oświecima wracali na Węgry. 

Wtedy to zburzyli: Nowy-targ i Ludzimierz, zkąd Cystersi 
uszli na szaflarską skałkę. Prawdopodobnie: Cedro Gryf, 

Digitized by VjOOQIC 



108 

z bratem Salisławem^ ocaleni pod Lignieą, z garetką jaką 
niedobitków uszli w niedostępne^ Podhale, gdzie się połączyli 
z osadnikami niemieckimi i z owym lądem polskim, pierwo- 
tnymi lasów tych i gór mieszkańcami. Tatarzy wracając na- 
padli i znieśli ich pod findzimierzem, a według zwyczaju od- 
krojonemi uszami licząc poległych, dali nazwę wsi: Krauszów — 
do dziś dnia zachowaną. 

Prawdopodobieństwa dodają podania ludowe rzecz najzu- 
pełniej stwierdzające obok okoliczności: że nieznany dotąd « 
Krauszów rychło potem wspominają nadania klasztoru szczy- 
rzyckiego. 

Wtedyto ińógł niewi)li popaść Cedro z Sulisławem, a pę- 
dzeni w jasyr przez Spiż, kędywbok od Lewoczy: Sasi pod 
swym starostą na skalistej górze ś. Marcina obmurowani i. oko- 
pani przez trzy lata siedząc ocaleli — mogli ucieknąć przy 
jakiej sposobności. 

Oswobodzeni dążyli ku Erakowu, gdzie przez ten czas 
Klemens wojewoda zwątpiwszy o Bolesławie poddał się Kon- 
radowi (1242). Więc zastali tam Konrada rządy wojenne. 
Widząc konieczną potrzebę obrony, nakładał on ciężkie daniny 
na kmiecie, szlachtę i księży; aby uzyskawszy środki jak 
najwięcej zamków obronnych zmurować. 

Murowanych twierdz obronność i skuteczność: okazała 
się nieporównanie większa. Murowane drobne warownie : Wa- 
wel, śi Jędrzeja kościół, lignicki i wrodawski zamek, Krossno 
i Ołomuniec od Tatar pic zdobyte, podczas gdy drewniane 
parkany i ziemne okopy wielkich gi-odów ruskich nie strzy- 
mały parcia. Tak od chińskiego muru jak od murowanych 
warowni Europy: wzięli wstręt!' Więc i Konrad mazowiecki 
mimo crfej nienawiści niemieckiego żywiołu: przyznał i przy- 
jął sposób obrony, jaki oni do Polski wnieśli.^ 

Wykonanie tylko nie pornc^al pojedynczym; nie dawał 
przywilejów na mury; ale sam murował. To nań lud obru- 
szyło. 

Szlachta krakowska sarknęła na niezwykły ciężar; sar- 
knęło i duchowieństwo. . Wtem wracają Oiyfowie : Sulisław 
i Cedron, donosząc, iż Bolesław żyje w ukryciu. Małopolanie 
postanawiają przywołać go napowrót. Konrad zaś widząc nie- 
bezpieczeństwo ucieka się do zwykłych podc^pów: OgłMza 

Digitized by VjOOQ1C 



109 

wiece na kt6re do wspólnej narady zaprasza ssilachtę. Spieszą 
do Skahnierza, wyjawiają swe niechęci, a Konrad pojmawszy 
co przedniejsze powiązanych poseła do Mazowsza. 

Cóż z tego kiedy nie podszedł Gryfów ostrożnych! — 
Klimunt wojewoda wraź Sblisławenri Cedronem zwietrzywszy 
zdradę, zamiast na sejm udali się w góry do Bolesława, któ- 
rego odszukali w Czorstynie. Kinga na zaciąg wojska poży- 
czyła skarbów swych posażnych. Więźniowie też mazowieeey 
uciekli z Massowsza i pobudzili lud przeciw Konradowi. Sły- 
sząc tó Gryfowie z góralami przyciągli pod Kraków i w po- 
łączeniu z oswobodzonymi pany i ludem ; wyrzucili Konradowe 
urzędniki. A gdy Bolesław nadciągnął; cała ludność: biedni 
i l)ogaci z biskupem Prandotą na czele wyszli mu naprzeciw 
i witając radośnie, wszyscy na wierność przysięgę złożyli. 

Klimunt Qryi ruszył przeciwko Konradowi. 

U wsi, Suchegodołu spotkał się z jego o wiele liczniej- 
szem wojskiem i uderzywszy śmiało: poraził i rozpędził. 

Lecz napatrzywszy dosyć krwi rozlanej przez Tatar; syt 
był bojów. Więc nie kazał ani gonić ani zabijać! — Dla 
tej łaskawości poddały się wszystkie zamki jakie trzymał 
Konrad. 

Tak więc Klimunt z Ruszczy Gryf po trzeci raz już 
ocalił Bolesława: wydobywając z niewoli Konradówej: przy- 
wołując z Pienin i zwyciężając u Suchegodołu w czerwcu 1243. 

Bolesław wynagrodził wiernego sołtysa podolinieckiego, 
któremu zawdzięczał ocalenie swe w górach. Bo nawet praw- 
dopodobnie za jego poradą schronił się do Pienin. Dziedzic- 
twem Jiadał mu spustoszone podolinieckfe sołtystwo .wraz 
z lasem nad strumykami: Toporcem, Łomnicą przez trzy Ja- 
woryny aż po Tatry i Poprad. Z młynem^ karczmą, łowiectwem, 
uwolnieniem od ceł i dożywotnem uwolnieniem od wszelkich 
ciężarów. Prawem magdeburskiem. W Krakowie 1244. 

Belę ścigali Tatarzy aż na wybrzeża morskie. Gdy po- 
wrócił do^ Węgier nie miał zgoła żadnego mienia, i nie było 
czem zacząć rządów ani nawet cźem żyć. W 4;em przychodzi 
chłop, Rusin z Zabieszczadzia przynosząc 30 grzywien złote, 
które mu chciał pożyczyć. Zapytany zkądby miał to złoto, 
rzecze : Że będąc w niewoli u Tatar to złoto im porwał i uciekł 
szczęśliwie! — Bela przyjął złoto, a w lat kilka, edy mu chciał 

Digitized by VjOOQIC 



IJO 

oddać, Rusin wolał ziemię i dostał: Tarnowiee w tnrockiej 
stolicy. 



Po Tatarack. 

Po Tatarach pozosts^y smutne wspomnienia i podania: 

Pusto! jak po Tatarach! — mówi lud po dziś dzień! — 
Krauszów, (tuż obok Ludzimirza) po dziś dzień wskazuje 
miejsce nieszczęsnego pobojowiska; a na Szląsku po dsdś 
dzień (w Sternbergu) na zielone świątki: wypiekają piekarze 
uszy i ręce — ku wiecznej pamiątce. Kajdanami: zwiemy 
niewolnicze pęta; a: Eejdan zwd; się wódz tatarski co znisz- 
czył Kraków. Batem: zwiemy bicz. Pęta nawet, — opętany! 
może być smutnem wspomnieniem wściekłego: Pety. Bohate- 
rem zwiemy wojownika dzielnego. Tatarski ten wyraz (be- 
gadyr) to samo oznacza; iiak! zwid się też jeden z wodzów. 
Baty, Kegdan, Peta i Begadyr: wszyscy pustoszyli Polskę 
i Ruś. ' 

Strasznie się musieli dać we znaki: kiedy ich nazwy 
aż w mowę ludu wcielono! Pamięć klęsk doznanych lud 
także zachował. 

Miesiąc z gwiazdą, starożytne godło wschodu od Persów 
przejęte przez arabskich kalifów; — pomnikiem dziejowym 
pozostido na piersiach. lignickiego orła i w tarczach herbowych 
wojowników. Bolesław Wstydli^ na pieczęci swej wyobraża 
się zbrojno walcząc z smokiem skrzydlatym, którego przebija 
prostym mieczem. 

Bolesława jak me było tak nie było. Lud niemog^ się 
oswoić z utratą ostatnich zastępów i najdzielniejszych wo- 
dzów: Gryfitów; nie mogąc sobie wytłómaczyć nieobecności 
króla, przyodział myśli swoje w piękną szatę wyobraźni 
i opowiada po dziś dzień: W halach (chochołowskich) jest 
jaskinia obszerna. Tam w koło stołu okrągłego siedzi 12 
rycerzy zbrojnych z królem Bolesławem na czele. Zbroje 
na hieb kute stalowe, miecze ostre. Pośpierali głowy na stole 
i drzymią niewypuszczając z ręku miecza i gotowi każdej 
chwili ruszyć do walki, której oczekują. A dawno już, stra- 
sznie dawno oczekują tej walki: posiwieli już, pobieleli, a 

Digitized by VjOOQIC 



, 111 

brody porosły im po kostki, brwi opadają na twarz. Prócz, 
nich^ w głębi jaskini całe wojsko leży ukryte zbrojne i konne. 
A u wchodu dwu rycerzy siedzą na kamieniach i oburącz 
oparci o rękujeście mieczów strzegą wchodu i pilnują: rychło 
ładzie czas obudzić śpiących wodzów i króla i wojsko. 

Na czasie zaś będzie: skoro kościół Panny Maryi w Kra- 
kowie płomą będzie pokryty! — Wtedy otworzy się góra, 
wyjdą wojska z wodzami i królem na czele, uderzą na wrogi, 
zwyciężą : a Pohka będzie Polską jak bywała, możną i szczf- 
iliwą. 

Górale z pobożnym postrachem i silną wiarą opowiadają 
o tem, a nawet wymieniają chłopa, który przypadkowo za- 
szedłszy do tej jaskini, widział rycerzy śpiących i rozmawiał 
z strażą u wchodu która się go wypytywała: czy nie poszy- 
wają słomą kościoła Panny Maryi w Krakowie?? 

Jaskinia ta zaklęta leży w kościeliskiej dolinie w miejscu 
najobronniejszem, na prawym brzegu Dunajca, w halach, dziś 
należących do Chochołowa. 

Podhale spustoszone zupełnie nie mogło się podźwignąć. 
Niemieccy dworzanie Cedrona, owi: Neumarkty, Mittelburgi, 
Rensburgi, Sykuty i t. d. — przepadli! — wyginęli pod Li- 
gnicą albo Ludzimirzem; pamięć po nich pozostała tylko 
w obszarach, które posiadali. Domy ich i osady, wszystko 
przepadło! Niedobitki z niewiastami i dziećmi schroniły się 
w góry pospołu z Podhalany polskimi, z którymi ich ciężka 
niedola zbratała i zlała. Znateźłi tstm, schronienie i litość; 
więc przyjęli polską mowę i obyczaje. Natomiast wyuczyli 
ich lepszego gospodarstwa owczego ; więc wszystkie nazwy 
'dotyczące pozostały niemieckiemi i do dziś dnia istnieją. 

Pierwsze to zespolenie towarzyskie obu nienawistnych 
żywiołów musiało się odbyć w miejscu odpo Wiedniem tak ce 
do obronności jako też co do korzyści wyżywienia ludu i stat- 
ku schronionego, a oraz niewielkiego oddalenia. Wszystkie 
te warunki łączy dolina Kościelii^k, a mianowicie hala na Or- 
noku jak gdyby stworzona na obozowisko sclironne. Z Pod- 
czerwonego, kędy pierwszy Nowytarg leżał do Kościelisk 
dwie mile, a Dunajec sam prowadzi. Nietylko w Polskiej zie- 
mi, lecz w całej Europie mało miejsc tak obronnych, obfitych 
w wodę, drzewo a latem i w paszę. 

Digitized by VjOOQIC 



112 

Więc przy spólnym rozlewie krwi własnej bratali się 
Niemcy przybysze z Polakami tam rodowitymi. Bratanie mu- 
sii^o być szczere^ a miejsce w kti^rem się dzii^o^ musiało 
zachować urok niezwykły. Jakoż zachowało* 

Duchowieństwo spiskie^ polskie i niemieckie też się po- 
bratało wówczas, roku 1^48. 

Bractwo 24 parafij spiskich, jako osobna kapituła pod 
swym własnym przełożonym trwa do dziś dnia. Wspierając 
się nawzajem w sprawach społecznych i duchownydi, kapi- 
tuła spiska urosła w powagę i ogromny -wpływ wywierda na 
Spiż, a nawet, na Węgry i Polskę, mianowicie: w czasach 
odszczepieństwa Lutra. 

Święta Jadwiga przeżyła męża, przeżyła syna, którenm 
ńmierć bojową przepowiedziała; przeżyła klęskę krajni ludz- 
kości. Przeżyła nawet nadzieje swe cywilizacyjno niemieckie 
i pewno nie z weselem serca słuchała wieści: że niemieccy 
osadnicy Podhala radzi nie radzi z ludem polskim się łączą. 

Górale zaś bratając się z słabymi Nowotarzany nie mogli 
przepuścić zamożnym zakonnikom niemieckim, którzy nieza- 
wodnie starali się ocalić żywioł niemiecki. Jak przed Tata- 
rami, tak przed górskiemi zbójcami musieli Cystersi uchodzić 
na swą szaflarską skałkę, kędy zmurowali zameczek. 

Cedro wojewoda zwątpił o przeprowadzeąiu dalszym za- 
miaru zniemczenia Podhala. Memogąc ocalić miasta i włości 
ocalił przynajmniej zakonników ludzimirskich. 

Widząc klasztor swój i kościół w gruzach, niemieckie 
osadniki pobite, poznawszy przytem zupełuą nieobronnośó 
miejsca, nie chcieli oni powtórnie rozpoczynać nietrwd;ego 
dzieła. Skałka szaflarską była za szczupłą. Podhale samo za 
zimne, więc chcieli się rozejść po klasztorach — łub przaiieść 
gdzieindziej. 

Cedro pragnąc po sobie ^zostawić jakąś pamiątkę pomno- 
żenia chwały boskiej;^ zwrócił uwagę na Szezyrzyc, gdzie 
Cystersów przenieść postanowił. 

Ubezpieczył więc najprzód posiadanie swoje. 

Przywilej (VII) — W imię świętej nierozdzielnej Trójcy 
Amen. 

— Aby zupełnie usunąć błędne zdania co do zmian rzeczy 
obecnych: 

Digitized by VjOOQ1C 



113 

— Ja Sulisław Janowicz^ kononik kościoła krakowskiego, 
obwieszczam wszem wobec i na przyszłość: że zatwierdzam 
niniejszera pismem <^ uznając ważną i spełnioną brata mego: 
księdza Jędrzeja wówczas scholastyka krakowskiego później 
biskupa mazowieckiego, stryjowi memu panu Cedronowi 
wówczas wojewodzie krakowskiemu sprzedaż wsi Szczyrzy- 
cem zwanej. \ 

— Która wieś jako sprzedana za 100 grzywien srebra, 
któremi mnie rzeczony stryj mój wsparł w potrzebie mej, 
gdym w Padwie był na nauce; 

— A bardziej jeszcze z pobożnej przyczyny: że idzie 
na własność klasztoru na cześć błogosławionej Maryi Panny 
założonego przez pana Gedrona; 

— Więc nietylko jako kupno, lecz i jako darowizna 
niechaj wolnem i spokojnem dziedzictwem wieczyście zostaje! 

— Ażeby zaś z krewnych moich , nikt uroszczeń do niej 
nie miał, oną sprzedaż i zupełne na nią zezwolenie zatwier- 
dzam wobec Bpiesława Leszkowicza, księcia na Krakowie 
i Sandomierzu: odzywając się żywym głosem i utwierdzając 
pieczęciami i świadkami. 

— Spisane więc nazwiska obecny ch|: Książę Bolesław Lesz- 
kowicz z matką swą: panią Grzymisławą, Fulko arcybiskup 
gnieźnieński, Prandota biskup krakowski, Klemens wojewoda 
krakowski, Floryan wojewoda sandomierski, Michał kasztelan 
krakowski, Sędzimir (Sudo) kasztelan wiślicki, Szczepan Ję- 
drzejowicz z Czchowa kasztelan, Przybysław Wawrzynowicz, 
Sulek Klemensiewicz, Klemens z bratem swym, synowie Marka, 
Zbigniew Idziewicz, Szelisław z Grogu (Sulisław z Gródka??) 
i mistrz Cedron kanclerz krakowski księcia Bolesława. 

— Działo się to roku pańskiego 1244 ną wiecach w Chro- 
brzu 5go lipca. 



3. Cystersi Szczyrzycey. 

Złamany wiekiem i brzemieniem nieszczęść, Cedro oczy 
swe zwrócił ostatecznie ku Bogu, którego wszechmocną po- 
tęgę wielbić nauczyła go znikomość władzy i siły ludzkiej 

Digitizedby@OOgIe 



114 

na jaką własnemi patrzał oczyma. Więc cały oddany ctiwale 
Boga sługom jego a swym ulubieńcom : Cystersom wystawił 
kościół i klasztor w Szcasyrzycu (1249) i wszelkie swoje pra- 
wa, wszelkie posiadanie zlał na nich, polecając się ich n)o- 
dłom i wstawieniu do Bpga. Boga chwaląc umarł. 

Cystersi weszli w posiadanie dziedzictwa, i modląc się 
za duszę swego dobrodzieja uprosili później brataóców jego, 
o uznanie i stwierdzenie tej darowizny sowitej. 

Przywilej (VIII) — W ijnię Chrystusa amen. Do wiado- 
mości wszem wofcec i na przyszłość. 

— Że wobec nas: Bolesława z, bożej łaski księcia kra- 
kowskiego i sandomierskiego, także najjaśniejszej matki naszej 
Grzymisławy; stanąwszy szlachta (milites) nasza: Etemens 
i Marek bracia rodzeni, synowie niegdyś Marka wojewody 
krakowskiego. 

— Nadania wszystkie, przez świętej pamięci pana Cza- 
dera (Ced/ron) stryja ich niegdyś wojewody krakowskie- 
go poczynione świątobliwemu klasztorowi zakonu Cystersów 
w Szczyrzycu, biskupstwie krakowskim; 

— Który sam zdożył i wyposażył posiadłościami i dzie- 
sięciną wsi imiennie tu wyliczonych, mianowicie wsi na- 
zwanej: Szczyrzyc, Pobręcin, Abramowice, Podolany, Pogo- 
rzany, Godzisza, Krzyszkowice, Kordwanów, Bonpaszów, Mo- 
gilany, Głowaczów, Cissów, Ściborzyce; 

— Także (agris) ról następujących: Dunajec Czarny, 
Dunajec Biały, Rogoźnik wielki i mały, Lepietnica, Naruszo- 

wa, Słona, Stradoma Kasina co płynie od Gniazd, 01 

chena co płynie od Kamienia Włostowa co płynie 

Moszenna ,wraz z Wyrborową, Kiyczna wielka co płynie . . . 
rzeka: Cobula wielka, także Przesna, także Raba z wybrze- 
żem i wody obie nazwane: Poronin; 

-- Dodając pola i łąki zwane i Długopole, Ludzimir, 
Dębno, Ostrowiec, Wilczepole; 

-- Prócz tego jeązcze sól w Rap^zycu i górę .... zwaną, 
ktjirej połowa należy do wzmiankowanego klasztoru Szczyrzyca. 

— Trzeba zaś wiedzieć, że w wszystkich tych polach, 
lasach i górach bracia rzeczonego klasztoru Szczyrzyca, będą 
mogli zakładać: miasta, wsie, i wszelkie inne pożytki wydo- 
bywać o ile osądzą za lepsze i za zyskowniejsze. 

Digitized by VjOOQ1C 



115 

— Dalej! w pobożnej- wspaniałotnyślności przyztiali 

i stwierdzili zyski i użytki z Strzeliez t karczmy 

w Wieliczkiej soli i wszystkich posiadłościach z przynależ 
żytościarai. 

— Prócz tego obaj rzeczeui szlachcice Klemens i Marek 
w ślad swych przodków jak najusilniej obstając przy pobożno- 
ści, jako> niewyrodni dziedzice i ojrtekunowie pobożni, dla 
zbawienia dusz własnych i przodków swoich, czystą jałmużną 
rzeczonemu klasztorowi szczyrzyckiemu i brati iamże Bogu 
służącej z własnego majątku wieczyście i dziedzicznie nadają 

dwie wsie: Droginią z młynem Brenczowiec z. częścią 

Popowca. 

— Na uniżone prośby pana opata i braci klasztoru 

rzeczonego aby potwierdzić za prawne i uczciwe uznać daro 
wizny i stwierdzenia od stryja im poczynione : Chcąc pozy- 
skać udział w modlitwach klasztoru i całego zakonu tego; 
przyjmujemy je ' łaskawie i stwierdzamy co poczynili prawi 
dziedzice i opiekunowie. 

— Żeby zaś dzieło nasze nikomu i w niczem slabem się 
nie zdawało, uzupełniamy powagą naszą żądając aby na 
zawsze nietkniętem zostało. 

— Dla wieczhej zaś pamiątki i trwałości, niniejszy liat 
stwierdziliśmy pieczęcią naszą. 

-— ^ Dan w Krakowie roku pwiskiego 1254, dnia lOtego 
maja. 

— Wobec świadków, którycU nazwiska:^ Michał kaszte- 
lan krakowski, Mikołaj sędzia krakowski, Sandko podkomo- 
rzy, Bartłomiej i Sulisław Brylitowicze, Skantowski ... i in- 
nych wiela* 



4. Cystersi na Podhalu! — Nowytarg, 

Cedro Gryf umarł zdaje się 1260. Właśnie ttgoż-roku 
Kazimierz książę łęczycko-kujawskie (syn Konrada mazowiec- 
kiego) najechał powiat lędzki, opanował klasztor Cystersów 
w Lędzie, mnichów rozpędził.i wojskiem gQ obsadził. Klasztor 
ten jak się rzekło był matecznikiem wszystkich Cystersów 

Digitized by VjOOQ IC 



116 

w Pelsce. Założył go Mieczysław Stary roku 1145 sprowa- 
dziwszy zakonników z okolie Eolonij a przez wdzięczność że 
w mieńcie tern doznał był uprzejmej gościnności, postanowił: 
iż do klasztoru lędzkiego samych tylko kolończyków przyj- 
mować mają. 

Nota: (Kromer pisze: iż czytał ów przywilej Mieczysława 
lecz nie doczytał się żadnej kolońskiej wyłączności. Długosz 
mówi tylko: o zwyczaju starodawnym. Oba świadectwa wy- 
chodzą na jedno udowadniając: jakto się niemieccy zakonnicy 
rządzili w Polsce. Bo aż do zlutrzenia się lędzkiego opata 
Cystersów w roku 1651 przez całe 406 lat opatami byli sami 
Niemcy koloóczycy, — a to pod pokrywką łaski książęcej.). 

Giośną zaś nienawiść przeciwko Niemcom: Konrada ma- 
zowieckiego oddziedziczył syn jego Kazimierz. Więc też łatwo 
wyrozumieć tak bezwzględne z klasztorem obejście się. 

Niedola matecznika klasztornego musis^a ogromne wra- 
żenie zrobić na wszystkich Cystersach polskich i wszyscy 
spieszyli z pomocą. Nie chodziło tu jednak o pomoc chwilo- 
wą, o wsparcie leez o zasadę. 

Kazimierz klasztor lędzki otoczył wiiłami: niemieckie 
klasztorne serce zamienił na warownią polską; żywioł polski 
znów wystąpił do walki z żywiołem niemieckim, a żywioł 
niemjecki chwilowo się zachwisd. Więc postanowionp wspierać 
go. Łędę dla siebie samego «ie mógł opuścić dziedzic jej: 
Bolesław kaliski książę; lecz szkoda było i Podhala. 

Księża Cystersi postani)wili znowu podji^ć pracy, której 
dokonać nie mógł Cedro i bracia jego; umyślili powtórnie 
osadzać Niemcami, wprowadzając: manów i niewolników. 

Tesselin opat szczyrzycki Bolesława Wstydliwego w imię 
Boga i Maryi w cudownym obrazie słynącej, której wielbicielem 
gorącym był Wstydliwy książę, zawezwał : aby pomnąc na zba- 
wienie swoje i rodziców swoich; dobrodziejstwami świadczo- 
nemi sługona i przybytkom Boga torował sobie drogę do nieba. 

Bolesław usłuchs^ głosu zakonnika i w pobożności i w po- 
korze serca zasiągnąwszy rady matki i żony wydsi t)rzywilej 
następujący: 

Przymlej (TZJt — W imię pańskie Amen. — My Bole- 
sław z bożej łaski książę krakowski i sandomierski: obwiesz- 
czamy wszem woł)ec i na przyszłość: 



Digitized by 



Google 



/II7 

— Że przychylając się do próśb: Piotra opata i braci 
klasztornej szczyrzyckiej zakonu Cystersów ; 

— Nadajemy im wolność założenia sobie miasta, w miej- 
sca niegdyś już przez nas darowanem to jest nad Dunajcem 
Białym. 

— Prawem teutońskiem pozwalamy zakładać. 

— Nazwa miast>a tego będzie: Nowytarg. 

— Łanów 'wszystkich ma być: sto; jeżeli tyło lub Więcej 
wynaleść będą mogli między rzekami: Ostrówka i Rogoźni- 
kiem od rzeki Lepietnicy po zamek szaflarski. 

— Z nich po 8 szkojców wybierać nioże, rzeczonego 
klasztora opat wraz z zakonnikami. 

— W temże mieście ustanawiamy: wójta, którego z po- 
między przysiężników wybierać ma opat, za naszem jednak 
zezwoleniem otrzymanem po uskutecznionych wyborach. 

— Mieszczanie i obywatele na tych łanach mieszkający 
przed nikim jak tylko przed wójtem i to prawem średzkiem 
do spraw mogą być pociągani. , ' 

— Lecz ucięcie głowy i członków, zastrzegamy sobie do 
naszego zezwolenia^ 

— Któremu wójtowi przyzwalamy: 8 łanów wolnych 
u rzeki Ostrówki, a dwa u cła; młyny, karczmy i gorzelnie 
ws2;elkich napojów spoinie z miastem. 

— Z tych łanów wyprawi na wojnę: jednego .lub dwu, 
z cła zaś: drugiego. 

— W końcu : Nowytarg ma używać takich samych praw, 
jakich używa Kraków li^ inne miasta prawem niemieckiem 
osadzone. 

— Aby zaś zezwolenie to nasze w wszystkich punktach, 
ża8trz;eżeniach i częściach wieczystą moc zachowało i wieczy- 
ście niepodejrzanem pozostało, przy ninkjszem nadaniu pie- 
częć naszą zawieszamy. 

— Dan w Krakowie roku pańskiego 1251 w Oktawę 
Bożego Ciida. 

— Wobec : Prandoty biskupa krakowskiego, Klimunta 
krakowskiego, Pakosława sandomirskiego : wojewodów, Misżka 
krakowskiego, Cesława sandomierskiego: kasztelanów. 

Miejsce, na którem : Nowytarg powtórnie zakładano jest 
wilgolnem i młaczysiem. W roku 1200 i później były w gó- 

Digitized by Google 



118 

rach trzęsienia ziemi. Oberwany : Pieński kamień, m6g:ł wów- 
czas zatamować i tak w^kie Dunajca koryto; za każdą 
dłnższą powodzią wody w górę sparte podsycały tatrzańskie 
jezioro: iż występując z brzegów zalewało osady nowego 
miasteczka. Więc pracowici Niemcy usypali wał od strony: 
borów (moor)y którego ślady jeszcze dostrzedz się dają. 

Później pomnożona ludność chcąc lepiej osuszyć nowo- 
tarską dolinę; jęła ^ię pieńskiego kamienia. Runął a woda 
uprzątając gruzy zgłębiła sobie koryto i temsamem osuszyła 
nowotarską dolinę. 

Kinga rządna, gospodarna i dobroczynna, musiała wspie- 
rać tę mozolną pracę : skoro lud do podań przywiązał jej 
wspomnienie. 

Skałę tamującą Dunajec w Pieninach, od ręki ludzkiej 
nadwątloną rozbiła woda, zwaliła i potoczyła dalej. Lud gór 
ski wskazuje ten kamień i z pobożną trwogą opowiada: że 
Kinga na tej skale przepłynęła Pieniny. 



5. Wydigowie. — Kopalnie złota w Sądeczezyznie. 

Ottokara czeskiego, ołomuniecki kasztelan : Zawisza z Ro- 
senbergn, miał synów: Wityga, (Wiganda czy Wojtka??) i Bu- 
dziwoja (Henrykaff). Podczas krzyżowych wypraw na Pru- 
saków (1220) przybyli na dwór Konrada mazowieckieg^o a 
Wityg czyli Wydźga pozostał tam ^uż na służbie dworskiej 
jako: podkoniuszy (mbagazo). 

Później snąć przeszedł do Henryka Brodatego, jął się 
soli i górnictwa. Prawdopodobnie zyskami wspierał biedny 
skarb Grzymi^awy i jej syna, za co otrzymdi: Sandomierz 
miasto roku. 1236. 

Dorabiał się ciągle mi^anowicie górnictwem i dla tego 
nabył dobra' w górach sądeckich, kędy wydobywał rfoto 
i zboże. 

Za wielkorządów dopiero: Henryka Brodatego roku 1234 
rozpoczęło się niemczenie Podhala; wtedy też niemieccy lyt- 
tery zawitali nad Dunajec. — Zważywszy: że koło roku 1240 
Wydżga był panem Czorstyna, pewności prawie nabiera przy* 

Digitized by VzjOOQIC 



119 

puszczenie : że on zbudował Czorstyn gdzie podczas tatarskiej 
trwogi użjrczył schronienia: Bolesławowi. 

Prócz tych dóbr posiadał: Ciężkowice i Losławice, które 
odprzedał roku 1243, w którymto roku kasztelanem już sądec- 
kim będąc podpisał Bolesława przywilej wolności wsi biskupa 
Prandoty: Prandocina, Bogucina i Sendowic. 

Krzyżacy przyciśnięci głodem zażądali od niego wspar- 
cia pod owe czasy; i posłał im szkuty z zbożem i drzewo 
zalane złotem wydobytem w Łącku. 

Niemiec z obyczajów, owładnięty urokiem wojennego za- 
konu, chcąc odpokutować grzechy i zbawić duszę, odprzedał 
w koucu Łącko : miechowskim bożogrobcom,, którzy się z ko- 
palń większych zysków spodziewać mogli, uiżli Cystersi 
z Podhala. Sam zaś poszedł w krzyżaki, kasztelanią sądecką 
zdawszy bratu: Gedeonowi. . 

Przyioilej (X) — Ł4CK0. — W imię pana Jezusa Chry- 
stusa. Amen. 

— Wszelkie sprawy, aby były stałomocnemi utwierdzają 
się pismem. Obwieszczamy więc wszem wobec i na przyszłość, 
którym się zdarzy oglądać lub słuchać mniejszego listu. 

— Że my Bolesław z bożej łaski krakowskie i sando- 
mierskie książę, wraz z ukochaną matką nasz%: panią Grzy • 
misławą rzeczonych ziem księżniczką. 

— Uwzględniając pana Wydżgi kasztelana sądeckiego 
wierne względem nas usługi: 

— Wszystkie dziedzictwa które nabył, czy to darowizną 
naszą, lub ojca naszego ś. p. księcia Leszka, lub jakim bądź 
prawym sposobem; 

— Stwierdzamy onemu i spadkobiercom jego; zezwala- 
jąc według upodobania: zamienić, potomstwu zostawić, dlar 
zbawienia duszy swej kościołowi nadać, krom wszelkiej tru- 
dności z strony synów i krewnych. 

— Wspomniany bowiem Wydżga, z wielkiej życzliwości: 
wobec nas, za zezwoleniem naszem życzliwem^ za zezwole- 
niem obec stojących brata jego pana Gjrtona (Oedeonaf) także 
syna jego pana: Wojsława; 

— Jedno z swych dziedzictw zwane: Łąckiem, które 
' za czasów ojca naszego spokojnie i krom. przeszkód po- 
siadał; 

Digitized by VjOOQIC 



120 

— Braciom grobn dwiętego to jest: miechowskich księży 
za 300 grzywien pieniędzy — ku zbawieniu dnszy swąj od- 
stępnje: wieczyście i dziedzicznie. 

— Syn jego Wojsław gdyby go (dziedzicttoo) chciał 
odzyskać; za zwrotem 300 grzywien . rzeczonemu zakonowi, 
odbierze na swe potomki. 

— Inaczej rzeczeni zakonnicy wymienione dziedzictwo 
będą posiadać, spokojnie bez obmówek wieczyście. 

— Ponieważ zafr szczególnie miłujemy wspomniony kla- 
sztor, ubezpieczamy ich za osobliwą łaską; aby mieszkance 
wzmiankowanej wsi wyjęci byli ad wszelkiego sądownictwa 
i ucisku (gravamine) kasztelana: ' 

— Aby ich nie powoływano a powołani aby nie słucliall 
kasztelanów: tylko naszej wielmożności. 

^ — Aby zaś obojgu darowizna, tak rzeczonego wiecnika 
naszego jdko i nasza; pozosti^a ważną i wiecznie niezłomną; 
przez ręce Dobiesława nadwornego naszego podkanclerzego 
kazaliśmy list niniejszy utwierdzić pieczęcią naszą. 

— Działo się roku pańskiego 1261 w dzień ś. Agaty 
(11 lutego) w Bochni. 

— Wobec tych szlachetnych (nobiles) świadków : pana 
Michała kasztelana krakowskiego, pana Klemensa wojewody, 
Mikołaja sędziego tamże; Sandona podkomorzego i brata jego 
Głowy; Piotra syna Witowego; księdza Boleborza opata z Tyńca, 
i Marcina opata w^czowskiego; Domorada podsędka krakow- 
skiego i wiela inn]rch'oł>ecnych. świadków. 

Z kasztelanii sądeckiej ustąpił Wydżga dawniej jeszcze, 
skoro na prawie Bolesława klasztorowi wąchockiemu do żup 
bocheńskich roku 1249 udzielonemu podpisan : Gedko kasztę- 
idu sądecki. 



6. Klemens z Ruszczy: Gryff. — iSądy boie — wolność. 

Przywilej (XI). — Winaię Boga amen. — Rozumu czyny, 
aby zapomnieniu z czasem niepopadły, zwykli je uwieczniać 
pismami i świadectwy wiarogodnemi; Kiechaj więc wiadoma 
będzie obecnym I późniejszym^ że: 

Digitized by VjOOQIC 



,121 

— My Bolesław z bożej łaski książę krakowski i san* 
domierski wraz z najakochańszą naszą matką Grzymisławą 
tychże ziem księżną; zważając wierność i zacność wiernego 
naszego szlaclicica, pana Klemensa z Rnszczy, wojewody kra- 
kowskiego, — któren zabiegami sweini z więzienia stryja na- 
szego Konrada nas wybawił i do dawnej wolności przy- 
wrócił; 

— Potem skoro ten książę w połączeniu z czterma in- 
nymi książętami w wielkiej sile z licznem wojskiem w zie- 
mie nasze wkroczył pragnąc podboju onych a naszej zguby; 
onże Klemens zebrawszy przyjacioły swe i naszą szlachta 
jako wiemy szlachcic i wojownik dzielny; uderzył ni wodzów 
samych w polu zwanem Suchodół i za pomocą boską wielu 
przeciwników powaliły, innych do ucieczki zmusił, i nas wpro- 
wadzając napowrót w księstwo nasze, wszystkie granice ziem 
naszych ochraniał mieczem swym i dzielnością serca swego. 

— Wynagradzając jak wypada wierność jego, dajemy 
i nadajemy jemu i potomkom jego obojej płci wszelakie Wol- 
ności jakie sami mamy w. państwie naszem tak*: « 

— Że, wszelkie dziedzictwa rzeczonego pana Klemensa 
spadkiem wysługą i pieniędzmi nabyte: wolnymi zupełnie 
będą od wszelakich : poborów, opłat i przewozów jakkolwiek 
zwanych. 

( — Prócz tego onże pan Klemens i potomki jego, będzie 
miał moc sądzenia ludu swego i wyrokowania na wszystko, 
według zwyczaju naszego dworu, to jest: na wodę, na żelazo 
rozpalone, na pojedynek kijmi i mieczami, na powieszenie, 
i ucięcie członków. 

— Może też według woli swej w dziedzictwach swych 
stawiać: warownie, zamki, miasta. 

— Wolno też wspominanemu Klemensowi wraz z całem 
potemstwem, udawać się na służbę do książąt bliskich i dale- 
kich, według upodobania; wbrew wszelkiej powadze, i krom 
przeszkód z strony posiadłości swych. 

— Żeby zaś ta nasza darowizna, wieczystej mocy nabrała 
niniejszy list pieczęcią naszą kazaliśmy stwierdzić. 

— Działo się jawnie w Krakowie roku 1262. 

— Wobec świadków: Michała kasztelana krakowskiego, 
Sandona wpjewody sandomierskiego, Szczepana kasztelana 

• Digitized byiSOOglC 



122 

sandomierskiego; Adama kasztelana wiślickiego, Zengna (?) 
kasztelana lubelskiego, Zengna kasztelana żarnowskiego, Mi- 
kołaja podczaszego krakowskiego, Sandona podkomorzego 
krakowskiego, Falisława podkomorzego sandomierskiego, i wiela 
ih^ych. ^ 

--^ PiBsi i wydał wielebny Prandota biskup krakowski 
roku jako wyżej. 

Przywilej ten, jasne świalło rzuca na obyczaje niemieckie 
jakie nowi przybysze do Polski z sobą wprowadzali. 

Ryttery niemieccy nie tyle pilnowali sumienia swego ile 
przestrzegali obrzędów i uroczystości kościelnych. 

Miecza zaś krzyżem znaczone ostrze i siła dłoni otrzy- 
mdy namaszczenie niemal religijne: kto zwyciężył był do- 
brym! zwyciężonego potępiono! Ciemnota dzika otulała się 
pozorem wiary. 

Takie sądy wprowadził bogobojny dwór Henryka Bro- 
datego i Jadwigi świętej; taki obyczaj sądzenia za swój przy- 
j- Bolesław Wstydliwy. Istniały .one już w całej zachodniej 
Europie. W Sławiaószczyznę i na Węgry przynieśli je Niemcy. 
Czechy najprzód je przyjęli rzekomo jeszcze. w, XI wieku. 
Na Szląsku nadawali je książęta (1258 Opolski klasztorowi 
Raudenc) : na tarczę, palcat, żelazo i ogień. Nadawał je Prze- 
mysław wielkopolski. Na Węgrzech istniały jeszcze: 1333. 

Wszędzie w ślad praw niemieckich, wszędzie pierwotnie 
jako sądy nadworne książąt. 

Dalej pozwala Klemensowi Gryfowi przyjmować służbę 
wojenną u książąt bliskich i dalekich. Ustęp ten najlepiej 
maluje' pojęcie takiego, ryttera, który rzemiosło wojenne uważa 
za swoje; więc sobie zastrzega zupełną swobodę wykonania! 



7, Cystersi Szczyrzyccy — niewola — ciężary pospo- 
lite — #idowa warownia. 

Przywilej (XII) — My Bolesław z bożej łaski jaśnie 
oświecony książę krakowski i sandomierski wraz z ukochaną 
matką naszą: panią Grzymisławą, także z najdroższą naszą 

Digitized by VjOOQIC 



123 

małżonką: panią Ennegandą córką najjaśniejszego króla, wę- 
giersklliego, księżną onychże ziem. 

— Statecznie idąc w pobożne ślady przodków naszych 
rozmiłowaliśmy się w szczególnem uwielbieniu kościoła i kla- 
sztora świętej Maryi matki bożej w Szczyrzycu. 

— Dla odpuszczenia więc wszystkich naszych grzechów, 
i za dusze rodziców naszych, chcemy i żądamy, aby klasztor 
wiecznemi czasy szczęśliwego i dobrego używał powodzenia/ 

— Gwoli temu, w szczególną naszą i potomków naszych 
wieczystą opiekę bierzemy pana Tesselina opata szczyrzyc- 
kiego wraz z wszystkimi jego następcami i z kościołem jego 
Wystawionym na cześć błogosławionej Maryi Panny; 

— Wsie i folwarki ich w naszem księstwie; oraz wszyst- 
kich, którzy w nich zamieszkają, bądź wolnych bądź niewol- 
ników, bądź poddanych (acUcriptitii). 

— Uwalniamy od wszelkich poborów, danin, robót, 
prac i służebnictwń, które z osobna wolemy wyliczyć słowo, 
w dowo: 'V 

— Powóz, Stróże, Poradlne, Łanowe, Stróża, Targowe, 
Pomocy, Odprawczowe, Stacye, Podwoda, Przy wody prócz 
Wojennego, Danida, w serach. Rogowe, Stan, Wojna, Gród, 
Krowowe i PobaraAszczyzna. ^ 

— I gdyby nam się zdarzyło, mieć stanie w wsiach ich ^> 
od stacjri łowczych i sokolniczych, od stacyi piekarzy, od 
stacyi koni naazych, od stacyi .piwowarów, od Wszelkiej 
pogoni' i wysełki ; wyjąwszy gdyby poganie lub inni ludzie 

dla pustoszeń w ziemiach naszych stali. 

— Lud też ich gdziekolwiek obyły (conśtiiutos) uwalnia^' 
my od budowy i poprawy zamków wyjąwszy samego kra- 
kowskiego zamku. 

— Odpuszczamy im też wszystko cło nasze w księstwie 
naszćm, lecz tylko co do rzeczy wiezionych dla samego kla- 
szjfcora albo imieniem ich, dla którejbądź z ich włości. 

— Nadto lud ich: wolnych i niewolników, uwalniamy 
od sądów kasztelańskich i od wszelkiego dworskiego sądo- 
wnictwa. 

— A chociaż to przed pjęcią lat, (Uudze i szeroce orze- 
kliśmy, jednak dla większej pewności powtarzająci jeszcze 
raz, wzmacniamy jeszcze wiarogodność. 



Digitized by 



Googk 



124 

-^ W końcu przerzeczonych kmieci rolników w ich 
wsiach, chociażby wsie one należały lub przytykały do wsi, 
miast, zamków, folwarków, warowni naszych, lub do wsi ja- 
kich szlacheckich; — uwalniamy i wyzwalamy od robocizn 
i usług, jeżeliśmy jakie, tjzy to według zwyczaju lub jakie- 
gokolwiek prawa lub przedawnienia, sami lub przodkowie 
nasi, mieli lub mieć mogli; rozumie się w tych ziemiach (krch 
kowakiej i sandomierskiej), 

— Wyjąwszy prawa: panowania najwyższego przysłu- 
żającego naszemu książęcemu dworowi; 

— Do którego dworu naszego lub rezydencyi, z wszyst- 
kich wsi pobliższych obowiązani robić dwa dni co rok mia^ 
nowicie: jeden dzień w żniwa do żęcia i zwózki w stodoły; 
drugi, do kośby i zwózki na folwark. 

— Okrom wsi w pobliżu klasztornej góry Obidowej; 
gdyż pola mieszkańców tamecznych śniegi długo zalegają 
i uciskają, mrozy- też uciskają i wytrzymują. Więc tydi ludzi 
uwalniamy zupełnie od robót nad warownią naszą tamże 
istniejącą. 

— Ponieważ też pan Henryk książę i założyciel tego 
miejsca, opata rzeczonego i następcę jego, tą obdarzył wol- ' 
nością', a godzi się ^by następcy stwierdzili utrwalając na 
wieczne czasy to co przodkowie z pobożnej uczynili hojności : 
Nadajemy nadto opatowi onemuż; łowiectwo wolne, wszelakie, 
w lasach okolicznych aż po góry nazwane: Tatrami. I rybo- 
łówstwo w wodach rzek tamże płynących; które lasy i wody 
roku zeszłego w przywileju potwierdzenia naszego dosłownie 
kazaliśmy wypisać. • 

— Chociaż zaś w tej okolicy, miasta nasze książęce 
z szłacheckiemi są zmieszane; przecież w lasach i rzekach 
onych rzeczonych łowiectwo i rybołóstwo nie ma im być 
wzbronionem. 

— Nadto zaś, gdyby się w tejże ziemi w dobraeh rze- 
czonego klasztora zdarzyło wynaleść kruszec jaki: zamsze 
połowa księciu panującemu, wtóra zaś połov^a, opatowi, nie- 
zwłocznie ma być oddaną. 

— W końcu, z wsi: Szczyrzyca, Pobrancina, Dobrognie- 
wa, Abramowie, Gmszowca, Goduszy, Pogorżan, Smykań, 
Łudmierza, Ęrauszowa, Głogoczowa, Włosana; wspomniany 



Digitized by 



Google 



125 

opat z klasztorem o żadne dKiesięciny, nikomu odpowiadać nie 
mają; gdyż one wsie i dziesięciny z nich pochodzące, od pra- 
wych dziedziców a pobożnych opiekunów, najłaskawiej są 
wyjęte a klasztorowi przekazane. 

—^ Z Krzysiowie zaś, Mogilan, Ściborzyc, Kordwanowa, 
rozumie się z ról folwarcznych, do wspomnianego miejsca ma 
należeć i przeznśicza się. 

— Nadto też zlewamy na ten klasztor, tę osobliwą 
i szczególną sądownictwa naszego łaskę; że: jeżeliby przy- 
padkiem kto, dziesięcinę jaką lub część jej z wsi pomienio- 
nych, od tegoż klasztoru nabył darowizną lub przestarzałością 
zwyczajową; miejsce to, mocą naszej powagi, od tego zada- 
wnienia wyjmujemy, — a ten ktoby odprzedał równie jak ten 
ktoby odżierżył, niechaj popadnie gniewowi Boga wszechmo- 
ctiego! Ponieważ według sprawiedliwego sądu prawa kościel- 
nego, k torem zakon tych mnichów jaśnieje: ani dzierżący 
słusznie dać, ani otrzymujący słusznie odzierżeć może, cho- 
ciażby i tysiąc lat dzierżył, a to z względu przytoczonych 
okojiczności. 

— Żeby zaś ta nasza darowizna potrwała niezbicie wraz 
z jej pamięcią i świadectwem; uważaliśmy godnem, pismo 
niniejsze stwierdzić pieczęci obroną. 

— Działo się w Krakowie roku pańskiego 1265. x 

— Wobec: Michała kasztelana krakowskiego, Sędzimira 
(Sandco) podkomorzego, Jana podczaszego krakowskiego, (Nę- 
ci da ci o) kasztelana osieckiego i Arnolda kapelana naszego 
i innych wielu szlachty, księży i świeckich osób wiaro- 
godnych. 



8. Narodowość polska i niemiecka. 

Tak więc: książęcym dworem zarówno jak kościołem, 
klafletorem, zamkiem^ miasty óbronnemi i sołtystwy; parł cfię 
do Polski: niemiecki żywioł. Przynosił on z sobą:, mury, 
zbroje księgi i rzemiosła^ ale też i nieznane dotąd Polakom: 
niewolę osobistą dziedziczną, zaborczość cudzej posiadłością 



' Digitized by 



Google 



126 

sądy boże* i wyłamywanie się pojedynczych z pod praw 
i ciężarów ogółu. • 

Żywioł ten nieprzyjaźnie zachowywał się względem kra- 
jowców, wyzyskując a niełącząc się z ^rajeni. Kupcy hanze- 
atyccy którzy największe z Polski ciągli korzyści f pod karą 
śmierci zakazywali żenić się z Polkami — przekonani że Nie- 
miec pokrewieństwem rychło spolszczeje — ^^ jak się działo na 
PodlMdu. — Roku 1257 zniemczono dotąd polski Kraków. 
Bolesław niemogąc Polaków skłonić do porządnego zrauro 
wania! stolicy, oddał ją Niemcom prawem średzkierh , a nie- 
miecki wójt rozniierzał rynek, ulice i niebawem jął go mu- 
rować. Lecz nie jednego roku zbudowano Kraków. 

Na Spiżu niemieccy Sasi w XII jeszcze stuleciu .czę4cio* 
wo osiedli, zmocnieni nowymi przybylcami roku 1224 otrzy- 
mali stwierdzenie praw swyck, łącznie z Niemcy siedmio- 
grodzkimi: stali równie samowistnie i odrębnie. Osady ich 
dostarczały wysłanników do nówourządzanych niemieckich 
miast' i sołtystw sądeckich. Do głó^ynego ich przemysłu na- 
leżało : górnictwo — więc się rychło na jedno zgodzili z Wydż- 
gą czorstyóskinh 

Tak więc do koła objęła niemiecczyzna: Podgórze polskie. 
Sprzyjał jej Bolesław pragnący ochronnych murów. 

Ludność polska na Podgórzu nie goniła za zyskiem pie- 
niężnym, nie na zimnej rachubie korzyści trawiła dni swoje. 
Krewkość polska ma wiele wyobraźni i czucia, ztąd zapada 
w marzycielstwo nieczynne; ale też i wierzy głębiej!— Pol- 
ska wierzyła: z Kingą! 



9. Boehnia — sól — Prandota biskup. . 

Dziwne to były czasy owe. Polska i Węgry zalane krwią 
własną uznały sądy Boskie nad sobą: umysły zwróciły się 
)^xx Bogu. Na Podtatrzu węgierskiem nabożni pustelnicy stawiali 
domki po grodziskach, kędy się lud Tatarom obronił: pracą 
i modlitwą wielbiąc boskie miłosierdzie. Rodzina węgiersko- 
królewska uznając cudowne swoje zachowanie przy władzy 
i panowaniu we dnie i w nocy na kolanacłt chwaliła Boga^ 

Digitized by VjOOQIC 



127 

a synowa ich : Salomeą siostra Bolesława przywdziała za- 
konną suknię, . ^ 

Do tego pojawiały się cuda. 

Kinga pojechała pa Węgry w odwiedziny do rodziców. 
W ich towarzystwie zwiedziła część kraju. W Maramorosz 
przypatrując się kopalniom soli kamiennej a natchiliona pomy^ 
słem ojca postanowiła szukać kamiennej soli w Bochni, na- 
zwanej od bochnów soli warzonej. Górnicy zdaje się utwiet- 
dzUi ją w mniemania a Kinga odchodząc do studni kopalnej 
rzuciła pierścień złoty zdjęty z palca. Sprowadzeni taintejsi 
górnicy wylrili w Bochni szyb główny a dokopawszy się ka- 
miennej soli z pierwszym bałwanfem okazali jej pierścień 
w Maramorosz do kopalń rzticony. " - . 

Cud o soli^ wynalezionej w Bochni rozniósł się po całej , 
Polsce. Szyb nazwano: szybem Kingi, a lud pobożny opowia- 
dał sobie: iż z Maramorosz przeprowadziła Kinga sól do Pol- 
ski a pierścień jej tamże do kopalń rzucony znalazł się 
w pierwszym bałwanie soli bocheńskiej. 

Łaskę opatrzności zlaną na Polskę przypisano przyczynie 
Stanisława biskupa męczennika, którego cześć coraz bardziej 
się wzmagała. Uznała to rodzina królewska', uznał naród: 
wysłano posły do Rzymu starać się o kanonizacyę. Zbór 
kardynałów robił wielkie trudności. Lecz nowe cudy zjawiają 
się, największy przeciwnik kardynał Reginald zachorzały 
uzdrowion od świętego biskupa polskiego, który się mu obja- 
wia; dalej zaumarty młodzieniec wobec papieża i kardynałów 
powstaje do życia: w imię świętego Stanisława. Ogłoszono 
polskiego śwjętego, a cudy świeże opowiadały ludy i narody. 
Polska niemi tylko brzniiała! 

Krakowski biskup: Prandota całą kościelną okazałością 
wraz z ludem nieprzeliczonym witał posłów .z Rzymu, a na 
podniesienie świętych kości zjechało się tyłe luda, szlachty, 
i książąt, iż ich Kraków nie inógł poihieścić. Oala Polska 
cieszyła się świętym skarbem, powtarzając wraz z całem 
duchowieństwem : że to skarb nad skarby, że wszystkie skarby 
ziemskie nic55em w porównaniu. . 

Salomeą siostra Bolesława, a obecnie zakonnica w po- 
bożności swej zakonnej rada była na kościół przelać wiszystko 
mienie świeckie. Więc prosiła Bolesława, aby stolicy biskupiej 

Digrtized by VjOOQ IC 



.128 

krakowskiej ńadd przywileje, jakie sama zarząda, i tym spo 
sobem aby Bolesław -Wstydliwy naprawił krzywdę kościelną 
i to w czem przewinił Bolesław Śmiały. Myśleli pewno: że 
biskup krakowski zarząda przywileju na niewolę, jak żądał 
niemiecki opat Cystersów. 

Inaczej myślał biskup: Prandota! 

Wprowadzał on Bolesława na Wawel z Pianin wracają- 
cego, uznając za pana swego namaszczonego i ukoronowa- 
nego; lecz oraz za księcia polskiego. Bronił go jako głowy 
narodu polskiego, lecz wcale nie tęsknił za obczyzną; obsta- 
wał za Polską i Rzymem i nie chciał zmiany praw ani. pol- 
skich narodowych ani kościelnych. 

Świadkiem tego następujący przywOej: - 

Przywilej (XIII) — My Bolesław z bożej łaąki książę 
krakowski i sandomierski, pragnąc się w życiu sprawiać cał- 
kiem przeciwnie aniżeli się sprawiiJ niegdyś król polski Bo- 
lesław obciążon zbrodnią zabójstwa i krwi prześwietnego mę- 
czennika i biskupa Stanisława. 

— Zważając, jako cudowny w świętych swoich, Bóg! 
dziwnemi cnót jego oznakami, przedziwnie wsławić raczył 
świętego swego; 

— I dla tego : pragnąc poczcić na ziemi Jego, którego 
Bóg wsławił w niebiesiech; 

— Za zbawienie duszy świętej pamięoi ojca naszego 
Leszka, księcia krakowskiejgo i sandomierskiego; za ocalenie 
prżezacnej naszej rodzicielki: księżnej Grzymisławy i dostoj- 
nej naszej małżonki Kunegundy ukochanej córki jego wyso- 
kości węgierskiego króla; 

— Uwzględniając dobrodziejstwa i służby, które Nam 
wielebny w Chrystusie, pan: Prandota biskup wraz z kapitułą, 
krakowską wyświadczyli i za pomocą boską w przyszłości 
wyświadczą; 

— Za wstawieniem się wielebnej Chrystusa oblubienicy* 
a rodzonej naszej siostry Salomei niegdyś króla halickiego 
małżonki ; 

— Zezwalamy: aby wszystkie wsie kapituły kościoła 
krakowskiego — w którym wspomniany święty jeszcze za 
życia swego na biskupim zasiadywiJ ^urzędzie — zupnej 
używały wolności na wiek wieków; r^ t 

Digitized byCjOOClC 



129. 

7- Rozporządzamy: Wszystek lud wolny kapituliiycli wsi 
osadnicy i mieszkance, aby używali wolności takiej^ jakiej 
ożywają zdawien dawna : poddani stolicy (biskupiej) krakow- 
skiej — i jaką już zatwierdziliśmy. . 

— Dan w Krakowie przez ręce ojca Bartłomieja zakonu 
braci mniejszych pośrednika między Nami i kapitułą krakow- 
ską; roku pańskiego 1255 dnia 13 — 15 maja. 

— Co potwierdził później sejm w B tegoż roku 

5go września. 

Opat więc Cystersów żądał zupełnego wyjęcia z po4 
praw i porządku istniejącego; biskup zaś i kapiti^ krakow- 
ska obstawali przy dawnych prawach i wolnościach. Tamten 
żąda sądownictwa odrębnego dla niewolników niemieckich ; 
ci obstają przy starodownem poddaństwie polskiem. 

Bolesław daje jedno i drugie: -Na chwałę Boga i zba- 
wienie dusz. " 

Między kapitułą zaś a Bolesławem pośredniczy ojciec 
Bartłomiej zakonnik .l>raci mniejszych ś, Franciszka. 

Franciszkan z Pragi czeskiej sprowadził Bolesław rzeko- 
mo na prośbę matki swej: Grzymisławy, i biskupa Prandoty. 
Zakon ślubujący: ubóstwo dobrowolne, dobrego przyjęcia do- 
znał w Polsce, która już tak znaczne mienie oddała zakonni- 
kom i biskupom z, Niemiec przybywającym ! 

Rzymowi już się otworzyły oczy co do stateczności w wie- 
rze i życzliwości do stolicy apostolskiej: narodu i biskupów 
polskich, a rytterW mnichów i biskupów niemieckich do Polski- 
przybyszów. Zasługi Dominikanów kaznodziei polskich uznano 
w Rzymie a Jacek Odrowąż policzon w poczet świętych 
roku 1267. 

Żywioł polski zwyciężał więc i w kościele, tak jak na 
Podhalu zwyciężył w narodzie. Biskup Prandota przejęty czcią 
dla ubogiego a cnotliwego zakonu ś. Franciszka stawiał go 
za przykład pokory i zrzeczenia się. 



10. Walka żywiołu polskiego z niemieckim. 

. Papieże chcąc władzy swej kościelnej nadać tęgośó i^ dziel- 
ność ustroju, odpowiednią wielkiemu tej władzy przeznaczeniu ; 



Digitized by 



Ć^ooglc 



130 

pilnie wglądali w sprawy dnchowne na pogranicach chrzęści- 
ańskiego świata, bądź przeaj swe wysłanniki bądź przez bi- 
sknpy powagą swą mianowane lub stwierdzane. Stwierdzali 
zaś tylko ludzi obeznanych z pismem świętem i zwyczajo- 
wemi prawami kościoła. 

Nauk tych zasiągnąc^ moźila było tylko zagranicą, gdyż 
w Polsce nie było do tego, szkół. 

Więc też pierwsi biskupi byli cudzoziemcami, mianowicie 
zaś przybywali z Niemiec, wraz z uiemieckiemi księźniczjkami 
żonami Piasto więzów; stanowiąc przednią straż napierającego 
żywiołu niemieckiego. A była to straż znakomita bo 'poważna 
nauką i opieką z Rzymu a arcybiskup gnieźnieński: Eittłicz 
pokrewnym świętej Jadwigi. Legaci papiescy przeprowadzali 
zasadę bezżeństwa kdęży katolickich i surowo gromili nierząd 
i zepsucie obyczajów księży. Niewszędzie przyjmowano ich' 
gromy, niewszędzie słuchano ich, a roku 1197 Piotr z Eapuy 
przez duchowieństwo czeskie zbity w Pradze omal żyda nie 
postradał. Więc też częste klątwy padały, na niepoprawnych 
księży i na wsie całe w kiórych mieszkali. Klątwa kościelna 
wówczas! była tó straszna broń, przed którą ludy drżśdly. 
-Wyklęci księża niechcąc się upokorzyć, a niemogąc się osie- 
dzieć wśród ludu zatrwożonego, szli za ówczesnym prądem: 
wprost do Polski. 

Biskupi niemieccy w Polsce radosne witali dawną bracią 
i przyjacioły, a przez szpary patrząc na ich nieposłuszeństwo 
kościelne, oddawali im staranie nad duszami wiernemi. Oby- 
czajność traciła na tem, lecz żywioł niemiecki zyskiwał, i prze- 
ważył głos duchownego sumienia! Za temi dusz pasterzami • 
^ dążyły ich owieczki. Ani jedni ani drudzy nie myśleli o po- 
rzuceniu swych obyczajów i nawyczków, a jako raz już wy- - 
klinani, śmielszemi byli od pokornego ludu polskiego i posłu- 
sznego polskiego duchowieństwa. , . 

Lud polski łagodny i skłonny do uniesień z pogaństwa 
swego już wyniósł głęboką cześć £oga i pokorne zgodzenie 
się z wolą niebios, więc ściśle pełniąc wolą kościoła, bez 
szemrania dawał dziesięciny, składał świętopietrze,, ciało swe 
karcił surowemi posty, a ducha podnosił częstemi i świetnemi 
obrzędy kościelńemi. 

Nie tak niemieccy przybysze. 



Digitized by 



Google 



131 

U nich : mniej wyobraźni , pochopnej do uniesień a. za 
to więcej zimnego rozsądku; mniej czucia marzącego, więcej 
myśli liczebnej. Więcej też pamięci o sobie i swoich, niżeli 
uwzględnienia praw cudzych. 

Postów nie lubili i po dziś dzień W ustach ludu częste 
przysłowie; Polskie mosty, nieipieckie posty, żydowskie nabo- 
żeństwo ; wszystko to błazeństwo. Polski lud według obyczaju 
i przykazu kościoła, pościł od starozapustnej niedzieli (septu- 
agedma) począwszy; Niemcy dopiero od niedzieli wstępnej; 
więc o 2 tygodnie mniej. * 

Według starego surowego prawa obyczajowego na zła- 
manie postd była k^ara: wybicia zębów. Więc łatwo odgadnąć 
zgorszenie jakie Niemcy jedzeniem mięsa sprawiali. Zgorsze- 
nie to lud polski niebawem objawił swemu duchowieństwu, 
a ci biskupom polskim, którzy nie omieszkali karcić lekcewa- 
żenie przepisów swych. Niemcy nie chcieli słuchać, lecz 
owszem rozumowaniem i przykładem ciągnęli lud polski za 
sobą czując poparcie w swych niemieckich księżach i bisku- 
pach, odwołując się też słusznie do swego narodowego oby- 
czaju, któren im z góry zabezpieczały pisma książąt i bi- 
skupów. 

Lecz i świętopietrza nie lubili dawać, boć* ich kutemu pro- 
wadziły cesarskie obwieszczania podczas walk z Rzymem. 

Ale i dziesięcin wytycznych nie chcieli znać: dawno już 
i to jeszcze V Niemczech obliczywszy się z szkodą ztąd 

, urosła: składali tylko bardzo nieznaczny wykup. — Trzeba 
zaś przyznać uciążliwość tych wytycznych dziesięcin. Właści- 
ciel nie śmiał plonu zwozić z pola dopokąd nie wytrano dzie- 
sięciny kościelnej: pod karą klątwy kościelnej. Bywało zaś: 
ie ksiądz, chcąc dokuczyć komu, nie kwapił się z odebraniem, 
a tymczasem słoły zboża zalały i pognoiły : praca ludzka mar- 
niała przez grzeszny upór! Więc też przykład niemiecki znalazł 
naśladowców: szlachta zaprzeczała dziesięciny wytycznej. Nie- 

. którzy zaś niezaprzeczając nie chcieli jej dawać tylko do pe- 
wnych kościołów przed innemi wybranych , 2Jdaje się dla 
czystszej fi^by bożej; czemu się biskupi nie przeciwiali. 
, ^Te więc owoce napływu niemieckiego skojarzyły umysły 
biskupów polskich poznających w końcu : że nłetylko na pogan 
leci i na siebie sprowadzili Niemce. Roku 1233 w lipcu do 

Digitized by CjpOClC 



132 

Sieradzia zawezwani od argrbiskiipa gnieźnieńskiego: Fulka 
przybyli : Bodzanta krakowski, Maciej włady ^wski, Klemens 
płocki I Jan pozna&ski i Mikołaj przemyski biskupi wraz 
z innem dnchowieńst^^em. Uchwaliwszy czego wymagała bez- 
pośrednia służba boża i kościelna, obostrzywszy przepisy wzglę- 
dem: żon lub nałożnic przystąpili do tego co ich majątkowo 
najbardziej bolało. Uchwała brzmi : §, 3. Przykazujemy, ażdqr 
wszyscy, każdego stanu, płacili dziesięcinę w zupełności: go-' 
nitwą! -^ chociażby i rolnicy szlachty . . • . „Dodatkiem znie- 
siono zwyczaj szlachecki dawania dziesięcin , do którego się 
kościoła podoba. 

Nie przypadła do smaku uchwała: Niemcom przybyszom; 
jchcieli się z kraju wynoMĆ, mianowicie panowie ryttery, ku 
wielkiemu zmartwieniu zniemczałych Piastowiczów. Więc aby 
ich zatrzymać na usługi przeciwko polskieoiu żywiołowi, ksią- 
żęta ci prawem: feudalnem puszczaii im ziemię polską, do 
której biskupstwa miały niezaprzeczone prawo pobierania 
dziesięcin z dawien dawna, Feudalizm zaś uwalniał rytterów 
od dziesięcin, całkiem lub częściowo, a książęta brali na się 
obowiązek bronienia ich przeciwko biskupom. W skutek tego 
niebawem nastąpiło starcie polskiego duchowieństwa z Niem- 
cami, i oparło się o. Rzym. 

Roku 1248 za rozkazem papieża Urbana IV zebrali się 
znowu biskupi w Wrocławiu i uchwalili: że pod karą klątwy 
książęta i szlachta nie mą;ą od dziesięcin uwalniać rjrtterów 
i osadników niemieckich. 

Wpływ księży obcych dał się już we znaki; więc .też 
uchwalono: „Słyszymy i dowiadujemy się zkąd indziej: 'Łe 
wiela księży w kraju swym żonaci lub wyklęci, albo odszcze- 
pieAcy lub inaczej wyrzutkowie, uciekłszy z ojczyzny swej 
gdzie ich dobrze znają, do naszej ziemi przybywają, aby się 
dać na kapłaństwo wyświęcić: biskupi zaś niektórzy niewcze- 
sną litością zdjęci wyświęcają ich nieznacznie i obojętnie, ku 
niebezpieczeńst:v^u dusz swych a zgorszeniu pospolitemu. Więc 
zakazujemy czy^nić postanawiając: żeby żaden biskup tej zie- 
mi nie ważył się wyświęcać kleryka obcej dyecezyi, chyba 
za, pisaniem jawnem i dowodnem biskiąia dyecezyi zkąd ro- 
dem. Więc nie może^ ani niech nie Wyświęca chyba takiego, 
który zdawna w dyeoeayi obyły, który zdoby i na cześć pa- 

' DigitizedbyCjOOClC ■ 



133 

rafian zasłużył. Synów zad księżycłi tylko za zezwoleniem 
papieskiem wyświęcać mogą." 

Orzeczono też względem: niemieckich postów. Przyjęto 
ich wymówkę zwyczaju narodowego, i że nie są żadnym 
ślubem związani, a przytoczywszy słowa i. Pawła: „Jadłem 
nie polecisz się Bogu" — z wielką wjnrozumiiJoicią zostawiono 
rzecz: sumieniowi każdego. 

Dalej polecono wybieranie świętopietrza — i uchwalono 
czego wymagały: służlm i prawo kościelne. 

Tak więc pod przewodnictwem Pełki arcybiskupa gnie- 
źnieńskiego, najprzód ductiowieństwo polskie wyższe wystą- 
piło do walki z żywiołem niemieckim zagrażającym narodowości 
polskiej i majątkowi od narodu kościołowi nadanemu. A prze- 
cież biskupom tym nie 'da się zarzucić brak głębokiej 
religijności i czci cnó# jakiemi zresztą jaśniała niemkini księ- 
żna: Jad^^ga i jej mąż Senryk. Oddali oni : Bogu co boskie, . 
a ludowi swemu co ludzkie i swojskie, ściśle według nauki 
kościoła. 

Walka przez nich rozpoczęta zaraz pierwszej chwili na- 
brrfa barwy: religijno niirodowej, na tle światłej wyrozumia- 
łości i szanowaniu ot>cej narodowości. Walka ta trwi^a ciągle, 
a majątek kościelny i sądownictwo kościelne były osiami, 
o które się obrac^a. • <- 



11. Tatarzy JL— Sądecka Ziemia. 

Podczas tego znowu przylatywidy straszne wieści o Ta- 
tarach. Roznosił je Dan9o halicld i za pomoc obiecywał po- 
łączyć z Rzymem wyznanie wschodnie. Papież niezmiernie 
uradowany posłał doń kiardynda, aby go ukoronował jako 
króla ruskiego i obiecał pomoc, zatLonniki też: Franciszkany 
i Dominikany słd do Halicza, roku 1249. Lecz Daniło żądi^ 
pomoęy świeckiej: wojska i pieniędzy, czego legat nie dawd; 
więc go odprawił. — Trwoga od Tatar wzmagała się jednak, 
Daniło rad nie rad powtórnie mruńui oczy swe zwracać ku 
Rzymowi. Dal się ukoronować na królestwo ruskie, a papież 
(iuoeenty lY roku 1268) wszech książąt riawiańskich zawe- 

• , , DigitizedbyCjOOClC 



134 

zwi^ do abrony Rusi zagrożonej. Nie kwapili sic! Więc Da- 
niło rozgniewany mścfl się na Polsce i roku 1225 zdobył 
Lablin, odgrażając się Europie: Tatarami. 

Trwoga od Tatar przejmowała też i Węgry — trzeba 'się 
było -zbroić i przygotowywać odpór; a tu nie było środków 
po temu — nie było pieniędzy. 

Cidą nadzieję pokładano w Kindze. 

Lecz łtinga bogata uroniła już znaczną część posagu 
swego, a nadzieja odebrania nie świtała wcale. Bolesław nie 
był ani bitnym ani rządnym^ Jedynak od matki wypieszczony 
a później ciągle pod opieką nie wyrobił w sobie jak tylko : 
ducha pobożności i zamiłowanie niemiecczyzny. Niemi powo- 
dowany ńojną ręką rozdawiJ prawo niemieckie i dobra klasz- 
torom niepolskim; czemu się pobożna Kinga sprzeciwić mc 
mogła. *' 

Lecz Kinga w poczuciu prawa własności przypomniała 
też swoją pożyczkę. I ona była bogobojną i kościołowi ży- 
czliwą; ale przytem była też życzliwą narodowi polskiemu 
i narodowości polskiej. Nie na to wyuczyła się mowy polskiej, 
nie na to wydawała skarby swe dla Polski, aby z niej uczy- 
nić rolę przj^otowaną pod zasiew niemieckiego żywiołu. A ży- 
wioł niemiecki nie mógł jej być przyjaznym, bo Niemcy cią- 
gle^ czychali na koronę węgierską, a ojca' jej zwyciężonego 
od str^rsznych Mongołów i z własnej ziemi wygnańca szuka- 
jącego schronienia i pomocy: rakuskie książę bez litości imało 
i więziło!! — Trudnoć było Kindze sprzyjać wrogom ojca! 

Prandota biskup krakowski i szczeropołski, był najnatu- 
ralniejszymf Kingi sprzymierzeńcem jako biskup i jako Polak. 
A duchowieństwo polskie już wtedy do jawnej walki stawało 
z napływowem duchowieństwem niemieckiem, które go pod- 
siadało w mieniu, prawach i znaczeniu. Prandota więc popie- 
rał słuszne Kingi domagania się zwłaszcza zWażając stosunek 
ich małżeński i przewidując: że, posag Kingi stanie się po- 
sagiem kościoła. 

Kiedy więc na wiecach w Korczynie radzono nad obrpną 
ojczyzny i wspomniano o długu zaciągnipnym u Kingi; biskup 
Prandota przypomniał zobowiązanie i zażądiJ ubezpieczenia 
dla Kingi. 

Bolesław z skruszonem sercem przyznrf: ile dowodów 

, Digitizeb by VjOOQIC 



135 

przyjaźni i życzliwości dozni^ od swej wzniosłej m^onki, 
przyznał: że w każdej niedoli wspierała go radą i pieniędzmi, 
.mianowicie zaś w^ walkach z Tatarami. PrzyznsJ uroczystą 
obietnicę oddania długu , dodał jednak że nie może oddać: 
bo zgoła riie ma pieniędzy! gdyż ani umisl być zatwardzia- 
łego serca ani skąpym j ale owszem by wał Rozrzutnym dla 
wojownikowi 

Prandota biskup radził więc: oddanie Sądecczyzny w za- 
mian za pożyczone skarby. Zgropaadzeni wiecnicy wraz z Bo- 
lesławem przyjęli wniosek z niej^kiemi zastrzeżeniami. 

. Radząc nad tern, nie mógł sejm sttumić smutku z po- 
wodu przeczucia wojny o dziedzictwo tronu po Bolesławie. 
Bo Kinga, już wyraźnie Wypowiedziała ślubowanie dziewiczej 
swęa czystości. W wstępie przywileju kt^ry tam spisanp "wy- 
raźnie się ta troska przebija i niby stłumiony żal Bolesława 
wobec zgromadzonych stanów. 

Przywilej (J^V), — Bóg stworzyciel ludzi, stworzywszy 
pierwszego praojca, chciał, aby się plemię ludzkie rozrastało 
z zarodu swego. Przewidując więc, przeznaczając i jasno 
w sobie jedność Trójcy nierozdzielnej okazując rzekł: Nię 
dobrze jest, iż człek sam jest! stwórzmy mu pomocnicę podo- , 
bną; aby za tem , ustanowieniem i zbawiennem zezwoleniem 
przy błogosławieństwie Boga było : jedno ciało, rozmnożenie 
pokolenia, i spokój na całym świecie. Dlatego my! Bolesław 
z bożej łaski książę krakowski i sandomierski niniejszem 
obwieszczamy wszem wobec i na przyszłość: 

— Że doszedłszy lat, za wskazaniem i wolą najlepszego 
Stwórcy we wszystkiem posłuszny i dla lepszych i spokoj- 
niejszych przy pomocy boskiej rządów księstwem naszem; 
za dojrzałą poradą wielebnego w C|irystusie pana Wisława 
biskupa krakowskiego i wyrokiem wszystkich dostojników 
naszych i wiecników, wziąwszy wprzód Boga na pomoc ; 
włączyliśmy się węzłem małżeńskim z najszlachetniejszą panią 
A panią Kunegundą córką najjaśniejszego króla węgier- 
skiego Beli. 

— Nietylko z słynnem wedle królewskiej opatrznej 
wspaniałości wyposażeniem: w złocie, srebrze i drogich ka- 
mieniach; lecz i wiązaniem hojnego wiana, cnót i obyczajów 
szlachetnych. 

Digitized by VjOOQIC 



136 

— , Więe za natchoieniein boskiem, od ozasn do csasn 
porady i pomocy hojnie nam użyczała w czasie największej 
niedoU — jakto się jasno okaie w załączenin. 

— Bo gdy w czasie złym za dopustem Boga, dla grze- 
chów naszych: Tatarzy srogim mieczem pustoszyli kraj nam 
podległy nagle i niespodzianie brocząc ziemię, wylaną krwią 
chrzedciańską i zdawało się: że wszystko zaginie wraz z za- 
gnbą ludu rolniczego. 

— My zaś nie mogli rozporządzać książęcą nad wszyst- 
* ko najmilszą wspaniałomyślnością. Nieposiadając zgda goto- 
wych pieniędzy — przywalonych głazem twardego serca lub 
utajonych w skarbcach przez skąpstwa pragnienie gorące; 
gdyż z hojności nieprzepartej a nawet marnotrawstwa chwa- 
lebnego z wrodzonej wspaniałości;, woleliśmy się otaczać za- 
stępem szlachetnych bojowników, aniżeli obsypywać kupami 
skarbów — Więc w skutek tego popadliśmy znacznemu nie- 
dostatkowi^ tak: że nie widzieliśmy zgoła zkądby płacić ^wy* 
Uą płacę wojskom naszym. — A wspominana czci i sławy 
godna pani małżonka nasza najdroższa, bacząc nas z^ tej 
przyczyny często stroskanych. Pobudzona niewypowiedziimem 
i nieomylnem gorącej miłości przywiązaniem, fetóre bezprze- 
stannie łączyła z naszemi uczuciami, w hajserdeczniejszem 
spółczuciu: ^ 

— Często wzmiankowane skarby posagu swego; kilka- 
krotnie oddawała szozodrobliwie na wspomnione wypłaty 
wojsk. Wymówiwszy sobie jednak wobec kilku szlachty na- 
szej ziemi, zaręczenie: iż się obowiązujemy wspominane pie- 
niądze oddać w swym czaiAe i miejscu, ee^e i zupełnie bez 
wszelkiej ujmy. Go uczyniMńmy słusznie obiecując i zaręcza- 
jąc że pieniądze te, do których się wiernie i uroczyście zobo- 
więzujemy: oddamy w swynf czasie i miejscu. Dla zaspoko- 
jenia gorących potnseb pilnych jak się rzekło — i dla zapo- 
iHCżenia często po sobie idącym :- klęskom. 

— Widząc się zaś w niedostatku i niemożności spłacenia 
tak znacznych pieniędzy. Idąc za zbawienną radą wielebnego 
pjca Prandoty biskupa krakowskiego, za wyrokiem i prawie 
jednogłośnem przyzwoleniem całych wieców naszych: 

— Dajemy, nadajemy i nieodwołalnie zdajemy jej Są- 
decczyznę, wieczystem dziedzictwem czyście i cale, bez wszeł- 



Digitized by 



Google 



137 

kiej ujmy z zapełnem posiadaniesi cła, z wszelkiemi przy- 
należytościami , zgoła tak jak dzierżylidmy sami ; — Z lasai^i 
aż po miedze Węgierskie, z rzekami, rybołóstwem, sadzawka- 
mi, z karczmy, młyny, łąki, pastwiska, zgoła wszelkiemi przy- 
ległościami i przynależytościami jakobądź nazwanemu 

— Ziemię^ tę sądecką wolno Jej sprzedać, zamienić, dać, 
wypuścić' i jakim tylko sposobem zechce: wyzbyć. 

— W Sądecczyznie nie zastrzegamy sobie praw żadnycl^ 
zgoła: prócz prawa obrony, opieki i zachowania; ku pociesze 
rzeczonej mdiżonki naszej najukochańszej. 

— Ażeby wsławiona pani, jeżeliby nas Bóg wprzód do 
siebie pawołał, otoczona pociechą i radami wspierana, za ży- 
cia ani po śmierci wspomnionej zienćii nie ustępywała innym 
narodom^ ani jej w oburzeniu od narodu polskiego ,nie odej- 
mowała; lecz zawsze w zwykłej swej pobożności, niezmienna 
w czułości i wierze macierzyńskiej temuż narodowi niezmien- 
nie i nienaruszenie zachowała. 

— Żeby zaś tej naszej daroiyiźnie niezłomnej, a raczej 
odpłacie nieporównanie mniejszej i niedostatecznej ; nadać moc 
i władzę wiecznej niezbitej trwałości; i aby nikt z natchniie- 
nia ducha złości i odrzuciwszy precz bojażń Boga, nie powa- 
żył się w jakibądż sposób krzywdzić lub uciemiężać nfesłu- 
sznie; list niniejszy oględnie ku temu napisany, kazaliśmy 
stwierdzić Naszą pieczęcią. 

— Działo się w wsi naszej Korczynie roku pańskiego 
1257 dnia 10 marca. - , 

— - Wobec świadków: jaśmie panów: Kazimierza kujaw- 
skiego i łęczyckiego, Ziemowita mazowieckiego książąt; Ja- 
nusza przełożonego gnieźnieńskiego a kanclerza księcia Kazi- 
mierza, Fulka krakowskiego i .sandomierskiego kanclerza ; 
Zbigniewa sandomierskiego, Abrama mazowieckiego : wojewo- 
dów; Bogufeła sandomierskiego, Jana czchowsKiego, Broni- 
sława be. kasztelanów; Warsza f Famo^ podstolego, 

Sulisława marszałka sandomierskiego, i innych wiela ducho- 
wnych i świeckich wiarogodnych. 

Roku 1269—1260 — Mazowsze najdzielniejsze i najmniej 
przesiąkłe żywiołem ol)cym ciągle stawało na czele dążeń 
narodowych; zawsze zwracjdo oczy na Wawel polski, gdzie Bole- 
sław osadzał Niemce, zaprowadzał mowę i prawo niemieckie. 

Digitized by VjOOQIC 



• 138 

Jak do niedawna srodze zawiedziony Konrad micił się 
zniemczenia krajo^ tak i Eazimlerz syn Konrada mazowiec- 
kiego idąc w ślady ojca, walczył z zniemczałymi pokrewnymi 
swymi: Bolesławem Piusem i Wstydliwym. 

Podczas tych walk Tatarowie pod wodzami swemi No- 
gajem i Telebugą, znów ciągli dó Polski, j)rzybrawszy sobie 
Roś pod książętami: Lwem i Bomanem. Zawichost zdobyli, 
złopili i spalili wraz z. klasztorem, który zbudował Bolesław 
dla jsiostry swej Salomei wdowy po halickim księciu Kolo-, 
manie. Sandomierz od lat kilku niemieckiem obdarzony pra- 
wem wzmógł się w mury i obronę. Wszystka też okoliczna 
ludność zbiegła tam z dobytkiem , a mężny starosta Piotr 
z Krępnej' przewodził obronie i odpierał najścia. Tatarowie 
byliby odeszli bez skutku i z sromem. 

Lecz: Lewko z Romanem zapragli krwi i łuj)u sando- 
mierskiego. W imię Chrystusa jako współwyznawcy zawe- 
zwali starostę do układów i wraz z bratem ut>ezpieczonych 
zdradliwem całowanie^m krzyża, zwabili do kosza tatarskiego 
wydając na mięsne jatki. Miasto bez dowódzców zdradliwie 
napadnięte upadło, a krew polska dosłownie strugami płynąc 
zabarwiła Wisły wody. 

Poczem podstąpilipod Kraków, poczęści od ludu opusz- 
czony. Właśnie podczas obchodu Bożego Ciała po mieście. 
Tatarzy jęli się przeprawiać pod Zwierzyńcem. Dzwony klasz- 
toru zakonnic ostrzegły o niebezpieczeństwie. Włóczko wie pod 
chorągwią kościelną uderzyli na nich i odparli a ittd i ducho- 
wieństwo mogli się scłironić na Wawel. Pamięć tej dzielności 
krakowskich włóczków zachowała się W: Koniku zwierzy- 
nieckim. 

Tatarzy spalili miasto; lecz Wawelu obronił dzielny: 
Klimunt z Ruszózy wojewoda. 

Bolesław Wstydliwi z Kingą uciekł na Węgry; a Tatatiy 
• łupili przez 3 miesiące. 

^Mieszczanie, sądeccy, za poWjódem nowej swej dziedziczki: 
Kipgi, musieli rozwnaąć jakąś. samodzielność w obronie skoro 
Kinga zaraz po powrocie z Węgier — bo jeszcze toku 1260 — 
nadaje im przywjlej: założenia sześciu .sołtystw i zJi zezwo- 
laniem męża u\^lnia ich od wszelkich zwykłych opłat 
grodowych. ' 



Digitized by 



;GoogIe 



139 

Nota: (Przywileju tego ślad pozostał tylko w spisie praw 
i przywilejów klasztornych. Oryginał wraz z innemi zabrany 
podczas zniesienia klasztoru (1782) do Wiednia, będzie w ar- 
chiwum cesarskiem -^ jeżeli nie zmarniał w regestraturze 
której.) . 

Bolesław wróciwszy do kraju, wzmógł się też nieco 
w odwagę wojenną — lecz iiie przeciwko Tatarom tylko 
przeciwko Kazimierzowi kujawskiemu. Nienawióć rodzinna 
przemogła wstręt narodowy. — Połączył się nawet z Roma- 
nem halickim, co pod Sandomierzem zdradził Polskę i chrze- 
ściaństwo. Wkrótce znowu potem: Ruś z Litwą_ Jadźwingami 
i Tatary razem pustoszyli Mazowsze, a później i Sandomier- 
ską ziemię, aż ich poskromili Polacy pod Piotrem krakowskim 
i Janem -sandomierskim wojewodami (1264). 

Podczas tej zaciętej walki Bolesław modlił się z Kingą: 
na Wawelu. 

Grzymisława matka Wstydliwego umarła jeszcze przed 
r. 1269. Salomeą 1268. Kinga Więc samą wpływała na niego 
a wpływ jej był czysto religijny. Po tak ciężkich kolejach 
życia jakie przeszła wraz z swą rodziną, niemając najmniej- 
szego oparcia o niedołężną wolę.»męża a pana swego : gdzież 
się miała zwrócić jeżeli nie do nieba? Wielki wpływ wywie- 
rci na nią: biskup Prandota i franciszkanin: Bartłomiej ro- 
dem. Czech, ulubieniec biskupa zarówno jak i Bolesława. Wio- 
dła więc życie bez mała zakonne. Bolesław brak uciech mał- 
żeńskich wynagradzał sobie łowami, któr« lubił namiętnie. Obaj 
duchowni: Prandota i Barflomiej, cnotami i przykładem nie- 
mniej jak wzniosłą nauką chrześciaóskiej miłości utrzymywali 
jigodę i spokój między koroną a narodem. 

Nie tak po śmierci biskupa Prandoty. 



\l. Biskup Paweł — walka dalsza z Niemieeezyzną. 

Następny biskup krakowski: Paweł z Przemiankowa nie 
był tak spokojnym, ani tak świątobliwym ; więc. wnet powstda 
między nimi ńiea^goda zwłaszcza: że obaj namiętnie lubili 
łowy. 

. DigitizedbyCjOOClC 



140 . 

Bolesław przywilejem z roku 1264 zastrzegł sobie: iż 
na łowach poddani dóbr biskupa krakowskiego, mają żywić 
dwu śledniczych. z dwoma psami. O biskupie piszą: iż roha- 
tyną przebił chłopa, który z sieci zwierza wypuścił. 

Walka żywiołu polskiego z niemieckim trwała ciągle. 
Podtrzymywali ją głównie biskupi z jednej a Piastowicze 
szląscy z drugiej strony. 

Wnuki te ś. Jadwigi znikczemnieli strasznie; Piastowi- 
czów dzielność wygasła w tym zlewkU z krwią ' niepiiecką 
i wyrodziła się zupełnie. Po Henryku pobożnym pozostało 4 
synów, z których: Bolesław odzierżył Wrodąw; Henryk zaś 
Lignicę. Władysław i Konrad przeznaczni stanowi duchowne- 
mu. Lecz Konrad zmienił zamysł i wróciwszy z Paryża kędy 
' słuchał teologii: upomnisz się o swoją ojcowiznę, Bolesławowi 
obowiązanemu zaspokoić go. Bolesław zaprzeczył obowiązku, 
rozpoczęła ^ię. wojna domowa a w końcu wyrokiem sądu po- 
lubowego musiał mu zdać: Głogów, Sagan, Sprotów i Krosno. 
W sądzie tem przewodził wrocławski jbiskup: Tomasz i zcią- 
gnał na się nienawiść Bolesława. 

Bolesław ten Łysy, był głupkowatym, prędkim i srogim. 
Niemców, bardzo miłowid a po niemiecku nie mógł się nau- 
czyć, i mowy jegp nikt nie mógł zrozumieć, tak była mie- 
szaną. Polacy i Niemcy wyśmiewali go o to. Gniewliwy często * 
skazywał na śmierć; czego słudzy jego rozumniejsi od niego 
nie wykonywali: a on ich o to nie karał. Raz niewinnemu 
człekowi rozkazał głowę uciąć: słudzy zaś puścili go. Później 
jadąc obaczył, tego człowieka wychodzącego z lasu. Pyta: 
dla czego mu nie ucięto głowy ? ^- Dworzanie odrzekli: że 
ucięto! lecz w lesie onym same nieboszczyki mieszkają. 
Uwierzył głuptak! i nawet bał się onego nieboszczyka, i zdy- 
bawszy mijał zdaleka!! 

Później zamienił się z Henrykiem za Lignicę. 

Obaj bracia niemczyli kraj z całej siły. Henryk pojedynczym 
mieszczanom nadawał obszerne* ziemie, aby zakładali Czysto 
niemieckie osady (Neustadt — Trachenberg — Oels — Szawin ^- 
Brieg (Brzeg) . . . ) nakazując Polakom mieszkającym w obrębie 
milowym naokół, aby się nie ważyli nad^ używać prawa 
polskiego! Wyrok ten na Polaków orzekł zasiadłszy z swymi 
niemieckimi, którzy się nazwali: mędrkami (sapientes). 



Digitized by 



Google 



141 

Głupkowaty zaś Bolesław zarządał od wrocławskiego 
biskupa Tomasza, aby rau odprzedał całą swą dziesięcinę 
w księstwie. Zaprzeczającego biskupa wraz z dwoma kano- 
nikami kazał porwać z kościoła i osadził w wieży r. 1256. 

^Arcybiskup gnieźnieński:, Pełka słysząc to, zwołał nań 
synod do Łęczycy, a gdy grośba nie pomogła, wyklął go 
wraz z jego zniemczałem księstwem. Papież -Aleksander IV 
potwierdził klątwę i rozkazał arcybiskupom: .magdeburskiemu 
i gnieźnieńskiemu, głosić przeciwko niemu wojnę krzyżową. 
Krzyżowników jednak nie było, Bolesław gnębił uwięzionych 
i musiał mu biskup dać wyk upną 2,000 grzywien. 

Roku 1262 znowu się zebrali biskupi w Sieradzu. Ra- 
dzono jakby zapobiedz zaprzeczaniu dziesięcin i wyłamywaniu 
się z pod sądownictwa kościelnego. 

Biskupi szląscy z rodu Niemcy sprzyjając zniemczeniu 
Polski sami dobrowolnie zrzekali się dziesięciny wytycznej 
zamieniając ją na wy kupną lub ospy. 

Roku 1267 na zebraniu w Wrocławiu znowu radzili bi- 
skupi nad dziesięciną. Klątwą zagrożono biskupów, którzy po- 
ważą się zrzekać dziesięciny wytycznej. Rzucono klątwę na 
każdego: ktoby osobę duchowną imał, bił, ranił lub zabijał. 

Na tych zebraniach był też obecnym : Paweł z Przemian- 
kowa z kanonika . krakowskiego i kanclerza Bolesławowego 
świeżo mianowany krakowski biskup^ Był on księdzem rok 
.dopiero wyświęceń za zezwoleniem papieża Klemensa IV. 

W walkach tych duchowieństwa , z Piastowiczami biskup 
krakowski z urzędu czynny brał udział. 

,Nie były one zaś obojętnemi i dla Bolesława Wstydli- 
wego wychowańca ś. Jadwigi i spadkobiercy jej niemieckiej 
oświaty. Życie jego zanadto było wplecione w żywot zniem- 
czałych swych krewnych, aby mógł stać^ obok swych mazo- 
wieckich polskich książąt pokrewnych. Więc z biskupem Pa- 
włem musiał być w sprzeczności Wybór Pawła biskupa taką^^ 
Tadością napełnił lud i księży:, że mimo świętego czasti po-' 
kuty nie wstrzymano się od tańców. Wkrótce scholastyk i kilku 
kanoników krakowskich skarżyli go do Rzymu o złe życie, 
i odtąd ciągle się. z nim kłócili. Rok zaledwie bądąc księ- 
dza a zaraz i biskupem, tvydał się zbyt światowym wobeo 
dawnych surowych kapłanów. 



Digitized by 



Google 



142 

Był zaś biskup tak sapamięidym myśliwym: te podczas 
nabn>.eństwa psy łowce koło niego chodziły, a sokolnicy so- 
koły na ręku trzymali. Z drugiej strony biskup Paweł (w Dan- 
kowie 1267) czynnie wspierał opór biskupów przeciwko niem- 
czeniu Polski. Rokur 1268 podpisiU testament śtej Salomei 
siostry Kunegundy, a 1270 był ną zjeździe biskupów w Sie- 
radziu. • 

W roku 1271 scholastyk i kilku kanoników krakowskich 
oskarżyli go do Rzymu zarzucając: pijaństwo i wszelki zby- 
tek, mianowicie zaś uwięzienie jakiejś mniszki szlachcianki 
z którą mieszkał. Pudyk myśliwy tak zapamiętały, o którym . 
lud mówił: iż go sforą ogarów przekupić można nadawęzy 
biskupowi wolne polowanie (1268) bronił mu go teraz; Więc 
w sporze z kapitułą stanął przeciw biskupowi, zarzucając też** 
życie niecnotliwe. 

Biskup Paweł dawny sekretarz Bolesława Wstydliwego 
na zarzuty te,- prawdopodobnie odpowiedział innemi niemniej 
dotkliwemi, a Bolesław w uniesieniu zapomniawszy swej • 
i biskupiej godności, po myśliwsku Wziął się do rzeczy na 
sposób pokrewnego swego Bolesława lignickiego. 

Na dworze cwym misi dwu młodzieńców Topprczyków: 
Otta i Źegotę. Tym kazid najechać i pojmać biskupa. W Ku- 
nowie imali go i uwieżli na Sieradz do Leszka Czarnego, 
który jako domniemany spadkobierca Wstydliwego, dzielił 
jego przyjaźń do Niómców, a nienawiść do biskupa. Z boją- 
źni przed pogonią wiedli go przez bory i lasy niedając wy- 
poczynku. (1269.) 

Arcybiskup gnieźnieński: Pełka dowiedziawszy się za- 
kazał chwajy bożej w swej dyeoezyi i w krakowskiej. Bole- 
sław więc kazid go wypuścić po miesięcznem więzieniu : di^ 
200 grzywien srebra winy i wieś: Dzierzasną. Obu zaś To- 
porezyków: Otta i Żegotę musiał ukarać więzieniem przez 
miesiąc. — Ząsromani czy też z obawy biskupa wynieśli się 
oni na Szląsk. * ^ ^ 

Równocześni pisarze odtąd nie wspominają o gorszącem 
biskupa życiu« Podania mówią: iż przez 7 lat pokutował za 
dawną rozpustę. 

Nienawiść między księciem a biskupein, pozostida. Biskup 
podwędził szlachtę krakowską, aby sobie ipncgo pana wybrali, 



Digitiied by 



Google 



• 143: 

gd^i on aiedołężny, Polakom nie sprzyja i też ńieżyczliV^ego 
Leszka bez dołożenia się woli narodu następcą przeznacza. 

Roku 1273 zebrała się szlachta i posławszy do Władysła- 
wa Opolskiego zapi-a«zali go na tron dawając winę Bolesła- 
wowi: iż nie ma iwsczęścia pod nim ani sprawiedliwości; bo 
nic me działa jeno* myśliwstwem się bawi ;' dlaczego poddani 
psy i ptaki ohować mu muszą i podwpdy częste, dawać; a co 
najgorsze: że bez woli szlachty wybrał następcą Leszka. 

Bolesław też jechał do Opola do Władysława! tam potkał 
się z tymi posłami. U Bóguszyna wsi uderzyli na siebie: Bo- 
lesław zwyciężył. Wielu legło, a niedobitków, którzy uszli do 
Opola, odsądził od mienia a rozdał je tym, którzy przy nim byli. 

Byli też przy nim obaj Toporczykowie : Otto i Żegota.^ 
Otto dostał: Wielogłowy a prawdopodobnie: Wielopole. Obie 
wioski obok siebie leżą w Sądec2yznie nad Dunajcem mię- 
dzy Zby szycami a Nowym-Sączem; Żegota: prawdopodobnie 
dzisiejszą: Żegocinę (pilla Zegotd) nad I^imanową. 

Kunegunda obcą była tym męża ^swego z biskupem kra- 
kowskim sporom. Owszem! sprzyjała sprawie biskupiej jako k;o- 
ścielnej i polskiej. Dla kościoła miała cześć najgłębszą z dawien 
dawna a szczególne uwielbienie biskupa Prandoiy w pobożnym 
jej umyśle przeszło na jego następcę Pawła. Polskę kochała 
szczerze, i mówiła po polsk]i; niemców zaś nie nawidziła wraz 
z, rodzicami swemi i całym narodem wę^erskim. 

W Sąd>cczyznie! tern nowęm dziedzictwie swem przebywa- 
ła często, a pobyt jej musiał być bez- wpływu. 

Ona głównie wzniosła zameczek^ w Pieninach, o którym 
lud mówi : Że anieli w poTi^jetrzu znosili kamienie na budo- 
wle zamku Kingi^ 

Rokii 1268 zakłada sołtystwa: w Sączu, i w Ujanowicach. 

Bolesław też z swej strony nie odmówił pomocy wzmaga- 
jącemu się Sączowi uwalniając od ceł i dając wolny spław: 

Przywilej (XV) — Wszem w obfec i na przyszłość do 
wiadomości! że: My Bolesław, krakowskie i sandomierskie 
książę :^ Chcąc wzmódz dochody i pożytki mieszczan naszych 
sądeckich; dajemy im i łaskawie stwierdzamy wolność taką, 
że : z wszelkiemi towary wolno im przejeżdżać przez Kraków 
i Bochnią i przez całe księstwo nasze, krom wszelkich opłat 
calnych i poborów. 



Digitized by 



Google 



144 

— Żądamy też po naszych następcach aby tę darowiznę 
na wieki stwierclzali. 

— Korabiów też z zbożem i innemi towary, spnszczanie 
na dół ilekroć i ile zechcą woIi^e niech mają. 

— Gdyby się zaś poważył ktokolwiek z celników 
naszych' w kąięstwie naszem uciskać kogokolwiek z rze- 
czonych mieszczan naszych; i zamyślił zmieniać .to nasze 
zezwolenie i darowiznę, niechaj wie że popadnie gniewowi 
naszemu. 

— Aby zaś wolność ta żadnej nie popadła wątpliwości; 
dajemy im list niniejszy stwiei:dzony pieczęciami: naszą inko- 
dianej małżonki naszej; Ennegnndy. 

— Dan w Korczynie rokn pańskiego 1273 w maju 14 
dni po nowin. 

— Ręką Twardosława śpiewaka sandomierskiego a pisa- 
rza naszego nadwornego. , ' 

Roku 1276 zaprowadza Kinga niemieckie prawo w Goł- 
kowicach. 

W późniejszym stwierdzeniu przywileju sołtystwa Mokrej- 
dąbrowy r. 1313 stoi : „przywilej (na sołtystwo Mokrejdąbrowy) 
wspomniany: Goły, godną nagrodą usług swych i nakładów 
pieniężnych od Najjaśniejszej szczęsnej pamięci Pani Kingi 
otrzymał ..." Będzie to dziedzic tych Gołkowic niedalekich 'od 
Mokrejwsi. Miał synów: Sieciecha i Dobrosława. Należeli pra- 
wdopodobnie do dworu Kingi. 

Przywilej (XVI) — Niechaj wiedzą wszyscy, którym to 
do wiadomości dojdzie: Że My Kunegunda z bożej łaski 
księżna krakowska i sandomierska, uwzględniając mieszczan 
naszych w mieście Sączu mieszkających, wieloraką usłużność; 
postanowiliśmy z życzliwości naszej dobrotliwej, wyświadczyć 
im tę łaskę: ' 

— Że ile razy wozy ich i podwody z towarami jakie- 
gokolwiek rodzaju lub wartości, przez miasta: Wojnicz, Opa- 
towiec, Korczyn, przeprowadzać zdarzy się: od wszelkiego 
cła pobierania, niechaj będą uwolnienia ' 

— Jeżeliby zaś ktokolwiek poważył się swawolnie wy- 
kraczać przeciwko temu naszemu zezwoleniu: imieniem cła 
wyduszając cokolwiek od nich; niechaj zna: że potrójnym 
zwrotem poboru będzie ukaran. 

Digitized by VjOOQIC 



145 
« 

— Dla Bwiadectwai zaś i wiecanej pamięci tej rzeczy, 
wydaliśmy im niniejsze pieoaęoią stwierdzone pismo. 

— Roku pańskiego 1278 w dzień błogosławionej Krysty- 
ny panny chwalebnej. We wsi Sywner *) nazwanej. 

. Przywilej ten wraz z pieczęcią dobrze zachowany w ar- 
chiwum miasta Nowego Sącza. Pieczęć podłużna wyobra- 
ża Kingę klęczącą przed Maryą na tronie siedzącą z dzie- 
ciątkiem, które jej błogosfawi. W górze anioł w powietrzu 
z jakąś niby zasłoną w ręku. Wszystko niby w oknie ostro- 
łucznem z iglicznemi ozdobami na słupkach kręconych — 
nad trójkątną podstawką, na której anioł z rozłożonemi skrzy- 
dły, zamiast karyatydy. Wkoło napis wyraźny: S. Cane- 
gudis d. gra. ducisse Cracoyie d. Sad. -^ Przeczucie 
zakonnego żywota widoczne z tej pieczęci. 

Jolenta siostra Ein^ a żona Bolesława kaliskiego po 
śmierci męża przyjechała do niej i obie niewiasty wiodły 
życie Bogu tylko poświęcone i chwale jego i dobrym uczyn- 
kom; Obiedwie tęskniły już za zakonną' zacisza. 

Eoku 1279 dnia 10 grudnia umarł BoŁerfaw Wstydliwy. 
Kipga! dziękowała Bogu: że rozwięzując mtdżeńskie więzy 
do swej ją powołuje służby. Nie namyśliła się ani chwili 
i według podań klasztoru staro-sądeckiego w zanonnem odzie- 
niu szły obie siosiy za trumną Bolesława, a otsłona Kingi 
uszytą była z płótna, na któremmąż jej skonsi. Postępowanie 
jej dziwacznem wydało się dworowi królewskiemu, odradzano ' 
jej jako od rzeczy nieprzystojnej, nieprzyzwoitej! ~ Lecz 
Kinga! głęboko czuła powołanie swojej słuchała milcząc, 
a w końcu wyrzekłar stanowczo: iż ślubowała życie według 
zakonu ś. Franciszka! « 

Świeckie swe ozdoby kosztowno rozdał}- między ubós- 
two i bez żalu za koroną i dostojeństwy, ruszyły obie siostry 
do Sącza. 

Odjeżdżając oświadczyła Kinga: iż. Sądecczyznę swoją 
zapisze klasztorowi swemu. 



*) Prawdopodobnie : Ś'W i n i a r albo Świniarsko wieś starostwa 
sądeckiej. 



19 

Digitized by VjOOQIC 



146 

Jakoż oiebawem sporządziła zapis i przesłała księdza 
Mikołajowi prowincyałowi zakona ś. Franciszka. 

-Prócz Sądecczyzny, dziedzictwa włafenego, była Kinga 
w posiadaniu: Biecza i Korczyna zdaje się mocą prawa kró- 
lowej wdowy za zrzeczenie się rządów. 



Digitized by 



Google 



LESZEK CZAKNY. 



Słysząc o i^mierci stiyja swego niebawem nadbiegł Le- 
szek Czarny do Krakowa, nie bez obawy biskupa Pawła 
i jego stronników. Biskup przywitd go jednak i przyjął 
uczciwie. Razem z nim nadleciała wieść: że Lew książę ru« 
ski na czele Rusi, Litwy i Tatar wpadłszy pustoszy lubelską 
i sandomierską ziemię. 

BjisL więc szlachta ^rada Leszkowi i uspieszywszy się 
z pogrzebem królewskim ruszyli ku Sanflomierzowi; kędy pod 
Goślicami na lewym brzegu Wisły Lew obozem leżał. Warsz 
kasztelan krakowski, wraz z Piotrem krakowskim i Januszem 
sandomierski wojewodami przywodząc Polakom; uderzyli 
na wroga i rozbili w puch. Leszek aż po Lwów ścigał Lwa 
uciekającego. 

Wracając z wojny zabawiał się LeWek łowami, a ziemie 
którędy ciągnął musiały dostarczać obroków dworowi jego 
ikotoiom i psom i sokołom. Tak dawał Nowy Korczyn, tak 
Biecz ; majątek dożywotny Knnegundy. Snąć nie mii^ wiel- 
kiej ochoty uwzględnić praw zimnej * stryjanki swej a przy- 
jaciółki biskupa Pawła, jak dobrze wiedział: wroga swego. 

Korczynianie i Bieczanie użalili się krzywdy swej a Kinga 
zawezwi^ go przez posły, aby nie pustoszył dóbr jej. Leszek 
lekko zbywszy posły ciągnął dalej, a słudzy jego łupili tern 
gorzej. Więc Kinga jako już zakonnica pod opieką kościoła 
zostająca: zawezwała pomocy Rzymu. 

Digitized by VjOOQIC 



148 . ' ^ 

Papież rozkazał' Leszkowi stawić ' się przed biskupem 
Pawłem i odpowiadać na żrfobę Kingi. — Biskup Paweł zaś 
rad upokorzeniu Leszka wyznaczył mu roki w Czchowie wsi 
biskupiej, grożąc wyklęciem! 

-Wiedział Leszek: że z biskupem nie ma żartów zwłaszcza 
zważywszy: iż wpośród szlachty tylu zwolenników liczy! Zrzu- 
ciwszy więc pychę z serca jechał do Czchowa, .w towarzy- 
stwie Warsza kasztelana krakowskiego i Marcina kasztelana 
brzeskiego. Niechcąc odpowiadać nienawidzonemu biskupowi 
oświadczył chęć zgody. Więc legat papieski wyznaczył księ- 
dza Bogufała czytelnika ojców kaznodziei, aby pośredniczył 
w ugodzie z Kingą. . 

Za potwierdzenie zapisu klasztornego żądał odstąpienia: 
.Korczyna i Biecza. Kinga odwołała się do narodu. Leszek 
jechi^. do niej do Sącza, i stanęło na tem, aby ostateczną 
ugodę odłożyć do sejmu. Na co Leszek wydał osobny przy- 
wilej. (Wraz z innemi zabrany do Wiednia roku 1786.) 

Z godnością królowej a żalem niewiasty czułej, oko 
w oko wobec szlachty i osób duchownych wymawiała Lesz- 
kowi Kinga: krzywdę swoją. Wypominała ile uczyniła dla 
Polski, wyliczyła skarby swe posażne hojną ręką rozsypane 
na obronę tej Polski. Zakończyła: że nie z łaski a&i litości 
czyj ąj posiadła Sądecczyznę; lecz za swoje wiano! za dłdg, 
którego że się jej Polska uiścić nie możet sejm w Korczynie 
przyznał i jako częściową spłatę Sądecczyznę przekazał. 

W końcij chcąc okazać życzliwość swą dla Polski gwoli 
milej zgody: odstąpiła Korczyna i Biecza. 

Poczem przeczytano : założenie klasztoru, a Leszek Czarny 
zezwalając przycisnął pieczęć własną. Tak samo i przytomni 
dostojnicy, mianowicie: Warsz kasztelan krakowski. 

Biskup Paweł zaś zapewnił Kingę: iż będzie czuwałaby 
Leszek nie robił dalszych przeszkód. Jakoż zaraz pisał oto 
do Bzymu. 



1. Założenie klasztora w iSąeziL 

Przywilej (XVII) — Roku 1280. W imię Pana naszego 
Jezusa Chrystusa Amen. 



Digitized by 



Google 



U9 

— Wybujała złość ludzka zwątła, nietylko to, co na 
korzyść śmiertelników, lecz i owo nawet co się stało na cześć 
i cli walę -Boga żywego i wszechmocnego: jeżeli nie stwier- 
dzono wiekuiście: pismem świadków i świadectwem pisma. 

— Dla tego My: Kunegunda, pana Bolesława szczęsnej 
pamięci, niegdyś księcia krakowskiego i sandomierskiego po- 
została w4owa, pani i księżna sądecka obwieszczamy wszem 
wobec i na przyszłość: Iż w nabożnem rozpamiętywaniu przej- 
rzawszy i zważając pilnie jako niespró&ta nikt przed Bogiem 
w, on sąd straszny ostateczny ani zagniewanego onego sędziego 
dającego wieczny żywot dobrym a śmierć bezbożnym — nie 
ułagodzi jeno uczynkami miłosierdzia, które same jedne towa- 
rzysząc temu, kto je udziałał , wprowadzą w bramę wiecznej 
błogości: umyśliliśmy w samem mieście Sączu na shwałę 
Boga i świętej Bogarodzicy Maryi, na cześć l)łogosławipnego 
Franciszka wyznawcy sławnego, na rozkrzewienie wiary na- 
szej świętej, a zbawienie duszne tak małżonka naszego wspo- 
wnianego jako i nasze; założyć i wystawić klasztor niewieści 
zakpnuic świętej Klary, postanawiając tamże pewne osoby, 
mianowicie: panią opatkę z zgromadzeniem sióstr zakonu 
rzeczonego. Ażeby wyrzekłszy się wolnej woli; dzień i noc 
w bojaźlii Bogu służyły, i wobec niego chadzały w świętości 
i sprawiedliwości, zrzekając i wypierając się i swoich po- 
ciężkiej ścieszce, aby tem snadniej mogły przekroczyć wąs- 
kie odrzwia żywota. 

— Więc słusznie wspomagać ich trzeba, potrzebami ży- 
da tego, aby z większem wylaniem, z większym spokojem 
służyły panu : przez zasługi w życiu sobie samym, przez mo- _ 
dlitwy zaś i przykład drugim zysk gotując. 

— Aby się więc zawsze w rzeczach duchownych dosko- 
naliły niechcąc je opuszczać w doczesnoścłach, nadajemy im 
i prawem wieczystej darowizny, za szczerą i wyraźną wolą 
nieodwołalnie zdajemy: rzeczone miasto Sącz, % cłem, zyskami 
i pożytkami wszelkiemi; oraz nasze wsie i dziedziistwa któ- 
rych imiona są: Barcice, Gołkowice, Gacałączko, Mosczennica; 
Czyrnie, Zarzecze, Zagorzyno, Secenzef, Eluchane^ Naszoco- 
wice, Mokradąbrowa, Podgrodzie, Gostwiea, Brzeźna, Podrze- 
cze^ Chocb^^^witse, Biezyce, Chełmiec, Ghroślice, G^ehlina, 
Kiezna, Małe-Świiyfti«fct>, Bieganice, Myśleć, Podolinieć, Przy- 

Digitized by VjOOQIC 



160 

sietnica i Wietrzoica; wraz z rzekami ^ młynami; sadzaw- 
kami, rybołówstwem, borami, lasami, z łowiectweib, barciami, 
z wszystkiemi pożytkami i przyległościami ich wszystkiemi 
wsiom onym zdawna prawnie przyoaleźnemi; z prawem i wła- 
dzą jak nam były poddane : przerzeczonemu klasztorowi i za- 
konnicom, prawem dziedzicznem w wieczyste i spokojne po- 
siadanie zdajemy. 

— Z tym tylko wyjątkiem: że sobie zastrzegamy wy- 
płatę coroczną: 200 grzywien czystego lanego srebra: na 
utrzymanie życia i potrzeby nasze, dopokąd żyć będziemy. 

— Rzeczone zaś miasto i wsie, wraz z prawem, sądo- 
wnidtwem, z pożytkami i zyskami przytoczonemi jako nam 
przynależne prawnie, bo prawem posagu i. wiana, jako pra- 
wna pani i księżna, nadaliśmy rzeczonemu klasztorowi. 

— Zdajemy więc i przekazujemy w ręce wielebnego, 
w Chrystusie Panie Nasssym brata: Mikołaja prowincyała, 

-któren przyjmuje i układa się z ramienia przewielebnego pana 
Macieja księdza kardynała u Panny Maryi w przedsionku, a 
opiekuna i obrońcę rzeczonego zakonu ś. Franciszka i spo- 
wiednika zastrzeżonego. 

— Nie wolno więc nikomu z ludzi! pismo to niszczyć 
lub przeciwko niemu czynić. A gdyby to kto zamierzył jAed-' 
siewziąść: niechaj się obawia: gniewu Boga wszechmocnego 
i rzeczonych świętych;- na wspomnianym strasznym sądzie, 
wraz z nieprawemi, niechaj go nie minie kara. 

— Dla tem większej więc pewności i jawności tego co 
. się orzekło : kazaliśmy spisać ten list i zatwierdzić pieczęcią 

naszą. 

— Działo się to jawnie w SączU; wobec: wielmożnego 
Leszka najjaśniejszego pana i księcia na Krakowie, Sando- 
mierzu i Sieradzin, który wówczas jawnie zezni^: iż śmiało 
możemy uczynić tę darowiznę, i który też swą pieczęcią list 
stwierdził. 

— Roku pańskiego 1280 siódmego dnia oktawy apo-^ 
stołów. ' 

— Wobec tych: hrabi Warsza kasztelana krakowskiego, 
pana Prokopa kanclerza rzeczonego księcia pana; hrabi Mar- 
cina kasztelana brzeskiego. I wobec duchownych i wielebnych 
ojców: brata Stefana gwardyana strzygońskiego; brata Bo- 

, . ^ Digitizedby VjOOQiC 



151 

gufała czytelnika ojców kaznodziei przysłanego od pana legata 
przybocznego do ugody między nami a rzeczonym księciem ; 
brata Jana kustosza, brata Bór«yśława czytelnika braci mniej- 
szych; i wobec innych wiela łudzi dobrych tak szlachty jako 
i księżej. 



Boku 1282 papiejfe bullą osobną stwierdził; wolności 
i nietykalność kla8ztj)ru tego ś. Klary. '^ 

. Paweł biskup dotrzymał więc co osobnem pismem roku 
1281 obiecał Kindze: Iż się postara oto, żeby Leszek nie 
przeszkadzał wystawieniu i wyposażeniu klasztoru. 

(Z obu dokumentów pozostały tylko napisy.) 



2. Biskup Paweł — walka z niemieeczyzną. 

spór ten Leszka Czarnego i pozew l)iskupi rozrzarzyły 
obopólną ich nienawiść. Dwa stronnictwa utworzyły się a każde 
z nich wyszukiwało i wyjaśniało błędy i wady przeciwnika. 
Kingę, która niepragnęła na świecie niczego, jak tylko zakon- 
nego spokoju, nie. minęły też pbelżywe języki namiętnych. 

Z jednej strony wyśmiewano Leszka: że żona jego Ory- 
flna córka ruskiego księcia: Hóscisława, przez lat 6 pożycia 
^ małżeńskiego nie strzygła dziewiczej kosy, użalając się jawnie 
na niedołęstwo małżonka. Z drugiej, niezważając na sie- 
dmioletnią pokutę i poprawę, wytykano dawniejszą rozpustę 
biskupa Pawła. Niemieckie napływowe duchowieństwo, co sa- 
mo wprowadziło do Polski rozpustę i nieobyczajność ciągle 
ją wyAawiałtf > biskupowi pokutującemu: gdyż on i Kinga 
nie nawidzili niemczyzny. 

Że zaś pobożna Kinga obecnie zakonnica, całą pokorą 
zakonną uniżała się biskupiej godności; szukano i na nie) 
winy, a niemogąc wynaleść: oczerniono! 

Z całym żarem nowej zakonnicj) oddawida ona się za- 
konnym obowiązkom, któremi są: pokora, modlitwy, umar- 
twienia i gpowiedzie. Zagłębiając się w badania sumienia 
•wego, odkrywi^ w sobie co raz świeże wady i wątpliwości, 

Digilized by VjOOQIC 



152 

z których się spowiadida spowiednikowi swemu zgrzybiałemu : 
Bogpfałowi zakonnikowi klasztoru Franciszkan sądeckich^ któ- 
rych sama z swego mienia żywiła i o$lziewała. Zakonny spo- 
wiednik uspokajał jej zbytnie może wątpliwoiSei i powracał 
spokój duszy jej stroskanej a Kinga wielbiła go jako wzór 
księdza, kochała jak ojca. 

Otóż ten stosunek jej z grzybialym zakonnikiem, w nie- 
dostatku podejzrzenia, musiał posłużyć zawiści. Dworzanie 
Leszka wywiedziawszy się od mieszczan sądeckich, posądzili 
Kingę: że z spowiednikiem swym w zbyt poufnym żyje sto- 
sunku! Ona! która sama sobie wzbroniła uciech światowych, 
kiedy była księżną wesołego światowego dworu! ! Mieszczanie 
sądeccy mianowicie kupcy bogatsi , potakując dworowi kró- 
lewskiemu, z którego zyski ciągli^ powtarzali ów jadowity 
dworski dowcip obmowny; rzecz nabrała rozgłosu i donie- 
siono aż arcybiskupowi gnieźnieńskiemu. 

, Arcybiskup troskliwy o sławę kościoła i zakonów, pra- 
gnąc się sam przekonać o wszystkiem. przysłał spowiednikowi 
Kingi rozkaz surowy: Tej chwili, w której cię ten rozkaz 
dojdzie, czy to śpiącego, ^ czy jedzącego, siedząc czy stojąc: 
bierz kij w rękę i zdążaj do Gniezna! 

W ślepem posłuszeństwie wykonał zakonnik rozkaig. 

Kinga zaś dowiedziawszy się o Swoim sromie i krzywdzie, 
w żalu bez miary — według podań — złorzeczyła niewdzięcznemu 
miastu: — „Tu! gdzie wyniosłe kupcy sprzedają bławat i złoto- 
głów! niechaj chwasty wiecznie rosną i pokrzywy i zielska!" 

Spełnia się klątwa! każde dziecko okaże to miejsce za- 
rosłe trawą i zielskiem tuż obok rynku. Ludzie pamiętają tam 
trzy domy murowane jeden po drugim a zawsze obalone. 

Nienawiść biskupa i Leszka wzmagając się ciągle we 
dwa lata doszła swego szczytu. • 

Beku 1282 Jan Janina wojewoda i Krystyn kasztelan 
sandomierscy, za powodem biskupa Pawła zwołali szlachtę . 
sandomierską, odstali od Leszka i przywołali K^onrada mazo- 
wieckiego który niebawem przybył. — Leszek jednak nie- 
tracąc głowy, zebrał swych stronników i z trzaskiem ruszył 
na nie, a Konrad zwątpiwszy o sobie i niedowierzając San- 
domierzanom: uciekł. Leszek nie poczynał sobie groźnie, więe 
mu się poddali. 

Digitized by CjOOQIC 



153 

Ohcąc się zaś ubezpieczyć przed biBknpem i jego stron- 
nikami , województwa krakowskie i sandomierskie obsadził 
ułaskawionymi Toporczy kami ^ dawnemi biskupa przeciwni-, 
kami, którzy go przed 10 laty imali i więzili z rozkazu 
Bolesława Wstydliwego. Żegota mianowan wojewodą krakow- 
skim, Otto zaś sandomierskim; 

Boku 1283 Litwa wpadła w Sandomierskie. Leszek gnie- 
wny na biskupa Pawła, twierdząc: iż on ich sprowadził; po- 
dobnie jak Wstydliwy, kazał go znów porwać i na Sieradziu 
osadzić. 

Dwa lata przesiedziid biskup w więzieniu mimo upomi- 
nań Leszka przez papieża Marcina Y. Hawet klątwę rzucono 
i interdykt na cały kraj, a Leszek nie uwalniał go. Usłużni 
zaś kapelanie nadworni Gryfiny mimo interdyktu^ prawili 
służbę bożą. W końcu przecie Leszek rad nie rad uwolnił go 
i ^Łdal się na sąd polubowyc Żegoty Toporczyka i Jana Ja- 
niny wojewodów, także księdza scholastyka krakowskiego, 
którjEy biskupowi znaczną nagrodę przysądzili (1284). Sąd 
ten odbywał się w Sieradziu (20 lutego) między innymi 
wobec Przemysława wielkopolskiego, który „bacząc wierną 
i pożyteczną usługę" Żegoty wojewody krakowskiego: obda- 
rzył go trzema wsiami, wyjmując z pod prawa polskiego, 
a prócz innych nadając prawo sądów: żelazem, wodą, po- 
jedynkiem. 

Przysądzono biskupowi: 6,000 grzywien srebra. Za 3000 
zastawił Leszek miasto Korczyn, a w drugiej połowie dał rę- 
kojemcam^ siedm baronów swoich wraz z dobrami ich rucho- 
menu i nieruohomemi. Prócz wsi: Konar. Kościół krakowski 
ślubował bronić, a biskupa mieć sobie za ojca. 

Kinga niezmiernie bolała nad uwięzieniem biskupa; mo- 
dliła się dniem i nocą. i w modlitwie przepowiedziała uwol- 
nienie jego. Zakonnice też i lud pobożny uwierzyli: że uwol- 
nień jej świętą modlitwą. Zapisano to do jej cudów. 

Uwięzienie to biskupa samowolne niemiłe też wywarło 
wrażenie i na narodzie. Szlachta bacząc: że Leszek nie po* 
ważą praw kościoła, zlękła Bię o swoje, i wzięła wstręt do 
niego. iSiBiA też i przyczyny do tego; skoro Leszek Niemcom 
najbardziej sprzyji^ i szląskie książęta naśladował, gdzie wro- 
cławski Henryk (Probus) miłosne wiersze niemieckie pis^^ 

Digitized by V^00QIC 



154 

i cesarza Budolfa podda^two dobrowolnie przyjął, a biskupa 
wrocławskiego, który ma dziesięciu odstąpić .nie chciał, dobra 
najechi^; zagrabił i wraz z wielą ducho>vnymi wypędził. Fran- 
ciszkan tylko wyjąwszy, bo ci jako Niemcy przeciw biskupo- 
wi z księciem dzierżyli, a należeli do prowincyi saskiej. 
Uwolniony biskup zgorszony postępowaniem kapelanów dwor- 
skich, nie zdjął z nich klątwy i pospieszył oburzenie swe 
połączyć z oburzeniem drugich biskupów. 

Właśnie roku 1285 arcybiskup gnieźnieński zwołał synod 
do Łęczycy. Tam rzucili biskupi klątwę na tych, co duchowne 
osoby imają: „gdyż są gorsi od zbójców i opryszków!" — 
Upomniano się też: Czemu klasztory nie przyjmują do swego 
grona Polaków?? Synod zważywszy:- Iż klasztory z polskiego 
mienia założone, rozkazał twskupom, aby nie cierpieli tej 
niewdzięcznej wzgardy i nieposłuszne klasztory karcili ode- 
branieni dochodów. Dalej ustanowiono: Aby plebanie otrzy- 
mywali tylko Polacy i świadomi mowy polskiej. W końcu 
wyklęto spólników żydowskich, którzy od nich kradziope ku- 
pują rzeczy. Kapelanów swych, którzy mimo klątwy biskupów 
nabożeństwa prawili wyklął papiej^ BDonory IV. Lecz wypro^ 
siła ich od klątwy : Gryfina żona Leszkowa. Papież uwolnił 
ich pod. warunkiem: Jeżeli jak Gryfina twierdziła — , tylko 
siedmiu takich księży było. 

Względem Franciszkan wrocławskich podano do papieża 
prośbę: ab)^ ich przyłączył do ^ prowincyi polskiej — gdyi 
należąc do saskiej nie dbali na interd^kt gnieźnieński. 

Wobec takich ucłiwał i dziejów rozjaśnia się stanowisko 
krakowskiego biskupa Pawła, a gdy dziejopisarze onych cza 
sów należeli do tego duchowieństwa niemieckiego napływo- 
. wego^ ów na j czerniej szy w dziejach biskup okaże się białym 
wobec Polski a czarnym wobec- Nieińiec; tak jak Henryk 
Probus podściwcem był tylko dla swych Niemców. 

Henryk w walce 'przccivfr polskiemu biskupowi oparł się 
głównie na nibmieckich mieszczanach Wrocławia dostarczają- 
cych pieniędzy na zaciąg wojskowy. 

Podobnie czynił Leszek Czarny opierając się głównfe na 
niemieckiem mieszczaństwie Krakowa, którym przedewszyst- 
kiem sprzyjd. Gryfijna żoali jego ruska księżniczka wolała 
też Niemców niż Polaków. 



Digitized by 



Google 



156 , 

Więc niezadowolenie narodu stało ^się powszechnem. 

Roku 1285 znowu przeciw Leszkowi Konrad mazowiecki 
powołań. Tą rażą już i Toporczyk: Otto powstał i cała Mało- 
polska prócz niemieckich mieszczan krakowskich. Nawet wła- 
śni dworzanie i słudzy odbierzeli go. Widząc że żlel.poruczył 
Leszek krakowskim mieszczanom ;. żonę swą z dziećmi, sam 
zaś uskoczył na Węgry o pomoc do króla: Ladysława. Miesz- 
czanie niemieccy zawarli się na Wawelu, a Konrada witali 
wychodząc na przeciwko: Biskup Paweł, Żegota wojewoda, 
Warsz kasztelan, krakowscy, Otto wojewoda i Kiystyń kasz- 
telan,, sandomierscy. . 



3. Jerzy Szo\lrarskL 

Węgierski król Ladisław, brat Kunegundy, przyjął Leszka 
jako powinowatego swego i nie odmówił pomocy, bo jak się 
wyraził w przywileju włości Sowar: królestwo polskie tak 
poważał jak gdyby ęwoje własne. 

Miał zaś dzielnego ^ wojownika , druha swego: Jerzego 
Szymonowie za, który się razem z nim chował i dzielnem ra- 
mieniem niejedną mu przysługę wyświadczył, mianowicie prze- 
ciw Ottokarowi czeskiemu, szczególnie zaś przeciw Tatarom. 
Z dobraną drużyną krewnych i przyjaciół odbijał plony i łup 
i niemało łbów tatar8kic|i wznak zwycięstwa naprzesyłał 
królowf swemu. Tego więc Jerzego "na czele zbrojnych kró- 
lewskich dworzan przeznaczył na pomoc Leszkowi. Przyłą- 
czyło się też do słynnego wodza wiela młodzieży szlachetnej 
prócz braci jego: Boxy i Tomasza i zbrojnych sług. Jak zwy- 
kle przedni zastąp wiódł sam Jeray na czele swych krewnych 
i^ dworzan o wiele wyprzedzając zastępy Leszka zdążające ; 
zwolna. U Bogucic nad Tabą niebacznie zbliżywszy się pod 
obóz Konrada mtisiał sam bój rozpocząć. Ciężko i duszno 
mu już było nim zdążyły drugie oddziały: Pięć ran ciężkich 
odebrał sam walcząc z przemocą; jeden krewny jego poległ, 
a 11 sług poraniono. Przetrzymał jednak walkę na sojbie, a 
za przybyciem Leszka rozstrzygnął zwycięstwo. 

Otto Topprczyk wojewoda sandomierski umknął. 

Digitized by VjOOQIC 



156 

W odebranym Krakowie nagradzał Leszek Węgry i od- 
prawił. 

Jerzemu dał zagrabione mienie Toporczyków, bratn zaś 
jego: Boxie dał województwo sandomierskie. 

Na województwo krakowskie przywrócił: Piotra. 

Przywilej (XVIII) — My Leszek z bożej łaski książę 
krakowskie^ sieradzkie i sandomierskie. Godne każdego i po- 
wolne służby, wedłng książęcej godności cbcąc wzajemnie 
słusznie wynagrodzić; ku temu skłoniliśmy życzliwość Naszą, 
aby jak słuszna, najlepszą nagrodę otrzymał: kto w miłej 
nai^a służbie pożytecznym się okazał. A gdy szlachetny mąż: 
pan Jerzy, którego wraz z inpymi Najjaśniejszy król węgier- 
ski Władysław przyjaciel Nasz w pomoc Nam przysłał, wier- 
nie Nam służąc eh walebnemi czyny łaskę Naszą uzyskał; 

— Skoro w obronie życia i części Naszej z stałą wy- 
trwałością przeciw wrogom Naszym walcząc, odniósł rany; 

— I za pomocą' boską do, ucieczki zniewoliwszy, zwy- 
cięstwa świetnego cześć słuszną otrzymi^: 

— Za tak godne usługi dokonane i te które dokona: 
temuż panu Jerzemu i potomkom jego: dajemy wieś w ka- 
sztelanii sądeckiej, którą po polsku zwą Wielogłową, wraz 
z innemi wsiami przynależącemi ku dziedzicznemu, wieczy- 
stemu posiadaniu w spokoju. 

— Bez wszelakiej ujmy, z wszystkiemi pożytkami i przy- 
ńależnościami, z prawami wojskowemi, jak tę Wielogłowe 
posiadał: pan Otto niegdyś wojewoda sandomierski; 

— Który się z wspomnionej wsi i dziedzictwa wyzuł 
skutkiem winy. 

— Bo prócz zbrodni obrażonego majestatu, którą się nie 
wzdrygał popełnić; — pod pozorem spokoju, za knowanie 
niegodziwe zdrad na zgubę Naszą: sprawiedliwie zasłużył 
na wydziedziczeiSb z wszelkich posiadłości w państwie 
Naszem. 

— Dla utrwalenia zaś wiecznego i nieodmiennego tej 
darowizny Naszej, list niniejszy kazaliśmy stwierdzić przy- 
czepieniem pieczęci Naszej. 

— Dzi^o.się w Krakowie roku pańskiego 1287. 

-r Wobec pana,Sulisława kasztelana krakowskiego, pana 
Boxy wojewody sandomierskiego, Piotra . wojewody krakow- 



Digitized by 



Google 



157 

skiego, Prokopa kanclerza, Wawrzyńca sędziego, Mikołaja 
podkomorzego krakowskiego. 

— Dari w dzień popielcowy — ręką pana Filipa pod- 
kanclerzego Naszego. 

Między Węgrami był pachołek pocztowy szlachecki zwa- 
ny: Tomasz Topolcz. Wziął on w niewolę jakiegoś słynnego 
wojownika polskiego: Mikołajczyka, którego przywiódł do 
^ Węgier przed króla swego. Jeniep panu jego: Wawrzyńcowi 
Wawrzyno wieżowi wykupił się : dwoma tj^siącami. 

Krakowskim też mieszczanom, których wierność pozni^ 
Leszek, wielkich wolności nadał, miasto ich murem i wałem 
otoczył; sprawę .miejską samym Niemcom poruczył, w któ- 
rych się kochał, jakoż i sam po niemiecka się nosił. 



Stronnictwo więc narodowe polskie \sprzećiwiające sfę 
żywiołowi niemieckiemn stanowili: Konrad mazowiecki, Kinga, 
Paweł biskup, Tpporczyko wie: Otto i Żegota, Krystyn i ów 
lAikołajczyk jeniec Topolczów, wraz z swymi przyjacioły. 

Stronnictwo zaś niemieckie: Leszek z Gryfina, Krako- 
wianie, i madziarskie posiłki, którym Leszek rozdawał dobra 
zabrane i urzędy koronne. 

Dążność stronnictwa niemieckiego była: cywilizaćya ro- 
zumowa za pomocą zniemczenia i obcego oręża; w dalekiej 
zaś przyszłości poddaństwo cesarstwu niemieckiemu roszczą- 
cemu sobie prawa do całej Sławi^ńszczyzny. A więc los: 
Sorbów wendyjskich, Czechów i Szląska. 

Dążność parcia, narodowego: Niezawisłość, wyrobienie 
się społecznej oświaty narodowej z wnątrza narodu i uległość 
prawom ^kośdoła. 

Środek gtr(»mictwa niemieckiego: Przemoc obca bez- 
względna. 

Środek narodowy: Wiarą w Boga i siły narodpwe pbok 
gościnnej wyrozumiałości. 

Z zestawienia tęgo wynika koniecznie: Że stronnictwo 
niemieckie zimno rozumowe i zaborcze' jaśniej widzii^o cele 
«wpje, więc spó^ia jego towarzyska była jednolitą. 

Polacy zaś oparci na poczuciu Boga i siebie, niezawsze 

Digitized by V:łOOQlC 



158 ' 

wiedzieli ćo czynić, wypada, boć tradniej pojąć Boga i siebie 
niż obce mienie, które wydrzeć pranie zawiść. 

To nam tłómaozy postępowanie Toporczyków. Rodzina 
ta od pradziada swego Sieciecha dworowi służąc nierychłó , 
odróżniła obowiązek narodowy od wiernej służby osobistej. 
Ślepi wykopawcy woli niemczeją<;ych, książąt; więżąc biskupa 
krakowskiego z ust jego dopiero dowiedzieli się: źe ojczyznę 
swą zdradzają służąc wiernie nieprzyjaznemu jej żywiołowi. 
Więc się Otto obacżył i porzucił sprawę wynarodowienia 
Polski, 

Łatwo tei poj^ć gniew Leszka z tej przyczyny. 

Polityka Węgier sprawę narodową madziarską opierając 
o sprawę Polski, podtrzymywała Leszka, którego mieniła pra- 
wym królein przyjaznej Polski. W bliżsjze szczegóły nie wcho- 
dził król Ladysław ani wódz jego Jerzy. 

Jerzy Szymonowicz prócz Wielogłów od Leszka nadanych 
dostał później od swego króla : Sóyar, Sópatak, Delnę i słoną 
studnię, w tychże dobrach. Pisał się potem: Sóos de Sovar, 
co znaczy bezmała. tyle jak: Żupnik (Bochnar??) z Sło- 
nogrodu. 

Biskup Paweł uszedł rąk i zemsty Leszka; rzekomo 
przechował się kędyś w zamku odległym wpośrd lasów. 
Wkrótce bo 30 listopada 1286 pojednał się z Leszkiem, bo 
widział w tem zysk. Kapituła krakowska na ręce kanoników 
zbierała dziesięciny na krzyżową wojnę do Palestyny. Biskup 
wdał się w to: iż legat. papieski opuścił część pieniędzy, dla 
obrony domowej. 

To było powodem zgody. . ' 

Leszek Czarny nie był jeszcze syt zemsty. Ptfstoszeńia 
Litwy przedłożone przez biskupa Pawła, skłoniły Papieża do 
ogłoszenia wojny krzyżowej i zebrała się krzyżowników dość 
znaczna drużyna. Leszek, stanął na czele lecz zamiast na Li- 
twę ciągnął na Mazowsze, kędy się prawdopodobnie schronili 
przeciwnicy jego. 

To nadużycie krzyża pokarał Bóg! Szczęście odwróciło 
si^ od niego, przypadły klęski, « najpierwszą byli : Tatarzy ! 

Do owych czasów wypada .odnieść rozdział rodziny Sta-. 
rzow na: Topory i Sjtarokonie. Otto Toporczyk Wielogłowski 
oiiBtąpIirszy służby królewskiej, a łącząc się z narodem ścią- 

■' . ; , Digitizedby VjOOQIC 



169 

gn^ na siebie gniew^braci dworujących. Z porażki bogu- 
cickiej umkiu|^ na białym sWym koniu — prawdopodobnie 
na Mazowsze — a później na Węgry, gdzie u wroga swego 
Jerzego .Szowarskiego mógł uzyskać zwrot swych Wielogłów 
i pojednanie z królem. Bracia tylko nie chcieli się pojednać 
i zaparli się go. Więc rozżalony przyjął rozbrat, zostawił im 
zabrany majątek, nazwał się: Zaprzańcom i wiernego swego 
konia białego przybrawszy zą h^fb rodzimy, Topór na hółmie 
tylko ku wiecznej pamiątce umieścił. Z nowym herbem przy- 
brał i nazwę: Bochnar (solny-żuppny), która oznacza to samo 
prawie co^madzfarskie: Soos. Pisał się ciągle z Wielogłów, 
A Wielogłowscy i WielopoJscy dotąd piszą się: Bochnarami. 



4. tatarzy III. 

Roku 1287 zagnali się znowu Tatarzy ^o Polski. Głód 
i nędza napędziły ich z krain, które tylokrotnie pustoszyli 
Rud złączona wiodła ich zastępy, lecz już nie kaziła rąk 
Iśrwią osób duchownych : wypraszała Kościoły i klasztory. Tak 
ocalał Łysieć. 

Mimo niezdobytego Sandomierza ciągli na Kraków któ- 
temu także nic nie uczynili. Słysząc zaś: że Leszek uchodzi 
na Węgry, pędzili za- nim wszyśtkiemi drofgami. 

Ci co szli na Babią górę zburzyli Nowytarg i pustosząc 
wszystkie osady wojewody Cedrona zapędzili się aż do Ko- 
ścielisk, kędy się schronili mieszkance Podhala. Tatarzy we- 
' dług podania przyjęci gradem łomów kamieni i drzew, trupem 
zasłali dolinę Dunajca i umykali w przestrachu widząc nie- 
podobieństwo zdohjcisL twierdzy, którą Bóg sam tak silnie 
obwarował. 

Od kości tatarskich tam pozostałych, , według podania, 
nazwano dolinę. W niedawnym czasie zwątpiwszy w podanie 
wywodzono nazwę od: kościelnych zwalisk, do których skały 
te są podobnemi. Znając dobrze miejscowość stworzoną na 
schronienie bezpieczne wielu tysięcy ludzi; nie ma przyczyny 
wą/E^ w instynkt ludzki: dla czegoby Podhalanie nie mieli 
korzystać z niego wćzasie kiedy l*atarzy całą krainę i61i pi;^ 



Digitized by 



Google 



' 16C 

8to8z;^Ii? — Że zaś zapędzając się pod same Tatry, Tatarzy 
jeżeli nigdzie to tam musieli nieóchronnej doznać porażki: 
kto yidział Kościelisko; nie zechce przecie zaprzeczać?! 

* Podanie kksztora Kingi twierdzi: iż Leszek uciekając 
zboczył na Pieniny polecić się modłom Kingi — ' poczem dalej 
jechał. 

Może chciał tam przetrzymać barzę^ a wolał schronić się 
na Węgry?— To pewna: że Kingi nie mógł tam jeszcze 
zastać! Jeżeli ją odwidzał to: w Sączn. Z dwiema siostrami 
rodzonemi: Jolantą i Konstancyą wdową po mskim księciu: 
Danielu i z 70 siostry zakonnemi uciekała ona przed Tata- 
rami, których huki po górach się rozleg^. Poddani klasztorni 
dali podwody, lecz w Kadczy wsi słysząc okrzyki tatarskie 
porzucili biedne zakonnice^ które przez Obidzą pieszo muJdały 
uchodzić; brodząc po bhicie i śniegu. Między dzisiejszym: 
Miodziusiem a Krościenkiem przeprawiły się przez Dunajec. 
Dalej nie mogły iść od zmęczenia. 

Kinga posłida do Krościenka; aby mieszczanie dali koni. 
Lecz odmowjli: że nie mają. Więc według podania; zapłakała 
z żalu i przeklęła ich : Oby nigdy nie mieli koni; ani nawet bntótir! 

Na polu bliskiem orał chłop: Kras; wyprzągł woły z pługa 
i' wywiózł Kingę na Pieniny, za co mu błogosławiła; żeby się 
zawsze rodziło na polu jego. 

Prócz zakonnic i księży schroniło się do Pienin wielu' 
szlachty i mieszczan. Kinga widząc: że się nie obejdzie hez 
walki kazała się przygotowywać do obrony: mianowicie za- 
sieki kazała poczynić. 

Tatarzy nie dali na siebie czekać. W Starym Sączu nie 
długo oni się zatrzymali. Klasztora Ruś przewódzcy nie dali 
pustoszyć; więc tylko żywność acabrali jaka była i pędzili 
dalej za Kingą; o której skarbach słyszeli. Nieborak Kras^ 
w prostocie dticha i czystości sumienia krom wszelkiej t>oja- 
źni wyszedł nazajutrz na swoje pole, kędy wczora orał i siał. 
Błogosławieństwo Kingi urzeczywistniło się: zboże przez noc 
poschodziło! Kras dumsd nad tym cudem; kiedy Tatarzy z Ru- 
sią przypadłszy pytają: 

— . Ja^ dawno uciekała tędy Kinga? 

-C A juźcić! jakem bUbI to zboże przechodziła mimo 
pola mego! 

-Digitized by VjOOQIC 



161 

Toć ją już nie dogonimy! rzekli do siebie i wrócili ku 
Krościenku czekając na drugich. 

. Kinga zaś miała czas pokończyć przygotowania i nawet 
po wino posłała sobie na Węgry, którego niebezpiecznego 
poselstwa podjął się jakiś mieszczanin sądecki. 

Wszystek lud, mieszczanie i wszystka szlachta, nie mogli 
uciekać w Pieniny i Krępaki. Dawny gród sądecki musiał 
też jakąś część pomieścić, i tych co z -dziada pradziada 
nawykli szukać w nim bezpieczeństwa wraz z dobytkiem 
swym, mianowicie: mieszczan. Szlachta też^ niepodobień- 
stwo aby nie korzystała z twierdzy obronnej. Prawdopodo- 
bnie jednak Tatarzy, którym nie o sławę chodziło leez o zdo- 
bycz, nie bardzo się^ kusili o gród^ tropiąc Kingę i jej gło- 
śnych skarbów. Więc zdobywanie grodu na później odkładali 
wiedząc: iż im nie uciecze. 

Tatarzy z Rusią wytropili przecież zemek, i zaległszy 
wszystkie wzgórza i doliny wokoło poczęli szturmować od 
strony Pieninek i Czerwonej skałki, zkąd istotnie najłacniej- 
sze zdobycie. Otileżeńcy zaciekle bronili si§ w zasiekach, 
wiedząc : iż chodzi o życie. Lecz Tatarzy szli chmarą a z prze- 
ciwległych wzgórz puszczane strzały raziły padając z góry. 
Była chwila gdzie już zwątpili o sobie, biedni obleżeńcy. Za- 
konnice z trwogą podsłuchały: że się bój zbliża. Krzyk dziki 
Tatar zwyciężających zatrwożył ich tembardziej, kiedy i na 
wyższych Pieninach ujżrzałyyćmę tatarską i strzały ztamtąd 
lecące. W rozpaczy chronią się do kapliczki zamkowej, a cała 
ich ufność: w modlitwie Kingi, 

Kinga nie zatrwożyła się. Pośród duchowieństwa padłszy 
na kolana, gorącemi łzami i żarem modlitwy, żehrsisL od Boga 
litości i miłosierdzia! 

I wysłuchał Bóg! 

Zadudniało od Tatr! a za chwil kilka, owa górska gęsta 
czarna mgła ottiliła ciemną, osłoną: zamek i oblężonych spusz- 
czając się na kosz obleżeńców w Pieńskiej dolinie. Tatarzy 
z wściekłością widząc: iż samo niebo osłania ofiarę, której 
krwi pragnęli; zawyli dziko i wypuścili strzały z wszystkich 
łuków. Góra z zameczkiem wysoka wprawdzie i sroma lecz 
wąziuteńka a zameos^ek lipnie u jej szczytu, gdyby ono i^iazd- 
, ko jaskółcze. Strzały więc przenosząc po nad zameczek 



Digitized by 



Google 



162 

rażą Tatar tycb eo stoją na Pieninach i onych co koczują 
nad Pieńskim potokiem. Przywódcy padają od postrzałów ta- 
tarskich własnych. A tu niebo dadni, pioruny biją, a ulewą 
wezbrany Dunajec piątrzy się wstecz szumiąc i hucząc stra- 
szliwie^ a w końcu rozrywa dawno nadwątloną zaporę : Pieński 
kamień, a z łomotem fal jego łączą się grzmiące potoki; ostrem 
ciężkiem skalem zawalając doliny pokryte ćmą tatarską! 

Eto widział straszną burzę górską w Tatrach lułx Pie- 
ninach, przyzna: Jż Ruś chrześciańska mogła uznać sądy 
boskie nad sobą i niebo przeciwko sobie. Zwłaszcza: że też 
tej chwili u stóp bliskiego Rogacza przy Litmanowej dzielny 
Jerzy Szowarski z Węgrzynami swymi, dzielnem natarciem 
rozbił i rozpędził potężny hufiec tatarski. O czem wiadomość 
z ust do ust niesiona w mgnieniu oka mogła nadlecieć. Ucie- 
kali przerażeni Rusini, a za nimi zabobonna dzicz tatarska. 

Gdy się niebo wyjaśniło już byli daleko! Ocaleni .w nie- 
wymownej skrusze uznawali wejżrenie miłosierdzia bożego; 
a widząc cud oczywisty: dziękowali Bogu, że wysłuchał mo- 
dlitw pobożnej królowej-opatki. Odtąd Einga jaśnisda urokiem 
cudowności. 

Pobożny lud opowiadał i opowiada po dziś dzień: 

„Einga uciekająca kiedy już zasłyszała, wroga pędzącego 
za nią ; rzuciła po za siebie : grzebień! A lasy gęste i wysokie 
wyrosły z ziemi zasłaniając ją. 

Zmęczona usiadłk potem nad Dunajcem prosząc żeby ją 
ludzie ukryli, Krościeńczanie żeby jej koni dali. Nie chcieli ; 
więc płaksda, żaliła się na niewdzięczność ludzką i przeklęła 
Erościeńczan ; a skargi swoje pisała palcem na twardym ka- 
mićniul Ulitowała się ziemia, żebrała łezki jej i powstało 
źródełko małe kroplami* zcickające w bliski Dunajec; zlitowrf 
się kamień i zmiękł i po dziś dzień nosi na sobie ślady pi- 
sanych jej żalów. Ludzie później żałując swej z)ości postawili 
tam kapliczkę między Erościenkiem a Szczawnicą. 

Orał i siał chłop: Eras, i ulitował się jej. Wyprzągł 
woły, podwiózł ją. Rzekła Einga: Jak się będą o mnie pytać, 
wskażesz inną stronę i powiesz żem uciekała wtedy gdyś to 
zboże siał. Poczem na Erasego pole rzuciła szczotkę, a gę- 
stym szczotem pozcbodziło zboże. 

I znowu ją dopędzali wrogowie. Więc rzuciła różaniec: 



Digitized by 



Google 



^ 163 

i 

Pieniny skały wieńcem wyrosły z ziemi i zakryły ją. Lecz 
Tatary tuż zajiią. Więc rzuca nieboga zwierciadło, które się 
zmieniło w wodę. Ucieka Pieninami a woda za nią i Dunajec 
przegryzł się przez Pieniny, bo wprzód nie tak głęboko pły- 
nął, a kiedy wody spadły to się cofał w górę zalewając 
osiedla ludzkie. Dopiero Kinga przeprowadziła go uciekając 
Pieninami. Więc Tatary widząc taką wodę wrócili. 

Zdybali Krasego orzącego dalej. Pytają czy biegła tu 
Kinga i kędy?? 

— Biegła' gdym siał to zboże! tam ku Krościenku* 

Więc zwątpili w pogoń widząc zboże szczotom poscha- 
dzałe ; myśleli że to dawno siane. Zwrócili się w inną stronę 
szukając Kingi. 

Dopadła ona w końcu fienin zamku, któren budowali 
dla niej anieli lotem skrzydlatym znosząc kamienie. Przypadli 
też i Tatarzy, zaczęli strzelać i dobywać zamku i Kingi. Więc 
rzuciła zasłonę swą. Zasłona przemiem*ła się w czarną gęstą 
chmarę, otuliła zamek, ukryła pr^ed oczyma Tat^; że nie- 
widząc go nie wiedzieli kędy strzelać i wzajemnie się strza- 
łami razili. Strzały puszczane na oślep nie godziły w zamek 
lecz w nich samych. Sami sobie pozabijali dowódzców. A tu 
owa chmara czarna dudni nad nimi, pioruny Ibiją, skały się 
trzęsą, woda zalewa i grad tłucze z góry, słowem : sąd 
boskil 

Poznali Tatarzy że Kinga iwiętą królową: że Bóg sam 
ujmuje się jej. Więc uciekli co tchu!" 

Tak! opowiada rzecz lud nietylko okoliczny, lecz lud 
całej Polski, bo prawdziwą cudowność obrony csda Polska 
uzn^a. 

Źródełka onego woda była cudowną, leczyła chore oczy. 
Zbliska i zdała odwiedzał go lud. ^- Boku 1861 kiedy mu- 
rując drogę szczawnicką, wyłomano owe pisane kamienie 
Kingi: znikło i źródełko. 

Krasego pola właścicielent jest: Salomon Kak w Szcza- 
wnicy — z pokolenia tegoż oracza Krasego. Podania o Kin- 
dze żyją w Stach tej rodziny. Niedawno dopiero odkupili oni 
to pole i ppowiadają każdemu wraz z całym Indem: że się 
tam ciągle rodzi! bo błogosławieństwo Kingi jest z tern 
polem. 

Digitized by VjOOQIC 



164 

Leszek przed Tatarami schronił się na Węgry; węgierski 
zaś król uciekł kn morzn obronę kraju poniczając dzielnemu 
Szowarskiemu Jerzemu. Do niego udi^ się Leszek. 

Jerzy niewielkie miał wojsko: ale jako wódz doświadr 
ozony korzystał z obronności gói;. Odwagą i dzielnością do- 
robił się dziedzicznego mienia: zamku jednak utwierdzonego 
nie miał. Oglądając się za miejscem sposobnem upatrzył sobie 
był górę zwaną Tarkę w nad rzeczką: Tarczalem, (między 
Pidoczą a Sobinowem). Upi:zedzając aby kto inny nie zaj^ 
pustej góry, posłał tam był wierne swe sługi: Tomasza i Pio- 
tra HippolitowiczC; którzy mu od dzieciństwa' w dobrej i złej 
doli towarzyszyli i wszystkie trudy wojenne dzielili. Doświad- 
czeni ci wojownicy ogrodzili się na onej górze i utwierdzUi, 
a gdy Tatarzy wpadli, lud okoliczny znalazł tam bezpieczne 
schronienie. 

Jerzy Szowarski zaś jako orzeł bystry z wyziny Krę{Ja- 
ków śledził kędy się wróg obraca, a gdy jaki odosobniony 
zagon dostrzegł, spadli z gór jak błyskawica, odbijał plon 
i łup, ^a łby tatarskie na znak zwycięztwa przesyłał królowi 
swemu. Słysząc zaś: że Tatarzy oblegają Pieniny, przywołał 
i Tomasza Hippolitowicza i ciągnął doliną Popradu ku Pie- 
ninom. Zważając dzielność i przywiązanie Podolinieckięgo 
sołtysa do swej królewskiej dziedziczki, niewiele chybi do- 
mysł: że on znowu przywołał i naprowadził tę odsiecz ma- 
dziarską. Domysł ten wspiera okoliczność: że niezadługo zno- 
wu Kinga wynagradza wierne jego usługi; nadając las między 
Podoliócem a Gniazdami. 

^Niebawem natrafił na potężny oddział Tatarów czatują- 
cych pod górą: fiogaczem zwaną. Właśnie podczas onej stra- 
sznej burzy gradowej, która od Pienin odpłoszyła Tatar, starł 
się z nimi i równie jak Kinga doznał widocznej opieki 
Boga. Koń padł pod nim i był w niebezpieczeństwie życia, 
gdyż Tatarzy nań zewsząd godzili. Lecz wiemy i nieodstępny 
Tomasz Hippolitowicz podał mu innego konia, a niebo zesłido 
gromy straszne i gradobicie z ulewą. Tatarzy uciekli! Miejsce 
tej potyczki spamiętdo podanie ludowe; zwie ono się dziś: 
Kobyhkiem, koło Mniszka i Piwnicznej. Po wygranej Jerzy 
Szowarski zniósł się z Kingą w Pieninach udzielając jej za- 
mysłu swego ścigania wroga przestraszonego porażką i cudem. 

Digitized by VjOOQIC 



1.65 

Obleżeńcy pienińscy zbyt zbliska śmierci w oczy zagląd- 
nęli, aby pałać ochotą wstępnego boju. Ufni w łaskę Boga 
i modlitwę Kingi, chcieli wyczekiwać dalszych cudów, trwogę 
pokrywając wiarą w opatrzność nieba. 

Nie tak dzielna Kinga!— Ona! która wszystkich krze- 
piła gorącą swą wiarą, doznawszy cudu bożego, poczuła się 
do obowiązku zapracowania sobie na pomoc nieba, zgromiła 
zatrwożoną szlachtę, rozesłała goóce, aby się lud wiejski gro- 
madził, aby bił wroga, na którego sam Bóg jest zagniewan! 

Leszek pospieszył dziękować jej za modlitwę i pomoc 
uproszoną z nieba. 

Podczas kiedy na głos cudu i Kingi ośmielony lud wy- 
padając z lasów odbijał plon i gromił miJe czaty tatarskie: 
Jefzy Szowarski stauął na Makówicy nad Rytrem, zkąd na 
Sącz i csdą dolinę sądecką widok nieograniczony — jako tejr 
i sam ten wu-ch po prawym brzegu Popradu, pięknie się 
wznosi nad wszystkie góry otaczające. 

Kosz tatarski czernił się wokoło klasztora Kingi, a w sa- 
mym klasztorze zasiadła starszyzna tatarska i ruska, wyja- 
dając zasoby, lecz ńietykając ruchomości klasztornych: tak 
byli przejęci świętą zgrozą! Zagony odchodziły i wracały 
-. z plonem , a tysiące jeńców piło gorzkie łzy własne. Kosza 
samego niewielka kupa strzegła, może co nad tysiąc luda, a 
i ci, bezpiecznymi się sądzili, ani myśląc by ich śmiał kto 
w samym kosziu niepokoić. 

Jerzy Szowarski zbadawszy wszystko przeczekał do zmro- 
ku, a wieczorem spuścił się z gór, przebrnął Poprad już opa- 
dły, i z trzaskiem uderzył na wroga, podczas kiedy miesz- 
czanie i lud od grodziska i gór sądeckich z okrzykiem gro- 
źnym wypadając zagrażali z boku. Potkano się — według 
podania — na przedmieściu Starego Sącza od strony Węgier, 
kędy kościółek ś. Roclia i smętarz. Miejsce pogrzebanych po- 
- ległych do niedawna wskazywida figura murowana nad sto- 
dołami na brzegu. Kiedy się zwaliła, oberwany brzeg odkrył 
kości poległych. Ztamtąd umykali Tatarzy mimo klasztora ku 
Popradowi. 

Znałem jeszcze ludzi sędziwych, którzy mi mówili co o 
tem słyszeli od swych dziadów, pradziadów ! — „Że od klasz- 
tora ku Dunajcowi wiodła ulica prosta pomiędzy domy i płoty, 

Digitized by VjOOQ IC 



166 

a- w bok ku Popradowi zbaczi^a druga wzdłuż wąskiego po- 
toczka a raczej rowu dla ścieku. Tędy ku Popradowi ucie- 
kała spłoszona czerń , a potoczek spłynął krwią tatarską. 
Ulicę tę zwali: krwawą ulicą." — Dziś wiedzie nią gościniec 
od Nowego Sącza. 

W porażce tej poległ jakiś tatarski carzyk. 

Kinga słysząc o zwycięstwie a ucieczce wrogów, opuściła 
Pieniny idąc górami w ślad węgierskiego wojska. Na Mąko- 
wicy nad Rytrem lud pokazuje kamień; na którym wypoczy- 
wała. Na skale tamże pokazuje wyciosane znaki: miesiąca 
z gwiazdą wspominając, że ta na p^Uniątkę Tatar. 

Klasztor swój zastała nietknięty, tylko żywność wszelką 
wyjedzoną; boć to głód przywiódł Tatar do Polski. Więc tci 
okolicę całą objedli i wygłodzili, a przez cały straszny przed- 
nówek następny Elinga szczodrą ręką ktoniła lud ubogi. 

Nędzę tę najlepiej skreślił Leszek powróciwszy do Krako- 
wa, a to w przywileju klasztorowi tynieckiemu 23 maja 1287 
nadanemu. Mówi on tam: iż chce innymi mieszkańcami i rolni- 
kami na nowo osadzić i odrodzić: „ziemie dla grzechów na- 
szych' spustoszone od nieprzyjaciół miecza, które pustką leżą 
nierozbite kopaczem ni piugiem a zwilżone krwią niewinną." 

Kinga doznawszy dwakroć opatrzności boskiej yf Pieni- 
ninach, bardzo je odtąd pokochsda. Latem skoro świt wyclio- 
dziła z swego klasztora i z lipowa laseczką w ręku przez 
góry szła do Pienin a szła tak sporo: że czasaińi jeszcze na 
jutrznią do zamkowej kapliczki zdążała^ Tam się modliła 
w kapliczce lub na krańcu tych skał prostopadłych,, które 
dla jej zbawienia od wrogów moc boska wywyższyła tyle 
set stóp nad powierzchnią ziem i wód; tam własną ręką za- 
sadziła wonne goździki i zioła, które się jeszcze trzymają 
żywym pomnikiem Kingi. Każde pastusze wskaże ci ogródek 
Kingi, tam gdzie tylko sokół z Sokolicy spłoszony usiada 
bezpiecznie. A zakonnice jej jedna drugiej przed ^iercią 
powtarzają smutne jej dzieje. I jakżeż ta Kinga nie mi^a 
utkwfć w pamięci ludu? Wiernych poddanych,' co ją nieo- 
puścili w ucieczce: wynagrodziła wraz z owym Krasem. 

Jerzy Szowarski ocalając Kingę ochronił też całe Węgry. 
Za te ważne zasługi roku 1288 od króla swego Lady sława 
'itrzymał wspomniane dobra: Sowar, Sopotok i Dzielną. Odtąd 

Digitized by VjOOQIC 



167 

pisał się: Soos de fjowar. Wynagrodził też wiernego Toma- 
sza Hippolitowicza i prócz ziemi dał mu też siostrę za żonę. 

Roku 1288 Comes Myzanegus filius comitis Dzierżykraj 
niegdyś kasztelana de Polanth, i Bogusława żona, wnuczka 
Visona niegdyś scholastyka krakowskiego; wobec Leszka 
Czarnego: dwie wsie Świniarka w sądeckiem i Muszynę pod 
granicą węgierską testamentem Yisona darowane biskupowi 
krakowskiemu: temuż zdają. 

Leszek Czarny roku 1289, 30 września Umierając, skrzy- 
.wdził Polskę — rzekomo — przekazując prawa swe: Gryfinie 
żonie swej nienawidzącej Polaków. Tak przynajmniej twier- 
dziła ona okazując pismo, któremu nikt wiary dąć nie chciał. 

Roku 1289 Kinga pola jakieś w Podegrodziu zamieniła 
z lekarzem: Radzisławem. (Dokument zabrany do Wiednia.) 



Digitized by 



Google 



ŁOKIETEK - KINGA. 



Po śmierci Le&zka: Szlachta wraz z biskupem Pawłeń 
wybrali: Bolesława księcia płockiego Konradowego brata, 
który przybył ochoczo. 

Mieszczanie krakowscy z Gh-yfiną powołali Henryka wro- 
cławskiego, owego niemieckiego minneśangera. Bolesław ustą- 
pił przed nim, niezważając nia prośby szlachty. Tak więc 
posiadł Kraków: Henryk zniemczały zupełnie i dobrowolny ^ 
wazal niemieckiego państwa. Odebrawszy rządy kwapił się 
do swego Wrocł&wia i swej lutni rycerskomiłosnej. 

^Lecz czuwał: biskup Paweł, a oglądając się za dzielnym 
jakim panem upatrzył w koAcu :, Władysława Łokietka. Ksią- 
żęta też polscy zgorszeni: iż pa Wawelu zasiadł niemiecki 
wazal, dopomogli Łokietkowi. Więc mógł wyruszyć na Kra- 
ków, zwyciężyć pod Siewierzem, Skałką i Świetni oą. Wpro- 
wadzon na Wawel. 

Niemcy jednak krakowianie nie byli mu radzi i gotowali 
zdradę. Obesłali Henryka swego ulubieńca, aby się kwapił 
ku nim; a skoro Slęzacy dniem i nocą dążąc przybyli, zdrajcy 
krakowianie wprowadzili ich w miasto i gotowali się uderzyć 
na zamek. 

Niebaczny Łokietek słysząc rozruch , schodzi z zamku 
z garstką towarzyszy; zdrajcy obskoczywszy uderzają na 

Digitized by VjOOQIC 



X 169 ^ 

nich. Poległa wierna drużyna^ a Łokietek ledwo zdołał osko* 
czyć do klas^tora Franciszkan. Mnisi nbrali go w habit za- 
konny i cicho z kaplicy przez mur wypuścili. Niedobitki, jego 
towarzystwa pojmano i zagra|)iono ich mienie. To samo q)ot- 
kało okoliczną przyjazną mu szlachtę. Bisknpa Pawła. ńwię-' 
ziono także, lecz Wnet uwolniono. 

Henryk wkrótce umarł przekazując prawa swe: Przemy- 
sławowi, wielkopolskiemu (2 czerwca 1290). - 

Kinga pojmowała jasno sprawę narodową. Wacław cze- 
ski jako wazal państwa niemieckiego nie mógł byó przyja^ 
cielem Polski ani polskiego jej klasztora w Sączu. Przeciwnie 
Łokietek także pokrewny jej, a do tego wróg Niemców, 
dzielny i mężny, dawał rękojmią* opieki nad Polską i klasz- 
torem. Jak więc dawniej mąż jej i Leszek tak obecnie Łokietek 
za jej poradą, szukał pomocy na Węgrzech, 

Tymczasem Gryfina nienawidząca Polaków, posłała do 
Czech mocą urojonego zapisu Leszkowego -^ zapraszając na 
tron: Wacława czeskiego; ^yna siostry swej: Kunegundy ru- 
skiej, zięcia cesarza Rudolfa habsburskiego, przysiężnika nie- 
mieckiej Rzeszy. Ead powołaniu wysłał Wacław wojska liczne 
pod dowództwem Tobiasza biskupa praskiego, który zaj^ 
Kraków, podczas gdy sam Wacław jako lennik Rzeszy nie- 
miecki jechał na sejm Rzeszy. Przemysław na złość Ło- 
kietkowi wpuścił go mogąc się bronić. Łokietek zaś bronił 
Sandomierza. 

Na Węgrzech tymczasem wrzała straszna wojna z nie- 
miecką Rzeszą. Cesarz Rudolf wiisrny starodawnej Niemiec 
polityce, koniecznie chciał Węgry zdobyć dla swojego sy- 
na Albrechta, który aa czele wojsk niemieckich i czeskich 
wtargnął. > 

Przeciwko tej burzy stał na Gienczu kansztelan Iwan^ i Szo- 
warski Jerzy z dzielnym swym drnchem i szwagrem Tomaszem 
Hippolitowiczem. Cs^ rodową nienawiścią, cafym jadem zem- 
sty odwiecznej i zemsty za króla Stefana przed Tatarami 
zbiega w Rakuzach więzionego, kipieli madziaiy broniąc 
twierdzy gienięckiej. Niewiasty podczas przyskoku wrogów, 
lały war ukropu i sypały roje pszczół z ułów. Mury twier- 
dzy gdy runęty od taranów, cofnęli pię na zamek z życiem 
tylko, a. mnisi z krzyżem i kielichem ocalonym. Dopiero gdy 

DigitizedbyO&Ogle 



170 

dyna kaszteliuiowego piorun zabił; oblcżeńcy przerażeni za> 
żądali i dostąpili wolnego wyjścia. 

.W tern od mściwej ręki pada król LadysłaW; a na tron 
madziarski następuje Jędrzej: ostatni Arpadowicz^ 

Pod ów właśnie czas, zjawił się na Węgrzech człek 
inłody mało znany, który głosząc się bratem króla Lady- 
sława^ zdołał zebrap stronnicliwo i sięgać po koronę. Z roz- 
kazu króla: Jerzy Szowarski ruszył przeciwko niemu, poraził 
i zniewolił do ucieczki. Wygnaniec przybył do Sącza, a pe- 
wnemi znamionami na ciele swem udowodniwszy: iż jest 
bratunkiem Kingi, dos^nał jej opieki. 

Właśnie 6go września 1290 Przemysław zajął był Krar 
ków, ogłosił się księciem Polski, a Ujmując sobie biskupa 
Pawła, dsi biskupstwu: dziesięcinę żiipp solnych. Rad więc 
był wstawieniu się Kingi i Jędrzejowi Węgierskiemu nadał: 
Chroberz nad Nidą. Lecz węgierska pogoń wyśledziła, poj- 
mała i utopiła go w Nidzie. 

Zwłoki jego przywieziono do Sącza. Kinga tchem wła- 
snym i modlitwą nadaremnie chciała go wskrzesić. Bóg cudu 
odmówił, a zakonnice zaglądając przez dziurę w drzwiach 
urobioną śmiały się z niej! 

Cesarz Rudolf po śmierci Ladysława, orzekł: iż Węgry 
odtąd należą do cesarstwa niemieckiego! synowi swemu ka- 
zsi wyrok ten wykonywać mocą oręża, mimo gróźb papieża. 

Wyprzedził ich: Szowarski! i Omodeus wojewoda ge- 
niecki. Odebrali Gieńcz i wszystkie zamki zdobyte, spalili 
przedmieścia wiedeńskie, zabrali wielki plon i łup i zniewolili 
cesarzewicza do uznania praw korony Węgier. 

W wojnie tej prócz Madziarów brali udzisJ: ryttery nie- 
mieckie, niegdyś nad Renem łupieżcę, zbiegi przed szubienicą 
Rudolfa cesarza, którzy miecz swój i siebie oddając na usługi 
węgierskich królów, otrzymali zamki i dobra na Spiżui Wal- 
czyli też i dawniejsi tameczni osadnicy z czasów Jadwigi. 

Z pomiędzy Madziar szczególnie się odznaczył: Szynka 
syn Tomasza Hippolitbwicza, pokojowiec i ulubieniec królew- 
ski, idący o lepsze z wujem swym : Jerzym Szowarskim, wraz 
ż nim krwią i ranami opłacają sławę pod Wiedniem. Za co 
od króla otrzymsJ dobra szaroskie: Aasguth, Erdew^; do czego 
później: Omodeusz Gieniecki przydid część wsi: Felsebess. 

Digitized by VjOOQIC 



• ^ 171 . 

Z drugiej strony prócz Niemców walczyły posiłki czeskie* 
Więc bez trudności otrzymał Łokietek posiłki przeciwko Wa- 
cławowi. Układy wisajemnego z Polską przymierza zawarł 
z Łokietkiem posłujący naumyślnie: Szowarski Jerzy i na- 
tychmiast wysłano w pomoc ochotną młodzież* 

Wiódł ich Eemeny to jest: Klemens Wawrzynowicz, pan 
na Barani. 

Naprz^eciwko klasztora Kingi nad Popradem na maleńkim 
wzgórzu zbudowali byli Czechy strażniczy zameczek : Lemiesz. 
Ztamtąd strzegli drogi od Węgier/ a poddanym klasztornym, 
mianowicie zaś staremu King^i woźnicy: Węgrzynowi w są- 
siednim Myślcu czynili wielkie szkody. Pokrzywdzony starzec 
płacząc użalił się swej królowej i pani. ^ . 

Kinga śmiała i odważna^ rozczulona łzami najwierniej^ 
szego i' najdawniejszego sługi, któremu na starość zgotowała 
spokój! ująwszy swą lipową laseczkę, przybyła na Lemiesz, 
przewiózłszy się przez Poprad. Bez obawy weszła do stróżej 
i przekładając krzywdę ludzką, gromiła żołnierstwo ostrenri 
słowy. A był tam między Czechami polski ich stronnik: Piotr 
pochrześnik Kingi, któremu Kinga najżywsze robiła wymówki. 
Zapamiętalecl zamiast upokorzenia, uniósłszy się jgniewem, 
przyłożył strzałę do cięciwy i wypuścił na Kingę, godząc 
w samą szyję. Byłaby padła trupem, lecz się ręką zasłoniła, 
a strzała urwawszy jej kawałek palca małego lewej ręki, 
poleciała w bok! „Bogdajby cię niewdzięczniku! pierwsza 
strzała nie minęła! a to grzeszne miejsce crfe bogdajby się 
zapadło ! ! " 

Tak złorzeczyła Kinga w żalu i płacząc oddaliła się. 

Niebawem spełniły się jej słowa! — Węgrzyni przypadł- 
szy gÓFami zdawna znaną sobie makowicką drogą, napadli 
na załogę lemieską i porazili do szczętu. 

-Pierwszy ^śmiertelnie ranny padł: Piotr ów! Niemogąc 
skonać prosił aby go zaniesiono do klasztornej fiirty. Kinga 
przebaczyła, oczy mu zawarła i modliła się za duszę jego. 
Połogosławieni od niej pociągli Madziary dalej! 

Biskup Paweł bawiJ pod ów czas w Sączu lub Sądecczyznie. 
Roku 1291 zezwolił na wystawienie kościoła w No- 
wej-łące. 



DigJtized by 



Google 



172 

t UtiUUk wn«L 

Tobiasz łnskiip praski zdobył jat WiOieę omd Wirią 
i podstąjnl pod Sandomierz. 

W tern z Eemeimego węgrzyDami i z swymi wiernymi 
przypada Łokietek i niebawem aderza na Czechów. Kemeny 
cadów męstwa dokazuje, a nie nstępoją ma w bitności: dzielni 
Enjawianie i Sandomierzanie, którzy na odgłos o powrode 
jego pospieszyli do wallu przeciw wojskom zięcia cesarsko- 
niemieckiego. Mieszczanie też stolicy jego kujawskiej : Brze- 
ścia nie byli ostatnimi. Więc Czechy pobite, Wiślica i drogie 
zamki odzyskane; Łokietek gdyby nawałnica pędził Czechy 
aż do Krakowa. 

Niemieccy mieszczanie wraz z załogą czeską trzymali się 
uporczywie na Wawela i w mieście obmurowanem, lecz przed- 
mieścia doznały zemsty jego. Bisknp praski widząc: że nie 
podoła, zabrawszy Oryllnę wrócił do PragL 

Łokietek najprzód podziękował Węgrom. Eemennego 
czyli Klemensa Ławrynowicza (fUii comitis Laurencii) dziel- 
my niezwykłą uznał, osobnem pisaniem wychwalając kró- 
lowi Węgierskiemu. Wynagradzając wierne i pożyteczne usługi 
nadał mu na własność wieś: 2^ów (między Pilznem a Ra- 
domyślem). Dan w Lelowie roku 1291. Wobec: Świętopełka 
wojewody krakowskiego, .Ottona wojewody sandomierskiego, 
kasztelana sandomierskiego, Zbigniewa kasztelana, sie- 
radzkiego, Jakuba łowczego syna Spicymirzowego i innych 
wiela. 

Jak wielki hp zdobyli Węgrzy na Czechach łatwo osą- 
dzie zważywszy: że część, którą wujowi swemu Sżowarsluemu 
Szymko syn Tomasza w Biaiinme i rzędach oddal] tenże na: 
tysiąc grzywien ocenił. Koni było całe stado. 

Po odejściu Węgrów, Łokietek ciągle wojował niedobitki 
czeskie i ich stronuiki w krakowskiej ziemi; ani chciał sły- 
szeć o układach i zawieszeniu broni. 

Na wiosnę 1292 Wacław ruszył do Polski osobiście. 

Łokietek wiedząc: iż nastąpi bój straszny, chcąc się 
przygotować należycie pospieszył' do wiernych Kujaw; gdzie 
go z radością witali: matka i brat Kazimierz, wierna szlachta 
brzeska i brzescy mieszczanie. W Brześciu kujawskim zjechali 



Digitized by 



Googk 



173 

się^ a wdzięczny Łokietek uznając zasługi i poświęcenie Ma- 
cieja sędziego kujawskiego wobec matki, bratsl i czestników 
nadid mu dwie wsie: Kokoszyce i Więckowice, prosząc aby 
mu i nadął tak wiernie służył. (Brześć 4 maja 1292). 

Mieszczany też brzeskie, że mu tak wiernie i tak dzielnie 
służyli, wynagrodził dwiecaa wsiami. (Brześć 20 maja). Pod- 
pisali prócz matki najdroższej i brata Kazimierza: Jan kan- 
clerz łęczycki, Jędrzej rządca, Jakub podsędek, Krystan wo- 
jewoda kujawscy. Przecław kasztelan włodzisławski, Cliebda 
podkomorzy i Wilhelm wójt sieradzki prócz innych niewy- 
mienionych. 

Tam uradzono ciągnąć na południe i unikając bitwy 
z główną siłą zamknąć się w Sieradziu. 

Biskup praski przywiódł potężne posiłki. Krakowianie 
Niemcy przyjmowali go z wielką czcią i radością. Za nim 
ciągnął sam Wacław z licznem wojskiem zaciężnych Sasów 
i Brandeburów. . Piastowicze szląscy przysięgli mu ' wierność 
i posłuszeistwo, i przyłączyli się do niego. 

W sierpniu wjeżdżał do Kiakowa przyjmowań od Niem^ 
ców z wielką czcią i radością. Niezatrzymując się dobywa- 
niem zamków ciągnął .prosto na Sieradz, kędy się Łokietek 
zawarł z bratem swym Kazimierzem łęczyckim. 

Oddział Sasów i Brandeburów posłań był na Podgórze, 
aby strzegli od strony Węgier niedopuszczając *pomocy ma- 
dziarskiej. Oddział ten obozując w cisowych borach u ujścia 
Popradu w Dunajec, łakomym wzrokiem spoglądid na klasz- 
tor Kingi: pragnął łupu jegc. Sądeczanie przeważnie kupcy 
w przyjaźni, żyli z kupcami krakowskimi wyłącznie Niemca- 
mi. Za ich pośrednictwem przekradali się dó miasta żołnierze 
Wacława a kupcy sądeccy prawdopodobnie także Niemcy 
przediowywali ich w nadziei spółudziału łupu spodziewanego. 

Biedna Kinga wiedziała o tej zdradzie, lecz niemając sił 
potemu, pLoruczyła. obronę klasztora Bogu, który go od Tatar 
pbronił. Na modlitwie czuwając nocą, nieco wcześniej kazała 
zadzwonić na jutrznią. Właśnie tej chwili podstęppwali Niemcy 
pod klasztor chcąc go zdobyć i złnpić. Głos dzwonka trwogę 
. w nich objudził: myśląc że zdradzeni, uciekli czemprędzej. 

Było to ostatnie Kingi niebezpieczeństwo, 'lecz nie osta- 
tni żal. 

\ ^ ■ ' DigitizedbyCjOOClC 



174 

V 

Umarła 24go lipca, a ostatnią mydlą jej była troska o 
Łokietka i Polskę. 

Przed śmiercią myślała jeszcze o przeniesieniu klasztora 
swego w miejsce gdzie dziś Nowy-Sącz. Cliciała założyć wa- 
rownią polską bronioną przez polskie mieszczaństwo^ Wiemy 
jej dworzanin: Jan Boży (Bogusz?) podjął się tego; lecz z jej 
śmiercią upadł i zamysł; któremu biskup Paweł właściciel wsi 
Kamienicy nie był przeciwnym. 

Ostatnią jej sprawą dokonaną dla dobra klasztora będzie 
zamiana wsi: £adczy ibiędzy potokami: Obigrą i Babimpo- 
tokiem — za Ł^kę biskupią, włość dziedziczną: Bogufała; 
rokii tegoż 1292. (Dokumentti pozostał tylko napis). 

Śmierć jej zatruła jeszcze obecność Gryfiny. Tak niesie 
podanie klasztorne. 

Po dzielnej obronie i nadludzkiem wysileniu, Łokietek 
musiał się poddać w Sieradziu, widząc przed sobą pewną 
lylkp zgubę. Wacława wojsko w dzień imienin jego całą siłą 
dobywało go, chcąc się przypodobać królowi. 9go września 
poddał się, zrzekając się praw do Krakowa i Sandomierza 
obiecując wierność i pomoc wojenną przeciv^ko wszem wro- 
gom. Upokorzenia jego świadkami prócz Wacława i biskupów 
jego byli: Bolesław mazowiecki, Kazimierz bytomskie Bole- 
sław opolski, Mikołaj opawski: Piastowicze. 

13go października zaprzysiągł poddaństwo w bardzo u- 
pokarzających wyrazach. Prócz Piastowiczów zniemczałych 
przysłuchiwali się temu: Jan Wyszehradzki kanclerz Wacława, 
a mistrz niemiecko- pruskich krzyżaków. 

/ Poddsfcnie to, owo zrzeczenie się praw „istotnych i do- 
mniemanych^ tyczyło się tylko Krakowa i Sandomierza. Wa- 
cławowi tylko jako księciu Wawela przysiągł być posłusznym 
i Wiernym, uznając go za swego polskiego zwierzchnika i pana, 
słowem: przyjął lennictwo Wacława jako króla polskiego pod 
zakładem utraty dziedzicznych Kujaw i Sieradzia. 

Wierni jego kujawscy mieszczanie, -mianowicie Brzeźnica 
i Brześć całą siłą dopomagali mu w tej walce przeciwko 
żywiołowi niemieckiemu i Niemcom krakowskim. Niezawodnie 
za podszeptem tych ostatnich, już po złożonej; przysiędze, do-' 
dano Łokietkowi za warunek: aby w dwu tygodniach dosta- 
wił mieszczan swych brzeżnickich^ i brzeskich na zakładników 

"oigitized by Google 



175 

i rękojcmców. Mieli oni przysięgając ręczyć za niego: że 
przysięgi wierności dotrzyma. GWyby zaś w niej nie dotrwd : 
że przez to samo utraci Kujawy i Sieradz. 

Rzecz cała na pargaminach spisana opiećzętowa/ oddana 
do skarbca koronnego czeskiegp. Tam dochowanana po dziś 
dzień. 

Biskup Paweł umarł w miesiąc po upokorzeniu Łokietka. 
Jakąż goryczą skostnieć polskie jego serce. 



Kinga i biskap Paweł. 

Umarła więc Kinga! obronicielka Polski od Tatar^ do- 
brodziejka Polski, która ją istotnie macierzyńskiem ukochała 
sercem. Dała jej posag swój na ów czas bardzo znakomity, 
nauczyła ją dzielnej obrony i korzystania ż niedostępnych 
gór, podnosząc zwątiije serca szlachty i nieśmiałość ludu skła- 
niając do wstępnego boju. Nauczyła wydobywać sól, przepro- 
wadzać wody, a w końcu Bogu się oddawszy, nauczyła pokory 
i przykładnoiści życia obok oświaty niepożyczanej lecz sa- 
morodnej : narodowej, która się snuje z łona narodu jak pa- 
jęczyna z łona pająka. Jej klasztor nie był gościnnym cu- 
dzozietnek dworem, a mowa polska była mową jej, była mo- 
wą pieśni klasztornej. ' \ ^ 

Csle życie lgnęła do Polski. Nietocy zawiścią swą ku 
Węgrom i Polakom; rakuski książę rodziców jej cudem bo- 
skim z rąk Mongołów ocalonych więżąc i obierając z ostatka 
mienia; — tembardziej skłania jej wielkie serce do miłośei : 
Boga! Polski i Węgier! 

Kto kochał Boga i Polskę: temu łatwo pojąć życie 
Kingi. 

Biskup Paweł Przemiankowski głównie się opiekował 
Kingą, był jej przyjacielem. Modlitwa jej często i gorąco 
wznosiła się za niego* Jej! której nawet wrogowie nie mogą 
odmówić czystości obyczajów i -cnót stawiających ' ją na wy- 
sokości ołtarza. On zaś? szlachcic, kanclerz książęcy, myśliwy 
namiętny! onemu same męty życia same niecnoty i ;£brodnie 
zarzucają dziejopisarze równocześni. ^ 

• ' Digitiżedby VjOOQIC 



176 

Jakież moina pogodzić jasne słońce z ciemną mgłą? 
jakież czysta, bogobojna i wcale rozmnna Kinga mogła ma 
być przyjaciółką??? 

Z dworzanina ksiądz, z kanclerza ponfoego i kanonika 
w rok ledwie kapłaństwa ęwego jai^ biskup! mnsiał iS^iągnąć 
zazdrość kapłanów starszych. Rok kapłaństwa nie zatarł do 
szczętu dawnych nawyczków dworskich rozkoszy. Nowy bi- 
skup błądził i ciężko ł>łądził; a starzy surowi kapłani kapi- 
tulni gromili go, skarżyli do Rzymu — i zapisali grzechy 
jego. 

Lecz zapisali i pokutę jego. 

Sarkali nań i książęta : Pudyk i Leiszek czarny. Pierwszy 
'wychowaniec Jadwigi i Henryka zniemczsiego, drugi chódząfty 
w knsem niemieckiem odzieniu:^ obaj sprzyjający Niemcom, 
pragnący zniemczenia Polski. Obaj go więzUi, obaj zarzucali 
mu nawodzenie pogańskiej Litwy i Jadżwingów, zarzucali zbro- 
dnie straszne: krew, pożogi i łnpiestwal 

Eitnonicy krakowscy nie odznaczyli się głośneni wo- 
łaniem o uwolnienie biskupa swego: uwolnił go Rzym 
i Gniezno.^ 

Kanoników zarzut mętnego życia, gdyby czarna nitka 
snuje się przez cały jego wątek życia: inne zaś dziejowe 
iródła milczą. Rzym obstaje za nim, Kinga modli się za 
uwięzionym. 

Nie byłoż tam osobistej jednostronności? 

Biskup Paweł Przemiankowski grzeszył; ale i pokutował 
dężko; a po. tyci? grzesznych pierwszych latach biskupstwa 
swego, pokutujący biskup poskromiwszy siebie całą swoją 
jaźń zwrócił ku Polsce, którą zalewsdy żywioły obce: nie- 
mieckie i mongolskie. On! wraz z Kingą i mazowieckiemi 
książęty stał potężną groblą przeciwko teutońskiemu krzyżo- 
wemu i świeckiemu łakomstwu, które pod cieniem skrzydeł 
pobożności błogosławionej Jadwigi pragnęło i łakn^o ziemi 
i mienia polskiego^ jak wprzód : wendosorabskiego tak jak 
szląskiego, jak mazowieckiego. 

Więc 'też wszyscy Niemcy, tudież zniemczali i Niemcom 
życzliwi bij zabij na nich. A na czele tych Niemców stało 
miasto Kraków, a kapituła waiii^elska stoi wpośród Krakowa. 

Dzieje piszą się czernidłem i piórem na błonach i papie- 

. ' ' , ■ Digitizedby VjOOQIC 



177 

rach zgłoskami i słowami ! — Lecz piszą się także własną i wrażą 
krwią, orężem i grotem, mogiłami i pobojowiskiem. — Dzieje 
ówczesne pisali kanonicy i mnisi; lecz pisał i naród pirzele- 
wając łzy i krew. 

Pisma chwalą l^udyka i Leszka; łzy i krew polska potę- 
piają icli. Pisma — i to nie wszystkie — potępiają Pawła 
z Przemiankowa wraz z Konradami mazowieckimi i Łokiet- 
kiem, a Mazowsze, Kujawy, Łęczyca, Sandomierz i Podgórze, 
ochocjęo za nich krew swoją lały? 

Czy wierzyć tylko pismu niemieckich zwolenników a za- 
dać kłam pismu krwi polskiej, przyjaźni i życzliwości świą- 
tobliwej rozumnej Kingi?? Toporczykowie nawet, co lasami 
i kniejami uprowadzali uwięzionego biskupa, później obok 
niego stoją — Leszek ich wydziedzicza. 

Biskup Paweł ciężką walką dozgonną, więzieniem i tru- 
dem, pokutował za swe młodei grzechy i zasłużył sobie na 
cześć Kingi, na cześć narodu. Kielich pokuty wychylił do 
^ dna; bo dożył : zgonu Kingi, dożył upadku sprawy narodowej 
. w przeraożeniu Łokietka. W końcu dożył: że Wacław czeski 
' w jego biskupiej wci: Kamienicy u wpływu rzeki Kamienicy 
do Dunajca, zakładał miasto niemieckie; dożył: że Czechy 
i Niemcy ku zniemczeniu Sądecczyzny wznoszą warownię 
tam, gdzie on z Kingą: Polską od Niemiec i Tatar warownię 
wznieść zamyślał. 

Siekiery czesko-niemieckie podcinając odwieczny cisowy 
hóT biskupi na domy dla niemieckich osadników, podcięły i polskie 
.skołatane serce biskupa Pawła. Umarł 29 listop. 1292 w Tarcz- 
ku opodal od Krakowa, gdzie rządził zwycięzki Wacław. 

Przytcilej (XIX) — My Wacław z bożej łaski król aze- 
ski, książę krakowski i sandomierski, margrabia morawski! 

— Obwieszczamy wszem wobec i na przyszłość: żeśmy 
wiemościom ńaszyn^ Bertołdowi wójtowi i Arnoldowi z braćmi 
swemi synami Tyrmana tegoż wójtostwa spólnikom, zezwolili: 

— Na założenie miasta naszego Sącza, w miejscu onem, 
gdzie obecnie leży wieś Kamienica; dołączając do tegoż mia- 
sta Sącza 72 łany, które odłączemy i zupełnie uwohiiemy od 
każdego z ludzi. 

— Ma zaś każden łan płacić : rocznie 10 szkojców srebra 
zwykłego, o ś. Marcinie imieniem czynszu. 

Digitizedby^DOgle 



178 

— Z którjch 72 łanów pnezniicsoiie 6 na spólne pa- 
stwisko i inno spólne zyski i pożytki wszystkich mieszczan; 
4 zupełnie wolne, 2 zad lany opłaci całe pospólstwo czynsz^ 
jak z innycli łanów, wójtowi zostawiając szósty grosz. 

— Z innych zań łanów i pól, które pola płacić będą po 
pół szkojca, szósta część przypadnie wójtom, dla nas 5 części 
zostawiwszy. 

— Z aptek zaś, sukiennic, z chlebnie, z jatek szewskich 
i rzeżniczych, z wagi śrótowej, z wagi ołowianej i wszelkich 
innych urządzeń tegoi miasta, pożytków wpłynąć mogących, 
przychodów tychże szósta część też przypadnie Wójtom, a 5 
części obrócone będą na spóby użyt^ i zysk miasta tego. 

— Przytem wszystkie jatki jakiekolwiek ci wójtowie 
nakładem własnym urządzą, postawią, lub kupią, i dwie ła- 
źnie, jeden dworzec na rzeź bydła zwykle huttdhof zwany; 
i łan jeden z dworem w przerzeczońem mieście. 

— Młyny też ile ich się okaże potrzebnemi miejscu temu 
nad Dunajcem po obu brzegach, na Kamieuicy i Ołpince po- 
tokach, ciż wójtowie z dziedzicami swymi, swym nakładem 
zakładać, a od wszelkich czynszów i sipżebnictw wolnf, po- 
siadać będą. — Młyny rzeczone, prócz nich samych nikomu 
zakładać nie będzie wolno. 

— Z win zaś sądowych i spraw wszelakich, trzecia część 
przypadnie onym i spadkobiercom ich, dwie zaś części wszyst- 
kich dochodów nam samym. 

— A ponieważ rzeczonemu miastu dodajemy sto łanów, 
które mają osiedlić w przeciągu lat piętnastu od dziś dnia; 
ile z tych łanów w temże czasie osiedlą, do tyluż łanów 
czynszu obowiązani będą, i wójtowie od tyla dochodów wsze- 
lakich pobierać będą część. 

— To też dodajemy: Jeżeli się szczęśliwym przypadkiem 
wójtom i mieszczanom tegoż miasta zdarzy, w obrębie i mie- 
dzach dziedzictwa do nich należącego: wynaleść i własnym 
nakładem wydobyć złoto lub kruszec jakikolwiek; zachowu- 
jemy im prawo wszelkie w podobnym razie książętom zwykle 
przysłużające. 

— Postanawiamy nadto, aby cło nie pobierano w dawnem 
miejscu, lecz w obecnem, a drogę zwykł% i pospolitą aby 
tamtędy zwrócono; mieć chcąc: Aby przeciw temu wykra- 

" - Digitizedby CiiOOClC 



- 179 

czających, wójtowie rzeczeni, z wszystkidi rzeczy obrali i sa- 
mych wraz z ciążą do nas odstawiali, 

— t)la polepszenia zaś bytu miata tego, nstanawiamy 
odbywanie corocznego jarmarku w uroczystość błogosławio- 
nej Małgorzaty mcczenniczki przez cały tydzień, z wszelaką 
wolnicą. i • 

— Pozwalamy też i sprzyjamy urządzeniu: mennicy prze* 
wójtów na pożytek miasta. 

— Dalej! obcy mieszkance z kądkolwiek przez księstwa 
krakowskie i sandomierskie dążąc nsi zamieszkanie tegoż 
miasta, wolny mają mieó przechód, od ceł uwolnienie. 

— Ciż «ami mieszkance w mieście osiedli, przez pbie- 
dwie stróże to jest brony ku Węgrom dążąc, do ' żadnego cła 
nie są obowiązani. 

— Dołączamy też ustanawiając niniejszem, aby^ w odda- 
leniu mili w około miasta tego^ w żaden sposób nikt nie 
śmiał karczemnie browarzyó; 

— Am. też w tej przestrzeni rzemiosła prowadzić. 

— Przydajemy też na pozy tek miastu temu: las w około 
(ex orani parte) ^ rybołóstwo i łowiectwo w obrębie ląiedż 
swych. 

— Rzeczone miasto ma być założone na prawach po- 
wszechnych magdeburskich, jaljLie obecnie w mieście Krako- 
wie obowiązują i dotąd obowiązywały; aby się w wątpliwo* 
ściach do tegoż prawa odwoływano. 

— Nadajemy zaś pożytki przytoczone wzmiankowanym 
wójtom: Bertoldowi i Arnoldawi z braćmi jego wszystkimi 
i ich prawnymi spadkobiercami, z wolnością sprzedaży lub 
wieczystej darowizny wraz z prawami; niechaj je odbiorą 
i między siebie według sprawiedliwości równo podzielą. 

— Dla świadectwa tegoż, kazaliśmy niniejsze pismo spo- 
rządzić i pieczęci naszej mocą utwierdzić. 

— Dan w Krakowie roku pańskiego 1292 dnia 8 listo- 
pada. Przez ręce Henryka kanclerza krakowskiego i sando- 
mierskiego. 

Na wzór więc zniemczałego Krakowa zakładał Wacław 
niemieckie miasto: Kamienicę' na przekór Sączowi polskiemu. 
Prawa niemieckie tesame eo w Krakowie, nawet: bicie mo- 
nety pozwolonc) Drogi dla cła zwrócone na Kamienicę^ 



Digitized by 



Google 



180 

Wszydtko to pozwala Wadaw powagą 8w% zwycięzką, 
a prócz kanclerza jego^ z panów poląkich iaden nie podpisał 
tego wywłaszczenia biskupa krakowskiego. 

S^eczanie znać sprzciciwiali się temu przewidając upa- 
dek starego miasta swego i odwołując się na swe przywileje^ 
mianowicie wolnej kupi i spławu wolnego.' Wacław uznał na- 
danie Bolesława i stwierdził uwolnienie od ceł i wolny spław 
^kofchanych swych wiernościów: mieszczan sądeckicłi . . . ." 
Dnia tegoż 8 listopada i przez ręce tegoż Henryka Gwazona. 



Gryfina. 

Czecłiy z Niemcami wprowadzili Gryfinę do Sączii, a bie- 
dna Kinga umierając musiała patrzyć na wrogów narodu 
swego i polskiego, i klasztor swój ukochany widzieć w ich 
nienawistnej mocy. 

Smutne to były czasy dla jej klasztoru i zakonnic, które 
dopiero po smierd jej poznały jaką utraciły matkę. Według 
podania klasztornego, zaraz po śmierci Kingi, wobec Gryfiny 
wpadli zbójcę żądając wydania pozostałych skarbów. Przy- 
nieśli cztery koszule zgrzebne umaczape w smole grożąc: iż 

w nie ubiera przełożone zakonu a potem zapalą na nich 

„a wnet wyjawicie skarby!" Co Giyfina na to? nie wiadomo. 

Roku 1293 w Gostwicach zastawiono dwie role klasz- 
torne: Szczotki i drugą przy drodze blisko karczmy. Czy nie 
na okup tym rozbójnikom? 

DługQ3z a za nim Kramer i późniejsi mylnie piszą; że 
Gryfina nie wróciła z Pragi, że tam umarła i tam pochowana 
przy swej siostrze Kunegundzie ruskiej. Czerpali tę wiado- > 
mość z tych samych źródeł, z których czerpali zupełne potę- 
pienie Pawła biskupa. 

Wacław stwierdził nadanie Kingi lecz stwierdził też i te- 
stament Leszka, mocą którego osiadł na Wawelu. Wdzięczny^ 
przysądził wdowie jego: Gryfinie prawa jakich używała Kinga,' 
mianowicie uznał ją: panią Sądecczyzny. 

Rozpoczną ona dalsze chwilowo przerwane ńiemczenie 
doliny Dunajca: 



Digitized by 



Google 



181 

Eoku 1292 jeszcze, więc natychmiast! nadaje przywilej 
na założenie niemieckiej wsi: Szalanki ol>ok Gołkowic, na- 
przeciwko starego grodziska sądeckiego. . 

Boku 1293 prawem niemieckiem obdarzą wsie: *Opolanę 
i Naszocowicę, to jest sądeckie grodzisko, które jej snąć było 
solą w oku, więc go otoczyła niemieekiemi osadami. 

Tegoż roku nadaje klasztorowi sołtystwo: Rdzioetów 
(nad Dunajcem niżej NowegoSącza na lewym brzegu). 

(Przywilejów odnośnych nie posiada Sądecczyzna. Istnieją 
jednak w archiwum cesarskiem |W Wiedniu zabrane podczas 
zniesienia klasztora.) 

Przyynlej (XX) — Prawo niemieckie na Gabon r. 1293^ 
-^ W I. P. A. — Ażeby czyny ludzkie w postępie czasu 
nie ulatały i do wiadomości przyszłych dochodziły; wypada 
w poczet pism wprowadzić, co się słusznie uczyniło. Dla tego 
niechaj znoją obecni i przyszli, którzy obaczą treść pisma 
tego : 

Ze wobec Nas: Gryfiny sławnego księcia pana: Leszka 
chwalebnej pamięci niegdyś księcia krakowskiego i sieradz- 
kiego pozostałej wdowy: — Grabią Miśny (Comes Myschny) 
dziedzictwo swe ojczystą mową: Gabon narwane y^ ziemi* 
sądeckiej położone, z jednej strony przytykające do dziedzic- 
twa naszego: Gołkowic i z tejże części kopcami oddzielone, 
wraz z wszem prawem swem wojskowem (militali) i prawem 
posiadania wojskowego szlacheckiego (tUtdi militalia); za 40 
grzywien lanego i czystego srebra, odprzedał: grabiemu Mi- 
kołajowi zwanemu: Pączek. 

— Tak więc rzeczony gfabia Miśny wobec Nas, od 
rzeczonego grabi Mikołaja całą summę pieniędzy odebrawszy, 
wymienione dziedzictwo Gaboó, z całem swem prawem i po- 
siadaniem, zdał rzeczonemu Mikołajowi i potomstwu jego ku 
wiecznemu posiadaniu. 

— Tepże Miśny obo wiązał się: iż dziedzictwa tego nigdy, 
za podobną ilość, pieniędzy, ani za większą, tak sam jako 
też przez krewnych, napowrót napierać się nie będzie. 

— Trzeba zaś wiedzieć, że wymieniony Miśny, pieniądze 
wspomniane obrócił na dziedzictwo: Dębice (Damhicha), które 
dziedzictwo zdał swej najdroższej siostrze : pani mał- 
żonce grabi : Chadrona jako część jej ojcowizny. 

Digitized by VjOOQ1C 



J82 

/ 

— Ponieważ to zaS grabią Mikołaj uczynił z wiedzą 
i wolą naszą, i w bezastannej gotowości wiele nam usłng 
wyświadczył: kazaliśmy dzie(hictwo to GalK)ń opasać kop- 
cami, począwszy od rzeki Dunajca przez strumyk: Babipótok 
zwany aż do początku tegoż potoka, zkąd miedza idzie a;^ 
do Rurisowai prosto do Skrudziny. * 

~ Żeby zaś tegoż grabi Mikołaja zasługi, godną ode- 
brały nagrodę^ temuż, dziedzictwu Gabon, nadajemy: prawo 

' niemieckie ; 

^ — Aby go używali i nim się cieszyli, samo dziedzictwo 
WT^z z wszemi osadnikami swemi, wolni od wszelkiego pra- 
wa polskiego, od wszelkiego sądu, władzy, powagi i panowa- 
nia wszystkicti woj^ewodów, kasztelanów, a mianowicie: kasz- 
telana sądeckiego — i od wszystkich sędziów pojskicłi, od 

-urzędników, sług i woźnych, od składek i wybieraczxiw, od 
służebnictw, od pod wód gościńcowych iul)ocznycbf zgoła! od 
wszelkich ciężarów jakimkolwiek słowem w polskiej mowie 
nazwanych. ' ' 

— Z tej przyczyny; wszyscy wsi tej mieszkance nigdzie^ 
nie będą pozywani, jak tylko przed rzeczonego dziedzica: 

ograbię Mikołaja i następców, lub też przed sołtysów jego; 
którzy w wszelkich zatargach sprawiedliwość czynić mają. 
Jeżeliby zaś tego dziedzictwa sołlys miał być pozwan; będzie 
powołań wobec Kas, pismem, pieczęcią naszą stwierdzonem, 
i tam pirzed sądem Naszego dworu stanąwszy, odpowiadać 
będzie według: swego magdeburskiego prawa. 

-T Prócz tego, gdyż większym zasługom większe przystają 
nagrody: mieszkańców tego dziedzictwa od wszelkich służe- 
bnictw- i opłat pospolitych tej ziemi (sądeckiej) uwalniamy 
i ochraniamy na lat 14. 

— Po upływie zaś lat 14 zastosują się do zwyczajćw po- 
spolitych innych wsio w wojennych, używając podobnegoż 
prawa niemieckiego. 

— Zastrzegamy jednak : że nie wolno do tego dziedzictwa 
przyjmować lub zwabiać ludzi klasztornych z dóbr klasztoi;nyeh. 

— Żeby się zaś nikt na później nie poważył nadwerężyć 
niniejsze słuszne czyny: list ten pieezęcią naszą stwierdzić 
kazaliśmy. 

— Działo się w Sączu roku pańskiego 1293 w przeddzień 

Digitized by VjOOQIC 



183 

lutowego nowiu; wobec pana: Mateusza liapelana i rzecznika 
naszego, wobec grabi Mikołaja sędziego naszego dworskiego 
zwanego: Jaszczurka; grabi FiHpa sługf naszego; grabi Pa- 
wła Trembowicza (filio Threbe) sługi naszego; Selchona sługi 
naszego; Adama z Zasłonią i Piotra pisarza nadzegO;* z pod 
którego ręki wyszło to rozporządzenie. 

Pieczęć wisząca opacka klasztora Staro- Sądeckiego. 

Gabon ten leży też' nad Dunajcem, koło Gołkowic. 

Przt/ioilej (XXI)^ — Roku pańskiego 1293. Wszystkim 
i każdemu pojedynczemu, teraźniejszym i przyszłym niniejszą 
treścią wiadomo czynimy: 

— Że' my Zbigniew Żegofa dziedzic Łąkty idąc za radą 
zbawienną przyjaciół naszych,, dobrze rozmyśliwszy w pewnej 
nadziei zbawienia dusz przodków naszycli, t^raz żyjących 
i potomków, fundujemy kościół we wsi naszej Wola Żegota 
zwanej na czei^ć i chwałę wszechmogącego Boga i świętego 
Mikołaja patrona naszego, któryto kościół uposażamy ze 
wszelką wolnością, lasami, łąkami i ornemi polami — bez 

' wszelkiej przeszkody do użytku, posiadania i na dobry użytek 
podług woli plebanów obracania. 

— Prócz tego nadaliśmy temu kościołowi młyn w wyż 
rzeczonej wsi Wola Żegota leżący z prawem i' wolnością jak 
g;o sjnni posiadaliśmy — na zawsze — nic tamże sobie albo 
naszym następ3om nie rezerwując (nie wyłączając) lecz peł- 
nomocnie darowaliśmy i darujemy. 

— Któren to młynarz wiecznemi czasy będzie obowią- 
zanym co rok jedne markę polską płacić plebanowi, w czyn- 
szu także będzie mu obowiązanym mleć, bez miarki pleba- 
nowi, będzie obowiązanym 8 dni robić — w własnym domu 
reparacyę przedsięwziąść, i gdy trzeba będzie znowu gontami 
pobić, odrzwia i drzwi we dworze będzie winien odnowić;. 

Jego od wszelkich do nas danin na zawsze uwal- 
niamy. 

— Temuż kościołowi po wszystkich płodach ziemskich, 
na które sami orzemy w obydwóch Łąktach dziesięciny 
w snopie dajemy, i wszyscy sołtysi nasi dziesięciny w snopie 
dawać są obowiązani — na wieczne czasy. 

— Także każdy kmieć we wsi Wola Żegota będzie obo- 
wiązanym dawać daniny w zI>ożn. 

Digitized by VjOOQIC 



184 

— A w innych wsiach każdy z nich korzec owsa da- 
wać; na której rzeczy* potwierdzenie pieczęć nasza się 
dołącza. 

Władysław Łokietek uległ ogromowi przemocy cze- 
skiej. Nie upadł jednak na dućhn owszem wzrósł w potęgę 
woli: zwyciężył sam siebie, bo mu zajaśniała myśl potężnej 
zjednoczonej Polski. 

Już 1293 w myśli tej złączył się z bratem swym kazi- 
mierzepiy z Przemysłai^em i z arcybiskupem gnieźnieńskim, 
któren zastrzegał nietykalność kościelnego mienia. Więc n^it. 
się podpisali wszyscy trzej: że za fezkody wyrządzone któ- 
renkolwiek z nich trzech odzierży Kraków, wypłaci biskupowi 
300 grzywien srebra. "^ 

Nie tak biskup krakowski, który pod żadnym warunkiem 
nie chciał odstępywać Wacława, nad którego głową zbierała 
się burza i gromy apostolskiej stolicy. ^ 

Biskupem krakowskim był: Prokop, Rusin, krewny 6ry- 
finy i kanclerz niegdyś jej męża, narzucony kapitule za jej 
orędownictwem w Pradze. Posądzon o niewierność Prokop 
pojechał do Pragi i przysiągł wieczne , posłuszeństwo Wacła- 
wowi i dziedzicom jego. Za co tytułem wynagrodzenia szkód 
w dobrach poniesionych otrzymał dziesięcinę z wszystkich 
żup krakowskich. Jan Muskata jako świadek podpisał ten 
list. Na osobną prośbę biskupa, uwolnił od opłat -rocznych 
nadwornych miasta biskupie . Tarczeki i liżę. Wróciwszy 
z Pragi zaniemógł biskup Prokop i na łożu boleści wyczeki- 
wał niespodzianych wypadków. 

Dziesięciny i cła, które zarządał od klasztora Kingi: — 
, riespożył! 

W same zielone świątki napadła też Litwa : • Łęczyce, 
wyprawiła straszną rzeź, a potem zdradliwie ubezpieczonego 
kjsięcia Kazioąierza Łokietkowego brata, wycięła wraz z zastę- 
pem jjBgo. Łokietek odzierżył więc niespodzianie: Łęczyce* 
Możnemu jednak królowi czeskiemu nie mógł sprostać; zda- 
wało się: iż Wacława nikt wyruszyć z Polski nie zdoła. 

Wyruszył go: Rzym! mocą władzy od Boga i powagi 
kościoła: mianując królem crfej Polski: Przemysława wielko- 
polskiego, który się o to postarał przez biskupy polskie^ 
w czem dopomagał własny Wacława kapelan: Aleksy. 

Digitized by VjOOQ1C 



185 

Strfo-się toroku 1295 wkrótce po śmierci krakowskiego 
biskupa Prokopa , który kooająe, słyszał o poniżeoin swego 
Wacława wyklętego przez Rzym. 

Oo jeden z biskupów polskich zrzekł si§ prawa wolności 
obierania króla i służalec czołem bijący imieniem swem i bi- 
skupiego stolca krakowskiego przysiągł na wiekuistą wier- 
ność i posłuszeństwo: Wacławowi i potomstwu jego. 

Posłuszni Rzymowi biskupi: gnieźnieński, poznańskie le- 
sławski a nawet Muckata krakowski (wobec załogi czeskiej) 
uznali Przemysława i 26 lipca 1295 prawie w rocznicę skonu 
Kingi ^ ukoronowali go w Gnieźnie jako króla cdej Polski 
i Pomorza. 

Wacław czeski będąc zatrudnion doma użył zdrady: 
wierni jego margrabiowie brandeburscy zabili niebacznego 
Przemysława za pomocą: Zarębów i Nałęczów. 

W 1294 w swym ukochanem Brześciu mieskając wypo- 
sażył istniejący tam: ubogich i chorych szpital. Przydano 
kawał ziemi, wystawiono nowy dom, „aby chorzy i biedni 
mieli gdzie wypocząć po pracy i trudach życia. . ." 

Wierne jego druhy: Krystan wojewoda, Wojciech Gąska, 
Maciej sędzia, Jędrzej włodarz, Klemens łowczy i Pełka 
(Kluska?) kanclerz podpisali. 

Roku 1295 przebyw^ Łokietek w Brzeźnicy Sieradzin 
i Brześciu. 

W Sieradzin wynagrodził starego Wilczka, któren mu 
długie lata wiernie służył i wraz z synami swemi służy. 

Nadanie podpisał między innemi : Zawisza wojewoda sie- 
radzki. 

Roku 1296i w dzień ś. Wojciecha, Wielkopolanie zgro- 
madzeni w Poznaniu powołali Łokietka na tron, przeciwko 
czemu powst^ Henryk książę głogowski, spadkobierca praw 
koronnych Przemysława. 

Łokietek nieomieszkując na Węgry pobiegł. Król Jędrzej 
m cliętnie mu pomocy użyczył przeciw: Henrykowi głogow- 
skiemu. Prócz innych; wyraźnem osobistem rozkazem przydał 
mu nlubionego swego dworzanina: Szynkę młodego a dziel- 
nego siostrzana Jerzego Szowarskiego — któremu posiłkując 
pierwej Łokietka owo stado klaczy przywiódł i darował. — 
Z temi więc węgierskiemi posiłki ciągnął Łokietek na SzJąsk. 

' DigitizedbydOOClC 



186 

Tam zaszim jakaA bitwa,* a mężny Szynka w oesaeh Ło- 
kie&a walcząc i zastępy rozgramiająe, otrzymał postrzały 
i pchnięcia. Nastąpiła zgoda i Łokietek otrzymał się na 
tronie. 

Nie przybierał jednak tjrtoła królewskiego), wiedząc do- 
brze: iż Rzym przywłaszcza sobie, prawo nadawania go, i że 
Rzym nadał Przemysławowi. • 

Opojony szczęóciem oddał się Łokietek rozpuście 'wsze- 
lakiej, a wojsko jego trapiło kraje wielkopolskie gdzie ma 
przeważniejsza część ludności: Niemcy i tak nie sprzyjali. 

Wadaw czeski też nie zasypiał, a niemogąc orężem, 
chciał złotem odzyskać Polskę. Posłużyła mu do tego roz- 
pusta jakiej się Łokietek oddaL W archiwum ezeskiem isfoieje 
dokument z 18 listopada 1297 : że za 5,000 grzywien srebra, 
zrzeka się Łokietek praw swoich. W końcu roku tego wtóc3 
do Brześcia i nadając tamże szpitalowi wieś: Kąty wyznaje, 
iż to] czyni dla odpuszczenia grzechów swoich i rodziców 
swoich. 

> Powyższe zrzeczenie się praw nie musiido istotnie nastą- 
pić albo też nie otrzymał pieniędzy skoro po Idęsce pomór- 
sidej w roku 1299 znowu za 4,000 grzywien srebra i olku- 
skie dochody misd jeehać do Pragi uznać zwierzchność Wa- 
cława. Uprzedzili go Widkopolanie; sami przywołali Wadawa, 
który się ożenił z Przemydawa córką; a niedługo potem 
Łokietek jako tułacz bez kawałka własnej ziemi dla rozpusty 
i ciemięstwa wzgardzony od, swoich, tropiony wszędzie od 
namiestnika Waoławowego: Ulrydia Boszkowicza Czecha, 
lasami/ górami znowu musiał uchodzić na Węgry do woje- 
wody spiskiego. J^ie zastał tam dawnej gotowości. Cról Ję- 
drzej krewny jego, umarł od trucizny^ którą matka jego 
komu innemu zgotowała; Węgrzy jedni chcieli wziąść króla 
z rąk Rzymo^ drudzy, aby nie zagubić wolnego wyłwru woleli 
nawet Wacława, byle wolno obranego. 

Łokietek stał opuszczony i smutny, t>o własne sumienie 
wyrzucało mu jak lekkomyślnie zmarnował szczęście swoje 
i szczęście narodu, który oddał cesarskiemu wazalowi. Skru- 
szony ] zasmucODy w Bogu tylko i Rzymie miał nadzieje: 
boć go też jeszcze wiązały przysięgi Wacławowi wykonane 
w Sieradziu a później ponawiane, i ciężyły owe grzywny 



Digitized by 



Google 



187 

srebra przechalane rozpastnie, za które na rzecz Wacława 
wyrzekał się samodziebej Polski. 

Żonę Łokietkową: Jadwigę córkę księcia kaliskiego Bo- 
lesława Pobożnego prawdopodobnie wcześniej^ na Węgry ^de- 
słrf, a w podróży nie mało nsług wyświadczył jej wiemy: 
Gierczek mieszczanin radziejowski. 

Udał się do Giócu przy Koszycach gdzie mieszkał wo- 
jewoda spiski, życzliwy ran: Omodensz. 

Nota: (Omodeus! — czy to nieprzekręcone i z madziar- , 
ska wymówione: Adamus (Odomus . . . Omodus ...??) Wtedy 
byłbyto ów dzielny obrońca Beli przed Tatarami pod Szajo : 
Adamns Polonus? — Podaję to jako domysł tylko.) 

Oba wojownicy dzielni, oba nienawidzący Niemców oby- 
czaje, mowę i oświatę swą przemocą narzucających innym 
narodom, oba pojmujący położenie narodów swych, wnet do 
siebie przylgnęli zwłaszcza wobec nienawistnego im Wacława. 
Oba zgodzili się na to: że bez wszelkiej wątpliwości z Szy- 
. mu prędzej zaświta szczęście narodowe. 

Właśnie trwało „miłośliwe laito^ ' zwykłe na początku 
stulecia nowego. Łokietek zawdzi^^ szaty pątnicze i piechotą 
modląc się i żałując za grzechy szedł do grobu świętych 
apostołów. Bonifacy Vni (mocą rzekomo spuścizny po świę- 
tym Szczepanie) mianował właśnie królem Węgier: Karola 
Martella, a' z rozkazu ' papieskiego ukoronował go arcybiskup 
Strzygoóski. 

Przybycie Łokietka na rękę było Rzymowi. Rozgrzeszono 
pokutnika z grzechów i przysięgi sieradzkiej, a groźnym 
listem zgromił papież Wacława, zakazując surowo aby sobie 
do Polski żadnych praw nie przywłaszczał, aby się nie 
ważył pisać króleih polskim i używać polskiej koronnej 
pieczęci. 

Papież wysłuchał też zażaleń klasztora Kingi. Uwolnił 
od dziesięcin i ceł wymaganych przez nieżyczliwych bisku- 
pów krakowskich, a zakon Klarysek wcielił do zakonu Fran- 
ciszkan, których zwierzchność była odtąd zwierzphnością za- 
konnic. 

Dotyczące zaginione wyroki powinny być w archiwach 
rzymskich. Taksamo rozkaz biskupowi gnieźnieńskiemu: Aby 
się opiekował klasztorem Kingi i bronił go. 



Digitized by 



Google 



188 

Mimo to wszystko wkroczył. syD Wacława do Węgier, 
zwyciężył pod Budą, a arcybiskup Kołoczy koronował go 
w Albie. 

W Polsce zaś przez namiestniki swe panował stary Wa- 
cław. W Kujawach z ramienia jego rządził: Tasa z Wie- 
semburga, w Krakowie : Ulrych Boszkówicz,- a w Wielkiejpol- 
sce: Mikołaj Opolski. 

Kraków, miasto i bisknp lgnęli do Czechów. 

Biskupem był ów szlązak Muskata, co to 1294 z Pro- 
kopem biskupem jeździł do Pragi uderzyć czołem Wacławowi 
i przysięgać na wierność jemu i potomstwu jego. Lubił go 
też Wacław i wynagradzał. 

Za wieś fi^amienicę, kędy nowi Niemieccy przybysze za- 
kładali warownią od Węgier i polskiej Sądecczyzny, dał mu 
Wacław miasto Biecz z zamkiem i powiatem całym.'. Wcho- 
dziła w to wieś Rozemł)erg prawdopodobnie przez tegoż bi- 
skupa na niemieckiem prawie założona. Wystawił on w niej 
kościół i wyposażył go; podobnie ) w Bieczu. Muskata (co 
nawiasem mówiąc będzie: Muszyn to jest: Muchy syn) nie 
mając krewnych, spuścił ziemię biecką opatowi tynieckiemu, 
z którym żył w przyjaźni, a który w bliskości dzierżył dobra 
Tuchów i Brzostek. 

^Nądid też Wacław Muskacie dobra: Chęciny. Klasztorowi 
zaś Kingi zapisał: 10 grzywien rocznie naiupach wielickich -^ 
na sól! — Zniósł t^ż cło klasztorne, mianowicie na korzyść 
Krakowian niemieckich. 

Wacława syn : Wacław roku 1301 otrzymawszy koronę ' 
węgierską przezwał się: Ladysławpm. Nie przepomniał on 
wiernego Muskatę. W Budzie napisał mu darowiznę ziemi 
i zamku: Płoche. 

Przywilej (XXII) — My Władysław król Węgier, wyna- 
gradzając yrieme i liczne usługi, które nam przy uzyskaniu 
korony węgierskiej wyświadczył wielebny Jan z bożej łaski 
biskup krakowski, podkanclerzy koronny węgierski . — Jemu 
i następcom jego, dziedzicznie nadajemy na pograniczu są-' 
deekiej ziemi leżący zamek nasz : Płoche — zezwalając na 
osiedlanie rzeczonego okręgu, prawem teutońskiem, frankoń- 
skiem lub jakimkolwiek zechce .... roku pańskiego 1301. 

W Sądecczyznie zaś gospodarzyła sobie i rządziła Gry- 

Digitized by VjOOQ1C 



189 

fina, rozdając przywileje na wsie niemieckie, potakując po- 
gnębianiu klasztora przez biskupa i Wacława. 

Roku 1296 założyła: Podłęże sołtystwo. 1297 założyła: 
wieś Kamienicę (za Łąckiem). 

Kamienicą też zwał się jeszcze Nowy-Sącz^ 

Starośądecczanie za jej rządów macoszych dopiero poznali 
jaką panią i matkę utracili w Kindze. Więc też nie ustawały 
moiUy u grobu jej, a pierwszym rzeczywistym cudem było : 
że serce jej kochające Polskę, w mogile jeszcze przyciągało 
wszystkich, którzy miłość tę dzielili. Tysiącami biedni i bo- 
gaci zewsząd spieszyli modlić się na grobie jej : za siebie 
i Polskę^ na której brzemieniem ciężyły rządy czeskich na- 
miestników. 

Czechy i Gryfina przelękli się tego nabożeństwa podno^ 
szącego ducha narodu. Bali się żeby nabożni pątnicy przy 
Kindze nie pomyśleli też o Łokietku. Niepokojona Gryfina 
bacząc nieobronność klasztora podjęła myśl Kingi przeniesie- 
nia go do Kamienicy. Chciała oducióc grobu i niemiłej Kingi 
pamięci. 

Stary włodarz Kingi: Jan Boży widząc w tem myśl da- 
wnej swej ukochanej pani, podjął się wystawienia kościoła 
z klasztorem. Jego zaś zawezw^a Gryfina, gdyż osiadł był 
w nowo-zsUożonem mieście, a miejsce »pod klasztor wjl)rane 
właśnie jego było dziedziną. Za wystawienie klasztora tego 
według ugody nadała, mu Gryfina 100 łanów przyległych 
dóbr klasztornych. Zakonnice czy nie śmiały czy nie megły 
się^ przeciwić. 



Klasztor w Nowym- Sącza. 

Przywilej (XXIII) — W imię Pana Naszego Jezusa Chry- 
stusiel Amen. 

— To co się dzieje, ażeby i obecnie pamiętano i w przy- 
szłości to wiadomem było; należy stwierdzić świadectwem 
pism i przyłączonych pieczęci. 

— My więc Gryfina wielmożnego księcia pana Leszka 
sławnej pamięci niegdyś księcia krakowskiego, sandomirskiego 

Digitized by VjOOQ1C 



190 

i sieradzkiego, pozostała wdowa; pani ziemi sądeckiej: Ob- 
wieszczamy wszem wobec i w przyszłości z treścią niniej- 
szego obznajomionych : 

— Iz pilnie zważywszy, Jana zwanego: Bożym, miesz- 
czanina Kamienicy; Nam i Naszej najjaśniejszej matce świę> 
tej pamięci: pani Ennegondzie i siostrom zakonnym sądeckim, 
pilnie i pożytecznie okazaną gotowośó: wystawienia z posad 
9wym nakładem i na swym dziedziAcu klasztora i oddania 
onegoż w posiadanie tymże siostrom zakonnym. 

— Ponieważ wspanii^ość książęca i słuszności względy 
wymagają, aby wierni słudzy wzajemnej łaski doznali, za- 
dngi obfite wynagrodzenie otrzymały. 

— My więc za łaskawem sprzyjaniem i dobrą wolą 
wielebnej opatki klasztora zakonnic sądeckiego, także za 
przyzwoleniem i zgodą całego tamże zgromadzenia: 

— Przerzeczonema Janowi i jego prawym następcom 
wieczystej darowizny mianem dajemy i nieodwołakiie przeka- 
zujemy, dziedzictwo, to jest: 100 łanów frankońskich lasu; 
położonego z jednej strony wedle łanów kamienickich, z le- 
wej strony wedle dziedzictwa Zabełcze; z trzeciego zaś boku . 
przytykające do dóbr naszych Siedlec, a dalej dostatecznie 
na liczbę stu łanów ku Mogilnie rozciągłym, w którym lesie 
dajemy mu w posiadanie: Małą-Łubinkę z obu jej brzegami. 

— Daliśmy ów las wspomnionemu Janowi po dobrem 
zastanowieniu się, aby za swe zasług otrzymi^ nagrodę. 

— A zyski, które Nam dotąd prawnie przypadały z tych 
lasów, aby nań hojnie spływały na przyszłość: Nadajemy 
mu to dziedzictwo z wszelkiemi dochodami, opłatami czyn- 
szów, składek, z służebnictwami, daninami, pożytkami przy- 
należnemi: z łowiectwem, barcią, pastwiskami, młynami, sta- 
wami, karczmami i cokolwiek na swój pożytek będzie mógł ^ 
obrócić. 

-— Aby tam umieszczał i osadzsd: ludzie wszelakiej mowy 
i narodowości, na prawie niemieckiem to jest: magdeburskiem. 
Wszech mieszkańców na tych 100 łanach aby rządził i są- 
dził sam lub przez swe sołtysy. Wszelkie sprawy w temże , 
dziedzictwie toczące lub słusznie wszcząć się mogące — o ile 
w prawie magdeburskiem są zawarte we wsiach sądzonemi 
i przez roki przewodzonemi być mają. 

Digitized by VjOOQIC 



191 

— Których zaś spraw według prawa magdeburskiego 
wieś sądzić nie może jako to: spraw największych lub przy- 
najmniej bardzo wielkich; w tych sprawach odniosą się do 
dworu Naszego lub sióstr wspomnianych/ 

— Zyski sądowe jakie wspomniane prliwo orzeknie: dla 
siebie zachowa: kto osądzi prawdziwe spory. Kary zaś win, 
w tem dziedzictwie wyrokiem ławników przysądzone, hez 
wszelkiego korowodu, wspomniany Jan i jego potomkowie 
wszystkie dla siebie otrzyma. Wymawiamy sobie zaś, aby 
po upływie lat 16 wśpomniony Jan i następcy jego, corocznie 
w dzień ś. Marcina: 6 grzywien lanego srebra, bez żadnej 
W3anówki Nam lub wspomnianym siostrom, z dziedzictwa 
tego płacili. . 

— Zastrzegamy też: aby ludzie klasztorne poddane ani 
zwabiał ani na mieszkanie .przyjmował. 

— Prócz tego mieszkance tego dziedzictwa', zarówno 
z czynszownikami innych wsiów naszych, wkraczając lub 
wychodząc z bram i domów dziedziny naszej, używać mają 
tej samej wolności od opłaty cłowej. 

— Tego więc dziedzictwa panów, sołtysów i wieśniaków 
na wieczne czasy uwalniamy i wyjmujemy z pod wszelkich 
polskich: praw, rządów państwa, władzy i powagi, sądów 
i sędziów, kasztelanów, wojewodów, a poszczególnie od kasz- 
telana sądeckiego, od woźnych i urzędników, od opłat 
służebnictw, składek, danin, leśnego pasania, grodów twier- 
dzenia, albo dróg robienia i naprawiania, dostarczania potrzeb 
wojennych, płacenia leży, pospolitybh i poszcze^łnych pod- 
wód i przystaw, tak istniejących jak znajść i jakimbądż sło- 
wem w jakimkolwiek przedmiocie nazwać się mających. Tak! 
że nie będą powołani przed ża4en sąd inny, jak tylko przed 
obecnych swych dziedziców Inb sołtysów, którzy 4iczy nią spra 
wiedliwość wszem domagającym się. 

— Sami zaś panowie i sołtysi', powołani pismem naszą 
pieczęcią opieczętowanem, stawią się przed nami i według nie- 
mieckiego lub magdeburskiego prawa pozwani odpowiadać 
będą. Inaczej pozwania stawać, ani odpowiadać nie są obowią- 
zanymi. 

— Darowiznę tę czynimy często wspomnionemu Janowi 
i potomkom jego, aby: dzierżyli, posiadali, przedawali, daro- 



Digitized by 



Google 



192 ^ 

wali, zamieniali i pozbywali jak zechcą — w niczem jednak 
nieabliżając prawom naszym. 

— Żeby zaś darowizny tej, słusznej i nroczystej na 
przyszłość kto zapamiętale nie nadwerężał zawiścią wiedzio- 
ny: uznaliśmy godzi wem, pismo to pieczęcią Naszą i pieczęcią 
wielebnej Bogu poświęconej pani opatki klasztora zakonnic 
sądeckiego i pieczęciami całego ich zgromadzenia ntwierdzić. 

— Działo się jawnie tn w Sączp. Boku pańskiego 1299 
w miesiącu wrześniu. 

Wobec tych : Pana. Stefana naszego Yzecznika^ pana Mi- 
kołaja zwanego: Pączek^ sługi naszego; pana Mikołaja zwa- 
nego: Jaszczurka, dworskiego naszego sędziego, pana Pawła 
syna Trębcowego, sługę^ liaszęgo, pana Adama z Jazłowca, 
pana Boguty sługi naszego, wobec naszych kapelanów, i księ- 
dza Bogufa, księdza Jakuba plebana miasta Sącza, i Piotra 
zwanego Opatem pisarza, z pod którego ręki wyszło to pismo. 



5. Łokietek powtórnie wraca. 

Łokietek wróciwszy z Rzymu, bacząc Wacława mocno 
zatrudnionego w Węgrzech próbowstt szczęścia w Polsce. 

Wiedząc: iż opat tyniecki licho strzeże bieckiego zamku, 
z garstką Węgrzynów przypadłszy dobył gą. Ztamtąd nie- 
baczkiem i skrycie udał się do kilku swych wiernych towa- 
rzyszy broni zachęcając do zrzucenia jarzma obcego. Lecz 
dawni wojownicy przygnieceni niewolą dotąd nieznaną opu- 
ścili głowy: trwoga opanowała ich! Przycichli też po ziam- 
kach: rytery, Zbiegowie przed szubienicami cesarza Budolfa 
przypomnieli sobie: że Wacław był zięciem jego i wazalem. 

Łokietek przekradając się pomiędzy czeskich urzędników 
i straże dotarł aż do Kujaw. Brat Łokietków: Ziemowit do- 
ł)rzyński i brataniec: Leszek! poszli za dzielnym a nieszczę- 
śliwym stryjem. 

W dzień ś. Rufina w wrześnłu 1302 wraz z bratemt 
Przemysławem podpisuje ten Leszek w Włodzisławiu sprze- 
daż wsi Świnic; 23 grudnia 1302 sam Przemysław podpisuje^ 
w zamku: Wyszogrodzie. * 

Digitized by CjOpClC 



yirych Boszkowk czeski wojewoda Krakowa i Sando- 
mierza posłyszawszy o Łokietku i zdjętym Bieczu, pospieszyli 
z wojskiem; Węgrzy itie dotrzymali: odebrał fJieoz, i obsadził 
granicę czatując na Łokietka. 

Kujaw zaś, a miaiłowicie Brześcia strzegł: Tassa zWis- 
.seraburgu w<>jewoda fcujawsko-pomorski, Przecław, burgrabia 
brzeski, Gotto młodzieniec, Reinhard i inni Czechowie lub 
Niemcy. 

Z wielką więc trudnością przekradając się przez góry 
i lasy w towarzystwie szczupłej tylko leQZv wiernej drużyny, 
dostał się Łokietek napowrof do Węgier do wojewody Omd^ 
densza ciągle wojującego z Czechami.^ Nadomiar nieszczęścia : 
Leszek walcząc w szeregach Omodeiisza, wpada w ręce Cze- 
chów, którzy go bez okupu nie chcą wypuścić. Musiał się 
udać o pomoc do krzyżaków, i w 180 grzywnach nastawił im 
dziedzictwo swe: Michałowską ziemię do trzech lat (15 listo- 
pada 1303 w Toruniu). Łakomi krzyżacy dodali mu jeszcze 
182 grzywien i mimo wziętych za to 40 łanów ziemi nad 
Drwęcą, mimo zwracania im pieniędzy, nie chcieli zwrócić 
zastawnej ziemi Michałowskiej dając powód do późniejszej 
wojny i sposobność do, strasznej nad sobą Łokietka zemsty. 
Wzięty i Ziemowit, który za pomocą wiernego sługi: Jędrzeja 
z Krakowa bez okupu uszedł z niewoli. Wywdzięczając się 
dał mu dobra Makowo roku 1304. 

Wacław rozgniewany niedbałoócią straży zamku bieckiego, 
Biecz wraz z powiatem odjął biskupowi. Muskata skarżył 
się o toxlo Rzymu, lecz uzyskał tylko prawo dochodzenia 
krzywdy na tynieckim opacie. Opat zdał się na sąd polubowy, 
a Muskata musiał poprzestiić na jednej wsi: Przeczycy. Owo 
Płoche, to jest: dzisiejsza Muszyna stiJa w końcu za utra- 
cony Biecz. ^ 

Gryfina ciągle panowała na Sączu. Roku 1303 nadiała 
sołtystwo w Naszocowicach. Tegoż 1303 Miechowici ustąpili 
klasztorowi prawa mianowania plebąoa w Łącku. 



Tymczasem zmieniło^ się szczęście na Węgrach. Papiel 
zkojarzony z Rak^szany wsparł Karola Martella, wypędzono 
obu Wacławów. Kumany węgierscy wpadłszy do Czech, dzieci 

DigitizedbyOfoOgle 



194 

czeskie troczyli do swych iSiodeł^ a w wściekłej zemście od- 
rzynali niewiastom piersi, jeńcom przekłówali dłonie . . . 

Wacław bojąc się podobnego loąu w Polsce, odwółs^ 
niemiłych Polakom namiestników: Boszkowica i Opolskiego, 
a wyroznmialszego: Pawła de Pawelstejn mianował wielko- 
rządcą całej Polski. 

Ziemowit wydobył się też z niewoli czeskiej bez oknpn, 
bo za 'pomocą: Jędrzeja z Krakowa: aciećzką. Jędrzej Kra- 
kowianin ośmielony szczęściem radził przekraść się na północ, 
pozbierać nieco pieniędzy, przesłać Łokietkowi, a samym kn- 
sić się o Dobrzyń. Przyjęty śmiSły pomysł, a do Ziiemowita 
śmiałków przyłączył' się: Jasiek pisarz ^Łokietka. 

Nie przesądzam, twierdząc: że w czerwcu i lipcu kiedy 
spław Popradem, Dunajcem i Wisłą bywa najpospolitszym, 
w owych mianowicie czasach kilku śmifdkom przebranym za 
sługi kupieckie, lub kupcy, podróż wodna aż do morza nie 
mogła być niemożebną. 

Dość na tem: że 15 lipca 1304 w odzyskanym samku 
dobrzyńskim: Ziemowit wynagradza Jędrzeja Krakowianina 
za częste, wierne i pożyteczne usługi podczas niewoli; za radę, 
trud, pomoc i życia łożenie, gdy go bez okupu wydobywał 
z niewoli; oraz: że za jego radą 1 pomocą odzyskał ziemię 
i zamek dobrzyński.* 

Zamek ten trzymał jakiś Wojsław Trojan przywła- 
szczywszy go sobie, gdy go przez zdradę .sługi Ziemowi- 
towego: Chucza dostał,, który obok Trojana walcząc zabity 
od ludzi Ziemowita. Podobnym zdrajcą okazał się: Przyby- 
sław Wojczyc. Wszystko to w liście nadającym Jędrzejowi 
dobra Makowo dokładnie wypisał ów: Jasiiek „pisarz kocha- 
nego brata Władysława." 

30 września w Władyaławiu: Jan syn starego i wiernego 
Łokietkowego: Wilczka wojewody niegdyś brzeskiego — za 
zezwoleniem brata i bratańców, opatowi Cystersów byszew- 
skich sprzedaje wieś Bierzyn js całą rzeką Dobrą. 

Tegoż' dnia temuż opatowi stryjeczny brat onegoż: Skar- 
bimierz syn Dobiesława stolnika niegdyś brzeskiego, wobec 
kujawskich książąt, wobec syna i wnuków sprzedaje dobra: 
Gościrad. 

14go pażdzierniKa w Toruniu: Leszek na swą micha- 

- ■ ■ ', ' DigitizedbyCjOOClC 



195 

łowską ziemię od krzyżaków pożycza dalszych 300 grzy- 
wien. 

Czybyto z marnotrawstwa, z lekkomyślności najżyczliwsi 
krewni 1 starzy wierni słudzy Łokietka w oczach synów^ 
wnuków i krewnych wypraedawali dobra, zaciągali długi 
u niemieckich mnichów: Krzyżaków i 'Cystersów?? 

Właśnie pod ów czas chwycił Łokietek za awoją do- 
świadczoną broń i na czele posiłków wojewody ępiskiego- 
wkroczył do Polski. Droga którędy kroczył nie mogła być 
j^k tylko na Bieszczad lub Erępaki górami i dolinami Po- 
pradu, Białej i Ropy. Niemając pieniędzy na zaciągi wojsko- 
we uzbrajał lud wiejski, który pod jego dzielnem przywódz- 
twem >valcząc dopomógł do zdobycia biskupich Pełczysk i do 
obudzenia ducha w trwożliwej szlachcie, która niechcąe się 
daó wyprzedzić chłopom, zewsząd się garnąć poczęła. Więc 
tei odebrano Wiślicę, odebrano i Lelów. 

Roku 1205 dnia 24 czerwca umarł Wacław, podczas naj- 
usilniejszycłi przygotowań do wojny z. Polską. Na to hasło 
odżyła cała Polska myśląc o Wyborach ' królewskich. Muskata 
biskup snadż obstawał przy młodym Wacławie, bo przysięgał 
był ńa dziedziczną wierność. z 

Wzdrygnęła się szlachta przed myślą utracenia kwiatu 
wolności narodowej: Toporczykowie z Żegotą wojewodą san- 
domierskiih na czele, Prandotą kasztelanem, Smilem sędzią; 
więc też Krakowianie: Wiera^bięta kasztelan, Andrzej z Żmi- 
groda wojewoda, Klemens kanclerz i kanonik przybyli do 
Łokietka. Za nimi przybywało wiela szlachty, a nie ostatnim 
był wojewoda kujawski: Stanisław. Rozpoczęła się podjaz- 
dowa wojna i zbrojenie na wielkie rozmiary : płoszono Gzecliy 
i Niemce w Małej Polsce i Kujawach. 

Dzielni mieszczanie: brzescy i władysławkowsey po- 
wstawscz^ obiegli zaipki, których dowódzcy chcieli się pogrze- 
bać w gruzach. Szkoda było Czechom ludu najdzielniejszego, 
Bzkoda było Łokfetkówi wiernych miast i zamków obron- 
nych. Wielkorządzca Pawelstejn za pośrednictwem krzyżaków 
i biskupów zawarł zawieszenie broni z wójtami i ruieszczany 
obu dzielnych miast, a to na podstawie możebnych układów: 
Wacława z Łokietkiem. 

Działo się w Toruniu* na plebanii 25go stycznia 1206 r. 



Digitized by 



Google 



19G ' 

Treage to jest: zawiess^nie broni Brześcia, zawarte przez 
wójta: Tylego Wojciecha, Krystana i Gotkiną imieniem ca- 
łego miasta miało trwać ai do ś. Wacława. Podczas tego 
dla nkładów Łokietkowi z niewielą ludU wolno będzie zje- 
chać do Brześcia. Gdyby zaś pp^ybył z wojskiem, z kilkoda 
wejdzie, wojsko zaś zostawi w polu. Gdyby chciał dobywać 
zamka, uczyni to nie od strony miasta, lecz od pola; za to 
zamek »nie będzie szkodził miasta ani okolicy. Z zamka po 
dwa ładzi wolno zejść mogą do miasta za kapią potrzeb. 
Sprawy sądzić będzić: wojewoda, wójt i kasztelan zamkowy: 
Herold. Załoga miasta może poprawiać parkany i wieże jai 
istniejące, byle je nie podwyższać do wysokości zamka. No- 
wych stawiać nie wolno. Wszyscy do rozejma przystępujący, 
oraz wojownicy byłego wojewody: UIrycha Boszkowica w do- 
łujach swych spokój mają mieć. Rozejm ten rozciągają Brze> 
ścianie na całą Polskę, mianowicie ziiś na Kujawy i ziemie 
księcia Przemysława; 

Mieszczanie Włodzishtwka prócz zawieszenia broni, za- 
ręczyli za Łokietka do świętego Michała: Że miasto i za- 
mek Barów, które mu. paszczą Pawełstejn, po upływie 
tego czasu wróci w takirn^ etapie jak odbiera. Wielkorządz- 
ca. czeski zastrzega sobie prawo wejścia do miasta z pocz- 
tem nielicznym. Podpisali: biskapi włodzisławski i chełmiński; 
Konrad mistrz pruski i dowódzcy bliskich zamków. 

Wacław czeski padł od sztyletu, ciągnąc do Polski. 

Pierwszego września tegoż roku 1306 Łokietek stanął 
u bram Krakowa. Biskup Muskata robił jeszcze trudności, 
musiano mu obiecać zwrot Biecza, dopiero zezwolił; a wielo- 
władny wójt krakowski: Alt>^rt otworzył w koi^icu bramy 
stolicy. Z swemi Sieradzany, Kujawiany, Sandomierzany, Łę- 
cźycany i szlachtą dobrzyńską wjechał Łokietek: i zaraz go 
wit&no panem Polski. 

Wynagradzając przychylność wójtów: Wojciecha i Hen- 
ryka za zgodą wiecników a przyczyną Muskaty^ stwierdził 
Łokietek dawniejsze przywileje krakowskie — nadając ma- 
gdeburskie prawo zamiast wrocławskiego. ' 

Po śmierci Gryfiny klasztor Kingi wystawion był na aa- 
paść stronników niemieckich, miiuioiisicie Miechowitów i bi- 
skupa: Muszyny. 

Digitized by VjOOQIC 



* 197 

Miechowici roku 1310 przynt^łas^&czali sobie napowrót 
prawo do kościoła w Łącka. Biskup zaś ciemiężył cłami 
i dziesięciną. 

Najwymowniejszym dowodem tego jest następająciy wy- 
rok legata papieskiego: 

Przywilej (XXIV) — Gentilis z łaski . bożej kardynał na 
górze ś. Marcina wysłannik stolicy apostolskiej; — Wielebne- 
mu w Chrystusie ojcu z l>ożej łaski arcybiskupowi gnieźnień- 
skiemu: zbawienia w Panu życzy! 

I — Zważywszy życzliwie: że w Chrystusie miłe dziewice 
siostry klasztpra w Sączu zakonu ś. Klary w dyecezyi kra- 
kowskiej; gardząc rozkoszami światówemi i stroniąc od szko- 
dliwych ułudzeń życia, poświęciły śię służbie bożej przy ści- 
słem ubóstwie^ idąc w tern za radą zbawienną i wybierając 
część najlepszą/ której aby nie postradsUy za pomocą Pana! 

-^ Mienimy rzeczą godną opiekować się niemi życzliwie, 
szczególnie zaś ninie podczas wysłannictwa naszego. 

— Aby pod pozorem jakiej obmowy nie doznawały za- 
mieszania wewnętrznego spokoju , lub jakiego ubliżenia sta- 
nowi swemu duchownemu i świątobliwej spokojnosci. Lecz 
owszem! aby w nie wzrastały i wztnagały się a spokojnem 
wielbiąc umysłem rozszerzały chwałę imienia Pańskiego. ' 

— Przełożona nam prośba w Bogu miłych dziewiC; opatki 
i. zgromadzenia klasztornego zakonu ś. Klary w Sączu, za- 
wierała: Iż chociaż za osobliwemi stolicy apostolskiej przy- 
wilejami, udzielpnemi ich zakonowi, zgoła nie są ol>owiązane: 
dawać dziesięciny z jakichbądż posiadłości lub dóbr swych 
ninie posiadanych lub jakieby za pomocą boską mogły nabyć 
w przyszłości; — Ani też do przykładania się na utrzymanie 
którychbądż biskupów choćby, i wysłannikóVr i posłów tejże 
stolicy; — Ani do żadnych składek J pot>orów; ani do opłaty 
drogowej, ani ceł, ani opłat jakichl^olwiek królewskich, kciią- 
żęcych lub innych osób świeckich; — ani mogą być db tego 
zniewalane jakokołwiek! 

— Przecież^ biskup krakowski wbrew tym przywilejom 
waży się wyciskać: dziesięcinę dia sąd^kiego opłacanego 
opatee i zakonnicom ku własnemu ich pożytkowi; 

— Także ich ciemięży rozmaicie przeszkadzając w po- 
siadaniu dółw ich. Ku wzgardzie wyż wymienionej Stolicy 

Digitized by VjOOQ1C 



198 

i Naszej a za szkodą niemałą i krzywdą oDycbże: opatki 
i zakonnic. 

-^ Więc prosiły nas w pokorze/ abjrśmy tema zapobie- 
gli niyczając ojcowskiej opieki temni zakonowi wedłag po- 
winnodci arzęda naszego. 

— Glicąc więc zaradzić spokojowi onychie : opatki i za- 
konu, i zapobiedz złośdom nciemięiycieii (Tnolle$tantium ma- 
liHia), mocą niniejszego, polecamy Ojcowskości Waszej i roz- 
kazujemy: 

— Abyń weiUug potrzeby, otaczając opieką życzliwą: 
opatkę i klasztor nuIc dozwalał ich — ^rew przywilejom — 
nciemiężać niesłusznie w wyż wyrażonych rze(^zach ani biska- 
powi, ani komubądż innemu, ciemięzcę zań abyś karcił ko- 
ścielną karą. 

— Dan W Budzie 27go kwietnia w roku 4ym papiestwa 
Klemensa V (1310). 

Prawdopodobnie wstawił się arcybiskup za klasztorefm 
uciśnionym, a Łokietek wspierając go powagą książęcą spo- 
wodowid wybuch dawno tłumionej zawziętości biskupa. 



Zdrada krakowska. 

Krzyżacy nienawistnie patrzyli na upadek niemieckich 
wfrfywów w Polsce w miarę wzrostu potęgi Łokietka. Po 
upadku Szlęzaków a później Czechów, bacząc: iż na nich 
kolej przychodzi: zrucili czasową obłudę, zdradą opanowali 
Odańsk wycinając 10,000 polskiego i pomorskiego jarmarcz- 
nego ludu, miasto zniszczyli zupełnie i nową osadę opodal 
zidożyli. Mnichy sprowadzeni przez ś. Jadwigę dla rozszerza- 
nia wry: stali się już udzielnem państwem. 

Cesarze niemieccy w imię powagi cesarskiej przywłasz- 
czając sobie świat, brandeburskim książętom nadalj byli 
Odańsk z okolicą; — krainę, która do nich cale nie należała. 
Krzyżacy kupili od Brandebnrczyków oną rzekomą dai^owiznę 
i okazując, usprawiedliwiali się wobec światu i Kzymn. Zdo- 
bywali zamki polskie. 

■ DigitizędbyCjOOClC 



199 

Łokietek więc rad nierad masiał się gotować do wojny: 
rozpisał podatki wojenne. 

Ghcąc sobie ująć biskupa krakowskiego, dobra:' Piotrowin 
zapisał kościołowi krakowskiemu. Działo się to:pod Sączeni 
po Bożem Narodzenia 1310. 

' W Sądecczyznie rozpoczynając nowy rok: 1311 wdród 
przygotowań wojennych, wdród starań o pomoc węgierską 
i papieża -r- nie przeczuwał : że za rok sam będzie potrzebo- 
wał tej sądeckiej i węgierskiej pomocy. 

Muskata biskup i mieszczany krakowskie też z^YStrętem 
patrzyli na niebezpieczeństwo niemieckiemu żywiołowi gro- 
żące, a tym mniej chcieli przyczynić sję do tego. Opierając 
się na swe przywileje odmawiali pienięd^, wymawiając.: iż 
ich chce niszczyć, a lotrostw i łupiestw okolicznych nie po- 
skramia. Umydlili jeszcze raz zażyć szczęścia przeciwko Ło- 
kietkowi. Biskup Muskata, Henryk ^ proboszcz miechowski 
wraz z bratem swym: wójtem krakowskim i zamożnemi kre- 
wnymi Czechy przybrawszy sobie majętnych Niemców i Cze- 
chów dzierżawiących miechowskie i tynieckie dobra; ^ posłali 
do Bolesława opolskiego księcia: zapraszając go na tron pot 
ski, którego jako Piastowicz był niedalekim — i już przed 
dwudziestą laty poń sięgał,, przyczem ranny i imany od Ło- 
kietka pod Siewiers^em. Przybyłego witali mieszczanie kra- 
kowscy, sołtysi prądniccy i dzierżawce tynieccy: wszystka: 
Czechy lub Niemcy. 

Na Wawelu jednak zawarła się załoga z Jadwigą żoną 
i dziećmi Łokietka z postanowieniem obrony rozpaczliwej. 
Daremne były namowy i groźby mieszczan krakowskich i Szlę- 
zaków.- Bolesław musiał, zamieszkać w domu wójtowskim. 
Łokietek nie był pod ów czas w Krakowie. 

Karol król węgierski w wielkim był kłopocie. Maciej 
hrabia Tręczyński, którego dóbr miedze stanowiły warownie* 
Komomo, Szarosz i Lubomia — powstał przeciwko niemu 
i biskupom wiernym, zburzył biskupią Nitrę, spalił kościół, 
a wiatry rozwiidy święte prochy : Świerada i Benedykta. Łą- 
czyli się z nim synowie: Omodcusza wojewody przyjaciela 
Łokietkowego. Król Karol podstąpił pod Szarosz, lecz porażon 
od Macieja, musiał uciekać.. Tręczyński hrabia czeskich wo- 
jowników zaciągał zagrażając górować nad królem. 

Digitized by VjOOQ1C 



200 . 

PierwB2ą pomocą króla Karola było: że większa czędć 
rodziny Omodeasza wojewody spiskiego pojednałH się z niiii« 

Mógł ta pośredoiezyć Łokietek stanąwszy na pograniczu 
zawezwany przez Karola chroniącego się w Kos^cach. 

Domysł ten stwierdzają okoliczności, mianowicie: chwila 
powstania krakowskiego, podczas - zamieszków węgierskich- — 
zkąd pewność, że Łokietek posiłków spiskicfa ni szaroskich 
nie otrzyma. Więc też i okoliczność: iż 21go gmdnia Łokie- 
tek w obozie pod Oot>czycami otoczony wierną szlachtą: 
z Brze3ka, C^howa, Janiny (dziś Berdychów pod Lima- 
nową). 

Tam wiecował z nimi, ztamtąd wydał ów słynny groźny 
wyrok na Krakowiany. 

PrzywiUg (XXV) — W imię Boga amen. — Sprawiedli- 
wość jest to prawo oddające każdema co jego: niewdzięcz-i^ 
nych karcąc posłuszeństwem, dobrze zaś zasłużonych dobro- 
dzlejstwy wieczystemi wynagradzając wielokrotnie. 

— Dla tego: My Władysław z bożej łaski książę kra- 
kowski, sandomierski, łęezycki, sieradzki i kujawski, wszem 
woI)ec i na przyszłość obwieszczamy, oświadczamy i pamięci 
podajemy: 

— Że: dla złych zasług, za przeniewierstwa jawne, 
zdrady, przedawctwa, za zbrodni stanu popełnienie, — jakiej 
się najniegodziwiej i najsrożej dc^puścili mieszczanie miasta 
naszego Krakowa; względem nas panów swych dziedzicznych 
i względem Całego narodu polskiego: 

— Obcym książętom oddając .miasto swoje, a odsuwając 
i wydalając nas swe prawowierne pany i dziedzice. 

— Najbardziej zaś: Zurdman zPisar, Kaszowa i Śmier- 
dzącej; Jan z Radzieszowa i Woli, Jakób i Pak<4d z Koja- 
nowa i Prądnjka, z Krzywąj i Dąbrowej sołtysi; Hdncza 
z Naczera, i inni posiadacze łanów w Prądniku; Henryk kra^ 
kowski wójt w Wilkowie, i wszyscy inni dzierżawce dóbr 
ruchoinych lub nieruchomych klasztora typieeki^o; 

— Onych więc, idąc^ za głosem sprawiedliwości i doj- 
żrzałą radą wiecników naszych i ich dziedziców (synów) we- 
zwawszy ku pomocy imienia pańskiego; z wszelkich posia^. 
dło^::i, folwarków, praw, dochodów, sołtystw, przywilejów, 
wolnie, łask, stwierdzeń, nadań, dóbr kupnem lub jakkolwiek 

I ' DigitizedbyCjOOClC 



201 

nabytych od kogobądż: od nas lub przodków naszych jakim- 
bądź słów nkładem ; szczególnie zaś od klasztora i opatów 
tynieckich rzeczonego zakonu ś. Benedykta w biskupstwie 
krakowskiem: 

— Od tej chwili wyżu warny, obieramy, ogołacainy jako 
zabrane i nieważne ogłaszając jawnie: za bezwładne i zgoła 
nie istniejące: 

— Prze zbrodnie wymienione 1 

— Rzeczone tłobra: cale i zupełnie!' zwracamy prawu 
i własności klasztora i zakonu tynieckiego z wszelkiem pra- 
Womocnem posiadaniem; 

— Sołtysów wymienionych wraz z dziedzicami ich wy- 
kluczamy od tych dóbr, ogłaszając za niezdolnych dochodze- 
nia prawnego, za zdrajców i przeniewierców ninie i zawsze ; 

— Klasztor z zakonem ogłaszamy prawemi dziedzicami 
i panami tych sołtystw i praw ich. 

— Ktoby się zaś przeciwił niniejszemu naszemu przy- 
wilejowi każdego razu: winien będzie dać dwie grzywien 
złota Nam za karę, trzecią zaś zapłaci klasztorowi wspomnia- 
nemu; przywilej zaś klasztorny zawsze zostanie w swej 
mocy. 

— Dzisdo się w Doblicz (sic) w obozie. 

— Roku pańskiego 1311 w dzień ś. Tomasza apostoła 
(21 grudnia). 

— ' Wobec wiernych naszych: Wojciecha wojewody, Pran- 
doty kasztelana, Smilona sędziego, Sndona krajczego, Pawła 
skarbnika, Dobiesława marszałka: sandomierskich; 

— Jana z Brzeska kasztelana, Floryana podkomorzego: 
krakowskich. ' 

— Dzierzka zwanego Gelma z Janiny, Jana z Czchowa 
kasztelana — I innych wiarogodnych wiela, naumyślnie do 
tego zwołanych i sproszonych. , 

— Dla lepszego rzeczy świadectwa niniejszemu pismu 
pieczęć naszą kazaliśmy przywiesić. 

— Od ręki księdza Zdzisława plebana uś. Floiyana, 
podkanclerza krakowskiego. 

Jasiek wójt i Walter mieszczanie krakowscy, kupili byli 
od bożogrobców miechowskich wieś: Krzesła wice za roczną 
popłatę półtorej grzywny złota. Wójt ten dziedzicznie trzymii 

Digitizedby(S00gIe 



202 

sołtystwo klasztorne: Targowiska. Klasztor zamieniał sołtys- 
two za Krzesłftwice żądając tylko: 4ry grzywien gruszów 
rocznie — w ńznania państwa swego. 

Łokietek ^za dojźrzałą radą wieeników s^cli" karząc 
zdradę wójtowską, na skarb zabrał Krzesławice. Później (1326) 
dopiero wymienili je Miecłiowicj za : Solec w sandomierskiem. 

— Powstańcy krakowscy w kupieckich związkach żyjąc 
ż Sądecczany, wzywali ich do łączenia się z nimi. Lecz 
zwłoki błogosławionej Kingi przemaWiały za jej siostrzeń- 
cem — przemawiał też i stary jej sługa: Jan Boży wójt no- 
wosądecki i sędziwy Toporczyk: Żegota Wielogłowski po- 
wtórny dziedzic — niegdyś wróg a później stronnik ś. p. 
biskupa Pawła. 

Prawdopodobnie dla ciężkiej zimy niemogąc działać wo- 
jenno; wrócił się Łokietek do Sącza i to prawdopodobnie do 
Starego, gdzie nad grobem świętej swej, ciotki smutno odbył 
święta Bożego Narodzenia, i wynagrodził wierne mieszczany 



Przywilej (XXVI) — My Władysław z bożej łaski, książę 
krakowski, sandomierski, pomorski, kujawski, łęczycki i sie- 
radzki. — Wszem wojewodom, kasztelanom, sędziom i pod- 
komorzym, szlachcie i wszem: wójtom, sołtysom, skarbnikonó 
i celnikom wszelkim w ziemi krakowskiej i sandomierskiej 
postanowionym, których słuchu niniejsze pismo dojdzie: łaskę 
naszą i wszystko dobre! 

— Rozkazujemy wam wszem wobec i każdemu z osobna> 
wymagając wyraźnie pod łaski naszej uzyskaniem: 

— Ażebyście od mieszczan naszych sądeckich z jakie- 
mikolwiek towary przez państwa nasze jadących, nie wybie- 
rali ceł żadnych; ani przyjmować ^śmieli, i każdego ^ nich za 
okazaniem niniejszego, z towary swemi, dokąd zamierzył 
WQlno przepuszczali. 

— Gdybyście zaś inaczej czynili, wówczas przeciwko 
waszej i społeczeństwa waszego śmif^ości, bezwłocznie sobie 
postąpimy wedłsg sprawiedliwości: gdyby wzmiankowani miesz- 
czanie nasi, doznali oiemięstwa na rzeczach lub osobach 
swoich. • 

— Dan w Sączu roku pańskiego 1211. 

— Wobec świadków podpisanych : piwa Wojeiecha woje- 

Digitized by VjOOQ1C 



20a 

wody sandomierskiego; pana Jar(osza) kancłerza krakowskiego^ 
pana Wojciecha (Alberta) wójta krakowskiego i pana Tomi- 
sława łowczego krakowskiego. 

Przywilej ten oryginalny pergaminowy posiada miasto ^ 
Nowy-Sącz. Pismo biegłe i czytelne najniewątpliwiej 13go 
wieku. Pieczęci brak , jak u wielu starycb pergaminów. Na 
odwrotnej stronie napisy: jeden pismem XIII drugi XV wieku.- 
Autentyczność najmniejszej wątpliwości nie podpada. 

Wyrazy . . . „dno Alb® advocato Craóoron . . ." zupełnie 
czytelne. Więc Albert wójt krakowski niewątpliwie był oł>ee- 
nym w Sączu. Czy przyjechawszy namawiać Sądeczaiiy do^ 
zdrady — popadł Łokietkowej niewoli? Czy dzierżył n krór 
lem przeciwko bratu, krewnym, krajanom i biskupowi?? Czy 
może pod jego nieobecność wybuchło powstanie krs^owskie 
pod przewództwem brata i krewnych?? Łokietek' w żadnym 
dyplomie nie obwinia go, ani go nawet wspomina wyliczając 
drugich. 

Zamieszki iręczyńskiego hrabi nie dozwoliły Łokietkowi 
zasiągnąć rychłej pomocy węgierskiej. 

^ Ża to dawni Kingi poddani, mieszczanie i lud podoli- 
nieccy i sądeccy za przykładem wiekowycbj swych dziedzi- 
ców- wójtów a wiernych sług Kingi: Jana i Henryka ruszyli 
się tłumnie wspomagać ukochanego jej siestrzeńća. Klasatór 
starosądecki wiele się do tego przyczynił powagą swą dzie- 
dziczną i moralną. .Łokietek njżrzał się na eeelę ludowego 
wojska liczniejszego jak dotąd bywało, i na wzór tatarskiej 
czerni, gotowego iść na jsacięty bój za wodfisem ulubio^ 
nym. Nieprzywykły wodzić tłumy ludu niewojennego nie ufał 
mu Łokietek, więc puszczając o sobie wieści groźne słał do 
Bolesława, radząc dobrowolne u«t^ienie jeżeli nie chce i po- 
paść zemście zastępów ludowych, których na Kraków wiedzie. 

Zatrwożył się Szlązak, a widząc nadto niezdobyty Wawel 
zwątpił o sobie i zwalając całą winę na: Alberta wójta kra- 
kowskiego, albo też może chcąc go ocalić zażądał jego wy- 
dania^ Poczem Wyniósł się na Szląsk zkąd przyssedł. 

Ksiądz kanclerz Jarosz z wojewodą i kanclerzem sando- 
mierskimi — prawdopodobnie układali się z nim w towarzy- 
stwie wiernych mieszczan sądeckich, których krakowiacy 
^ Niemcy w żaden sposób ku sobie nawrócić nie mogli. ' 

Digitized by VjOOQ1C 



204 

Jadwiga Łokietkowa uznała i wynagrodziła wierność nie-- 
zachwianą i usługi życzliwe. Wyprzedziło to znacznie wkro- 
czenie Łokietka do Krakowa , który jeszcze w maju 1312 
pod Sączem obozował i zakonnicom u grobu Kingi zatwier- 
dzeniem cła na Popradzie okazał wdzięczność swoją. 

Do podpisu przywileju, dla świadectwa przywołał między 
innymi obu starych wiernych sług Kingi, wójtów: Jana Bo- 
żego z Sącza i Henryka z Podolińca. 

Przytoilej (XXVII) — W imię Pańskie amen. — Dzieje 
ludzkie chociażby uroczyście i jawnie poczynione, często mgła 
zapomnienia po macoszemu ^okrywa; jeżeli pismem' świadków 
i świadectwem pisma, dostatecznego nie otrzymały stwier- 
dzenia. 

— t)la tego podajemy do wiadomości wszem wobec i na 
przyszłość, którym się zdarzy oglądać list niniejszy:^ 

— Że HJy Jadwiga z bożej łaski księżna krakowska, 
sandomierska^ łenczycka, sieradzka i kujawska: 

— Dla wielu powolnych zasług, któremi nam się ucz- 
ciwi i wierni mieszczanie sądeccy przypodobać i przysłużyć 
starali; - 

-- Kiedy mieszczanie krakowscy przez niewierność mał- 
żonka naszego najdroższego, nas i dziatek naszych od- 
stąpili. 

— Obcego księcia starając się wprowadzić do wszyst- 
kich ziem, nam na z^bę i wyzucie z panowania naszego. 

— Lecz wspomnieni tnieszczanie sądeccy, niechcąc ^e- 
zwolić na ich zdradę, jako mężowie prawi, stali przy nas 
w po winnej wierności nienaruszenie. 

— Z tej przyczyny, łaskawie jak godności naszej przy- 
stało^ spoglądając na wierne i bezprzestanne usługi. 

. — Im i potomstwu ich, mianem wieczystej darowizny, 
nadajemy wolność wszelaką: przejazdu spokojnego po całem 
państwie sandomierskiem , z wozami i wszelkiemi rzeczami, 
konno lub pieszo podróżując lub korabem wodą z towa- 
rami płynąc; bez opłaty żadnych a żadnych ceł na wieki 
i w spokoju. 

• — z wyjątkiem jednak.' że inne, nam przypadające 
cłay obowiązani będą płacić według starego obyczaju. 

— Dla świadectwa i pewności dowodniejszej także 



Digitized by 



Google 



. , 205 

wiecznej trwałości , poleciliśmy niniejszy list spisać i pieczę- 
cią stwierdzić. • , ^ i 

— Działo się na zarakn krakowskim roku pańskiego 
1312 dnia 21 lutego'. 

— Wobec świadków, których nazwiska są: pan Wojciecli 
wojewoda sandomierski, ksiądz Jarosz kanclerz dworu, pan 
Prandota kanclerz sandomierski, pan Tomisław łowczy kra- 
kowski, pan Nawój podkomorzy sandomierski, i Jaśko pisarz 
księżnej pani któren to nadanie ułożył i pisał. 

— Wydane przez ręce tegoż Jaśka. 



Władysław Łokietek. 

Przywilej (XXVIII), — W imię pańskie Amen. — Spra- 
wiedliwość! jestto prawo oddające kaźdiemu co jego, karzące 
niewdzięcznycli za wykroczenia, dobr&e zaś zasłużonych cią- 
głemi dobrodziejstwy i mnogiem i wyszczególniające łaski. — 
Dlatego My Władysław z łaski Boga książę: krakowskie, 
sandomierskie, łęczyckie kujawskie i t. d. 

— Do wiadomoeici i świadectwa podajemy wszem wobec 
jako i w przyszłości: 

— Że dla złych zasług, dla jawnej zdrady i przedawstwa 
mieszczan miasta naszego Krakowa, których się słowem^ 
czyilem i działaniem przeciwko Nam swym dziedzicom i prze- 
ciwko ludowi polskiemu zdradliwie dopjaścili: wywłaszczając 
Nas i wyzuwając najniegodziwiej % wszelkich- dzierżaw czaso- 
wych i dziedzictw wieczystych; wybierając zaj^amiętale obcych 
panów, ku zgorszeniu dziedzicom Naszym i całemu polskiemu 
narodowi: dopuszczając się zbcodni: obrazy majestatu; 

— Za głosem sprawiedliwości bożej, za dojźrzałą wie- 
eników Naszych doradą idąc, wezwawszy Boga na pomoc; 
odtąd i wiekuistym wyrokiem: wyzuwamy, ogołacamy, wy- 
zbawiamy z wszelkich przywilejów, wolności, łask, darowizn, 
dworów i dzierżaw, od Nasi przodków Naszych, jakich-iktó- 
rychkolwiek nadanych, albo i od innych jakiembądż prawem 
nabytych, pod jakąbądż postacią użyczonych lub zezwolonych 
przez Nas lub przodków Naszydi^ stwierdzonych ! — i za ogo- 



Digitized by 



Google 



206 

łoconyeh ogłaszamy j ie zgoła nic dla nich nie istnieje zna- 
czącego lab ważnego. 

— Poszczególnie zaś siostry zakonne i klasztor śi Klary 
zakonu bractwa mniejszego, w ziemi sądeckiej napowrót za- 
kładamy, przywracaóiy W całości, i wznawiamy cale i zapeł- 
nię do prawa i własności, do państwa wieczystego, do pobie- 
rania cła, na rzece Poprodzie w rzeczonej Sądecczyznie we- 
dle zamku Ryter, tak jak za czasów t)łogiej pamięci stryja 
naszego Bolesława pobierały i posiadały i za inszych przod- 
ków Naszych. 

— Osobliwie zaś unieważniamy i za nieważny wieczyście 
ogłaszamy przywilej, który wydaliśmy przerzeczonym miesz- 
czanom względem cła wspomnionego, za krzywdą sióstr za- 
konnych i klasztoru rzeczonego; przecinając wszystkim E>a- 
kowianom, wszelkie dochodzenie i prawem czynienie, i ogła- 
szając, iż dla nich i potomstwa icłi to prawo względem cła 
rzeczonego nadane, cale nieważnem i wyczerpanem. 

— Działo się pod> Sączem 1312 d'nia 15go maja. 

— Wobec wiernych Naszych: Stefana wojewody kujaw- 
skiego; Tomasza łowczego krakowskiego, Spytka z Dułma, 
Żegoty dziedzica Wielogłów, Jana dziedzica Omylna, Marcina 
szlachcica syna Smiesławowego, Henryka wójta z Podolińca, 
Jana piieszczanina z Sącza zwanego: Bożym, iinnycłi wiełn 
natńnyślnie na to zawezwanych. Dla świadectwa kazaliśmy 
pieczęć Naszą przywiesić. Wydane ręką wiernego Naszego- 
kapelana : Pana Sobiesława przełożonego i podkanclerzego kra- 
kowskiego. 

Przywilej (XXIX) — Rocznik kapituły krakowskiej pod 
rokiem 1312 zawiera dopisek: 

— Roku pańskiego 1312. Młeszczanie krakowscy w szale 
niemieckiej swej zaciekłości przyjaciele podstępn, a spokoju 
wrogowie jawni i potajętani: 

— Panu YTładysławowi księciu krakowskiemu, sando^ 
mierskiemn, a panu całego królestwa polskiego, gdyby Judasz 
Jezusowi niosąc: pocałunek, zamiast przysięgi: przebie^ość; 

— Niedbając na bojażń boską, sprzeciwili się i wpro- 
waddli Bolesława księcia opolskiego. 

— Którćn w końcu pojednawszy się z wspomnionym 
Władysławem Łokietkiem, mieszczanom poczjmił bardzo wiele 



Digitized by 



Google 



207 

szkód, uwięził Alberta owego sprawcę całej nieprawości, 
i z miasta ^stąpiwszy do domu wr'ócił. 

Więc zaraz najjaśniejszy książę Władysław, wszedł- 
szy 'zasię do miasta, kilku mieszczan uwięził. 

— Z pod więziennej straży końmi wy wleczony cli, za 
miastem na szubienicy nędznie powiesił, i tam u ślemienia 
wiszących zostawić kazał tak długo, dopokąd po przegniciu 
ścięgnów kości nie poodpadały. 

— Tegoż roku zburzywszy dom rzeczonego wójta w mie- , 
ście wystawi! gródek i wieżę wymurow^J w uliczce wiodącej 
do ś. Mikołaja. 

(Dopisek ten późniejszy widocznie, co do Alberta wójta 
niekoniecznie zgodny z przywilejami przytoczonemi; posłużył 
za źródło Długoszowi, a z kolei wszystkim. Na. nim prawdo- ' 
podobnie oparta łacińska pieśń starożytna opiewająca życie 
jego. Że był dwulicowym to pewna. Lecz gdyby był sprawcą 
zamachu; będąc raz w ręku Łokietka nie byłby śmierci 
uszedł. Może jednak być: że chcąc życie ocalić sam w ugo- 
dzie pośredniczył i żywion od Łokietka wydany Bolesławowi 
żądającemu tego.) , 

Ukarawszy mie3zczan, nie przepuścił Łokietek i Muska- 
cie biskupowi, który się wyniósł do swego Kunowa chcąc 
w zaciszu przetrwać burze — a sędziwy: Żegota Toporczyk 
Wielogłowski stojąc .przy Łokietku znalazł porę poprawienia, 
niesłaiwy nabytej porwaniem niegdyś biskupa Pawła !-^ To- 
porczykowie skoczyli na Kunów pochwycili i przywiedli Mus- 
katę: uwięziono go. Wojsko Łpkietkowe co mogło z dóbr 
biskupich złupiło. Łokietek powiat i zamek biecki przyłączył do 
korony, a arcybiskup strzygoński na Węgrzech zajechał do 
tych czas do krakowskiegp biskupstwa należące kościoły spi- . 
«kie: w Lubowli, Gnieździe, Letnicy i Podoleńcu, wraz z dzie- 
sięcinami do stołu biskupiego należącemi — wcielając je da 
swej dyecezyi. — tliiiknął wt)rawdzie z więzienia Muskata, 
lecz wałęsając się tó po Szląsku to po Czechach nie mało 
użył biedy i strachu. 

Zakonników też miechowskich i opata onychże Henryka do- 
sięgła zemsta jego: wypędzeni do Węgier ledwo w kilka lat uzy- 
skali łaskę. Klasztor miechowski zamienion w zamek, a dzierża- 
wa klasztorna wójta : Łętowice nad Szreniawą zabrana na skarb. 

Digitizpd by VjOOQIC 



208 

Na Węgrzech przydali się Miechowici królowi Karolowi 
w walce Z' tręczyńskim wojewodą. Oni nawet wraz z drogi- 
mi krzyżaki rozstrzygnęli krwawą: rozgońską bitwę. Więc 
też król Karol był im rad, a syn wojewody Rykolfa : Kokosz 
zamienił dobra swoje: Hledoń (Landek) za dobra Komlosz, 
które tam Miechowici posiadali. 

Zamianę tę uskutecznił rzeczony: Henryk opat miechow- 
ski, a Karol stwierdził ją (1313 po Wielkanocy). On też 
, prawdopodobnie pośredniczyj względem ich ułaskawienia. 

Krakowscy pieszczanie podupadli naP władzy i majątkach^ 
zazdrościli Sądecczanom wzmagającym się w dostatki. Kupią 
głównem była źródłent dochodu, aSądecczanie omijając Kra- 
ków kupczyli z Węgrami i Toruniem, wolni od wszelkiego 
^ła, podczas kiedy Krakowianie od Rytra począwszy wszędzie 
opłacać się musieli. Nie obeszło się' bez wzajemnych przy- 
mówek względem ostatnich wypadków. 

Więc Krakowianie^ mszcząc się omijali Sącz. 

Powstałe ztąd kłótnie częste, nakazał Łokietek rozsądzić: 
wojewodzie krakowskiemu: Cpicymirowi. Wyrok jego w tej 
sprawie brzmiał: 

„ . . . Ani mieszczanie krakowscy, ani sądeccy, ani nikt 
inny, nie może w korabiach ani Dunajcem,, ani Wisłą do To- 
runia spławiać swych towarów; wyjąwszy: soli. Sądeccy więc^ 
mieszczanie prowadząc towary do Torunia nie mogą omijać 
Krakowa, równie jak Krakowianie z towarami dążąc na Wę- 
gry, nie mogą omijać Sącza. A to: tam j sam, koniecznie!..^ 

Wyrok ten dogadzający obu stronom stwierdził Łokietek; 
Krakowianie zaś z Sądecczany ślubowali wypełniać umowę: 
zawsze i wszędzie. 

A działo się to jeszcze przed koronacyą. 

Roku 1320. Już ukoronowany król Łokietek : Elżbietę 
córkę wydał za węgierskiego swego sprzymierzeńca: Karola 
króla, który właśnie wówczas zakładi^ miasto Bardjów. 



Digitized by 



Google 



209 

7. Klasztor Kingi — Elibieta Łokietkówna. 

Klasztor starosądecki rządził się sam i miał spokój od- 
kąd się Łokietek utrwalił na tronie. 

Roku 1313 była opatką: Katarzyną. 

Dworzanie klasztorni — praojcowie wielu późniejszej 
sądeckiej szlachty wymienieni . ną nadaniach lub wyrokach 
klasztora. 

Boku 1313. Spór ksieni starosądeckiej z niejakim: Czar- 
notą i rodziną jego załatwion sądem polnbowym. 

Przywilej (XXX) — MOKRAD4BROWA (dziś Mokrawieś) 
nadana jeszcze od Kingi a przywilej odnowiony 13lS: 

— W imię pańskie amen. Czynom ludzkim aby łakom- 
stwo i złość ludzka nie szkodziły , wypada: świadkami i pistnem 
obwieścić je obecnym i przyszłym. Niechaj więc wiadomo 
będzie wszem^ którzy oglądną treść niniejszego: Że Augustyn 
i Bogusz, synowie Sieciecha i Świętosław syn Dobrosława, 
sołtystwo swe w Mokrejdąbrowie za 6 grzywien groszdw 
sprzedali Szymankowi, i odebrawszy tę ilość pieniędzy, w obec- 
ności Nas: Katarzyny opatki zakonnic sądeckich, wszelkich 
praw sołtystwu temu przysłużający eh zrzekając się^ temuż Szy- 
mankowi na wieczną dzierżawę, jemu i potomkom jego nie- 
odwołanie odstąpili; aby go posiadł tak jak posiadał dziad 
ićh nazwań: (Joty i wymienieni ojcowie ich dzierżyli. Ponie- 
waż zaś przywilej, który wspomniany: Goły godną nagrodą 
usług swych i nakładów pieniężnych od Najjaśniejszej szczę- 
snej pamięci pani Kingi otrzymał; przez Sieciecha braciom 
(zakonnym)' przy Starym-mieście Podlesiu (fratribus apud 
antiguam civitatem Podleseze . . ..) do schowania powierzony 
wraz z klasztorem pogorzał; więc^ go wspomnianemu Szy- 
mankowi dać nie chcieli. My zaś, za świadectwem słusznych 
mężów poznawszy: że istotnie tak było; za życzliwą chęcią 
wszystkich sióstr klasztoru Naszego; zważając też wielokrotne 
wierne i pożyteczne usługi,, które nam rzeczony Szymanko 
od wielu lat czynił i czyni : przywilej na to sołtystwo wydać 
postanowiliśmy; dochody Nasze w tej mierze powtórnie po- 
rządkując; wieśniaków prawa i obowiązki znowu orzekając; 
a to w wyliczeniu w następujących słowach praw i powin- 
ności sołtysa Szymanka i potomków jego: 

Digitizedby(S00gIe 



210 

— W$2yBcy osadmcy (incolae) Mokrejdąbrowy, coroezirie, 
z każdego łanu rzemieóskiego (Remensi) lub nowotarskiego 
mają nam płacić czynszu: 8 szkójców, z którego czynszu: 
szósta część Szymankowi przypada. 

— Prócz tego, wieśniacy (mllani) będą nam orać : raz 
pod zasiew letni; powtóró w lipcu; potrzecie w październiku 
pod oziminy: uprzężą, jaką sobie prać zwykli. 

— Prócz tego: z każcjego obejścia (cwria) wóz drzewa 
dostawić nam mają o świętym Marcinie. 

— Podarunkiem za prawa do swych majątków, mają 
nam podać wieprza tiustego na Bożenarodzenie. 

— Niechaj też będzie wiadomo: że wszyscy osadnicy tego 
dziedzictwa nie inaczej jak tylko w swej wsi przez swego 
sołtysa Szymanka za wyrokiem swych ławnifeów sądzonymi 
być mają. Do wszelkich zaś sądów wiejskich wysłannika na> 
Bzego wezwać, i z nim razem przewodząc sądom ^ wedle 
prawa magdeburskiego, słusznie ma wyrokować wszystkie 
sprawy: małe i wielkie; a ód wszystkich spraw sądzonych, 
nam dwie części oddając lub przekazując, sobie i dziedzicom 
swym trzecią część zatrzyma. W pierwszy dżieó sądu wiel- 
kiego trzy razy do roku gajnego to jest: w tydzień po świę- 
tym Marcinie, wysłannika naszego; sołtys ma utrzymać; 
w drugie zaś dwa dni to jest: na świętą Agatę i trzeciego 
dnia po świętym Janie Chrzcicielu: wieśniacy potrzeb dostar- 
czą. W orzeczeniu wyroków: na gardło, na męki lub potępienie 
zbrodniarzy, w wysłuchaniu naszych żądań : mają się zastoso- 
wać do praw innych naszych wsi jako to: Bieganie i Barcic. 

— Ha zaś ten Szymanko: łan wolny zbożowy, tegoż 
sołtystwa: Z jednej strony styka się z wsią; .z drogiej z drogą 
wiodącą do Stronia; z innej dosięga kopców strońskich; lewy 
zaś bok riie przechodzi strumyków, z których jeden ze wsi 

* płynie, a drugi Turkel zwań, a oba wraz spływają. A na tym 
łanie wolno mu trzymać i osadzić: karczmę. Gdyby zać kto 
wspomnianego Szymanka sołtysa lub kogokolwiek z rodziny 
jego chciał prawowąć: ma ich pozywać przed sąd nasz, pi- 
smem naszego sędziego jego pieczęcią opieczętowanem; a 
stanąwszy powodom swym według swego magdełrarskiego 
prawa odpowiadać będą. Inaczej pozwani nie są obowiąza- 
nymi: ani stawać ani odpowiadać. 

Digitized by Google 



2H 

— Sołtystwo to, bez ubliżenia prawa NaszeiUtt, może 
sobie przedać, zamienić lub jakkolwiek, wyzbyć. 

— Żeby ztó później z łakomstwa, albo ogień zawis- 
tny użyczonej zgody i dzieła łaski Naszej, zniszczyć nie 
zdołał: List* ten przyciśnieniem pieczęci .naszej i pieczęci 
wielebnych pań najdroższych sióstr naszych stwierdzić posta- 
nowiliśmy. 

— Działo się w Sączu r. p. 1313 w miesiącu grudniu* ' 

— Wobec uczciwych mężów: Mikołaja zwanego Ja- 
szczurka; wielebnych panów: Stanisława plebana starosądec-. 
kiego, Świętosława brata Pawiowego sędziego naszego za- 
dwomiego i Macieja z Myślca, Staszka z Biczyc, Piotra 
opata, który to pisał, i innych wiela Wiarogodnych. 

Boku 1315 sołtystwo starosądeckie odstąpione kkszto- 
rowi zakonnic. 

' Roku 1320, Karol kiól węgierski owdowisdy ożenił się 
z Elżbietą córką , Łokietka, którą znał dzieckiem, kiedy ro^ 
dzice jej wygnańcami na Węgry się byli schronili. Swatowie 
królewscy w przejeździe doznali przychylności i usłużnośi^i 
sądeckich mieszczan. Więc też królestwo : Łokietkowie żywo 
sobie przypomnieli smutne wygnania swego czasy, rok 1211 
i.stsde Sądeczan przywiązanie. Widząc zaś: iż się miasteczko 
Nowy-Sącz niebardzo dźwiga, chcieli- mu dopomódz i radość 
z wydania córki podzielić z tymi, którzy niegdyś smutek ich 
dzielili. Pod jypływem tego wspomnienia i wsponmienia zdrady 
krakowskiej dał im Łokietek wolność od krakowskiego cła: 
Prssymjej (XXXI) — W imię pańskie amen. — Zasługi, 
i zasłużeni według- słuszności powinni odnieść nagrodę wie^ 
czystą dla zachęty dru^ch ku podobnym czynom. 

— Z tej przyczyny, my Władysław z bożej łaski: kra- 
kowskie, sandomierskie, sieradzkie, łęczyckie, kujawskie i kró- 
lestwa polskiego książę; 

— Obwieszczamy niniejszem wszem wobec i w przyszłości; 

— Że: zważywszy i dobrze przeglądnąwszy wierne usługi, 
ktfoe Nam, wiernie, stale i wielokrotnie nieśli i w przyszłości 
ehętliwie nieść obiecają, wierni mieszczanie sądeccy; aby 
zairiogi opłaciły się zasłużonym: 

— Tymże mieszczanom sądeckim, zaleconym Nam i mi- 
łym, z uozeiwośei obyczajów i wierności sług; 



Digrtized by 



Gpogle 



212 

— Dajemy, zdajemy i zapewniamy: 

^ — Wolnońć od opłat cła krakowskiego, wszelaką i wie- 
czystą! 

— Unieważniając wszelkie tej naszej wolności przeciwne 
ustawy. 

— Dla większej pewności kazaliśmy niniejszą rzecz 
stwierdzić, pieczęcią Naszą. 

— Dan pod Krakowem roku 1320. 

— Wobec świadków: pana Na woja sandomierskiego, 
Tomisława krakowskiego: wojewodów, Spicgriliifa kasztelana 
wiślickiego, Mikołaja sędziego krakowskiego. Ręką pana Zbi- 
gniewa podkanclerzego i kanonika krakowskiego w tydzień 
po Bożem narodzeniu. 

Elżbieta przejeżdżając do Węgier na mocy swego : kró- 
lestwa węgierskiego a króle wieństwa polskiego dała klasz- 
torowi Kingi przywilej na prawo niemieckie w dobrach. Rad 
nierad stwierdził go Łol^etek roku 1322. 

Wysłuchawszy zaś żalu biednych S^deczan: że miasteczko 
ich nie wzrasta, przydał im przywilej na jarmark coroczny. 

Przywilej (XXXII) — W Hnię pańskie amen. — Życzliwą 
troskę zwracając ku temu, jakoby podnieść dobry byt pod- 
daaych i nakłaniając ich do wiernych usług, hojnie ich za 
to chcąc obdzielić zyskami: 

— My Władysław z bożej łaski król polski, ziem: san- 
domierskiej, sieradzkiej, łęczyckiej, książę i pan« 

— Obwieszczamy wszem wobec i na przyszłość, że: 

— Troszcząc się dobrotliwie o wzrost i pożytki miasta 
Naszego Sącza i mieszczan obywateli tamtejszych obecnych 
i przyszłych; ażeby miasto wraz z obywatelami i okręgiem 
doznało pociechy i pomocy psobliwej; 

— Za dojźrzałą radą wiecników i szlachty Naszej, ni- 
niejszem pismem: rzeczonemu miastu Sączowi i mieszczanom 
jego: nadajemy targ coroczny w dniu błogosławionej Małgó- 
rzęty odbywać się mający. 

— Aby zaś wspomnieni mieszczanie, targ swój coroczny 
t^m lepiej i korzystniej mogli odbywać, wszystkich '^ gości 
albo kupców, jakiegobądż stanu lub znaczenia, chrześcian 
czy żydów, na sam targ dążąc do miasta jadących; — Od 
Krakowa lub innych stron na Czchów: przez ośm dni przed 



Digitized by 



Google 



213 

ówiętą Małgorzętą, tam i w powrocie; — Z Węgier zaś i innych 
Btron tam i sam jadąc:, przez drugie ośm dni po ś. Małgo- , 
rzęcie, w Rytrze i Starym Sącza — od wszelkiego cła i opłat 
celnycłi wieczyście uwalniamy i łaskawie im go odpuszczamy. 

— Niechaj więc jadący od Krakowa i innych stron, przez 
ośm dni w Czchowie przed ś. Małgorzętą; Ci zaś co od Wę- 
gier i tamtych stron jadą — jako się rzekło — w Rytrze 
i Starym Sączu, przez 8 dni po rzeczonem ń wiecie; od wszel- 
kich opłat celnych; będą wolni i wyjęci. 

— Na l^a^ctwo tego, niniejszy list spisać i pieczęcią 
Naszą kazaliśmy stwierdzić.. 

— Dzii^o się pod Krakowepi w tydzień po ś. Stanisła- 
wie biskupie męczenniku roku pańskiego 1321. 

— Wobec: Nawoja kasztelana, Zbigniewa plebana, 
Mszczuja sędziego, Mikołaja podkomorzego, Spicymira woje- 
wody: krakowskich. I innych wiarygodnych wielu. ' 

— Przez ręce Piotra plebana sandomierskiego podkancle- 
rzego nadwornego NAszego. 

Roku 1356 Kazimietz cłiętnie stwierdził ten przywilej. 

Na pierwszym więc: Spiąymir kasztelanem wiślickim — 
^ tu już wojewodą krakowskim/ 

Łokietek w nieustannej przyjaźni żył z zięciem swym: 
Karolem węgierskim, a królowa Elżbieta przemieszkując w u- 
lubionych Koszycach budowała słynny kościół. Nie bez tego: 
żeby ją matka nie odwiedzi- wstępując zawsze do klasztora 
w Starym Sączu. 

Roku 1322 klasztorowi zapewniono prawa nadawania 
plebanij w Starym Sączu. (Spis przywilejów). 

fioku 1324 biskup Nankier jiwalnia klasztor od {Gacenia 
rocznych 15stu grzywien z cła prebendy kanoników sando- 
mierskich. 

Roku 1328 rządzca klasztorny wol)ec królowej Jadwigi 
w 60 grzywnach zastawia trzy wsie strzeszyckie niejakiemu: 
Piotrowi Kunie. Prawdopodobnie na odbudowanie zgorzałego 
kościoła. 

Wobec bliskiej obu dworów zażyłości, wobec wypadków 
tak ważnych dla obń rodzin królewskich; związki kupieckie 
obostronne bardzo były ożywione, bo kupcy głóWuie pośre- 
dniczyli we wszystkiem. Do tego biskup Nankier rozpoczął 

^Digitized by VjOOQIC 



214 

murowanie katedry na Wawelu, a krzyźacj wznosili mary 
i wieże. Więc w ubieganiu się o zyski prześcigali mc Sąde- 
czanie z Krakowiany. — Niejedna tratwa z towarem spnśeiła 
się Dunajcem do Wisły, a niejeden wóz obciążony mijając 
Sącz jechał do jakowa. Po staremu wszczęły się ssnowu 
swary i kłótnie. 

Mieszczanie sądeccy najprzód podnieśli głos żaląc mę 
przed sądem miejskim krakowskim roku 1329. 

Panowie radni: nowi i starzy zwołali starszą bracią rze-^ 
miosł, wszystko pospólstwo i zaprosili pana wojewodę kra- 
kowskiego: Spicymira, z dawna już sprawy tej świadomego. 

Mówiono sobie oko w oko, i obie strony okalały się 
winnemi, wymawiając się: zapomnieniem! Więc po długich 
naradach przyjęto znowu pośrednictwo pana wojewody i u- 
chwalono, jednomyślnie : 

Przywilej (XXXIII) — "... Dawniejszą ugodę z Sąde- 
czany uznając za ważną i prawomocną, obiecują Krakowianie 
wiecznie i nienaruszenie zachowywać. 

— Z obu stron dodano obostrzenie: — Ktokolwiek bądź 
z mieszczan krakowskich i sądeckich, poważy się kiedykol- 
wiek przekroczyć tę uchwałę : ani w Krakowie, ani w Sącza 
nie ma być uważan za mieszczanina tracąc, nadto wszelkie 
prawo kupczenia aż dopokąd obojgom miastom wedle współ- 
nego wyroku zuchwałości swej nie wynagrodzi. 

— Prócz tego stwierdzono, co dawniej za pośrednictwem 
tegoż pana Spicymira uchwalono było, względem opłaty czwar- 
tego grosza od przędziwa i opłaty od wagi. 

— Dla wiecznej pamięci zapisano: Że mieszczanie są- 
deccy od każdej przędzy (stamen) z kądindziej do Krakowa 
sprowadzonej, pół kwartnika pieniędzy zwykłej monety mia* 
stu Krakowowi wieczyście płacić winni. 

— Od wszdkich też towarów i przedmiotów, które zwy- 
czaj jest: ważyć; gdy się składają lub ważą, winni ojdacać 
całą zwykłą opłatę ważnego. 

— Ku wiecznej pamiątce przjrwieszono pieczęć miejską 
3go czerwca 1329. , ^ 

— Podpisali rajce starzy i nowi : — Wilhelm Parczafitk, 
Wigand z Dubszyc, Ludwik z Cieszyna, Haton z Keczber, 
Giskon i Jan Edele, Cerass i Wilkisz, Mik<^j rusin, Miko- 



Digitized by 



Google 



215 

łaj' Wirsznik; Mikołaj z Sącza, Hanasz z Nissy. — Prócz 
innych. , , 

Tegoż rokn na krzyżaki ciągnąc Łokietek lud zbrojny 
zaciąga} na Węgrzech — a Karola węgierskiego obrsd rozjemcą 
między sobą i krzyżaki pruskimi, którzy scibie przywłaszczali 
dziedzictwa pokrewnych jego dobrzyńskich, co toku 1306 wy- 
gnanie jego dzieląc w waJce za tegoż Karola niewoli czeskiej 
popadli i na wykup od krzyżaków pieniędzy pożyczyli. 

Krzyżacy nie słuchali ani królów ani papieża, wtar- 
gnąwszy do Wielkopolski omal nie pojmali królewicza Ka- 
zimierza. 

Roku 1331 pomścił się Łokietek pod Płowcami. 
- ' Toporczycy odznaczyli się tam świetnie, a poległ ze sła- 
wą: Żegota z Morawice Toporczyk, chorąży krakowski. Zwa- 
żywszy sławę 1 wiek Żegoiy z Wielogłów, zważywszy: że 
chorągiew powierzano najsędziwszym wojownikom doświad- 
czonym, możnaby przypuścić iż to ten sam niegdyś wojewoda 
sandomierski. 

Roku 1332 Łokietek znowu otrzymał posiłki z Węgier, 
bo król czeski wpadł do Polski pomagając krzyżakom. 

Tak aż do ostatniego tchnienia walczył Łokietek z nie- 
mieckim żywiołem, Idąc ręka w rękę z Madziarami. 

Roku 1332. Bula papieska poświęcenia klasztornego ko- 
ścioła Kingi, na cześć: Trójcy świętej. — Prawdopodobnie 
więc niedawno ukończony ten kościół. 

Przywilej (XXXIV) — Roku 1325. Gabon sołtystwo. — 
Gabońscy. 

— W imię pańskie Amen. — Ponieważ czas po czasie 
następuje, a stare dzieje po , dokonaniu nowych ulatują z pa- 
mięci ludzkiej, potrzeba 'je stwierdzać pieczęcią pisma, aby 
zapomnieniu me popadły. Dla tego: My Przybko dziedzic 
Gabonia wraz z braćmi naszymi < Miroriawem Bernatem i Pio- 
trem, dębinę naszą tiazwaną zwykle: Dąbrową, wraz z las- 
kiem na 8 łanów obyczajem teutońskim wytnierzanym, nada- 
jemy na wieczną posiadłość łaskawemu mężowi: Marcinowi 
i jego potomkom płci obojej, prawem teutońskiem na zido- 
żenie wsi, — pod niżej śpisanemi warunkami: 

— Aby tenże sołtys czemrychlej osadę zi^ożyć zdołał: 
jemu i narodowi tamże zamieszkałemu nadajemy: wolność 

Digitized by VjOOQIC 



216 

wszelką 18to letnią. Wszelkicb poiytków bez szkód czynie- 
nia; osiągnąć się dające Indowi i sołtysowi wolność orzekamjr 
na wiekuiste czasy. 

— Rolnicy nigdzie indziej jak tylko w tejie wsi przed 
swego sędziego przez poddane nasze mają być powoływani, 
lecz tylko niemieckiem to jest : magdeborskiem prawem, które 
im nadajemy, a to w wszelkich sprawach wszcząć się 
mogących. Chyba żeby przechodziły ich rozsądek, a wtedy 
mają wzywać naszej pomocy. 

— Nadajemy wspomnionemu sołtysowi i potomkom jego 
obojej płci: łan wolny na osadę i karczmę wolną — dzie- 
dzicznie wiekuiście/ 

— Dajemy wolną władzę sołtysowi i dziedzicom jego 
rzeczone sołtystwo: sprzadać, zamienić lub się go wyzbyć 
ją^okolwiek. 

— Zabezpieczywszy zaś wolność wszelkiemi sposobami 
stanowimy: kmiecie z łanów pojedynczych obowiązani będą 
płacić corocznie: 8 szkojców pieniędzy zwykłych na święty 
Marcin. 

— A trzy razy do rokn przewodzić będziemy sądom, 
jako prawo teotońskie tego wymaga. A, sam sołtys z kmie- 
ciami na kanonika i nas samotrzeć wydatki poniesie po dwa 
kroć, trzeci odpuszczainy, 

— Na Boże narodzenie powinni będą dać z łann: pół 
mierzycy owsa i kuraka; a na Wielkanoc: kopę jaj, jagnię 
i 6 serów. 

— Dajemy też sołtysowi dziedzicznie i wieczyście : trze- 
cią część grzywien, szóstą czynszów naszych. 

— Świiadkami tego są: grabią Streszo, pan Leszek Gam- 
bia, Petermann z Czarnego Potoka i inni wiarogodni. A dla 
wyjaśnienia rzeczy pieczęć naszą przydajemy. 

— Dan W Stroniu roku ^aAskiego 1326. — Pieczęć wi- 
sząca: Trzy miecze. 

Przywilej (XXXV) — Roku 1333. Gabon drugie soł- 
tystwo. 

— W imię pańskie Amen. -— Ażeby prawne czyny nie 
ginęły w pamięci, pismem zwykła je należycie zapobiegli- 
wość ludzka stwierdzać, i tak pamięci przyszłych polecać. 

— ^ Więc też My: Pani Małgorzata szlachetnego ^ną 

D^itized by VjOOQIC 

- J Mi— — ^la^^M^BJMriri 



217 

Mikołaja seczęsoej pamięci zwanego: Pąpzeł;, pozostała wdo* 
wa^ za zezwoIeDiem i zgodą wszystkie!) ipoicłi dzieci to jest: 
panów Przybysław^, Mirosława Bernarda i Piotra nadajemy 
i dajemy łaskawym mężom: Mikołajowi i synowi jego: Wer- 
nerowi wraz z potomstwem, icłi płci obojej: las nasz pewien 
z wykorczowiskiem już, który się ciągnie wzdłuż i wszerz 
począwszy od woli naszej Gaboniem zwanej, |)omiędzy kopce: 
Gtołkowic i Skradziny, wsi sióstr zakonnych sądeckidi; i po- 
między: Opolaną, dziedzictwem pana Michała; 

— Ażeby tam osadzili wieś prawem teatońskiem na wzór 
magdeburskiego, aby lasu rzeczonego ile morgów zdołają wy^- 
karczywszy, sami i potomstwo ich byli w nim sołtysami, 
wieczyście sołtysich praw używając. 

— Żeby zaś tóm snadniej osiedlać, wolność wszelaką 
i zup^ą nadajemy wszystkim osadnikom i mieszkai^com;^ 
którzy tam^ stale zamies^skają; uwalniając od wszelkich opła^ 
składek i poborów jakkolwiek zwanych, i od wszelkich po- 
sług wolnymi czynimy^ 

— Po upływie zaś czasu wolności, każden osadnik z ka^ 
dego łanu winien płacić corocznego czynszu: 8 s^kojców 
zwykłych pieniędzy. Którego czynszu szóstej części używać 
będą rzeczeni nasi sołtysi: Mikołaj i Werner syn dokąd im 
żyda stanie i potomkom ich, — d części nam oddając. ' 

— Dajemy też wspomnionym sołtysom naszym w tern 
dziedzictwie: 2 łany wolne to jest: połowę Tf^robiska, łan 
już uprawnego, drugą zaś połowę^ łan lasu. 

— Młyn wolny o jakiehbądż kotach, może mieć na rzece 
Dunajcu, choćby na naszym dziedzicznym brzegu z piiejsca 
w miejsce przenośny, karczmę wx>lną, browar wolny, dwie 
jatki rzeźnicze: wszystko to wolno posiędzie. 

— Nadajemy też ^wspomnionym sołtysom w tem dzie- 
dzictwie wolność papzeoia, łowienia i pszczelnictwą. 

— Chcemy też, aby sołtysi "wspomniieni ^ potomstwo ich 
mieli moc: spraw wszelkich, które się pojawią za pośrednic- 
twem ławników czyli przysiężników przeprowadzenia i śmier- 
cią karania złoczyńców, którzy na to zasłużą. Jak prawo 
magdeburskie tracić zwykło, tak między kopcami sołtystwfi 
swego niechaj będą traceni. 

— Sądy zaś wielkie przez powiatowe sędzię gajne zwyjde 

28 

Digitized by VjOOQIC 



218 

trzy razy do rokn: pierwszy w dzień ś. Agaty^ drugi: trze- 
ciego dnia po 6. Janie i trzeci: w tydzieA po ś. Marcinie 
biskupie; — sądy te bez naszego wysłańca Inb zezwolenia, 
sołtysi zagajać nie mogą. 

-^ Z sądów zaś i zysków sądowych w wspomnionem 
dziedzictwie otrzymanych, po upływie: wolności, nam dwie, 
sołtysom zaś corocznie trzecia część przypadnie. 

— Poc?ty zaś — po wygaśnięciu przepisanej wolności — 
rzeczeni sołtysi wraz z swemi osiedlcami powinni dać: na Bo- 
żenaroĄzenie 6 szkojców pieniędzy zwykłych, a na Wielkanoc 
drugie 6 szkojców. 

— Prócz tego jeżeliby ktoś Rzeczonych sołtysów lub ich 
potomstwo w jakiej sprawie chciał pozywać, to tylko za na- 
szem opieczętowanem pismem, ich, lub jednego z nich w obec 
nas zapozwie; gdzie stanąwszy na rokach nie inaczej jak tylko 
teutoóskiem prawem przeciwnikom swym odpowiedzą. Inaczej 
powołani ani stawać ani odpowiadać nie powinni. 

— Zezwalamy częstowspomnianym w rzeczonem sołtys- 
twie sołtysom, dziedzicznie i wieczyście, iż mogą: na opi- 
sanem prawie posiadać, przedawać, zamie^iać, i według wol- 
nej woli zbywać, na wszystko to zezwalamy i przystajemy. 

— Z osobliwej zaś łaski Naszej dołączamy: łan jeden 
wolny pod kościół, jeżeli stanie, księdzu zaś wolny dziedzi- 
niec, a ńa pastwisko lub pod paszę łan jeden wolny. 

— Żeby zaś w przyszłości tej naszej darowiźnie i na- 
daniu kto zuchwale nie ośmielił się ujmy czynić: rozkazaliśmy 
niniejsze pieczęcią stwierdzić, zat)i8awszv świadków jako. to: 
pana Strzeszona, brata naszego, pana Scibora zwanego: Ja- 
szczurką, pana Jana zwanego: Gębca, pana Włosaborskiego, 
brata nauczyciela Adama, panów: Adama i Pełki synów pana 
Marcina z Brzeżnej, pana Izaka sędziego sądeckiego, pana 
Pawła dziedzica Naszocowic, pana Michała z Opalanej i in- 
nych wiarogodnych i uczciwych. 

— Działo się w mieście Nowym Sączu roku pańskiego 
1333 (4to Idu8 martii — Jndicione 23). 

Miasto Nowy Sącz założone na przekór polskiej Sądec- 
czyzny, przeznaczona na podgórską stolicę nieprzyjaznego 
napływającego żywiołu czesko-niemieckiego, pwiane polskim 
duchem woniejącym z cudownej mogiły: Kingi; mimo ludności 



Digitized by 



Google 



219 

przeważnie niemieckiej I — nie przyłączyło się do Niemiec 
i Czechów krakowskich. Po niemiecku się rządząc, po nie- 
miecku pisząc urzędowe swe wyroki -(aż po rok 1489!!) — 
stało się jednak węgłem korony, i narodowości polskiej 
wplecione bezustannie w kwiecisty lub cierniowy wieniec dzie- 
jów polskich. * 

Łokietek i jego rodzina nigdy nie zapomnieli przywią- 
zania i wierności doznanej, a sędziwy wójt sądecki: Jan 
Boży, jak służył wiernie ś. p. Kindze, tak też niewzruszenie 
obstawał przy jej siostrzeócu ukochanym, a dzieci jego wier- 
nemi były wdowie i potomstwu Łokietkowym. 

Roku 1331 zgorzało młodziuchne miasto. Łokietek do- 
pomógł! 

Przywilej (XXXVI) ~ W imię pańskie amen! — Co 
dla własnego pożytku królowie ku pożytkowi poddanych 
wieczyście jsezwalają: trzeba tej chwili utwierdzić pis- 
mem jawnem i świadków powagą; ku wiecznej pamięci na 
przyszłość. / . 

— Więc my: Władysław z bożej łaski król polski: 

— Wszem wobec i na przyszłość, którym się zdarzy 
wysłuchać niniejszego pisma, szczególniej zaś: kasztelanom 
lub burgrabiom w Sądecczyznie ustanowionym, do wiadomo- 
ści podajemy: , 

— Że pragnąc odbudowania miasta naszego Nowego 
Sącza, 'aby się po doznanej pożodze w pożytki i zyski 
wzmogło. 

— Na proźby wiernych Naszych mieszczan tamże za- 
mieszkałych. 

— Miastu temu Sączowi i wszein mieszkańcom jego na- 
dajemy: las położony za zamkieih; Rytter; z wolnością zu- 
pełną i wszelaką wrębu w tym lesie, na wszelkie budowle 
ku podźwignieniu miasta, na parkany? (blancaa), domy i wszelr 
kie inne potrzeby niniejsze i przyszłe^ Aby sobie wybierali 
z onego lasu i wywozili wolno i w spokoju. 

— Aby w wymienionym lesie, mieszczan tych lub sług 
icłi ticiemiężać nie poważył się żaden: kasztelan, ani burgra* 
bia, ani żaden szlachcic posiadły lub nie posiądty. 

— Dla świadectwa i jawności ftj rzeczy, rozkazaliśmy 
mniejszy list spisać i pieczęcią Naszą stwierdzić. 

Digitized by VjOOQ1C 



.220 

-• Działo się w Krakowie w dzień ś. ś. Marcella i Mar- 
cellida męczeiitiików roku pańskiego 1331. 

— Wobec szlachetnych: Zbigniewa kanclerza krakow- 
skiego, przez którego ręce wydane, Piotra łowczego, Grze- 
gorza chorążego: krakowskich — Ottona kantora sandomier- 
skiego^ Arnolda podskarbiego i innych. < 



Digitized by 



Google 



KAZIMIEEZ WIELKI. 



8. Jadwiga matka Jego pani iSądeeka: 

Boku 1333. Jadwiga Łokietkowa wdowa narazie nie 
chciała pozwolić koroDacyi sjnowej swej Anny niegdyS: M- 
dony księżniczki litewskiej. Na prośby jednak ukochanego 
syna Kazimierza zezwoliła, i sama wstąpiła do zakonu u grobu 
Kingi w Starym Sączu — wchodząc w posiadanie praw jej. 

Sądecczanie witali t radością: nową swą panią, a potom- 
łsowie wiernych Kingi dworzan otoczyli ją wierną służt)ą. 

Na wstępie zaraz: Jadwiga króloWa polska, pani sądecka 
wymurowała w Jakuhkowicach kościół, wyposażając: łanem, 
dziesięciną, karczmą, pastwiskami, wolnym wrębem leśnym; 
łany kościelne wyjmując z pod wszelkiego sądownictwa świec- 
kiego przy kościelnym tylko zostawiając. — Plebanem mia- 
nowida: Piotra z Sącza. 

Przywilej (XXXVII) — W imię pańflkie amen. — Ponie- 
waż czyny i nadania wspaniałej szczodrobliwości królewskiej, 
ruchliwą czasu koleją zapomnieniu często podpadaj[ą i odmia- 
nie: uzBftM za potrzebne umocnić je stałem znamieniem pi- 
cma i świadectwem ludzi uczciwych. 

— Więc niechaj znają wszyscy woliec i w przyszłości, 
którym się dostanie pismo niaielsze: 

Digitized by VjOOQ IC 



» 222 

— Że my Padi (ingenua) Jadwiga z bożej łaski królowa 
polska a Pani sądecka^ za zezwoleniem dobrowolnem hjna, 
naszego kochanego: Kazimierza króla polskiego. 

— Za dojrzałą radą szlachty i wieeników Naszych. 

— Skromnemu (discrjeto) mężowi: Mikołajowi wójtowi 
sądeckiemu, za wierne zasługi nam okazane i w przyszłości 
okazać się mające. 

— Nadajemy las nad: Czarną Kamionką (nigram kein- 
pniąaąi; — kęp% zwą tam po dzid dzień: kupę kamieni) — 
gdzie są trzy potoki spływające nazwane zwykle: Czarną kępni- 
cą (Schemkempniłz. Chzz polskiemu cz, np. Sąndech z: Sądecz). 

— Z tego lasu onemuż Mikołajowi wójtowi na założenie 
wsi niemieckiem magdeburskiem prawem, zezwalamy i na- 
dajemy: 100 łanów przestr^ieni, jeżeli się tyle znajdzie. 

• — Nadajemy też Mikołajowi temu: sołtystwo, z sześcią 
łany wolnemi, z karczmy, z młyny, ile ich potrzeba będzie 
ńa wodzie do tej wsi należącej; — z jatkami szewskiemi, 
-mięsnemi i rybnemi: według wymagań potrzeby; — z pszczel- 
nictwem, myśliwstwem, rybołóstwem i łąkami w obrębie 
miedz ; — i z trzecią grzywną sądową. 

— Wszystko to w rzeczonej wsi posiędzie wspomniany 
Mikołaj: wieczyście i dziedzicznie; z wolnością użytkowania 
dowolnego i zamiany według tego jak się dogodniej zda jemu 

, i potpmstu jego. , 

— Z łaski też 'Naszej osobliwej i życzliwości: wszystkim 
jej mieszkańcom przyzwalamy: wolnicę zupełną i wszelaką 
dwudziestoletnią, uwalniając ich przez ten czas od wszelkich: 
poborów, składek, grzywien i opłat: pospolitych i poszcze- 
gólnych. 

— A^dyby wymieniony wójt: Mikołaj kogo na swych 
sześciu wolnych łaiiach osadził; wyjętym będzie z pod wszel- 
kich opłat: królewskich i biskupich. Mikołajowi-U wójtowi 
po upływie wolaicy zapłacić winien będzie czynsz, jako inni 
mieszkance. 

-^ Dokładamy też łaskawie w tem piśmie naszem: Że 
gdyby wspomniony Mikołaj mieszkańcom, ż ramienia swego 
diUgiego współdziedzica przeznaczył, aby (cum iUo ipsi reri- 
dentiam fcuAent, nem eum ad cdiguam reaidentiam ibipem com- * 
, pdlentes), ^ • 



Digitized by 



Google 



223 

— Aby się zad mieszkance mogli cieszyć rozmaitą wol- 
nością: zezwalamy na wystawienie kościoła we wsi pomie- 
nionej; pod któren przeznaczamy dwa łany wolne, a drugie 
dwa pod skotnicę. 

— Między innemi zań wyjmujemy ich w sprawach kar- 
nych z pod wszelkiej odpowiedzialności przed jakimbądż 
kasztelanem czy wojewodą.- 

— Wyjąwszy za pozwem Naszym królewskim pisanym. 
A i wówczas, pwojem tylko prawem niemieckiem i magde- 
bnrskiem odpowiadać nan; będą. 

— Po upływie wolnicy chcemy, aby w trzy sądy j^jne 
coroczne wysłannika naszego darami poczcili według zwyczaju 
i obyczaju wsiów innych okolicznych. 

— Po upływie, też wymówionej wolnicy, wszyscy miesz- 
kance wsi rzeczonej, zapłacą nam i potokom Naszym czynszu 
rocznego: 8 szkojców z każdego łanu. 

— Z czego szósty grosz przypadnie wymienionemu wój- 
towi Mikołajowi. 

— Biskupowi też dziesięciny dadzą z każdego łknu: 
wiardunek pieniędzy zwykłych. 

— Żądamy też, aby wzmiankowany wójt Mikołaj po 
upływie lat wolnicy. Nam i następcy Naszemu, wojenne i inne 
usługi świadczył wraz z swem potomstwem; wedle obyczaju 
sąsiednich sołtysów. 

^ — Ażeby zaś nadanie to uczynione po dojżrzi^ej nara- 
dzie i dobrej rozwai^ze, wraz z wymaganiami nadania, mocy 
obowiązującej nabrały, kazaliśmy pismo niniejsze utwierdzić 
pieczęcią naszą, dla jawnego na potem świadectwa i prze- 
strogi wobec wymienionych świadków: 

— Pana (domino) Spicymira kasztelana krakowskiego 
i Zbigniewa kanclerza krakowskiego, także: Iżyka Eessnica 
podczaszego królowej; Iwkona Lelli podkomorzego (?), i Ści- 
bora Jeskorty pisarza Naszego nadwornego, wraz z wielą in- 
nych wiarogodnych. 

— Dan w Sączu ręką pisarza Naszego Jana roku paii^ 
skiego 1336 w dzień ś. Błażeja to jest: 3go lutego. 

, Przywilej (XXXVIII) — Roku 1337. Kazimierz przejeż- 
dżając do Węgier na sąd polubowy z krzyżakami, wstąpił 
do matki swej do Starego Sącza. Na jej wstawienie się po- 

Digitizedby VjOOQ1C 



224 

twierdził Sądecisnoia wolnońć od crf jandomierskicfa, a przy- 
wilej wydany świadczy o przywiązania Jadwigi do Sąde- 
ozan — jak świadczy o dobroci jej serca. 

— W imię pańskie amen. — obowiązając^ni i oiocnemi 
powinny być na wieczne czasy wyroki wydane powagą 
królewską. 

— Dla tego My Jadwiga z bożej łaski królowa polska 
dla zbawienia i pomocy dBSzy Naszej^ pragnąc poddanym 
nieść dobrodziejstwa i pociechę : obwieszczamy wszem i kai> 
dema z osobna wobec i na przyszłość koma się zdarzy za- 
słyszeć o treści niniejsz^o pisma, że: 

— Zważając ebętliwość i bacząc wi^ną asłażnośó i po- 
wolność; jakie nam wiernie ciągle i stale okaznją wierni Nasi 
mieszczanie sądeccy, i do jakich rączego spełnienia w przy- 
szłości dobre okaznją chęci; 

— Aby asłogi wzajemną nsłagą odpłacić;. 

— Onymże mieszczanom sądeckim dla zacność;! oby- 
czajów i wiernej powolności — wielce nam miłym i ola- 
bionym. ' 

— Za przyzwoleniem wielmożnego księcia i pana: Ka- 
zimierza króla polskiego a wielebnego i nkocbanego syna 
naszego; ^ 

— Nadajemy wolności od opłaty ceł' sandomierskich 
po wszech miejscach. 

' — Dla świadectwa tegoż kazaliśmy niniejsze pismo wy- 
dać i pieczęcią stwierdzić. 

— Dan pod Starem miastesn 3ączem roka pańskiego 1337. 

— Wobec świadków: pana Śpicymira kasztelana Zbysz- 
ka kanclerza plebana krakowskiego, Jędrzeja podstolego. 
Straży (Strezone) włodarza (procuratore) Naszego. Przez ręce^ 
brata Bernata spowiednika Naszego. 

Przy^ioilej {XXXIX) — My Jadwiga królowa pol- 

rica, |»ni sądecka, siostra zakona ś. Klary: 

— Z borów i lasów ziemi naszej chcąc pożytki i zyski 
pomnożyć; 

— Las wsi Jakabfcowic od Łososiny rzeki w górę ka 
Tęgoborzy, aż po źródła potoków; .nadajemy Pawłowi Bene- 
dykowi Węgrzynowi, i jego potomkom. 

— Aby d dziedzice Jakabkowie i przyległości rzeczony 

Digitized byCjOOClC. 



226 

las na przedmieścia miasta i wsi: Wroeimirowęj na nieraiec- 
kiem Gdagdeburskiem prawie osadziwszy^ posiadali. 

— Aby zaś usłużnego i usłuchliwego nanl Pawła Be- 
nedyka Węgrzyna, . wraz z potomstwem teraz i na później 
rozradować ; pozwalamy mu do wytrzebienia tego łasa, spro- 
wadzać ludzi wszelakiej mowy i narodowości; aby sobie bez 
przeszkód tamże na przedmieściu miasteczko założyli, wybu- 
dowali, wystawili; dziedzicznie odzierzyli lub komu zdali, od- 
przedali, darowali; lub komukolwiek według prawa niemiec- 
kiego przekazali. 

— Według tegoż prawa mogą sobie stawiać: młyny, 
piekarnie, jatki szewskie, mięsne i karczmy według pożytku. 

— Mieszczan zaś i przedmieszczan miasta i wsi Wróci- 
mirowej uchylamy z pod wszelkiego sądownictwa i władzy 
kasztelanów, sędziów i innych urzędników, od wszelkich pod- 
wód, któte^ ciż urzędnicy wymagać zwykli ; 

' ^ — Tylko pwemu dziedzicowi lub wójtowi z jego raimienia 
mieszczanie, przedmiesżczanie i włościanie wrocimirowscy odpo- 
wiadać będą w wszelkich sprawach, choćby o mężobójstwo 
lub. kradzież. 

— Dla skorszego zaś lasu ónego wytrzebienia przyzna- 
* jemy zupełną wolność dwudziestoletnią każdemu, kto się tam 

obuduje; po której upływie wspominani mieszczanie i sie- 
dlacy, samym panom swym obowiązani będą złożyć czynsz, 
jaki miasto Bobowa składać zwykło. , 

— Targi co poniedziałek jak w innych pod jaką bądź 
władzą założonych wsiach, naznaczamy. 

— A na wstawienie się Jejmości królowej polskiej, oraz 
panów i wiecników naszych : dla' zbudowania zepsutego na 
rzece Łososinie mostu, dla poprawy dróg niebezpiecznych, 
panu Pawłowi Węgrzynowi przyzwalamy cło w temże mieście 
po 4 denery od każdego konia, wozu, którem wiozą towary 
ku Węgrom, obudwu Sączom, Lipnicy, Warszawie, Krakowu. 

— Działo się w Sączu roku patipfciego 1339. 

— Wobec świadków: Spicimira kasztelana krakowskiego, 
pana Przybysława podsędka krakowskiego, pana Idziego pod- 
czaszego, pana Jędrzeja podchorążego, pana Strzeszkona rzecz- 
nika naszego — i innych wiarogodnych wiela. 

— Wydane ręką Jana pisarza w tydzień po ś. Piotrze i Pawle. 

Digitized by Cj??OQ IC ' 



226 

Rokn 1340 córka jej stwierdza to nadanie. 

Prziftoilej (XL) — My Kazimierz król polski wszem wobec. 

— Chcąc pomnożyć dochody państwa^ a biedactwa pod nie- 
przyjacielskie najazdy czasowy przynajmniej obmy^ić przytułek; • 

— Opatrznemu i nczdwemn Antoniemu mieszczanowi 
sądeckiemu, synowi niegdyś Jima Bożego^ założycielowi si<U 
nad rzeką Białą rozległych na 150 łanów frankońskich; 

— Zezwalamy i polecamy : założenie w obrębie tych siół 
miasta na prawie magdeburskiem ; 

— Uwzględniając wierne tegoż Antoniego zasługi przy 
owem osiedl^u : iż nie żslowsi pracy i wydatków, wynagra- 
dzając prace i nakłady te jemu i dziedzicom jego; w mie- 
ście wspomnianem^ które się ma nazywać: Grynberg, nada- 
jemy wójtostwo z pełnem prawem magdeburskiem. 

— Do którego wójtostwa przyłączamy 4 łany z rzeczo- 
nych 150 łanów, młynów ile wystawi, z sadzawkami, łaźnią, 
z dwiema jatkami, sukienną i kramarską, mięsną^ chlebną 
i szewską, z rzezalnią, foluszem, i wszelkiemi pożytkami, jakie 
według magdelwirskiego prawa wymyślić^ zdoła. 

— Co wszystko wolnem ma być od wszelkiego ciężaru. 

— W sobotę ustanawiamy jarmark kupna i przedaży 
dla ludzi każdego stanu i mowy. 

— Żaden wojewoda, kasztelan i żaden sąd Nasz koronny, 
nie ma ich sądzić krom wzmiankowanego wójta i potomków 
jego, i tylko według prawa niemieckiego magdeburskiego. 

— Wójt też nikomu odpowiadać nie będzie na zaskar- 
żenia krom Nas^ samych, i nie inaczej jak wedle prawa mag- 
deburskiego. 

--* Ażeby zaś to miasto wójt onże "temlepiej mógł osa- 
dzić, . mieszczanom i okolicznym przyzwalamy piętnastoletnią 
wolność od czynszów i wszelkich podatków, od dziś dnia. 
Po której upływie z każdego łanu po 10 szkojców -zaWsze 
na ś. Marcin płacić nam będą powinni, odtrąciwszy dla wójta 
i jego spadkobierców: 6 denarów z czynszu; z sądów zaś 
dla nas 2 denary a wójtowi: trzeci. 

— Dalej polecamy wójtowi temuż, aby pod pastwiska 
trzody wymówił sobie tyle łanów ile za potrzebne uzna. 

— Dalej chcemy też, aby kościół posiadał 2 łany, które ^ol- 
nemi mieć chcemy dla zbawienia Naszego i pokolenia Naszego. 



Digitized by 



Google 



227 

— PraVo patronatu' zastrzegamy sobie i spadkobiercom 
Naszym. 

— Obiecujemy też i ślubujemy niniejszem nadaniem^ że 
mieszczanie i okoliczni osadnicy z wymienionych łanów nie 
będą płacić dziesięciny wytycznej, ani zagonowej; lecz z każ- 
dego łanu zapłacą szkojca, i to po upływie wolności. 

— Prócz tego postanawiamy, aby po upływie wolności 
tej; wspomniany wójt i dziedzice jego Nam i Naszym następ- 
com, gotów był i powinien na każdą potrzebę gwoli^ Obrony 
państwa, wyruszyć wraz z trzema sługami, dobrze Uzbrojonymi. 

-— Chcemy też i ustanawiamy, że podczas tej wolności 
mieszczanie i wójt ich zupełnie wolnymi będą od płacępia 
dsL w Krakowie i Ryti^ od koni i wszelkich towarów, jadąc 
tam i napowrót. 

— ' Dla świadectwa tego wszystkiego i pewniejszej ja- 
wności kazaliśmy niniejsze pismo sporządzić i pieczęcią Na- 
szą irtwierdzić. 

— Dan W Krakowie w tydńeń po ś. Stanisławie roku 
pańskiego 1340. 

— Wobec: Spicy mira kasztelana,' Mścigniewa wojewody 
krakowskiego, Henryka podkomorzego. Wilczka podchorążego 
sandomierskiego, Zbigniewa podkanclerza Naszego dworskie- 
go a przełożonego od ś. Michała i innych wiela. 

— Ręką Zbigniewa kanonika i przełożonego. 
Roku 1341 — Wierzbięta. 

Zb^ wierne usługi król Kazimierz szlachcicowi swemu: 
Bernatowi Januszowi Wierzbięcie nadał łan wolny tuż za 
miastem Nowym Sączem pomiędzy rzeką Kamienicą, Łubien- 
ką i Zabełeckim potomkiem wraz z lasem przynależącym: 
prawem dziedzicznem z wolnośbią młynów i karczem; z uwol- 
nieniem od wszelkich opłat i służebnictw; — z obowiązkiem 
tylko: służby wojennej jak ją odprawuje inna szlachta, 

Dan w Krakowie w dzień ś. Marcina 1341. 

Wobec: Jana z Mirowa krakowskiego, Stanisława Tar> 
newskiego sandomierskiego: wojewodów, Mirosława wojni- 
ckiego, Zbigniewa .wiślickiego : kai^ztelanów. 

(Według odpisu akt sądeckich z roku 1617.) 

Roku 1344 szarańcza nadleciała od Węgier, a Tatarzy 
nad Wisłę, której wybrzeże wschodnie wyłupili. 

Digitized by VjOOQIC 



228 

Obie klęeki dosięgły nueszezan sądeckich : *podabożeIi ! 
Nadomiar ich biedy w roku 1345 Jan król czeski- przyjaciel 
krzyżaków, .wtargnął do Polski po Lelów i Olkosz. Poraźon 
wprawdzie, lecz kraj ocierpiid. 

Sądeczanię podupadli zupełnie. W biednąj Polsce nie 
mieli zarobku, zwrócili więc oczy na dalsze kraje. Król Ka 
mierzz podał im rękę pomocną: 

Przywilej '(XLI) — W imię paAskie amen. Obowiązują- 
cemi stale powinny być wyroki królewskiej wielmoinosci wy- 
dane gwoli pk>żytkom poddanych. 

— Więc My Kazimierz z bożej łaski król polski obwiesz- 
czamy wszem wobec i na przyszłońć, że: 

— Bacząc mieszczan Naszych . sądeckich krom wszelkiej 
kupi w mieście swem, gdyż bardzo zubożeli! 

— Pragpąc ich dobrotliwie pocieszyó i jakkolwiek po- 
dźwignąć w miepiu i majątku; 

— Za ich wierne wysługi, które nam tylokrotnie stale 
i wiernie nieóli i na później nieńć gotowymi się okazują; 

— Dajemy i nadajemy im : Wolny przejazd z Sącza ku 
Rusi przez fiiecz. Żmigród i Sanok, lub którędybądż im się 
zda łatwiej do przebycia i pożyteczniej — tam i z powroteoi 
do Sącza, z mieniem i towary. 

— Wolny też mają przejazd z towarami i mieniem z Są- 
cza do Węgier, Krakowa, Rakus, i na wszys&ie strony. 

— I żadne cło — prócz tych co z dawien dawna płaco- 
no — nie mar być pobierane od tych mieszczan podróżnych. 

— Dokładamy jednak; iż rzeczeni ijiieszczanie nie mają 
z towary swemi prowadzić: towarów lub pieniędzy obcych, 

— Dla świadectwa pieczęć kazaliśmy przycisnąć: 

— Dan w Krakowie nazajutrz po ś. Stanisławie roku 
pańskiego 1345. 

— Wobec świadczących wiecników naszych: Spicymira 
krakowskiego, Jędrzeja wiślickiego, Jana wojnickiego, Pełki 
sądeckiego, Jana Pileckiego radomskiego: kasztelanów, i Ja- 
na zwanego Jura podkomorzego krakowskiego, prócz innych 
wielu. 

— Prze ręce pana Zbigniewa kanclerza Naszego. 



Digitized by 



Google 



229 

Konstancya. 

PrzywiUj (XLII) — My Kazimierz z bożej, łaski król 
polski .... 

— Wszem wobec . . . oznajmiamy : ^ 

— Że najjaśniejsza księżna siestrzeniea Nasza najdroż- 
sza pani Konstancya niegdyś księżna głogowska, obecnie 
zaś Bogn poślubiona sługa Chrystusowa, siostra zakonu ś. 
Klary i opatka klasztora sądeckiego, upraszi^ królewską 
Naszą Wysokość: 

— Ażeby lud ich, mianowicie mieszczanie Starego Sącza, 
do kasztelańskiego praw« pod sądy nie byli pociągani. 

— I żeby w prawa swegQ teutoAskiego, na którem są ' 
zfJożeni i umocowani, spokojnem używaniu pozostali. 

— My więc* przychylając się do prośby jej w tym wzglę- 
dzie, wspomnianych mieszczan od wszelkiego prawa i sądo- 
wnictwa wojewodów, kasztelanów, sędziów, podsędków, ura^- 
ników, woźnych i sług sprawiedliwości królestwa Naszego 
i od wszelkich przewćnd i podwód polskich, jakkolwiek na- 
zwanyeh, cs^kowicie uwalniamy, uchylamy i wyjmujemy. 

— Tak że nie będą winni odpowiadać przed żadnym z nich, 
ni w małych, ni w wielkich sprawach głównyish karnych np.: 
kradzieży, krwi, mężobójstwa, podpalania, krzywoprzysięztwa 
j wszelkich innych; tylko każden przed wójtem swym n« 
skargi odpowie według swego prawa niemieckiego i tamże 
każden śmiało karę odbierze według tego jak zasłużył. 

— Nadto, pcmieważ matki mej ukochanej ciało tam spo- 
czywa, — ?tąd aby duszę jej tem pilniej w pamięci zachowali, 
My też wywdzięczając się z tego, miastu temu z królewskiej 
Naszej wspaniałości w ten życzliwy sposób chcemy dopomódz: 

— Że, ktokolwiek z mieszczan rzeczonego miasta na 
Spiż sól prowadzić zechce, każdemu w żupach wielickich 
i ł)ocbeńskich cetnar soli po 4 gropize wydać: rozkazujemy 
żupnikom Naszym oł)ecnym i przyszłym, napominając usilnie/ 
aby tego ściśle dopełniali na wiecs&ne czasy. 

— A dla wieczystej ważności tego nadaąia^ pieczęcią 
Naszą kazaliśmy stwierdzić niniejsze pismo. 

— Działo się w Sączu 8 czerwca 1358. 

— Wobec: Piotra wojskiego krakowskiego, Wydżgi sta- 

Digitized by CjOOO^IC 



230 

rosty sądeckiego, Wierzbięty z Małajwsowa, Mroczka z Seodzi- 
szowic, Jaśka z Rudna dziedziców, i Jana zwanego Ołady- 
szem podrzęczego sądeckiego. 

— Przez ręce Jana kanclerza Naszego. 

Roku 1415. ^adysław Jagielończyk stwierdził ien przy- 
wilej. 

Roku 1461 Kazimierz Jagielończyk także określając: żx> 
po 4 cetnary za złoty węgierski, żupnicy im wydawać po- 
winni, ile razy zechcą. 

Przywijej (KLIII) — My Kazimierz król polski . . Chcąc 
ponmoiyć zyski koronne ... 

— Uczdwym: Mikołajowi zwanemu : Włośniczarz i Her- 
manowi, nadajemy wieś nad rzeką Sitńicą niżej miedz Biecza 

— Prawem niemieckiem magdebnrskiem 

— O: 60 łanach, które sobie wymierzyć mogą. 

— W tej wsi, nadajemy im sołtystwo . . . dziedzicznie . . . 
wieczyście ... na 6 łanach wolnych; młynów ile wystawią, 
jatki mięsne, chlebne, szewskie, karczem 2, browar, sadzawki 
2, wolne rybołóstwo w ot)rębie miedz, trzeci, grosz sądowy 
w sprawach wielkich i małych, szósty grosz z czynszów, łan 
jeden na wygon czyli^skotnicę, a przede wszystkiem: 

— Jeden łan pod kościół 2saraz odmierzy ten sołtys. 

— Uchylamy wilzelkie pra^o polskie z wszystkiemi pod- 
wodami, przewozami tak, 

, — Iż kmiecie tylko sołtysowi, 

— Sołtys zaś tylko Nam odpowiadać winien i to pismem 
Naszem pozwany, według wymagań* niemieckiego prawa. 

• — Wolność od czynszów i opłat do lat 20. 

— Poczem: kmiecie płacić będ^ po 8 szkojców z łanu, 
a dziesięciny wiardunek. 

-^ Na wojnie: sołtys samowtór z pachołkiem w misiur- 
kach (?) i kolczudze (plactis et pancerio) powinien sługiwać. 

— Na zwykłe 3 sądy gajne roczne, raz sołtys, dwa 
razy kmiecie wysłannika Naszego ugoszczą, albo za ucztę 
każdą zapłacą 8 szkojców. ^ \ 

— Sprawy zi^ karne, wielkie i małe, sołtys sądzić, orze^ 
kać i karać ma moc zupełną. " - 

— Dan w Krakowie w wilią ś* Jana cfarzoiciela roku 
pańskiego 1348. / ^ 

Digitized by VjOOQIC 



231 

— Wobec: Wilczka kasztelana sandomierskiego^ Hermana 
rzecznika, Floryana kanclerza łęczyckiego, Piotra wojskiego, 
Klemensa podchorążągo sandomierskiego, Mik(daja Bibicza 
burgrabiego bieckiego i innych. 

Przywilej (XLIV) Tegoż roku pod terai samemi wa- 
runkami założona ijbusza — w lasach dotąd zupełnie nie- 
użytecznych — na 120 łanach. 

— Sołtys uczciwy Jakub, na 8 łanach. 

— Kościołowi- łan 1 magdeburski. 

— Na tkotnicę łan 1. 

— Młyny, i jatki : chlebne, rybne, mięsne, piwne i szew- 
skie, rybołówstwo wolne, 4 zagrody wolne i trzeci grosz są- 
dowy win małych i wielkich. 

— .Wolność -20 letnią, potem czynszu łanowego po 8 
groszy, a dziesięciny wiardunek. 

— Trzy sądy gajne zwykłe roczne, a posłowi jeden obiad 
da sołtys, 2 kmiecie. 

— Prawo polskie zupełnie uchyla się i wymogi wszel- 
kie;— Sołtysowi w sprawach małych i wielkich prawem 
magdeburskiem będą stawać kmiecie, a sołtys Nam. 

— Wymawiamy sobie, iż na pospolite ruszenie sołtys 
stanie samowtór z podrostkiem w szyszaku na dobrym koniu. 

— Dan i świaidkowie jak powyż z dodatkiem^ Wita po- 
łanieckiego kasztelana. 

-7 PIWNICZNA. — 1348. 

Przywilej (XLV) — W imię pańskie amen ... 

— My Kazimierz z łaski bożej król polski. Wiadomo 
czynimy wszem wobec i w przyszłości listy te oglądającym: 

' — Iż pragnąc aby pożytki naszego królestwa jako naj- 
bardziej rozszerzidy się zakładaniem miast albo miasteczek, 
W miejscu lasów i gajów, z których nam żadna korzyść nie 
przychodziła. » 

— Uczciwemu mężowi Hancowi z Sącza dozwalamy mia- 
sto albo miasteczko osadzać i zakładać na rzece Popradzie, 
a to po obu stron tejże rzeki na miejscu które: Piwniczną- 
szyją zowią, 

— którego granice będą: Od Miodowa od Głębokiego 
aż do Nartu — ileby mógł łanów wymierzyć i wsi poza- 
kładać w miedz^h wytkniętych, które wsie miastu rzeczo- 

Digitized by VjOOQIC 



232 

Dema wraz z wsią Łomoicą, którą przydajemy do pomienione- 
go miasta: w pocztach^ podatkaeb, s^back przynależeć mają. 

— A to prawem teatońpkiem zwaaem magdebm^kiem, 
jakiego Nowy Sącz nżywa, z wszelaką władzą^ 

— Wszakie sołtys, który jest w Łomnicy i jego potom- 
stwo z sołtystwa nie mają być roszeni. 

— W którem mieście nadajemy wójtostwo tefimi Han- 
cowi wieczydcie i dziedzicznie, aby je: miał, dzierżył, posia- 
dał, odmieniał, darował, według własnej i potomków swycb 
woli. 

— Nadajemy też onemn wójtowi: 2 łany pod wójtostwo^ 
wolne, wieczyście i dziedzicznie; . 

— Młynów ile może uczynić na wodach, które rzekami 
lub potokami w obrębie miedz do Popradu wpadają. 

— Także wolne jatki sukienne i poczosae, jatki mięsne, 
łaźnie^ sadzawki, ile ich uczynić będzie w stanie i karczmy 
we wsiach miastu przynależnych, które osadzi. Tak iż w po- 
środku miedz wytkniętych nikt nie będzie śmiat postawić lub 
dzierzeć karczmy jeno wójt lub potonistwo jego, własnemu 
pożytkowi gwoli. 

— Nadto nadajemy w wyraienioticm mieście jeden wol- 
ny łlm pod kościół, i jeden łan pod wygon trzody skotniozej. 

— Będzie też wójt pomieniony w ot)rębie miedz swych 
używał wolnego łowiectwa ryb. i zwierza leśnego. Wolno mu 
też karczyć drzewa w działach lub łaniech swych stojące. 

— Tudzież nadajemy temuż wójtowi i potomkom jego: 
trzeci szeląg sądowy w winach małych i wielkich, sobie 
tylko: 2 zastrzegając. Także Szósty szeląg z czynszów. 

— Nadto uwalniamy i wyzwalamy wieczyście: wójta, 
mieszczany i kmiecie wsi miastu podległych: od sądownictwa 
wszelkiego polskiego, i od sędziów naszych i władzy wojewo- 
dów, kasztelanów ich urzędników i woźnych. Tak: iż pomieniony 
wójt, mieszczanie rzeczonego miasta, i kmiecie wsiów przyna- 
leżnych, tak w małych jako i wielkich sprawach odpowiadać nie 
mają, jeno: mieszczanie przed wójtem, a kmiecie przed sołtysem, 
wójt zaś i sołtysi wsi miastu przynależnych: przed Nami za 
pozwem Naszym pisemnym — prawem swem teutońskiem na 
zaskarżenia odpowiadać będą. — W sprawach zaś kryminal- 
nych i wszelkich innych, wójtowi rzeczonemu i potomstwu 

/Google 



Digitized by* 



238 

jego dajemy wolność zupełną: sądzenia, imania i karania 
według teutoAskiego prawa. 

-T Ód płacenia ceł mieszczanom i kupcom wspomnionego 
miasta nadajemy wolność taką jakiej używa: Nowy Sącz. 

— Pomienióne miasto i wsie aby tem rychlej mogły być 
osiedlonemi, nadajemy: targ w mieście, w dniu, którykolwiek 
sobie^wójt obierze. Na którym targu każdemu człekowi rze- 
czy swe godzi się przedawać lub kupować. 

— Wolnicą też zupełną od wszelkich danin i posług do 
lat 20 obdarzamy mieszczany i kmiecie. Po wyjściu tych lat, 
kmiecie z każdego łanu po ośm groszy czynszu rocznego na 

>• ś. Marcin płacić będą powinni; a za dziesięcinę komu przy- 
padnie: po wiardunku. 

— W końcu na trzy zwykłe roczne sądy wielkie, wy- 
słannikowi Naszemu obiady: jeden wójt z sołtysami wsiów, 
dwa zaś mieszczanie z kmiećmi dawać, lub za każdy obiad 
po 6 groszy płacić będą powinni.' 

— Przydajemy też to: Że wójt i potomstwo jego albo 
(? także ff) sołtysi w pospolitem ruszeniu na wojnę według 
możności , swej służyć będą powinni. Względem tych służb 
uchwalony pobór lub podatek królewski każdoczesjiy wójt 
przyjąć będzie obowiązan na nJyny swe i karczmy miejskie 
wolne. 

— Dla stwierdzenia niniejszego pieczęć Naszą kazalfśmy 
przywiesić. 

— Dan w Krakowie w tydzień po ś. Janie Chrzcicielu 
roku pańskiego 1348. 

— Wobec: Zbigniewa, kanclerza dworu Naszego,; 

rządzcy Naszego, Wilczka kasztelana sandomierskiego, Flori- 
ana kasztelana łęczyckiego. Piotra zwanego . . .< . wojskiego 
krakowskiego, Wydżgi z Tęgoborzy i innych^ wielu. 

TYMBAEG. 

, Przywilej (KLYI) — Kazimierz król .... wystawiwszy 
\ drewniany kościół tymbarski na cześć Maryi Panny 

— Dla kościoła i nauczyciela szkoły tejże tymbarskiej 
naznacza posag: 

— Nauczyciel (recłor scholae) ma pobierać: Meszoego 
176 owsa (sic) tyleż jęczmienia co rok na ś. Marcin tak z kró- 
lewskiego folwarku, jako i od poddanych* 

Digitized by VjOOQ1C 



234 

— Ma mieć: dwie role kmiecie ... i łąkę letącą w po- 
środku plebańskich. 

— Wolną propinacyę wódki i piwa w Naszej wsi Tym- 
barka. 

— Trzech poddanych dwadoiowych w tygodnia. 

— Wręb wolny w lasach królewskich. 

— Dom plebański na pomieszkanie z ogrodem. 

— Dan w Wschowie U sierpnia 1349. — Kazimierz król. 

JODŁOWA OÓRA. 

Przywilej (XLVII) — Kazimierz król . . . aby pomnoiyć 
pożytki z lasów ... - 

— Opatrznemu Kunadowi synowi Alpodrika wiemema 
Naszema ogrodnikowi (?) (scuUori) — nadajemy lasu nad 
rzeką Łososiną 100 łanów frankońskich; dla zi^ożenia osady 
prawem magdeburskiem. 

— Za to osiedlanie Kunadowi i potomkom dajemy : wój- 
tostwo w miedcie: Jodłowa góra ... z dochodami: 

— Czterech łanów wolnych, dla plebana zaś półtora, a 
3 na wspólną skoinicę. 

-r- Sukiennic i jatek sukiennych i podczosnych (cymd- 
torum); rybnych, szewskich, krawieckich, mięsnych i łaźni. 

— Sądownictwa spraw mtdych i wielkich trzeci grosz, 
dwa Nam. 

* — Z czynszów szósty grosz, Nam : 5. 

— Aby miasto rzeczone wzrastało, sołtysowi na łaniech 
miejskich wolno zsioiyć wieó z młynem nad Łososiną z karcz- 
mą i ilinemi pożytki — na prawie takiem, jakiego używa 
miasto. 

— Wolność lat 20. Po której : 9 szkojców rocznie z osad 
miejskich i kmiecych, a na stół Nasz: Poczty 18 szkojców 
w święta Bożego narodzenia^ Wielkanocy i Zielonych świątek. 

— Sądy magdeburskie z uchyleniem polskich . . . woje- 
wódzkich, kasztelańskich. — Wójt i jego potomkowie Nam 
tylko stawać mają za pozwem pisemnym o Naszej pieczęci. 
Odpowiadać będą według prawa swego teutońskiego. 

~ Na wojnę sołtys służyć ma samowtór z jednym szy- 
szakiem (cum una galea) a to po upływie wolności. W Kra- 
kowie w 3 dni po ś. Piotrze i Pawle 1353. 

Wobec: Jana wojnickiego kasztelana, Ottona kanclerza 



Digitized by 



Google 



235 

polskiego, Bolesława sandomierskiego, Jędrzeja podkomorzego 
krakowskiego, Piotra pidkownika, Jędrzeja z Mstyezowa 
i innych. 

Przyidlej (XLVIII) — My Kazimierz król polski — Ob- 
wieszezamy komu należy ; — że : 

— Stanąwszy wobec Nas i wieców Naszych, wiernie 
Nam mili: Mikołaj i Jer«y — wójtowie sądeccy; zeznali iż: 

— Miłym rajcom Naszym* sądeckim i ich następcom 
sprzedali i wieczyście z prawem odprzedaży i spokojnego 
posiadania zdali: Trzy i pół jatki własnej z wszelaką wol- 
nością, prawem własności, zyskami, czynszami — jak je sami 
posiadali. 

— Dokładając że: Jeżeliby ciż rajco wspodinione i owe, 
które się spodziewają kupić w przyszłości — dobrowolnie 
kiedy sprzedawać mieli; — Wówczas rzeczeni wójtowie sto- 
sownie do ceny, nawzajem mają być bliższemi kupna od rze- 
czonych radziec i ich potomków. 

— Dla pamięci przydźłej kazaliśmy odpis (tcmsilem) ni- 
niejszego pisma, dać wspomnianym wójtom. ' 

— Dla pewności pieczęć Naszą przyłożyć kazaliśmy. 

— Dan^ w Sączu w wilią ś. Jana 1354. 

— Wobec świadków: Piotra Nosala kanclerza sądeckiego, 
księdza Piotra kanclerza krakowskiego, Klemensa miecznika 
krakowskiego i innych Wiarogodnych wielu. 

Przywilej {XLIX) — My Wydżga kasztelan sądecki. 
Wszem komu należy niniejszem obwieszczamy, że: 

— Uczciwi mężowie: Paweł wójt, Jakub Hejnold, Ha- 
nysz Długi (Heynmsua longus), Jordan Guther, Hermann Syf- 
fried, Konzelm Niger, Jakub sołtys ze Smyluej, -^r- rajce 
sądeccy 

^— Stanąwszy wobec nas, okazali jawnie i otwarcie: 
przywilejem pierwotnym nadanym im od Najjaśniejszego króla 
polskiego: Kazimierza, pana naszego wielmożnego; 

— Jako w nagrodę widokrotnych wiernych usług swych, ' 
rzeczeni mieszczanie sądeccy i inni ludzie zkądkolwiek i ja- 
kiegobądż znaczenia; -^ skoro do wspbmnionego miasta^Sącza 
wiozą drzewo budulcowe opałowe lub najakibądż użytek: — 
Wolnymi na wieki mają być od cła w Rytrze. 

— Chcąc więc : nietylko nie zachwiać, lecz owszem jak - 



Digitized by 



Google 



236 

przystało ściślej i zupełniej zachować, co z osobliwej łaski 
i życzliwości przyzwolił pan Nasz najjaśniejszy kiil wy- 
mieniony; 

— Jako onych mieszczan sądeckich bez różiucy zkąd 
lBą i jakimi są, uwolniła łaska królewska; tak i My ich Wie- 
czyście ze wszechmiar tiwalniamy i wyzwalamy. 

— Na świadectwo tego, kazaliśmy pismo niniejsze spo- 
rządzić i pieczęcią stwierdzić. 

— Dan w wspomnianem mieście Nowym Sączu roku 
pańskiego 1356. 

— Wobec świadków: Jaśka Gładysza włodarza sądec- 
kiego i radziec wypisanych, i Piotra Olkuskiego natenczius 
pisarza miejskiego i innych wiarogodnych wiela. 

Roku 1357. — DŁUGOŁĘKA sołtystwo. 

Eonstancya, niegdyś księżna gjk>gowska, opatka klasztora 
starosądeckiego — nadaje: Janowi i Wielisławowi bratańcowi 
jego, dla wiernych zasług: .... Prawem magdeburskiem na 
jakiem inne wsie osadzone; — Czynszu z łanu frankońskiego: 
8 szkojców — z czego szóstą część sołtysowi; — Grzywnę 
trzecią sądową: sołtysowi; — sędziemu obiad: raz sołtys, dwa 
razy gromada; — poczty zwykłe dwa razy do roku. 

JODŁOWA. 

Przywilej (L) — Kazimierz król ... 

— Jędrzejowi i Mikołajowi braciom w lasach nad rzek^ 
Jodłową w ziemi bieckiej, nadaje: 80 morgów frankońskich — 
od wsi aż do rzeki Wisłoki — na zidiożenie wsi : Jodłowej 
prawem magdeburskiem . . , 

— Z wójtostwem dziedzicznem o: 4 łanach wolnycli, 4 
zagrodach, karczmie z gorzelnią, młynami z sadzawkami . . . 
jatkamf . . . skotnicą . . . dwoma łanami kościołowi . . . szó- 
stym groszem czynszu a trzecijn sądowym; .... które dwa / 
grosze sądowe na czas wolnicy, dla pomocy w trzebieniu 
lasów odpuszczamy ... 

— Na wojnę sołtysi służyć mają na koniu wartającym 
6 grzywien z jedną kopią . . . jako powinni. 

— Czynsz kipiecy: 8 szkojcó^ i wiardunek dziesię- 
ciny. / 

— Sądy trzy w roku jak zwykle; posła albo przyjąć, 
lub za każden obiad dąć: wiardunek groszów. 



Digitized by 



Google 



237 

— Prawo magdeborskie z wyjęciem ^d wszelkich praw 
polskicb ... 

— Dan w Krakowie nazajutrz po ś. Michale, roku 1359. 

LANCKORONA. 

Przywilej (LI) — Kazimierz król . . . Janbwi z Skrony 
nadaję pod sołtystwo las przy zamku: Landiskrona nad rzeką 
Skaninką ..... prawem, magdeburskiem -- Warunki zwykłe 
tyłko: Mesznego do kościoła kędy się modlą i świętości przyj- 
mują: miarę owsa i miarę jęczmienia , , . 

— Na pospolite ruszenie zaś da sołtys: grzywnę groszy 
na . . . (pewno : potrzeby wojenne). 

Przywilej (LII) — W imię pańskie Amen. — Jan po 
ojcu zwań G^adyszem, szlachcic (milesauroitus) 3c^go królew- 
skiej mości Kazimierza z ubożej łaski króla polskiego, dostojny 
dworzanin, podrzęczy sądecki, na Szeinbergu mieście (ScJiein- 
berg Szymbarg) i przyległych wsiach po obu brzegach Ropy 
w. górę, i po obu brzegach potoczków do Ropy wpływających 
w prawo i w lewo wokoło, według przywileju. Jego królew- 
skiej Mości, na prawie teutońskiem osadzonych, wieczysty 
dziedzic i pan : Do wiadomości podajemy wszem w obec i na 
przyszłość: 

. — Że na wystawienie kościoła w Szymbarku i zs^ożenle 
plebanii 

— W obrębie miedz osadników naszych wymierzawszy, 
•dali, darowali i przekazaliśmy: dziedziniec z ogrodem i polem. 

— Na dziesięcinę zaś wykupną folwarczną: cztery grzy- 
wny pieniędzy pospolitych, corocznej wypłaty. 

— Temu^ kościołowi ma też każden osadnik z każdego 
wytrzebiska pola pod 6 mierzyć corocznie oddać mierzycę 
owsa do zarobienia plebańskich pól, dwa razy do roku po- 
magać i meszne księdzu składać: mocą tego pisma. 

•^ Dan na zamku miasta Naszego Szymbarki} w )samą 
wilię Bożego narodzenia roku pańskiego 1369. 

— Wobec przyjaciiU Naszych i wiela wiarogodnych — 
Jan Gładysz. 

MSZALNICA. i CIENIAWA. 

Roku 1360. 

PrzywUef (LIII) — W imię pańskie Amen. — Wypada 
i pożyteczno jest, aby każden posiadacz dziedzictw położonych 



Bigitized by 



Google 



238 

w bontdi i iMach a nie wyrobionydi^ dmwmł je do wytrze- 
bienia ladziom pilnym i zaofiuiia godnym. Dla tego Ja: Pa- 
wd wójty wsie diiedziezne są^ekie: Mszalnicę i Cieniawę, 
zańągnąwszy ku temu dojżnałej rady przyjaciół, magdebor- 
skiem prawem nadaję ncsciwemB: Mikc^ajowi^ abyjeziAożył 
i wytrzebił. Samemu Mikołajowi daję i przeznaczun : dwa 
8(^0twa w oba wsiaeh wspomnianych, dziedzicznie i wie- 
czyście. 

— Dziedzicznie oddaję ran 2 łany wolne w Mszalnicy 
i Cieniawie, a na wygony w katdej wsi: łan jeden. 

— Sołtys co trzeci rok na A. Mardn odda plebanowi 
w Mystkowie: dziesięciny 8 groszy, w monecie bieżącej. 

— Sądy wielkie odbędą się 3 razy do rokn w obu wsiach, 
wedle zwyczaju i obyczaju. A na kaidym z tych sądów ł)c- 
dą 3 obiady, a za każdy taki sądowy obiad, sołtys każdo- 
czesny, mnie i potomkom moim: da wierdunek, kmiecie zaś 
rzeczonych wsi: 2 wierdunki 

— Nadaję też sołtysowi dziedzicznie i wieczyście: 8a<- 
dzawkę przed wolnym jego dworem, dwie karczmy z pa- 
stwiskami i łąkami tak istniejącemi jak istnąć mogąoemi, 
lasy i włoki, które się wytrzebić dadzą. 

, — Żeby za6 tem snadniej i swobodniej, wsie rzeczone 
moje, rolnictwu przysposobić, sołtysowi, osiedlcom i miesz- 
kańcom od dziń dnia nadaje: dwudziestoletnią wolność od 
wszelkich poborów, składek, iriużb, wypraw i dziesięcin. 

— Po upływie zaś wolności: ile łanów wytrzebionych 
i wymierzanych, z każdego: 8 szkojców czynszu rocznego, 
wiardunek dziesięciny rocznie dać ł)ędą winni odtąd wie- 
czyście. Szósty denar wszech czynszów przypadnie sołtysowi 
i jego następcom prawym, równie jak z wszystkich dochodów 
i pożytków. 

— Z sądów^ zaś drobnych czy wielkidi, naznaczam soł- 
tysowi 3ci denar, sobie zaś lub potomkom moim: 2. n 

— Barcie wolne, które w lasach i miedzach mych t>ędzie 
mógł urobić zezwalam. 

— Zresztą: jeżeli mi wypadnie iść na pospolito ruszenie 
po' za granice, wtedy sołtys i jego następcy, mnie i moim 
potomkom winni dać konia półtorej grzywny wartającego, 
wraz z przyborem. KoA ten zdechnieli w drodze, poszko- 



Digitized by 



Google 



239 

dowan będzie tylko sołtys: wródli zdrów: mam go oddać 
sołtysowi. 

— Łowiectwo tęż ^szelkieco zwierza i ryb, wolne bę- 
dzie miał sołtys w granicach tyc^ wsi wszerz i wzdłnż, oraz 
wolny wręb. Graniczą zaś te wsie: Z panem Prokopem z Sjra- 
żlowej graniczy Cieniawa aż do Ptasznikowej, i białą a czarną 
Kamionką, potokiem, jak płynie. Wspomnione zaś łowiectwo 
i leśne wypasy, w tych miedzach posiądzie sołtys wieczyście 
i dziedzicznie^ także i osiedlce i mieszkance tych wsiów. 
Nigdzie też indziej sołtys i potomkowie jego, do słożb^ po- 
wołań, nie winien słnżyć: tylko na pospolite mszenie wo- 
jenne. 

— Nikomn też odpowiadać nie będą, jak tylko według 
swego teatońskiego, magdeburskiego prawa, w sądzie gajnym 
sołtysim na ratuszu sądeckim. Kmiecie zaś i mieszkance rze^ 
czonych wsiów nie będą sądzeni, jak tylko wobec tegoż ^soł- 
tysa każdoczesnego i tylko magdeburskiem prawem plozwom 
odpowiadać mają. 

— Prócz tego, kmiecie wspomnionych wsi obowiązani 
według potrzeby przywieść do młyna: kamień młyński; brzeg 
młyński, przykopę i jaz napr&wić. ^ 

— Będą też kmiecie w obrętńe miedz obowiązani: dzień 
w roku trawę kosić; na Boże narodzenie wóz drew przy- 
wieść — dla mego dworu i mych potomków — odtąd : wie- 
czyście! 

— Uwdniam prócz tego i uchylam sołtysa wraz z kmie- 
ciami: od wszelkich pod wód, opłat, sądownictw, władz, z da- 
wien dawna zWykłych zakłócać prawo teutońskie. 

— Dla większej wagi i jasności, zawieszam pieczęć moją. 

— Działo się w domu pomieszkania naszego^ w tydzień' 
po ś. Małgorzęcie roku pańskiego 1364. . 

BARWAŁD sołtystwo. 

Przywilej (LIV) — Roku 1361 Jan książę na Oświęcimie — 
stwierdza, kupno sołtystwa w swej wsi Barwałdaie>^50 mor- 
gów z prawami jakich dawni sołtysi używali — Uczciwemu: 
Hausilowi (=: Bankowi) synowi Wernera z Hepnewaith słudze 
swemu : 

z pozostiJkami poza wymiar łanowy, które się 

prawem teutońsl^iem zwą obszarami (Obiirsehar) ... 

Digitized by VjOOQ1C 



240 

— W wojennej potrzebie sołtys shiźyć ma na konin 
wartości dwu grzywien z strzałami . . . 

— Świadkowie : Pan Scłiasko Hanno wójt zatorski, Han- 
sil Golden włodarz (vladariu$). 

Wieś: dobra. 

Przyvnlej (LV) — Kościoła posag pomnaża krakowska 
szlachta: Marek z Krzylnej, Zawisza z Jodłownika^ Mikołaj 
z Raci^orzan, Stonold z Eostrzy i Staniriaw z Topoli. 

W Krakowie w sierpniu 1361. 

Przywilej (LVI) — W imię pańskie Amen. — Poniewai 
czyny ludzkie wieczyste przeki^ęcane łatwiej bywają w spo- 
rach: godna umocnić je świadectwem pism. 

— My więc rajce przysiężtii i pospólstwo miejskie w No- 
wym Sączu: Wszem wobec i na przyszłość, którzy o niniej- 
szem piśmie zasłyszą — obwieszczamy : 

— Że z dojrzałej i rozważnej uchwały całego pospól- 
stwa miasta Sącza: Skromnemu mężowi Piotrowi ^Kurowskie- 
mu i jego potomstwu; 

— Nadajemy i zdajemy sołtystwo we wsi naszej zwa- 
nej: Paszyn; 

— Wieczyście i, dziedzicznie, zupełriem prawem teutoń- 
skiem magdeburskiem.. Aby je odróżnili i odrębnie dzierżyli 
w tej wśi, przy wszelkich sprawach dotyczących kmieci 
i mieszkańców wsi onejżc * 

— Kmiecie i mieszkance wsi onejże, aby nie pociągano 
nigdy po za obrąb wsi rzeczonej. 

— I nikt, aby ich nie miał pilawa sądzić krom rzeczo- 
nego, sołtysa i potomków jego. * 

— Dajemy też sołtysowi temu i jego potomkom : z wszel- 
kich przypadłości kar, czyli z opłat sądowych: aby trzecią^ 
całą zupełną część tych kar czy opłat brał dziedzicznie; dwie 
zaś ich części obowiązani oddawać panotn rajcom sądeckim. 

— Nadajemy też rzeczonemu sołtysowi i jego prawnym 
dziedzicom w tej wsi : półtrzecia łana wolnego, z których 
panom swyip to jest: rajcom sądeckim żadnej opłaty płacić 
nie ma na wieki. 

— Żądamy jednak, aby każdy kmieć lub mieszkaniec 
posiadacz jednego lub kilku morgów, z każdego mDrga wie- 
czyście dać był obo wiązań panom rajcom rocznej opłaty: na 

Digitized by VjOOQIC 



241- 

ś. Marcina wyznawcę 8 szkojców pieniędzy zwykłych lub 
tej samej liczby groszami czeskiemi; a na Wielkanoc: dru* 
gie tyle. • 

— Której opłaty rocznej: pięć części przypadnie miesz- 
czanom sądeckim, szóstą zaś otrzyma sołtys i dziedzice jego. 

— Nadto nadajemy mu: młyn wolny we wsi, który 
sobie może wystawić jeden lub kilka według pożytku. 

— Chcemy też mieć wzmiankowanego sołtysa dziedzicz- 
nie i wieczyście: wolnym od wszelkich posług mianowicie od 
wojennego ruszenia, podwód i przewozów. 

— Więc za to kmiecie i mieszkatice tej wsi panów ra- 
dziec powinna pocztą poczcić mają dwa razy w roku jako 
obyczaj magdeburski: na Bpże narodzenie dziewięcią szkoj- 
cami w groszach i tyląż na Wielkanoc. 

— Nadto żądamy: Ilel^roć miasto Sącz przez rządową 
władzę pociągnięte będzie do poborów lub składek >• kmiecie 
wsi rzeczonej według możności swej nas rajce aądeckie 
wspomagać i wspierać mają. 

— Wspomniany też sołtys wraz z kmieciami, w trzy 
sądy roczne, których zagajenie do. nas należy: nas lub na- 
szego ku temu wysłannika, mają uczciwie przyjąć i podej- 
mować. Tak: iż jednego dnia sołtys o własnym nakładzie 
obiadem go ugości, kmiecie zaś przez ,dwa dni codziennym 
obiadem o własnym nakładzie jak najobficiej przyjmią. 

— ^ Nadto chcemy, aby sołtys i następcy jego w miedzach 
swych posiadali wolność rybołóstwa łowiectwa i pszczelnic- 
twa z wszelkiemi, pożytkami, i ' sadzawek ile im się uczynić 
spodoba dla swego zysku i pożytku. 

— Aby zaś wspomniana wieś czyli dziedzictwo, nie spu- 
stoszała kiedykolwiek prze trudności jakie, — > obiecujemy, iż 
ją i mieszkańców jej według mocy naszej bronić będziemy 
od wszelkich obciążań, składek, czy poborów, podwód i prze- 
wozów, które na nią jako do miasta należącą, spadną. 

— Sołtystwo to rzeczoneraa sołtysowi i jego potomstwu 
płci obojej dajemy i zdajemy w posiadanie z prawem: dzie- 
rżenia, sprzedaży, zamiany, i wyzbycia się jakimbądź spo- 
sobem. 

— Aby też wód ku temu sołtystwu płynących młynom 
jego nie odejmował ani odprowadzał. 

Digitized by VjtłOQlC 



242 

— Aby zaś nadanie to nikt przekroczyć się me powa- 
żył: kazaliśmy go stwierdzić pieczęcią miejską. 

— Dan w mieście Nowym Sączu w tydzień po zielonych 
świątkach roku pańskiego 1365. 

— Wobec fadziec siedzących : Jana Syfrida, Piotra Got- 
sżalka, Mikołaja Slajfingera (Slewfinger)^ Jana Mikołaja i Ste- 
fana Wilhelma. 

Przywilej (LVII) — Kazimierz z bożej łaski król polski. 

— Uczciwym mężom rajcom i całemu [lospólstwu Naszemn 
sądeckiemu; wiernościom Naszym łaskę Naszą i wszystko 
dobre ! _ 

— Na uniżone przedstawienie uczciwego pana Jana Gła- 
dysza^ wiernego Nam podstarościego waszego : 

— Dajemy i nadajemy uczciwościom waszym zupełną 
i wszelaką wolność od wszelkich opłat i wymów (d&pacta- 
tionibus)^ mianowicie tegorocznych, ^chcąc: 

— Abyście bez przeszkód: bramę pewną czy fórtkę 
mogli rozszerzyć i rozprzestrzenić o tyle: iżby wozy do młyna 
p<o za miasto Sącz przejechać mogły, 

— Lud też, mieszkance i poddane tegoż miasta, abyście 
od opłat i wymów waszych ucliylali; aby ten lud od tegoż 
miasta nie. odpadał, i ztąd to miasto Nasze z braku ludzi 
i mieszkańców nie rozpaczało. 

— Dan w Krakowie w dzień wsżystitich Świętych roku 
pańskiego 1368. ^ 



Digitized by 



Google 



ZAKOŃCZENIE EPOKI 
PIASTÓW. 



Rozwój życia umysłowego, to jest: poznanie wielkiej 
prawdy bożej objawionej w stworzeniu światia naszego: oto 
ostateczny cel życia Judzkości; 

Początkiem tego pasma żywota i wiedzy był człowiek-nie- 
mowlę z zarodem sił cielesnych i duchowych; — wątkiem 
jest powolny rozwój zdolności wrodzonych, powolne przeświad- 
czanie się i zdobywanie prawdy. Wsteczności nie ma 'w tym 
pochodzie stworzenia. Ludzkoió jest borem rosnącym ciągle 
a ciągle, gdyż własne pruchno służy za pokarm świeżej 
latorośli. 

Jak bory ziemskie tak i ludność ziemską stanowią roz- 
maite Szczepy, odmienne co do przyrody, podobne co do 
życia. , 

Sławiańszczyzna : to potężna knieja w tym borze ludów 
europejskich, a plemię polskie wybujało w szczep stanowiący 
ozdobę tej kniei. ' 

Piastowie wybrani pd Boga aby przewodzić narodowi 
w rozwoju żywota. Umysły .spotęży li chrześciaństwem,, siły 
narodowe: skupieniem i łączeniem całego plemienia polskiego. 
Potrzeba było ku temu: jasnej myśli, czystego uczucia i sil- 
nej woli, aby poznać potrzebę rozwoju umysłowego narodu, 
aby go nie fiumić chętkami samolubstwa okrutnego zwykle, 
aby przełamać własną złość i złą wolę ciemnoty. Posiadał 
te cnoty : Bolesław Chrobry. Uczcił chrześciaAstwo jako naj- 
większą prawdę Boga; szedł w pomoc narodowemu życiu 
Sławiańszczyzny uciśnionej, a nieszczędząc osoby swej^ zgro- 
madził całe polskie plemię tworząc zeń Sławiańszczyzny serce 
bijące: do Boga miłości, do swobody i szczęścia ludów. 



Oigitized by 



Google 



244 

Mydli i trudów jego wynikiem było społeczeństwo polskie: du- 
chowieństwo poważane służbą Boga i nauką; szlachta powa- 
lana dla obowiązku obrony kraju; kmiecy lad poważny zno- 
jem i trudem wyżywienia wszystkich. Cały lud żyjący: po 
Bogu 1 dawnym obyczajem w prostocie i sromie. 

Po dziś dzień nikt nie wejżrzał głębiej w serce narodu 
polskiego, nikt jaśniej nie wypowiedział prawd ukrytych w ło- 
nie jego. Bóg, obrona ojczyzny, praca i znój nad rolą, a uczci- 
wość domowa: oto gwiazdy po dziś dzień jaśniejące na pod- 
niebiu naszem. — Chrobry był jednym z tych wielkich pro- 
roków, których od czasu do czasu zseła Bóg z pełną mocą wło- 
darstwa swego wszechmocnego, aby w czyn wprowadzali 
prawdy stworzenia przeznaczone w niebie. 

Trudom Chrobrego błogosławił Bóg! r— Zastępy dziel- 
nych lachów polskich utkwiły w pamięci narodów ościennych, 
bo walczyli nie dla siebie, nie z sobkostwa. Krajów, które Chro- 
bry Polsce przyłączył, nie podbijał! — Chrobacya przed wście- 
kłością Madziarów sama się tuliła pod skrzydła starszej swej 
siostry, aby nie doznać losu Zwolenia i Nitiy. Nad Łabą przy- 
wołał Chrobrego jęk rozpaczy bratniej, którą okrutnie zabi- 
jano i wypędzano — a na Ruś również nie dla siebie witlczył. 

Więc też lechici i dziatwa ich: szlachta pod jego buła- 
wą opromienieli sławą wojenną i ludzkości. Sława ta i spól- 
nictwo krwi wylewu skojarzyła ich w osobny snop narodu, 
którego ziarno starczyło na życie samoistności narodu i na 
własny osiewek. Święte poczucie wyłącznej obrony ojczyzny : 
oto pierwszy zaszczyt polski, czystszy i świetniejszy od wszyst- 
kich później przyjętych herbów i (jdznak. 

Narody nie stworzone aby róść saniopas; społeczność ziem- 
ska i rozwój prawd jej snuje się z watka prawd społeczeństw 
narodowych. Wątek ten dla Polski snuł się od zachodu. 

Niemiecka rzesza wedle krewkości swej narodowej parła 
n^ Sławiańszczyznę, bo wmówiła w siebie: iż jest wybraną 
od Boga, aby panować nad Sławiany. Prąd ten zaborczy przy- 
niósł do Polski nowe obyczaje. Polska uznała, co było dobrego 
i wsiąkła w siebie. Nawzajem i Niemcy przybysze rozpa^ 
trzywszy się w narodzie bez przyczyny znienawidzonym : 
wiele swego zapomnieli, .wiele polskiego przejęli. 

Niemcy przychodzili z zasadą niemczenia Polski przyj - 

Digitized by VjOOQIC 



245 

mającej gościnnie ich i obyczaje ich, przejmnjącej nawet 
niejedną ich wadę. Kroczyli zarozumiale wynosząc swą oświata 
i wyższość społeczną, poniewierając prostotą polską, pokohią. 
Wkraczali zaś tłumnie, miejscami zalewając polskie ziemie; 
owładnęli dwory paiiujących, stolice biskupie, zamki, miejskie 
grody, równie jak zagrody kmiece. Narzucanie mowy i oby- 
czajów trwało kilka wieków. Posiłków dostarczała caJa Rze- 
sza niemiecka, a nawet właśni polscy książęta i królowie 
wspierali wpływem i powagą całą. A po kilku wiekach jakiż 
wynik? — Oto! spolszczeli zarozumfali Niemcy, a krew raub- 
rytterów i groźnych rześkich grabiów, wydała: dzielne het- 
many, mądre, życzliwe dostojniki! ^ 

Przyczyna: Polska od Niemiec przejęła co mieli lepszego 
i wsiąkła w siebie. Nawzajem Niemcy wsiąkali w siebie, co 
lepszego miała Polska. Snąć więc: że ówczesne polskie spo- 
łeczeństwo więcej dobrega misio niż niemieckie. 

Mężowie bitni a niełakomi, ludzcy; żony ich gorącego 
serca, świeżej myśli, a uległe woli mężów, dyszące życiem 
rodzimom i domowem , dziewice sromliwe, nieśmiałe, czystego 
serca, pogodnego czoła, do tego: gościnność Uprzejma, naro- 
dowa i swoboda polska wesoła: — jakżeż to nie miało owła- 
dnąć urokiem i rozbroić zimnego zarozumiałego samolubstwa 
niemieckich przybyszów. 

Dokąd Polska poczci wrodzone swe cnoty narodowe, 
dokąd łono matek • polskich nie wymarni tych pięknych przy- 
miotów, któremi gdyby kwiaty rajskiemi Bóg serca i umysły 
niemowląt ich uwieńczył i anielsko przyozdobił: — dotąd 
żadna potęga moralna, żadna obca siła^ nie przełamie siły 
narodu! — dotąd Pojska po staremu musi żyć życiem wła- 
snem, musi kwitnąć kwiatem sławy bo prawdy narodowości 
naszej polskiej nie są w sprzeczności z prawdami Boga! 

Bolesław Chrobry Piast założył podwaliny narodowego 
życia ^ państwa. Łokietek Piast wykończył i ubierzmił tę 
Polskę; a ostatni Piast: ^Elazimierz ostrzeszył, przyozdobił ją 
i okazał królom i cesarzom na zewnątrz, a prawodawstwem 
wnątrze jej społeczne objawił świata całemu. • 

Statut wiślicki, to wierne -odbicie społeczeństwa polskiego 
za Piastów, to podstawa dalszego rozwoju Polski. Lecz we- 
dług tych praw wyobrażając sobie Polaków ówczesnych ; na- 



Digitized by 



Goógle 



246 

leży pamiętać: iż wszelkie prawa karcące występki są od- 
wzorem njemnej społeczeństwa strony. Niewynagradzając ca6t 
zamilczają o nich zupełnie. Sądzić wedle praw, jest to: osą- 
dzać światło wedłng cienia, które sprawiło. A jednak .według 
cienia rzuconego obliczono wielkość ziemi i miesiąca. Podo- 
bnie wedłng cienia przekroczeń, obliczyć można wielkość 
cnót! 



Statut wiślicki. 

Rjeerz każdy albo prosty panosza, pod pewną podnie- 
sioną (chorągwią) na swe stanie się ustanowi. 

Każdy szlachcic podług mocy a wielkości imienia swego 
ku pospolitemu dobru z ludźmi ubranymi ma służyć na wojnę 
(w granicach państwa.) ^ 

Soltysowie tako duchownych jako* świeckich osób na 
wojnę iść powinni. 

Duchowni, z imienia ojczyznego na wojnę służyć, albo 
imienie bliskim spuścić są powinni, inaczej czyniących król 
imienie zabierze. 

Idący na wojnę na łąkach ani we wsi stać mają jeno 
na polu; ani drapienia czynić, jeno koniom pokarm wziąść 
umiernie. 

Synowie gdy żyw ojciec, własnej pieczęci aby me uży- 
wali, jeno ojcowskiej. 

Szlachetności doświadczyć chcąc, 6 świadków przywieść 
ma: z ojcowego szczytu dwu, z macierznego także dwu, a 
trzeciu dwu pospolite. 

Będzieli szlachcic szlachcicowi łajał: bękartem zowiąc, 
a nie odzowie ani zaprzy; — 60 grzywien — jakoby go 
zabił — ma winien być. Odzywając ma mówić: to com mó- 
wił łgałem jako pies. 

Szlachcic zabił szlachcica: 60 grzywien zapłać, a za ucię- 
cie członku: 30, ?a prostą ranę: 15 grzywien zapłaci. (Acz- 
kole zabijający człowieka podług zakonnego ustawienia miał 
być główną pomstą ścięt, skaran; my srogość tę obelżając 
ustawiamy). 



Digitized by 



Google 



24T 

Kmieć raniąc szlachcica dziesięć grzywien jemu zapłaci 
z winą: pietnadziedcia. 

Więcej kmieci z jednej wsi do drugiej wynijść nie może, 
jedno od dziesięciu jeden: prócz (wbrew) panowej wolej. 
Wyjąwszy 1® gdy pan wsi żonę kmiecową zgwałci, gwałtem 
onieczyści, alibo dziewce usilstwo uczyni; 2° gdy kmiece o 
winę panową klną (wyJcbito); 3® gdy kmiecie o winę pana 
ciążają. Nietylko jeden ale wszyscy wstać mogą. 

Jakkole z starości było dzierzano, iż kmieć drugiego 
kmiecia zabijając zapłaci w 3 grzywny groszów od winy mc- 
żobójstwa praw bywał, a wszakoż,, taka płaca nie czynOa do- 
syć ku powinnemu skaraniu, dla tego my ustanawiamy: 

Kmieć kmiecia zabijać — za winę 4 grzywny, a bliż- 
szym za głowę 6 grzywien zapłaci. 

Pnściny kmiece panom przyjść nie mają, ale na bliższe 
spadną — ciż z nich kielich za półtory grzywny do cerkwie 
sprawić mają acz ich z tyle będzie, 
. . Sołtystwa nie może kto kupić mimo pańską wolę. 

Powód musi skarżyć w sądzie pod którym stoi pozwany . . . 

„Obykli są podżegacze (podpalacze) — aby ręku zwaro- 
wali się sprawiedliwości chcących je męczyć, częstokroć w mie- 
ściech i we wsiach niemieckich przebywać, aby żałobę prze- 
ciwko im położoną obyli przez obronę niemieckiego prawa; 
a takoż częstokroć takich złośników grzechy ostają niepom- 
szczone." * 

„Owa . . . i ci co . . . dziewice i niewiasty gwałtem po- 
kalają.. . . prawem niemieckiem chcą się bronić: aby łacniej 
do winionego grzecha odbyli." 

Więc prawem polskiem mają odpowiadać i być pom- 
szczeni. 

Żydowie: . 

Na listy pieniędzy pożyczać nie mają, ale na zakład po- 
życzać mogą. / 

O dług istny i o lichwę ku sądu nieprzyzowując do 
dwu latu, lichwę przyrosłą stracić mają, a tylko na iściuie 
1 na lichwie dwuletniej przestać mają. 

Rodzice za syna nie powinni uiszczać długu żydowi. 

Digitized by v1jOOQIC 



248 

Wpośród towarsystwa i społeczetistwa wcyeDnostroJDego 
me obeszło 8ię bez cięć i razów; boć kaiden był człekiem 
miecza i oręża, a dłoń dzielna poroszona namiętnością chwy- 
tała za broń. Bywgły więc walki domowe i aliczne^ bywały 
rany i śmierć. — Gaszenie świecy aby przeszkodzić zwadzie 
gośd napojem rozgrzanych, a mimoto rąbanina szablami po 
ciemku były joi wówczas • znanerpi, jak za ezasów Paska 
Chryzostoma. - 

Żartobliwe też szermierzenie doprowadzało czasami do 
rozlewa krwi, więc je prawo potępiło : gdyż igra nie ma ścią- 
gnąć jakiego m^azu. 

Nawet sądy nie były wolne od huczków zbrojnych gdy 
się krewni krewnego, pan 8ła|;i ujmowaŁ 

Borgować sukna i kramne towary umiała szlachta już 
wtedy równie jak pożyczać pieniędzy dając rękojmię jeden 
za drugiego. Przyczem uiezawodnie jeden drugiego rękę 
imał. Dziedzinie własną zastawiano, a kto jej nie chcisd utra- 
cić, musiał oświadczać wobec wiecu pospolitego: iż dziedzina 
w tylkicfa pieniądzach zastawiona. 

Opiekunowie sierot własnym niieniem odpowiadali za 
opiekuństwo. 

Panicze zgrywali się w kostki i zadłużali u żydów, któ- 
rzy od rodziców żądali pieniędzy. - 

Nie brakło też prostych urwiszów, co obrawszy kogo 
z mienia lub z drowia uchodzili za granicę, a potem wracali 
za łaską króla wyżebraną od krewnych. 

Sędziowie nie byli też bez: ale! 
. Czasami podochocili się za nadto i krzywo sądzili: więc 
kazano : naczczo rano tylko sądzić. 

Woźni ich łupili kędy mogli: pozywali samowolnie, aby. 
nastraszywszy wydusić co można — przeciążali skazanych 
na ciążą, obdzierali zabitych. 

Sami też sędziowie przeciążali winnych, nie sądzili z kolei. 

Więc też nieraz krewni popierając: sprawę krewnego, 
lub panowie: sprawę sługi, wyrabiali huczki w sądzie i do- 
bywali miecza; mimo najsurowszych zakazów. Ubogi czło- 
wiek nie mógł się sędziom okupić, bo zawsze jeszcze po 
dawnemu wybierali ową osławioną: Trzynadziestąl t 



'249 

. Świadek wyklęty nie, mógł świadczyć. Lecz gdyby się 
upokorzył, temu, kto go wyklął: może świadczyć choćby go 
i nie rozgrzeszono. ,,Gdyż tako pożądający łaaki i rozgrze- 
szenia — ilko ku Bogn sądzeni — są rozgrzeszeni.^^ . 

Gospodarstwa polnego pilnowano i łąk i sadów i lasów 
i chowu bydła. Stadninę pasiono od ś. Wojciecha do ś. Mi- 
chała. Trzodę, pasano na żołędzi w lasach, pędząc za droga 
nie polami. ; , 

Końmi i bydłem czyniono szkodę w zbożu i łąkach; 
wrębywano się w gaje i lasy wyrębując młode dąbczaki. 
A: 'Jakkolwiek duchowne prawo szkodniki' rolne bardzo 
w zawiści ima, a wszakoż nienałbmni od złego nie bywają 
odbawieni, aliż przydan będzie skręt na szyje ich, aczastem 
karaniem okrutnie będą umęczeni." t- Więc kradnącego zboże 
nocą wolno było obra^ i zabić bezkarnie. 

Z^ parobki odpowiadał pan. 

Szczepy szczepione prawo clironiło. 



Trzj końcu druku dńełą dowiaduję ńę ie: w Oabołtowłe w Za-r 
biesBczadzin tui na grapicy. węgierskiej jest kapliczka nad źród^kiem tui 
obok^ koidoła. Ludowe podanie ssdawien dawnit prawi: jakoby tamtej 
I Węgier L Wojciech przechodził do Polski i przy tern iródrfku odpoczy- 
waŁ Na pamiątkę czego lud z bUska i dala od wiek wieków wielbi świę- 
tego przy teiii iródełku. 



Digitized by 



Google 



Digitizfed by 



Google 




Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 




I. 









Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 







<• ^ 




•r 



^ 



pigitized by 



Google 



i 



Digitized by 



Google 







*ągpr 








, i' 



\ » i * 
» » » * 




Digitized by 



Google 









Digitized by 



Google 



c 






Digitized by 



Google 



Digitized by 



Google 



^ 



/z*^ 






This book should be returned to 
the Library on or before the last datę 
stamped below» 

A fine is incurred by retaining it 
beyond the specified time* 

Please retmn promptly. 



t um i 




i 



AUG 



3Cy79M 



^^^^3 



Digitized by 



Goągle